Tomasz Barczak, służba zdrowia, SPZOZ
Mówią Putin, mogliby Rasputin
Tomasz Barczak wobec ostatnich niepokojów społecznych wywołanych sytuacją w służbie zdrowia tęskni do czasów, gdy miał - jak to określa - w społeczeństwie superstosunki. Sam o sobie mówi, że rzadko zdarza się taka osoba jak on, która tyle czasu i zdrowia poświęca na budowanie dobrych relacji między ludźmi. Twierdzi, że nazywanie go przez radnych Putinem obraża go. Kolega partyjny z PSL Jan Bartecki mówi do starosty, że to dobrze, iż nie wołają na niego Rasputin.
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie, szef Klubu Radnych PO Wojciech Baran zadając na sesji powiatowej 19 sierpnia trudne pytania staroście w sprawie dyrektora SPZOZ Michała Ogrodowicza i ogólnie powiatowej służby zdrowia, mówił, że zdaje sobie sprawę z tego, że teraz ma się czego bać, że wie, co mu teraz grozi za to, iż ośmielił się pytać.
Dodawał jednak od razu, że w przeciwieństwie do mieszkańców, którzy mogą bać się zadawać na sesjach pytania przedstawicielom władzy powiatowej, on starając się o mandat radnego wziął na siebie świadomie kłopoty, które mogą go spotkać ze strony władzy.
Wicestarosta Tadeusz Szymański zwrócił uwagę, że radny Baran praktycznie już na każdej sesji mówi, że coś mu grozi. - Naprawdę panu nic nie grozi. Ja osobiście cenię sobie zawsze pana zdanie. Uważam, że wnosi pan wiele nowego, czasami kontrowersyjnego, ale myślę, że żyjemy w takich czasach, że za posiadanie swojego zdania nikomu nic nie grozi - przekonywał wicestarosta.
Podobnie odpowiedź na to pytanie usiłował znaleźć Tomasz Barczak. - Czego się pan boi w wolnym, demokratycznym kraju? Czuje pan oddech na swoich plecach? Czego się pan boi? - dopytywał się starosta. Tomasz Barczak mówił, że jego pokolenie walczyło o to, by żyć w wolnej Polsce. - Żyjemy w wolnym państwie, możemy powiedzieć, co chcemy, a ktoś mi powie, że on się boi o swoje, no nie wiem co. Dlatego pytam się pana otwarcie, niech mi pan powie, czego się pan boi - dziwił się starosta.
Radny Przemysław Zowczak wtrącił staroście: - Doktorowi Bardoniowi też pan tak powie?
Sposób funkcjonowania starosty mogileńskiego w powiecie radni na ostatnich dwóch wakacyjnych sesjach przyrównywali do działań Władimira Putina.
Starosta Barczak zwrócił uwagę radnemu Baranowi, że ten przyrównuje go do Putina, zaś radny Zowczak mówi, o nim jako o Putinie i jakichś separatystach. Tomasz Barczak ujawnił, o czym radny Zowczak po 8 latach bycia wicestarostą powinien wiedzieć: - Że miałem w społeczeństwie super stosunki, że nigdy żadnym dyktatorem ani nikim nie byłem.
Według starosty, w Zarządzie Powiatu panuje absolutna wolność wypowiadania się i podejmowania decyzji. - Bo w Zarządzie każdy ma do powiedzenia i każdy robi tak, żeby było dobrze, a nie, że Barczak powie, to tak musi być. Nigdy. Radny Szymański też może powiedzieć, że taki zły, jak panowie tu przedstawiliście, to naprawdę nie jestem - mówił starosta.
Starosta uznał, że mówienie na niego Putin jest dla niego bardzo obraźliwe.
Kolega partyjny starosty przewodniczący Rady Jan Bartecki uznał, iż: - Dobrze, że nie Rasputin.
- Jak ktoś mówi, że ja jestem Putinem, to bardzo mnie obraża, bardzo. Bo akurat tyle czasu i zdrowia, co ja poświęcam, żeby między ludźmi były dobre stosunki, to rzadko się zdarza taka osoba, która tak robi - starosta zachwalał swoją wyjątkową empatię.
Na dowód tego, że jest dobrym człowiekiem, powiedział, że przecież mógł odwołać członka Zarządu Powiatu (mowa o Robercie Musidłowskim), tak jak to się jego zdaniem dzieje w innych powiatach. Mówił, że miał nawet pytania, dlaczego nie odwołał Musidłowskiego z Zarządu Powiatu. Radny Musidłowski w wielu głosowaniach na Zarządzie Powiatu oraz w publicznych wystąpieniach kontestował stanowisko Zarządu, nie zgadzał się z nim, miał inne zdanie.
Starosta w tym momencie przedstawił się na sesji jako zagorzały obrońca wolności słowa.
- Nawet o tym nie pomyślałem. Osoby, które mają inny pogląd, muszą bronić swoich racji. To jest bardzo proste. Naprawdę - przekonywał starosta.
Wojciech Baran podsumował sesję: - Tak jak się bałem, po tej sesji strach mnie znowu obleciał. Naprawdę, boję się jeszcze bardziej. Mówię poważnie.
- Ale o co - zapytał wicestarosta Szymański
- Ja wiem - rzucił radny Baran.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1176 (35/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze