Pracownik Spółki Wodnej Krzysztof Wierzbicki uważa, że bez wymiany rurociągu na odcinku 200 m od ul. Padniewskiej do ul. Przemysłowej, obecnie podejmowane działania w zachodniej części miasta są ważne, ale tylko chwilowe i doraźne. - Ja nie mówię, że jest to łatwa sprawa. To są tereny prywatne. Nie mówię, że to jest tanie, ale to jest wykonalne - twierdzi.
Pracownik Gminnej Spółki Wodnej Krzysztof Wierzbicki popiera obecnie podejmowane przez burmistrza działania, ale uważa, że na dłuższą metę nie rozwiążą problemu zalewania posesji w zachodniej części Mogilna fot. Marek Holak Burmistrz Leszek Duszyński realizuje sześciopunktowy plan poprawy sytuacji zalewowej mieszkańców w zachodniej części Mogilna, piszemy o tym od kilku tygodni. Obejmuje on: przeczyszczenie studzienek i sieci kanalizacji deszczowej, wykonanie wałów przeciwpowodziowych na łące między ul. 11 Listopada i ul. Padniewską, zasypanie przekopów wykonanych przy zbiorniku retencyjnym na łące, znalezienie rozwiązania dodatkowego odprowadzenia wody z ul. Ofiar Katynia i ul. 11 Listopada oraz udrożnienie przepustu pod ul. Padniewską i odtworzenie rowu przy posesji lekarza Grzegorza Jędrzejczaka.
Część mieszkańców przestrzega, że wykonanie zwłaszcza tej ostatniej inwestycji spowoduje przy pierwszych poważnych opadach deszczu zalanie także nieruchomości po drugiej stronie ul. Padniewskiej, a wcale nie zmniejszy niebezpieczeństwa zalewania dotychczasowych posesji przy ul. Ofiar Katynia i ul. 11 Listopada. Szef osiedla Marian Wegner mówi: - Doktor nie doktor pływają wszyscy. Chyba, że tamten rów będzie zrobiony od nowa i tak jak należy wyprowadzony do ulicy Przemysłowej.
Chodzi o odcinek rur między ul. Padniewską a ul. Przemysłową o długości 200 metrów. Dalej woda pod torami kolejowymi spływa w kierunku Jeziora Mogileńskiego. Prezes gminnej spółki komunalnej MPGK Artur Lorczak mówi, że: - Od Padniewskiej do jeziora, jest tak naprawdę wiele miejsc, gdzie woda może się zablokować. Jak dzisiaj będzie dobrze, to jutro będzie źle.
Krzysztof Wierzbicki jest pracownikiem Gminnej Spółki Wodnej w Mogilnie, nie jest jednak pracownikiem Urzędu Gminy. Uczestniczył w ostatnich dwóch spotkaniach burmistrza i jego służb komunalnych z mieszkańcami terenów zalewowych, 20 lipca na łące w zachodniej części miasta i 29 lipca w ratuszu. Na obu spotkaniach jako jedyny twardo forsował konieczność przebudowy przez gminę odcinka rurociągu od ul. Padniewskiej do ul. Przemysłowej.
Zwracał uwagę, że przy ul. Przemysłowej jest rura o przekroju aż 1 metra. - Ta rura odbierze dużo wody z zachodniego osiedla, tylko trzeba ją do niej doprowadzić - mówił. - Mamy gdzie puścić wodę, jest rzeka i jezioro. Są odbiorcy wody, tylko trzeba tam wodę odprowadzić - dodał.
Z tym doprowadzeniem wody mogą być jednak kłopoty.
Opowiadał o tym na spotkaniu u burmistrza mieszkaniec osiedla zachodniego Włodzimierz Krygier. Kiedyś od ul. Padniewskiej aż do terenu dawnej składnicy drewna biegł otwarty rów. Mieszkaniec był wiele lat temu przypadkowym świadkiem, jak kładziono rury na tym terenie. - Nie wiem, kto tam układał rury, czy to było w porozumieniu ze Spółką Wodną, czy ktoś inny. Ja widziałem, jak te rury były zasypywane. Były niedbale ułożone w bagnie. One już w błoto były wpychane. Przy mnie już te rury były pół przekroju przesuwane. To błoto od razu do nich wchodziło - mówił Włodzimierz Krygier.
Według Krzysztofa Wierzbickiego, odcinek do ul. Przemysłowej: - To jest główne gardło, które trzyma, i które zawsze będzie trzymało. Być może nie od razu, ale systematycznie co roku jakiś odcinek trzeba zrobić. Pytał, czy koszty realizacji sześciopunktowego obecnie realizowanego na osiedlu zachodnim planu będą mniejsze, niż jakby zrobić 200 m porządnego odprowadzenia wody od ul. Padniewskiej do ul. Przemysłowej. - Trzeba pomyśleć o porządnym rurociągu, bo takie wody, które teraz przychodzą są rzadkością, no ale zdarzają się coraz częściej. Rurociągi buduje się zawsze na dużą wodę, przepusty buduje się na dużą wodę. Przepust pod ul. Padniewską jest o wiele za mały. Dużo wody nie przepuści. Ja nie widzę żadnej innej możliwości. To wszystko, co mówicie i robicie, to pomoże, ale to jest tylko chwilowe i problemu nie rozwiązuje - mówił.
Krzysztof Wierzbicki twierdził, że tak naprawdę na odcinku od ul. Przemysłowej do ul. Padniewskiej nie powinno być rurociągu w ogóle. Powinien biec otwarty rów, bo tam nie ma warunków technicznych, żeby zakryć ten odcinek. Wszystko to są tereny prywatne i przez nie właśnie przebiega zakryty rów. Mieszkanka osiedla Krystyna Jerzak zwróciła jednak uwagę, że ktoś wydał w przeszłości mieszkańcom na to zgodę. - Zgadza się, ktoś wydał. Tylko tego kogoś teraz będziemy szukać? Takie były czasy i tyle co na ten temat teraz można powiedzieć - uważał pracownik Spółki Wodnej.
Pracownik Spółki Wodnej mówił, że kiedyś wystarczała rura o przekroju 40 cm na odebranie wody. - Dlatego, że było jeszcze dużo pola, miejsc gdzie woda mogła wsiąknąć, teraz wszędzie beton. Na ulicy jest kostka, na chodnikach jest kostka, na podwórkach kostka, więc automatycznie zlewnia nam się poszerza (zlewnia to obszar, z którego mamy odprowadzić wodę). Ten obszar jest zabetonowany, a woda musi gdzież odejść. Zbiera się tam, gdzie jest najniższy punkt. Nawet największa kanalizacja deszczowa nie odbierze takich wód, jak teraz padały. My nie mamy gdzie teraz wody puścić. Nie ma kawałka rowu otwartego. Wszystko jest pozakrywane. Wszystko kiedyś komuś przeszkadzało. To śmierdziało, to zawadzało, a spełniało kiedyś bardzo ważną rolę. Rów melioracyjny nie jest może jakimś urządzeniem estetycznym, ale nie zastąpi go praktycznie nic. Woda w rowie ma prawo stać, ma prawo się spiętrzyć. Żadna rura go nie zastąpi - mówił.
Krzysztof Wierzbicki nazwał obecnie wykonywane prace na terenie zalewowym doraźnymi. - Ja państwa rozumiem, że chcecie przychodzącą wodę jak najwięcej gdzieś rozprowadzić, by nie zalewała waszych posesji. Ale długofalowo to nie widzę rozwiązania, zanim nie będzie zrobiony odcinek do ul. Przemysłowej. Ja nie mówię, że jest to łatwa sprawa. To są tereny prywatne. Nie mówię, że to jest tanie, ale to jest wykonalne - twierdził Krzysztof Wierzbicki.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1278 (32/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze