Reklama

Młodzież nie chce wybierać strzeleńskiego liceum

Strzelno, liceum, młodzież, gimnazjum, burmistrz

    Młodzież nie chce wybierać strzeleńskiego liceum
     Burmistrz Ewaryst Matczak proponował radnym, by zastanowić się, dlaczego z grupy 150 absolwentów kończących w tym roku naukę w gminnym i powiatowym gimnazjum, udało się z trudem utworzyć tylko jedną pierwszą klasę
w strzeleńskim LO.

     Temat poruszony przez nas w nr. 29/2013 tygodnika z 18 lipca w artykule Chcesz otrzymać pracę - poślij dziecko do gminnego gimnazjum wywołał burzę wśród radnych podczas nadzwyczajnej sesji 22 lipca. Pisaliśmy, iż burmistrz Ewaryst Matczak uzależnia skierowanie do prac interwencyjnych bądź odbycia stażu w gminie od tego, do którego gimnazjum rodzice poślą swoje dzieci. Jeśli do gimnazjum gminnego, strzeleńskiego - taki rodzic jest w porządku, i ma szansę na pracę. Jeśli pośle do gimnazjum prowadzonego przez powiat mogileński - taki rodzic nie ma szans na otrzymanie od burmistrza pracy.
     Radny powiatowy Przemysław Zowczak, uznał takie stawianie sprawy przez burmistrza Matczaka za wielką katastrofę.
     - Ja się z takim podejściem absolutnie nie zgadzam. Co by pan zrobił, gdyby pan starosta postawił sprawę w ten sposób, że prace interwencyjne z PUP, który jest jednostką powiatową, dostali tylko i wyłącznie ci rodzice, których dzieci uczęszczają do gimnazjum, dla którego organem założycielskim jest powiat mogileński. Sądzę, że byłaby wówczas koszmarna awantura - mówił radny Zowczak.
     Również radny miejski Piotr Dubicki nie ukrywał swojego wzburzenia postawą burmistrza Matczaka. Twierdził, że wiele razy był uczestnikiem dyskusji na temat służby zdrowia. Kilka razy miał usłyszeć stwierdzenie, że ekonomia doprowadziła do tego, że zapomniano o pacjencie. - Rolą rodziców jest to, aby zapewnić dziecku jak najlepszy rozwój, jak najlepszy poziom nauki. Wszyscy, jak tutaj siedzimy, którzy mamy dzieci, myślimy już od samego początku o edukacji, o tym, żeby dziecko chodziło do jak najlepszej szkoły i jak najlepszą szkołę ukończyło, najpierw gimnazjum, potem szkołę średnią i wyższą. Z żalem przeczytałem artykuł w „Pałukach” i byłem bardzo rozczarowany po tym artykule, że ekonomia bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, w oświacie również - mówił radny Dubicki.
     Burmistrz Matczak mówił radnym, że żadnemu rodzicowi nie odbiera prawa do zasiłków oraz pomocy, która mu się z mocy prawa należy. Natomiast - jak twierdził - prace interwencyjne są tylko dobrą wolą burmistrza, żeby pomóc mieszkańcom.
     - Z przykrością muszę stwierdzić, że niektórzy - nie wszyscy - wysyłają swoje dzieci do innego gimnazjum niż nasze. Za każdym uczniem idą pieniądze. Po pracę do burmistrza, a dziecko się wysyła do innego gimnazjum. Była rozmowa tylko z jednym rodzicem, który miał do wyboru. Może pani zrobić tak, albo tak, ale proszę do mnie po pracę więcej nie przychodzić. Takie były rozmowy. Niestety Urząd Pracy nie ma w tej chwili takich środków, jak były kiedyś - mówił burmistrz Matczak. Dodał także, iż gmina Strzelno ma na pracach interwencyjnych z Powiatowego Urzędu Pracy zatrudnionych kilkanaście osób, na 70, które zatrudnia. Jego zdaniem, w tej chwili PUP nie podpisuje nowych umów na prace interwencyjne, nie ma żadnych robót publicznych, jest bardzo mało środków, jeśli chodzi o staże.
     - Dlatego główny koszt utrzymania pracowników interwencyjnych, to jest koszt budżetu gminy. Każdy rodzic ma prawo wyboru, zdecyduje, tak a nie inaczej - dodał burmistrz.
     Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak mówił do burmistrza, że sytuacja opisana w artykule, reklamy Strzelnu nie robi. - Nie oszukujmy się. Bo ja zadałbym takie pytanie. Gdyby przyszedł do pana człowiek, który jest dobrym pracownikiem, pracuje u pana jako pracownik interwencyjny i jest pan z niego bardzo zadowolony, ale ma akurat taką potrzebę, jego dziecko uznało, że chce iść do szkoły X - nieważne jakiej, ale spoza gminy Strzelno. Z drugiej strony będzie pan miał obiboka, który nie robi nic, któremu pan będzie płacił pensję, ale będzie lojalny i pośle swoje dziecko do pana szkoły. Pytanie, którego pan z nich zatrudni? Ja osobiście zatrudniłbym tego, co dobrze pracuje - mówił radny Pieszak.
     Burmistrz odpowiedział: - Żadnego.
     Ewaryst Matczak stwierdził, że raczej należałoby się zastanowić nad tym, jak to się stało, że z młodzieży, która ukończyła gminne Gimnazjum im. Dałkowskiego (było to około 100 uczniów) i około 50 gimnazjalistów z Włostowa w Gimnazjum przy Zespole Szkół została utworzona tylko jedna klasa w strzeleńskim liceum. Zdaniem burmistrza, trzeba poszukać przyczyn takiego zjawiska.
     - Dlaczego nasza młodzież nie wybiera naszego liceum? Zdajemy sobie sprawę, że w naszym liceum, jeżeli sytuacja będzie się nadal tak miała, to w przyszłym roku możemy nie mieć naboru do żadnej klasy - mówił.
     Burmistrz przypomniał, że jednym z powtarzanych argumentów, gdy powiat mogileński tworzył Zespół Szkół i przyłączał do niego włostowskie gimnazjum było to, że właśnie ci gimnazjaliści mieli gwarantować nabór do LO.
     - Większa część też tutaj nie została, a miała ratować nasze liceum, ona też gdzieś poszła. A może przyczyny są gdzie indziej. Może w komunikacji, może w dowożeniu. Tutaj trzeba poszukać przyczyn i wspólnie zastanowić się, jak temu tematowi w przyszłym roku zapobiec. Ale współpracą, a nie podpuszczaniem jeden drugiego - przestrzegał burmistrz Matczak.

Magdalena Lachowicz

Reklama

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1120 (31/2013)

 

 

Komentarze

    Upadek liceum

     Burmistrz Strzelna chce rozmawiać o tym, dlaczego w mieście, w którym są dwa gimnazja (gminne i powiatowe) i chodzi do nich około 150 uczniów, z trudem udało się stworzyć na rok szkolny 2013/2014 tylko jedna I klasę licealną? Dlaczego młodzież, i w jakimś stopniu zapewne także ich rodzice, wybierają licea ogólnokształcące w sąsiednich miastach? Dlaczego posyłają dzieci do liceów bardziej renomowanych?
     Gdzieś w podtekście tego, co mówi burmistrz Matczak słyszę tę nutę zadowolenia. Przecież notable powiatowi po to robili Zespół Szkół i włączali do niego włostowskie gimnazjum, by automatycznie jego uczniowie byli zapleczem dla liceum ogólnokształcącego. To się do końca przynajmniej w pierwszym roku funkcjonowania Zespołu Szkół nie sprawdziło. Dlatego niektórzy, w tym jak widzę burmistrz Strzelna, ,mają teraz gorzką satysfakcję.
     Przyczyn początku zauważalnego już upadku znaczenia strzeleńskiego LO szukałbym - przynajmniej ja - zupełnie gdzieś indziej.
     Trudno zresztą teraz mówić o LO, raczej powinniśmy mówić o klasach licealnych tworzących razem ze szkołą zawodową, z technikum i z gimnazjum jeden duży kombinat.
     Liceum Ogólnokształcące było w Strzelnie szkołą - instytucją. Szkołą z ogromnymi tradycjami, osiągnięciami i wspaniałą historią. To uczniowie tej szkoły byli w latach stalinowskich skazywani za szkolną działalność opozycyjną na wyroki skazujące, które potem odsiadywali w mogileńskim więzieniu. To liceum ukończyło wielu strzelnian, którzy potem tworzyli przez lata elity miasta.
     Dziś włączenie LO do Zespołu Szkół to nic innego, jak powolna likwidacja tej szkoły, która właśnie rozgrywa się na naszych oczach. To upadek prestiżu szkoły i jej znaczenia. Trudno dziwić się rodzicom i uczniom, że chcąc mieć tę pewność, by ich pociechy dostały się na wymarzone studia, posyłają je do Inowrocławia czy do Gniezna. Do szkół bardziej renomowanych.
     Rozumiem doskonale, że za powołaniem Zespołu Szkół w Strzelnie stały przyczyny finansowe.
Nie wszystko jednak da się przeliczyć na pieniądze. Prestiżu szkoły, jej renomy, tradycji i znaczenia dla strzeleńskiego środowiska - nie można kupić za żadne pieniądze. Na te wartości pracuje się latami. Jak pokazuje strzeleński przykład roztrwonić można je bardzo szybko. To tak, jakby Uniwersytet Jagielloński raptem znalazł się w jakimś Zespole Szkół. Widzę już te ironiczne uśmiechy za to porównanie. Porównuję jednak te szkoły z premedytacją. Bo LO dla Strzelna miało właśnie takie znacznie, i taką rolę odgrywało.
Przy włączaniu LO do Zespołu Szkół miał jeszcze znaczenie jeden element - wybór przyszłego dyrektora ZS. Dotychczasowy dyrektor LO Marian Mikołajczak to intelektualista. Nie miał jednak żadnych szans, by przebić się w konkursie przez kordon polityków, którzy nowe dyrektorskie stanowisko traktowali jak partyjny łup.
     Wszystko to źle wróży Strzelnu, jego intelektualnym elitom i znaczeniu miasta jako ważnego ośrodka wymiany myśli, poglądów i twórczego fermentu.
     Chyba, że szczytem marzeń mieszkańców tego miasta jest zajmowanie się tylko takimi sprawami, jak stosowanie swoistego szantażu i dawanie przez burmistrza prac interwencyjnych rodzicom w zamian za posyłanie dzieci do gminnego gimnazjum. Swoją drogą, takie praktyki także odstraszają rodziców od strzeleńskiej oświaty.

Reklama

Marek Holak

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1120 (31/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości