Barbara Mucha jest osobą niedowidzącą. Mieszka bezpośrednio przy ulicy Św. Anny. Twierdzi, że przejście ulicą jest dla niej bardzo kłopotliwe i ciężkie. Potyka się i wpada w dziury. Do tego samochody jeżdżą tą ulicą bezpośrednio pod jej domem i z bramy można wyjść bezpośrednio pod samochód - „Taki, jak jedzie samochodem, to jeszcze potrafi krzyczeć do żony - Ty stara k...., jak leziesz” - dodaje Ryszard Mucha, mąż pani Barbary.
fot. Paweł Lachowicz
Strzelnie, ulica, mieszkańcy, remont
Mieszkańcy domagają się remontu ul. Św. Anny
Burmistrz Ewaryst Matczak nie potrafi powiedzieć, kiedy możliwa jest odbudowa ulicy. Twierdzi, że najpierw musi tam być wykonana kanalizacja sanitarna i deszczowa. W takiej sytuacji jak mieszkańcy ul. Św. Anny jest 90 % ulic w mieście. - Trzeba to wszystko przebudować, a jest to rząd kilkudziesięciu milionów złotych - mówi burmistrz.
Od kilku miesięcy mieszkańcy ulicy Św. Anny monitują w Urzędzie Miejskim w Strzelnie o pilną naprawę ulicy. Mieszkaniec tej ulicy Marian Pałaszyński w imieniu wszystkich mieszkańców zwrócił się do naszej redakcji o interwencję. Zdaniem pana Mariana stan tej ulicy jest skandaliczny. Przez 4 lata, od momentu prowadzonych na tej ulicy wykopów gmina nic nie zrobiła, by doprowadzić ją do jakiegokolwiek porządku. Dziury, które są w nawierzchni ulicy, mieszkańcy sami zasypują ziemią, gruzem, popiołem. Na ulicy walają się śmieci w postaci butelek ze szkła i plastiku oraz inne odpady. Zauważyć tam można także duże ilości psich odchodów.
- Pracownicy z ekipy porządkowej przechadzają się tą ulicą jak po jakiejś promenadzie i żadna z tych kobiet nie podnosi widocznych śmieci. Po każdym opadzie deszczu u zbiegu z ul. Michelsona tworzy się ogromne bajoro i przejeżdżające samochody chlapią błoto na przyległe posesje. Chyba będę zmuszony wystąpić o stosowne odszkodowanie za te zniszczenia. Pytam więc, jak długo jeszcze trwać będzie taki skandaliczny i bulwersujący inne osoby stan rzeczy i czy władzom samorządowym, w tym radnym, jest to obojętne, tym bardziej, że ulica ta ma za patronkę osobę świętą, a na dodatek z jednej usytuowanych tu posesji pochodzi metropolita poznański ks. arcybiskup Stanisław Gądecki. Proszę o szybkie udzielenie odpowiedzi, bo nasza czteroletnia cierpliwość jest już na wyczerpaniu - informuje nas Marian Pałaszyński.
Podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej stanem brudu na ul. Św. Anny zainteresował burmistrza radny Ryszard Saja. - Nie dość, że ta ulica wygląda jakby nawiedziło ją tsunami, to jeszcze niewidziane tam od wieków ekipy sprzątające. Mieszkańcy proszą, by ktoś tam się pojawił - mówił radny Saja. Natomiast przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak mówił o piśmie otrzymanym od Mariana Pałaszyńskiego, który jak twierdził przekazał burmistrzowi.
Ewaryst Matczak tłumaczył, że sprawę sprzątania przekazał już odpowiedzialnemu za to w ratuszu Janowi Kapicy. - Myślę, że pracownicy sprzątający będą się tam pokazywać częściej i sprawa sprzątania będzie uregulowana. W tej chwili nie podejmę się kiedy tę drogę będziemy budować, bo tam trzeba najpierw wykonać kanalizację sanitarną i deszczową - tłumaczył radnym na sesji burmistrz.
Radny Piotr Dubicki był zdania, że temat tej właśnie ulicy powinien trafić pod lupę komisji rewizyjnej.
- Komisja ta, wie doskonale z jakiego powodu ten stan nawierzchni jest taki, a nie powinien być. Wiadome było wszem i wobec, że ZGKiM miał tę ulicę zrobić (budowa wodociągu, przyp. mal) łącznie z odbudową nawierzchni i nagle z godziny na godzinę stało się tak, że zrobił to ktoś inny bez odbudowy nawierzchni, ale za większe pieniądze - mówił radny Dubicki.
Słowa radnego Dubickiego oburzyły burmistrza. Odsyłał radnego do dokumentacji budowy tej ulicy. - Kto to robił i jaki był zakres robót, to jest wszystko do sprawdzenia. Proszę tutaj nie insynuować, że coś zostało wykonane nie tak, jak powinno być. Powiedziałem, że ul. Św. Anny wymaga jeszcze przebudowy kanalizacji sanitarnej i deszczowej - tłumaczył burmistrz.
Jego też zdaniem pierwotnie był ogłoszony przetarg na wykonanie dokumentacji, bo przy budowie kanalizacji na ul. Św. Anny konieczne jest przebicie się z kanalizacją sanitarną do ul. Św. Ducha, czyli przez ul. Cestryjewską i ul. Ścianki, gdyż nie ma innej możliwości połączenia. Projektant, który wygrał wówczas przetarg odstąpił od projektowania tego odcinka kanalizacji, a gminie zabrakło pieniędzy i się w późniejszym etapie z realizacji tego zadania wycofała.
- Jest to olbrzymi zakres prac i dodatkowo jest to centrum miasta. Większość prac musiałaby być wykonywana praktycznie ręcznie. Tam znajdują się różne urządzenia podziemne i dlatego od tego odstąpiliśmy, bo w tej chwili nas na to nie stać - dodał burmistrz Matczak.
Radny Piotr Pieszak pytał w związku z tym, w jakiej perspektywie czasowej będzie remont ul. Św. Anny wykonywany. - Lata, rok, dwa, pięć, dziesięć? Wpłynęło pismo od jednego z mieszkańców. Tylko skoro to ma trwać np. dziesięć lat, to trzeba tę drogę naprawić po prostu. A za dziesięć lat wtedy przebudować ją - mówił radny Pieszak.
Burmistrz zarzekał się, że nie odpowie teraz na pytanie radnego, bo jego zdaniem trudno jest przewidzieć, jakie będą budżety gminy w następnych latach, ile gmina będzie miała środków własnych, żeby mogła to zadanie realizować. Stwierdził, że jeżeli okaże się, że uda się gminie Strzelno w nowym rozdaniu środków unijnych występować jako grupa gmin w ramach Związku Jeziora Gopło, to wtedy całą kanalizację miasta trzeba byłoby zrobić.
- Nie jest to tylko problem ul. Św. Anny. Jeśli chodzi o samo miasto Strzelno, to mamy 90% kanalizacji nie wykonanej. Trzeba to wszystko przebudować, a jest to rząd kilkudziesięciu milionów złotych. A nie mówię tu już o kanalizacji na potrzeby, jakie zgłaszane są ze wsi. Ja się dzisiaj nie będę deklarował, kiedy remont Św. Anny będziemy robili, jeśli będziemy mieli środki własne i będą inne potrzeby mniej ważne do wykonania, to jest szansa, że w następnej perspektywie samorządowej ktoś inny być może już zacznie to realizować. Zdaję sobie sprawę, że jest to sprawa bolesna, ale prawie w każdej części miasta tej kanalizacji nie ma, a stare rury w tej chwili już ich nie ma, bo wszystko się rozleciało. Tam, gdzie była kanalizacja ogólnospławna, to rur prawie że nie ma - powiedział burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1118 (29/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze