Reklama

Mieszkają z grzybem na co dzień

To część pokoju, w którym nocują dzieci pani Anny. Za nią na zdjęciu zagrzybiona ściana pokoju. Z prawej strony kurierek, w którym pani Anna pali, by w pokoju było ciepło. Jednak jest to bardzo niebezpieczne, bo grozi poparzeniem dzieci, szczególnie tych najmłodszych. Na zdjęciu pani Anna pokazuje, że takich drzwiczek do pieca nie może nigdzie dostać.

      fot. Magdalena Lachowicz

Gmina Strzelno, mieszkańcy, mieszkania, stan techniczny
     Mieszkają z grzybem na co dzień
    Anna Nowowiejska dla swej szóstki dzieci chce zamienić komunalne mieszkanie. Ważne, by było bez grzyba, pleśni, wilgoci, z wypoziomowanymi podłogami, ze sprawnymi piecami kaflowymi i z toaletą. Ważne, by było w budynku nie przechylającym się, gdzie normalnie zamykają się drzwi wejściowe. Burmistrz Matczak mówi, że najpierw niech pani Nowowiejska spłaci zadłużenie, potem można rozmawiać o remontach i innym mieszkaniu. Lokatorka tłumaczy, że nie płaci, bo gmina i tak nic nie robi i sama musi na bieżąco remontować mieszkanie.

     W gminie Strzelno komunalne mieszkania przyznawane przez gminę są w strasznym stanie technicznym, zagrzybione, niekiedy z robactwem, często bez instalacji kanalizacyjnej. Burmistrz twierdzi, że na kapitalne remonty gmina nie ma pieniędzy. Często zatem komunalne lokale najemcy remontują na własny koszt. Efektem tego jest zaprzestanie płacenia czynszów za wynajmowane mieszkanie na konto gminy.
     O fatalnym stanie technicznym komunalnych mieszkań w Strzelnie świadczy chociażby fakt, że oczekujący na przydział lokalu mieszkalnego, chociaż znajdują się na liście od kilkunastu lat, często nie przyjmują zaproponowanego przez gminę mieszkania. Dlaczego? Gdyż często stan proponowanego mieszkania jest gorszy niż mieszkania, w którym dotychczas ludzie mieszkają.
     CHCE INNE MIESZKANIE
     - Złożyłam wniosek w gminie na zamianę mieszkania na większe, zostałam umieszczona na liście oczekujących na zamianę mieszkania, jednak to co mi zaproponowali niczym nie różniło się od tego, które w tej chwili zajmuję. Grzyb, pleśń na ścianach i ogólna rudera - opowiada Anna Nowowiejska.
     Anna Nowowiejska mieszka od 4 lat na 31 m2 w budynku komunalnym przy ul. Kolejowej 1. Mieszkanie jest strychowe, składa się z dwóch pokoi i małej kuchni. Toaletę mają na korytarzu. Przeprowadziła się do Strzelna z Bronisławia (gm. Strzelno) po rozstaniu z mężem. W obecnym mieszkaniu zawilgoconym i zagrzybionym mieszka wraz z szóstką dzieci: Jagodą, Amandą, Dawidem, Mikołajem, Kornelią i najmłodszym niespełna dwuletnim Łukaszem.
     Mówi, iż gmina obiecała jej, że dostaje to mieszkanie tylko na rok, później miała otrzymać mieszkanie większe i bardziej zadbane. Tak się nie stało i od 4 lat bezskutecznie zabiega w gminie o zamianę lub przydział innego mieszkania dla jej rodziny. - Czekam już tyle lat, nie wierzę, iż jeszcze nic się dla mnie i mojej rodziny przez ten czas nie znalazło. Przecież nie żądam apartamentu - pani Anna nie kryje oburzenia.

Do kuchni 2-letni Łukasz może wejść tylko w obecności starszych sióstr Jagody lub Kornelii

Reklama

      fot. Magdalena Lachowicz

     NIE PŁACI CZYNSZU
     Anna Nowowiejska utrzymuje rodzinę z alimentów, które otrzymuje na dzieci i z zasiłku rodzinnego. W sumie miesięcznie ma na utrzymanie rodziny 1.200 zł. Do tego otrzymuje też zasiłek okresowy z MGOPS w wysokości 150 zł. Czynsz za mieszkanie to kwota niebagatelna, bo około 300 zł.
     - Ja za taką ruinę mam płacić im 300 zł miesięcznie, a co oni zrobili dla nas? Co zrobili byśmy mieszkali tutaj jak w mieszkaniu, a nie chlewie. Nic proszę pani gmina nie zrobiła. Tylko patrzą, żeby im płacić, ale remontów żadnych tutaj nie robią - opowiada pani Anna.
     Przyznaje też, że od dłuższego czasu nie płaci gminie czynszu za mieszkanie. Jej zdaniem, pieniądze wkłada w remonty mieszkania, które praktycznie co chwilę musi robić. - Wszędzie grzyb, ściany się sypią do tego stopnia, że w ubiegłym tygodniu szafka spadła ze ściany w kuchni i wszystko się potłukło. Jak przejeżdżają samochody ciężarowe, to my tutaj w kuchni wszystko gonić musimy. Podłogi zmurszałe, że chodzić po nich aż strach - mówi pani Anna. Na domiar złego podłogi w mieszkaniu nie są wypoziomowane. Ława ustawiona w pokoju z jednej strony musi mieć podłożone dwa dość pokaźnej grubości klocki, by się nie chwiała.
     - W kuchni piecyk gazowy tak się chwieje, że ciągle nam się na złączkach rur gaz ulatnia. Ostatnio przyjechał pan z gazowni na kontrolę i powiedział, że jak ta podłoga nie zostanie naprawiona, to odetną mi gaz. Jeszcze tego brakowała, żebyśmy bez gazu byli - mówi pani Anna. Czarę goryczy u pani Anny przelał brak pieca, żeby mieszkanie ogrzać. W jednym pokoju stoi mały piec kaflowy. Jest to jedyne ciepłe miejsce podczas zimy w mieszkaniu. Drugi piec znajdował się w pokoju dzieci. Jednak w zeszłym roku się przewrócił. Pani Anna nie mogła doprosić się w gminie, by przyszli piec naprawić. Postanowiła sama zadziałać. Rozebrała kafle i poukładała na podwórku. Potem miał przyjść zdun, którego pani Anna wynajęła na własny koszt, by naprawić piec. Niestety kafle z podwórka zniknęły.
     - Gmina je zabrała i nawet mi o tym nie powiedzieli. Nawet żadnego kwitka nie zostawili, że kafle zabierają. Zostałam bez pieca i nikogo to nie obchodziło - dodaje pani Anna. Załatwiła więc mały przenośny piec kaflowy, ale ma on zepsute drzwiczki. W związku z tym w piecu nie można palić. Postawiona pod ścianą przytargała do domu tzw. kurierek, w którym pali i ogrzewa pokój dzieci.
     - Tylko problem jest w tym, że kurierek stoi w zasięgu rąk dzieci, a on jak się nagrzeje to aż czerwony jest, niech mi się któreś z dzieci poparzy? Tak przecież nie może być, to jest niebezpieczne, ale to gminę w ogóle nie obchodzi - opowiada pani Anna.
     - My tutaj mieliśmy już wszystko, grzyb, myszy i nawet szczury - dodaje Dawid, syn pani Anny.
     Na domiar złego drzwi wejściowe do jej mieszkania się nie domykają. Przyczyną tego jest przechylający się w jedną stronę budynek. Z jednej strony budynku założonych jest 5 klamer, z drugiej 2 klamry, które podtrzymują ściany.
     W pokoju dzieci pani Anna na własny koszt ociepliła szczytową ścianę styropianem, bo grzyb praktycznie zaatakował całą jej powierzchnię. Utrzymuje się zapach stęchlizny, którego w żaden sposób pani Anna nie może się pozbyć. Na domiar złego 15-letnia córka Amanda choruje na astmę.
     - Już mi nawet w Opiece Społecznej powiedzieli, żebym nic już w tej chałupie nie remontowała, bo to sensu nie ma, ale jak tutaj pani nie zrobić, jak dzieciaki coraz starsze. Kolegów przyprowadzają, to chcę, żeby jakoś tutaj wyglądało. Bo później będą gadać w szkole, jak to Nowowiejscy mieszkają. Mnie jest po prostu wstyd - denerwuje się pani Anna.
     - Gmina ciągle mówi, że pieniędzy nie ma, a matka z szóstką dzieci ma mieć pieniądze? Mało te moje dzieci robią dla burmistrza. Puchary zdobywają, w przedstawieniach występują i nagrody dostają, gdzie tylko można i nic burmistrz dla tych dzieciaczków nie robi, nie interesuje go, że one chcą się dobrze uczyć i mieć godne miejsce do tej nauki - mówi pani Anna.
     WIELU OCZEKUJĄCYCH
     Nasza rozmówczyni ma już dość mieszkania w takich warunkach. Dowiedziała się, że w Ostrowie zwalnia się komunalne mieszkanie. Dla pani Anny nie ma różnicy, czy będzie mieszkała w mieście, czy na wsi, chce tylko mieszkać w godnych warunkach. Zgłaszała chęć przyjęcia mieszkania w Ostrowie komisji mieszkaniowej.
     - Ja jestem gotowa spłacić im całe zadłużenie, jakie mam tutaj na mieszkaniu i wyprowadzić się z czystym kontem do Ostrowa. W gminie wiedzą, że ja wszędzie pójdę, tylko, żeby z tego mieszkania się wyprowadzić - mówi pani Anna.
     Otrzymać mieszkanie komunalne w Strzelnie nie jest łatwo, bo miasto od lat ich nie buduje. Od kilku lat burmistrz nie rozpoczął też remontu zakupionej przez gminę kamienicy przy ul. Michelsona, w której docelowo ma powstać 14 lokali gminnych. A lista oczekujących na mieszkanie nie zmniejsza się. Na liście oczekujących na przydział lokalu mieszkalnego jest 114 osób. Są wśród nich rekordziści, którzy odmówili przyjęcia kolejnych lokali nawet po 5 razy. Mają takie prawo. Do zadań gminy należy zabezpieczyć najemcom chociaż minimum obowiązujących standardów. Po stronie gminy, jako właściciela lokali komunalnych, leżą pewne obowiązki. Mieszkania powinny być wyposażone w podstawowym zakresie, w kuchenkę, krany i umywalkę. Powinny mieć prąd i inne podstawowe instalacje oraz być przynajmniej wybiałkowane.
     Oprócz listy oczekujących na przydział lokalu mieszkalnego w gminie Strzelno znajduje się jeszcze druga lista osób oczekujących na zamianę mieszkania komunalnego na większe lub mniejsze. Na tej liście znajduje się 23 mieszkańców.
     NAJPIERW SPŁATA ZADŁUŻENIA
     W referacie rolnictwa i gospodarki komunalnej strzeleńskiego Urzędu Miejskiego usłyszeliśmy, że Anna Nowowiejska znajduje się na 12. pozycji listy osób oczekujących na zamianę lokalu mieszkalnego. Starszy specjalista do spraw administracji budynków komunalnych w Urzędzie Miejskim w Strzelnie Sylwia Kowalska potwierdza, że Anna Nowowiejska otrzymała przydział mieszkania komunalnego, które obecnie zajmuje od 31 lipca 2008 r. Nigdzie w dokumentacji Urzędu nie ma jednak wzmianki, jakoby lokal był jej przyznany tylko na rok, a później miałaby otrzymać inny lokal. Na dokumencie potwierdzającym, że Anna Nowowiejska przyjmuje przyznany lokal mieszkalny przy ul. Kolejowej na czas nieoznaczony widnieje podpis pani Anny.
     - Nie ma więc mowy, jakoby lokal rodzina Nowowiejskich miała otrzymać tylko na rok - usłyszeliśmy.
     Burmistrz Ewaryst Matczak tłumaczy, że dopóki pani Anna Nowowiejska będzie zalegała z czynszem - a jest to jak mówi bardzo pokaźna suma - nie mowy o remontowaniu jej mieszkania, chyba, że remont będzie konieczny ze względu na zagrożenie życia. - Nie patrzymy wtedy na zadłużenie mieszkańców, tylko od razu awarię usuwamy - mówi burmistrz Matczak.
     Rozwiewa też nadzieję pani Anny na przydział mieszkania w Ostrowie, do którego rodzina Nowowiejskich chciałaby się wyprowadzić. - Mieszkanie w Ostrowie nie jest jeszcze gminie zdane. Ale już dzisiaj jest na nie kilka wniosków. Po za tym byłoby to jej trzecie mieszkanie z kolei. Za mieszkanie w Bronisławiu nie ma uregulowanych zaległości i tutaj na tym mieszkaniu też ma niepopłacone. Mieszkania przydziela komisja mieszkaniowa. Co zadecyduje komisja, tego nie wiem. W każdym bądź razie najpierw spłacone zaległości, a potem mieszkanie - powiedział burmistrz.
     Poinformowaliśmy burmistrza, że Anna Nowowiejska deklarowała, że jest gotowa spłacić zadłużenie w gminie za obecnie zajmowane mieszkanie, żeby tylko pójść do Ostrowa.
     - To niech spłaci, a komisja z pewnością to rozważy - dodał burmistrz.
     O remoncie przez gminę obecnie zajmowanego mieszkania Anna Nowowiejska też nie ma co marzyć. Gmina może wykonać u niej remont, gdy spłacone zostanie zadłużenie.
     - Trudno jest mówić o remoncie, jeżeli ktoś nie płaci. Remonty wykonujemy tylko z wpływów z czynszów, więc, żeby zrobić remont w mieszkaniu pani Nowowiejskiej musielibyśmy zabrać pieniądze z puli tych, co za mieszkania płacą regularnie. Tak nie można robić - powiedział burmistrz Matczak.
     Członkowie komisji mieszkaniowej radni Henryk Filipczak i Zofia Krukowska przyznali, że na ewentualnie zwolnione mieszkanie w Ostrowie jest kilkoro chętnych. Jest też jedna rodzina, która mieszkanie musi otrzymać, bo dom, który zajmują, będzie rozebrany pod budowę drogi. Radni przyznali jednak, że jeśli Anna Nowowiejska spłaci zadłużenie, to zajmą się jej problemem i przedyskutują sprawę zamiany mieszkania.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1106 (17/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości