Reklama

Mikołajczaka trzeba wyciąć

Marian Mikołajczak od 2005 r. do 2012 r. był dyrektorem strzeleńskiego Liceum Ogólnokształcącego. Po utworzeniu w 2012 r. przez powiat Zespołu Szkół, w skład którego weszło też LO, został wicedyrektorem ds. liceum. Od 1 września 2014 r. nie będzie piastować już swojej funkcji.

    fot. Paweł Lachowicz

Strzelno, Marian Mikołajczak , LO, wicedyrektor, ZS, LO
     Mikołajczaka trzeba wyciąć
    Wiosną 2012 r. jako dyrektor LO i radny PO usłyszał te słowa od jednego z prominentnych działaczy PSL - tak rozmawiano na salonach tej partii. Wiedział, że ten moment nadejdzie, myślał, że stanie się to przy okazji powoływania Zespołu Szkół w Strzelnie. Został jednak wicedyrektorem ds. liceum. W ubiegłym tygodniu oficjalnie dowiedział się, że od 1 września będzie pracował już tylko jako nauczyciel historii.

     10 DNI TEMU
     27 maja wicedyrektor Zespołu Szkół w Strzelnie Marian Mikołajczak w obecności naczelnika Wydziału Oświaty Starostwa Powiatowego w Mogilnie Andrzeja Konieczki i wicedyrektorów Jarosława Zowczaka i Arlety Marciniak został poinformowany przez dyrektora ZS Piotra Cieślika, że z dniem 1 września nie będzie pełnić już funkcji wicedyrektora. Po 9 latach na stanowisku kierowniczym Marian Mikołajczak od września będzie etatowym nauczycielem historii.
     Już następnego dnia po ogłoszeniu tej wiadomości w Strzelnie zawrzało. Czytelnicy, którzy dzwonili do naszego reportera chcąc usłyszeć potwierdzenie pogłosek głośno mówili, że jest to na pewno kara dla dyrektora za niesubordynację i brak posłuszeństwa względem burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka. Byli też tacy, którzy bez ogródek twierdzili, że za sprawą zwolnienia pana Mikołajczaka ze stanowiska stoi PSL
     Następnego dnia próbowaliśmy porozmawiać z dyrektorem Mikołajczakiem o zaistniałej sytuacji, jednak Marian Mikołajczak nie bardzo chciał cokolwiek komentować. Ostatecznie Marian Mikołajczak, we wtorek 2 czerwca zgodził się z nami spotkać i porozmawiać.
     LICZYŁ SIĘ Z TYM
     - Znając swoje przemyślenia na ten temat i ujawniając je, mogę narazić się na zarzut kreowania siebie na męczennika politycznego, co zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych może przyjść na myśl niektórym osobom, zwłaszcza mi nieprzychylnym - mówi reporterowi Marian Mikołajczak.
     Twierdził, że oficjalnym powodem odwołania go z funkcji wicedyrektora Zespołu Szkół w Strzelnie jest konieczność likwidacji jednego etatu wicedyrektora w związku z planowanym na przyszły rok szkolny zmniejszeniem liczby klas w Zespole. Marian Mikołajczak nie ukrywa, że z takim scenariuszem liczył się już od dłuższego czasu. Jak się okazuje, sam zasugerował taki wariant podczas nadzwyczajnego spotkania Rady Pedagogicznej poświęconego nadzorowi pedagogicznemu, jaką na jego wniosek zwołał dyrektor szkoły Piotr Cieślik w listopadzie ubiegłego roku.
     LOGICZNY SPLOT WYDARZEŃ
     Spytaliśmy Mariana Mikołajczaka, czy uważa, że jego odwołanie ze stanowiska jest skutkiem połączenia LO, gimnazjum z Włostowa i szkoły z ulicy Kościuszki w jeden Zespół Szkół. Marian Mikołajczak odpowiedział, że tylko w pewnym sensie.
     - Pewne sytuacje, które wydarzyły się w ostatnich czterech latach układają się według mnie w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Otóż jesienią 2010 r. w wyborach samorządowych opowiedziałem się wyraźnie za kandydaturą Dariusza Chudzińskiego na burmistrza Strzelna (kandydat PO, przyp. mal), widząc w tym szansę na wyrwanie się z marazmu, w jakim gmina się znalazła. Wyborcy jednak zdecydowali o kontynuacji dotychczasowych rządów. W nowej kadencji radni powierzyli mi stanowisko przewodniczącego komisji finansów i budżetu. Często w imieniu komisji zabierałem głos, zresztą pani była akurat tego świadkiem, obnażając absurdy polityki finansowej burmistrza Matczaka. I chociaż stanowisko komisji i jej obawy potwierdzały później opinie Regionalnej Izby Obrachunkowej, to w środowisku radnych PSL-u przylgnęła do nas, a zwłaszcza do mnie jako zabierającego głos w jej imieniu, etykietka krytykantów i niemalże wichrzycieli - powiedział Marian Mikołajczak.
     CZUŁ DYSTANS
     Marian Mikołajczak tłumaczy nam, że organem prowadzącym najpierw LO, a teraz Zespół Szkół jest powiat mogileński, co faktycznie oznacza, że władze powiatowe decydują o tej placówce. Burmistrz Matczak nie jest jego przełożonym. Ale, jak mówi, od dłuższego czasu czuł już dystans władz powiatowych wobec swojej osoby, czego nie było na początku sprawowania funkcji dyrektora. Tym bardziej, że jeszcze wiosną 2010 r. Zarząd Powiatu powierzył mu bez konkursu dalsze sprawowanie funkcji dyrektora na 5 kolejnych lat.
     Po jesiennych wyborach samorządowych z 2010 r. coś się jednak zaczęło zmieniać.
     - Po uroczystości nagrodzenia wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak miała miejsce na sesji Rady Miejskiej w lutym 2011 r., zostałem wezwany na dywanik do obydwu starostów, gdzie udzielono mi ostrej reprymendy. Zarzuty nie dotyczyły spraw merytorycznych i chociaż zabrzmi to może górnolotnie, miały one charakter raczej polityczny, jakkolwiek nie brzmiałoby to dziwnie w tym kontekście. Nie chcę tego wątku tutaj rozwijać. Pamiętając o zasadzie, że przełożony ma zawsze rację, nawet wtedy kiedy jej nie ma, przyjąłem reprymendę, jednak w głębi duszy poczułem pewien niesmak - powiedział Marian Mikołajczak.
     Podał też jeszcze jeden przykład będący potwierdzeniem, że władze powiatowe trzymają dystans w stosunku do jego osoby. Opowiedział nam, że wiosną 2012 r., kiedy została przesądzona kwestia utworzenia Zespołu Szkół, rozmawiał z jedną z osób bardzo blisko związanych z lokalnym PSL.
     - W przypływie szczerości, której zapewne później ona żałowała, w formie ostrzeżenia usłyszałem słowa, które padły na jakimś spotkaniu działaczy tej partii. Dokładnie je zapamiętałem, brzmiały one następująco: „Mikołajczaka trzeba wyciąć”. Od tej pory nie miałem już żadnych wątpliwości. Sądziłem, że dogodnym momentem do realizacji tego zamiaru będzie reorganizacja wynikająca z utworzenia Zespołu Szkół, który rozpoczął funkcjonowanie 1 września 2012 r. Tak się jednak nie stało, powierzono mi funkcję wicedyrektora odpowiedzialnego za nadzór pedagogiczny w budynku na ul. Gimnazjalnej - usłyszeliśmy.
     SZCZEBLE WYŻEJ
     Pytaliśmy Mariana Mikołajczaka, czy odwołanie go ze stanowiska wicedyrektora jest decyzją władz powiatowych. Usłyszeliśmy, że formalnie wypowiedzenie 27 maja złożył mu jego bezpośredni przełożony dyrektor Zespołu Piotr Cieślik, bo takie są reguły. - Jednak jestem święcie przekonany, a przekonanie to umacniają plotki lub przecieki ze Starostwa, że dyrektor w tej sprawie nie miał nic do powiedzenia. Niech mi to nie zostanie poczytane jako przejaw megalomanii, ale decyzja w mojej sprawie zapadła na nieco wyższym szczeblu. Siedem lat sprawowania funkcji dyrektora LO pozwoliło mi poznać nieco mechanizmy kierowania oświatą - powiedział Marian Mikołajczak.
    Ostatecznie Marian Mikołajczak od 1 września wraca tam, skąd wyszedł, czyli do nauczania historii, co zawsze zresztą było jego pasją. Na dzień dzisiejszy dyrektor ZS Piotr Cieślik zaproponował mu etat nauczyciela tego przedmiotu i ma nadzieję, że jeszcze będzie mu dane trochę popracować w tym charakterze.
     NADZORU NIE BĘDZIE PEŁNIŁ
     Otrzymał także od dyrektora Cieślika propozycję dalszego sprawowania nadzoru pedagogicznego, czyli tego co robił do tej pory jako wicedyrektor, gdyż wicedyrektor ds. gimnazjum Arleta Marciniak nie ma stosownych uprawnień do tego. Aby sprawować nadzór pedagogiczny potrzebny jest stopień awansu zawodowego nauczyciela mianowanego lub dyplomowanego. Pracę tę miałby rekompensować mu dodatek motywacyjny.
     - Wstępnie wyraziłem zgodę, jednak po głębszym zastanowieniu wycofałem się, gdyż istotą nadzoru pedagogicznego jest kontrola w różnych wymiarach. Żeby była skuteczna i efektywna to musi ją przeprowadzać zwierzchnik służbowy czyli dyrektor lub wicedyrektor. Nadzór sprawowany przez nauczyciela jest fikcją, a ja jestem przeciwnikiem fikcji pod każdą postacią. Jest to o tyle istotne, że nadzór pedagogiczny jest jednym z ważniejszych elementów pracy szkoły - powiedział Marian Mikołajczak.
     ATMOSFERA OKRASZONA ŻARTAMI
     Spytaliśmy wicedyrektora, czy prawdą jest, że pozbawienie go funkcji związane jest z chęcią kandydowania na burmistrza Strzelna w listopadowych wyborach. Marian Mikołajczak zaśmiał się tylko. Nie ukrywał, że rzeczywiście wiele osób zwracało się do niego z taką propozycją, były nawet pewne formy nacisku.
     - Nie wiem skąd się to wzięło. Może stąd, że na sesjach i komisjach często zabieram głos, wskazując na delikatnie to ujmując, nie do końca przemyślane decyzje aktualnego włodarza Strzelna. Być może niektórzy odebrali to jako moją kampanię wyborczą. Nic bardziej błędnego. Gmina Strzelno to swoista stajnia Augiasza i do jej posprzątania potrzebny jest Herkules, a ja jestem tylko człowiekiem - usłyszeliśmy.
     Na pytanie, czy nie żałuje tego co się stało, Marian Mikołajczak odpowiedział, że byłby nieszczery, gdyby stwierdził, że bardzo cieszy się z tej zmiany, ale nie ma też powodów do dramatyzowania. Twierdził, że chociaż funkcja dyrektora, czy wicedyrektora nie jest może atrakcyjna finansowo, to jednak ma kilka plusów, do których z czasem można się przyzwyczaić.
- Zresztą, jak wcześniej już pani redaktor mówiłem, z myślą o opuszczeniu, jak to się mówi stołka, chociaż w moim przypadku był to fotel (śmiech), zdążyłem się już oswoić.      Zresztą moment zakomunikowania mi decyzji przez dyrektora w obecności naczelnika Wydziału Oświaty Andrzeja Konieczki oraz pozostałych dwóch wicedyrektorów w miniony wtorek nie zrobił na mnie żadnego wrażenia i dalsza rozmowa przebiegała w sympatycznej, okraszonej żartami atmosferze. Mam nadzieję wrócić do przygotowywania uczniów do olimpiad i konkursów, co z powodu kontaktu z mniejszą liczbą uczniów podczas zajmowania się pracą administracyjną zostało nieco wyhamowane - powiedział Marian Mikołajczak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1164 (23/2014)

Reklama

 

 

 

Komentarz

     To nie dyrektor ponosi winę za brak uczniów

     Odwołanie Mariana Mikołajczaka z funkcji wicedyrektora Zespołu Szkół w Strzelnie uważam za decyzję czysto polityczną. Dlaczego?
     Otóż Marian Mikołajczak sprawuje też mandat radnego Rady Miejskiej w Strzelnie z ramienia PO. Jest przewodniczącym komisji finansów i budżetu. W środowisku zwolenników burmistrza Matczaka z PSL uznawany jest za wroga numer jeden włodarza miasta. Potrafi bez ogródek wytykać nieudolność jego rządów, doprowadzającą gminę do ruiny. Swoimi wystąpieniami otwiera mieszkańcom oczy, pokazuje, że wybrany przez nich włodarz pogrąża z roku na rok gminę w długach. Zagraża to wizerunkowi Matczaka i może mieć realny wpływ na wynik listopadowych wyborów.
     Dlatego peeselowcy ruszyli z odsieczą, pokazali, gdzie ich zdaniem jest miejsce Mariana Mikołajczaka. Za karę postawili go zwyczajnie do kąta. Ukarali go za nieposłuszeństwo i niesubordynację. Ktoś patrząc na meandry polityki w powiecie mogileńskim powiedziałby, że przecież Strzelno walczy z powiatem. Patrz - służba zdrowia. Uważam, że walczy tylko pozornie, bo jak nadchodzą ciemne chmury, w tym przypadku nad PSL, jego członkowie potrafią się zjednoczyć i eliminować po drodze wszystkie niewygodne im osoby.
     To przecież starosta Tomasz Barczak z PSL sprawuje nadzór nad szkołą, którą przez wiele lat kierował Marian Mikołajczak. Jego stopniowa degradacja rozpoczęła się już 2012 r., kiedy powstał Zespół Szkół w Strzelnie, w skład którego weszło również strzeleńskie LO. Szkoła z tradycjami i dobrymi wynikami w skali kraju.
     Usłyszałam, że powodem zwolnienia Mariana Mikołajczaka ze stanowiska wicedyrektora ds. liceum była mała liczba uczniów, którzy przychodzili do liceum po utworzeniu już Zespołu Szkół. Ale, czy to dyrektor winien jest temu, że dzieci nie wybierają szkoły, którą kieruje? Uważam, że to powiat mogileński swoją decyzją o połączeniu liceum z technikum, szkołą zawodową i gimnazjum doprowadził do stopniowego upadku historycznego strzeleńskiego LO. LO straciło swój charakter, swą tożsamość. Było szkołą wyjątkową z tradycjami - stało się szkołą nijaką, jedną z wielu. To nie dyrektor Mikołajczak jest temu winien. Winni są tylko i wyłącznie decydenci powiatowi, którzy politykę przedkładają nad dobro młodzieży.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1164 (23/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości