Reklama

Na figurę czekali całą zimę

Mieszkańcy Kuśnierza
     Na figurę czekali całą zimę
     Ksiądz Wojciech Pezacki w rozmowie ze sprawcą zniszczeń Erwinem K. z Krotoszyna ustalili, że parafianie sami naprawią figurę, ale koszty zostaną podzielone po połowie między mieszkańców i sprawcę zdarzenia.

Tak wyglądała zniszczona przydrożna figura i jej ogrodzenie, bezpośrednio po tym, jak 22 listopada 2010 r. wjechał w nią samochód
          fot. Paweł Lachowicz 19 kwietnia Tomasz Beinka z pracownikami ułożył kostkę oraz ustawił na wcześniej przygotowanej podmurówce cokół
         fot. Paweł Lachowicz

     W ubiegłym roku kilkakrotnie mieszkańcy Kuśnierza (gm. Jeziora Wielkie) naprawiali ogrodzenie wokół przydrożnej figury Matki Bożej. Do czasu, gdy 21 listopada całość, czyli opłotowanie wraz z cokołem i stojącą na nim figurą Matki Bożej, została doszczętnie zniszczona.
     W ciągu niespełna 6 miesięcy na feralnym odcinku drogi w Kuśnierzu doszło do 3 wypadków i za każdym razem sprawca „lądował” na przydrożnej figurze. 28 lipca 2010 r. kierowca daewoo nubira wbił się w ogrodzenie figury i odjechał bez śladu. 5 września ponownie figura Matki Bożej oraz jej ogrodzenie stało się metą podróżującego nissanem sunny kierowcy z Bydgoszczy. Był to efekt wcześniejszego zderzenia się tego pojazdu z fiatem brawo.
     Za każdym razem mieszkańcy Kuśnierza, a zarazem parafianie parafii pw. NMP Królowej Polski w Jeziorach Wielkich, we własnym zakresie naprawiali przydrożną figurę. Proboszcz jeziorańskiej parafii ks. Wojciech Pezacki twierdzi, że od samego początku, jak droga nr 25 po kapitalnej przebudowie została oddana do użytku, wiele osób monitowało, aby powstał tam dodatkowy pas ruchu, jako zjazd do Kuśnierza. - I tutaj należałby się wielki ukłon w kierunku zarządcy drogi, aby coś z tym w końcu zrobił. Kierowcy jadący od strony Konina odrobinę zwalniają jadąc żmijką przez las. Jednak, gdy tylko z niego wyjadą, to zaraz ich bardzo kusi, aby przydusić na gaz. Wówczas powstaje zagrożenie dla osób zjeżdżających do Kuśnierza, które muszą zwolnić, aby tam zjechać. Narażeni są wówczas na niebezpieczeństwo - mówił ks. proboszcz Pezacki.
     Sprawcą listopadowego wypadku, który całkowicie zniszczył symbol wiary mieszkańców Kuśnierza, był mieszkaniec Krotoszyna Erwin K. Zdaniem świadków wypadku, przyznał się, że przysnął za kierownicą. Jechał z taką prędkością, że uderzając w przydrożna figurę zniszczył całe jej opłotowanie, ściął cokół, a podstawa dosłownie cała popękała. Figura Matki Bożej upadła w taki sposób, że nie uległa wielkiemu zniszczeniu. Natychmiast znalazła ona schronienie przed ewentualnymi wandalami u mieszkanki Kuśnierza Jolanty Pryki. Sprawca wypadku - jak opowiadają mieszkańcy Kuśnierza - powiedział im wówczas, że jest właścicielem firmy budowlanej i sam zobowiązał się do odbudowy i naprawy szkód. - Samochód był bardzo zniszczony, nadawał się tylko do kasacji, a kierowca wyszedł z tego całkowicie bez szwanku, żadnego zadrapania nie miał. Powiedział, że naprawi zniszczenia, bo jest wdzięczny Matce Bożej za cudowne ocalenie mu życia - opowiadała wówczas Jadwiga Plewa.
     Erwin K. zobowiązał się, że od razu rozpocznie prace przy odbudowie figury. I aby nie być gołosłownym zostawił swój numer telefonu, by w razie czego mieszkańcy mogli się z nim skontaktować. Niestety, rychłe nadejście zimy spowodowało, że prace nie mogły być wykonane. Niejednokrotnie mieszkańcy przypominali sobie o konieczności naprawy i z żalem spoglądali na miejsce, gdzie stała figurka.

Mieszkanki Kuśnierza Daniela Zalewska i Maria Piwek zaopatrzone w grabie i miotły czekają na zakończenie prac, aby uporządkować teren wokół przydrożnej figury
         fot. Paweł Lachowicz 21 kwietnia za pomocą dźwigu na cokole ustawiona została odnowiona figurka Matki Bożej
          fot. Paweł Lachowicz

     Z nadejściem wiosny zniecierpliwieni mieszkańcy zaczęli ponaglać sprawcę zniszczenia figurki. Erwin K przyjechał do Kuśnierza, aby odbudować zniszczenia. Sposób, w jaki chciał to naprawić, nie spodobał się mieszkańcom. - Przyjechał i chciał cokół w połowie wkopać w ziemię i przywiózł z sobą drewniany płotek taki, jakim się w ogródku zagonki odgradza. W ten sposób chciał nam naprawić szkody. My się na to nie zgodziliśmy. My nie chcemy na tym zarobić, my chcemy, aby figurka godnie wróciła na swoje miejsce - mówią mieszkańcy. Ksiądz Wojciech Pezacki w rozmowie ze sprawcą zniszczeń ustalił, że parafianie sami naprawią figurę, ale koszty zostaną podzielone po połowie między mieszkańców i sprawcę zdarzenia. Na takie rozwiązanie przystał mieszkaniec Krotoszyna.
     Mieszkańcy postanowili, że figurka stanie na swoim miejscu jeszcze przed świętami wielkanocnymi. - Nie ma co ukrywać, że podjęli się  wielkiego zadania i ze względu na krótki termin mogli nie zdążyć, ale ja w nich wierzyłem i wspierałem modlitwą - mówi ks. Wojciech Pezacki. Pod koniec marca teren został uprzątnięty i wymurowany został fundament pod cokół. Natomiast figurka została poddana odnowieniu, dzięki czemu odzyskała dawny blask. Gdy wszystko dobrze obeschło, miejscowy przedsiębiorca i zarazem członek rady parafialnej Tomasz Beinka wyłożył teren kostką brukową i ustawił cokół. Przygotowane zostało nowe, kute w metalu ogrodzenie, które zostało postawione w środę przed świętami, 20 kwietnia. Stary doszczętnie zniszczony płotek wykonany był w 1972 r. przez mieszkańca wsi Bogdana Rojewskiego i nie nadawał się już do naprawy. Była to już Wielka Środa, a trzeba było jeszcze umieścić na cokole figurę Matki Bożej. Mieszkańcy nie dali za wygraną, zjednoczyli siły i w Wielki Czwartek spotkali się w godzinach popołudniowych na miejscu, aby dokończyć prace i ustawić figurkę na przygotowanym cokole. Tomasz Beinka udostępnił  HDS, aby figurkę, która waży około 150 kg, ustawić na cokole. Wielu mieszkańców zebrało się na miejscu, chcąc uczestniczyć w tak podniosłym dla wsi momencie. Gdy męska część mieszkańców zajęła się ustawieniem figurki, zebrane kobiety z zapartym tchem przyglądały się postępującym pracom, nie ukrywając przy tym wzruszenia. Niejednemu mieszkańcowi w oku pojawiła się łza. - Czekaliśmy całą zimę z niecierpliwością, kiedy nasza ukochana Matka Boża wróci na miejsce i w końcu się doczekaliśmy. Jak człowiek był młodszy, to do kościoła do Jezior Wielkich pojechało się rowerem. W tej chwili, gdy człowiek jest coraz starszy, nie ma już tyle siły, więc to miejsce jest naszym miejscem modlitwy - opowiada ze łzami w oczach Daniela Zalewska.
     Aby uchronić figurkę przed kolejnym zniszczeniem i ograniczyć liczbę wypadków na tym odcinku drogi mieszkańcy chcieliby, aby na drodze został wybudowany dodatkowy pas ruchu, tzw. zjazdówka. Dodatkowo przy drodze przed figurką, mogłaby pojawić się balustrada, która zabezpieczałaby przed kolejnym jej zniszczeniem. Figurka jest bardzo cenna dla mieszkańców, ponieważ w tym miejscu stała już przed I wojną światową i niejednokrotnie podczas działań wojennych była chowana przed najeźdźcą.
     W wykonanie najważniejszych prac przy postawieniu figurki włączyli się mieszkańcy: Mateusz Graczyk, Jakub Graczyk, Patryk Beinka, Dawid Kubiak, Piotr Pryka, Maciej Pryka oraz wielu mieszkańców, którzy postanowili zostać anonimowi.
     Odnowiona figurka zostanie poświęcona przez ks. Pezackiego 3 maja podczas parafialnego odpustu.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1002 (17/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości