Przyjezierze, Solino, wodociąg, działki, dzierżawcy
Na wodociąg czekają kilka lat
Marzą jednak, by burmistrz Strzelna od razu zrobił im także kolektor sanitarny. Ostatecznie płacą do budżetu gminy niemałe podatki. Mają dość chodzenia do wspólnych toalet, pryszniców i umywalek. - On nas tak lekceważy, bo w nas nie ma swoich wyborców, my na niego nie głosujemy - mówi Władysława Pieczonka.
Jerzy Pieczonka pokazuje nam wytyczoną przez geodetów drogę dojazdową do domków letniskowych, na środku której rosną drzewa uniemożliwiając dojazd do kilku domków kampingowych fot. Paweł Lachowicz URWANIE GŁOWY Z GMINĄ
Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak 27 maja podczas zebrania w Przyjezierzu poinformował dzierżawców i właścicieli gruntów po ośrodku wczasowym Inowrocławskich Kopalni Soli Solino, że w najbliższych inwestycjach, które gmina zamierza wykonać na terenie wczasowiska, jest budowa wodociągu na terenie ośrodka przy ul. Solankowej. Dwa miesiące temu mówił, że jest przygotowywana dokumentacja projektowa. - Rozszerzyliśmy inwestycję na cały obszar po „Solino” i po otrzymaniu pozwolenia na budowę przystąpimy do prac - zapewniał letników. Od tych słów minęły dwa miesiące i na terenie ośrodka nic się nie dzieje.
W 2013 r. kopalnia sprzedała wszystkie domki, a działki podzieliła gmina Strzelno. I to właśnie z gminą właściciele domków mają teraz najwięcej problemów. Pierwsze umowy dzierżawy były podpisane na 3 lata. Umowy dzierżawy przekształcono na umowy 10-letnie, czyli z możliwością pierwokupu. Już od samego początku właściciele nabytych od kopalni domków prosili burmistrza Matczaka, by podłączył kanalizację do ośrodka. W tej chwili wszyscy dzierżawcy korzystają z jednego wspólnego pomieszczenia sanitarno-gospodarczego. Są tam toalety oraz prysznice i umywalki. Jednak właściciele domków chcą żyć i wypoczywać, jak mówią w cywilizowanych warunkach. Chcą mieć wodę bieżącą w kampingach oraz toaletę, tym bardziej, że wśród nich są też osoby niepełnosprawne. Wysyłane do burmistrza Matczaka pisma, wizyty w Urzędzie Miejskim nie przynoszą jednak żadnych rezultatów.
- Wszystkie nasze rozmowy i prośby kończą się na obietnicach. Mamy tego dość. W końcu żyjemy w XXI wieku i woda oraz kanalizacja nie jest jakimś luksusem. To powinno być normalnością - mówią letnicy.
TO SĄ URZĘDNICY
Dodają, że bardzo trudno współpracuje się im z gminą Strzelno. Ich zdaniem nie ma tam osoby, która byłaby na tyle kompetentna, by bolączki letników nie tyle rozwiązać, co skutecznie im zapobiegać.
- Przyjechał ostatnio tutaj pan Kamiński od inwestycji w gminie i powiedział, że nie mamy co narzekać, bo nie mamy tak źle, że inni mają gorzej. Od kiedy urzędnik tak odpowiada petentowi. W dzisiejszych czasach nie mieć w domku bieżącej wody, to są kpiny w biały dzień. Może dla pana Kwiatkowskiego, to żaden problem nie mieć wody, ale dla nas jest to bardzo uciążliwe. W gminie nic nie można od ręki załatwić, wszyscy odsyłają tylko do burmistrza - usłyszeliśmy.
Letnicy dbają o otoczenie swoich domków oraz całej parceli, nie proszą, by gmina wygrabiała tam np. liście, choć to teren gminny. Sami tam sprzątają. Od gminy oczekują tylko położenia nitki wodno-kanalizacyjnej, do której mogliby podłączyć swoje domki.
- Jesteśmy gotowi sami podłączyć sobie wodę i kanalizację w domkach. Niech nam gmina tylko to umożliwi - dodają. Działkowcy posiadają pismo z podpisem burmistrza, w którym ten zobowiązuje się, że w 2015 r. sieć wodociągowa zostanie poprowadzona na terenie ośrodka. Tymczasem minął kolejny rok, a inwestycja nawet się nie rozpoczęła.
JEST PROJEKT, SĄ DRZEWA
- Obiecywane było cały czas, że do końca czerwca tego roku nitka wodociągowa zostanie nam pociągnięta. Czerwiec minął, a śladu nie ma. Zwróciliśmy się więc do burmistrza ponownie kiedy ta nitka powstanie, a my chcemy ją razem z kanalizacją. Sama nitka wodociągowa mało nam daje. Teraz mówią nam w gminie, że dopiero dostali projekty. Od 2015 r. do 2016 r. projekty były robione. Teraz dopiero pan Kwiatkowski pokazał nam, że dostał projekt i ten projekt za dwa, trzy tygodnie ma być uprawomocniony niby. Już mijają te tygodnie. Ale oni mają projekt wodociągu bez kanalizacji. Na drodze, gdzie ma być pociągnięta nitka wodna rosną drzewa i znów burmistrz ma problem, bo nie chce tych drzew wyciąć - mówi Władysława Pieczonka.
Piotr Osiński jest osobą niepełnosprawną, jest mu trudno szczególnie wieczorem chodzić do toalety, która znajduje się w budynku socjalnym przy wejściu na teren ośrodka fot. Paweł Lachowicz BIERZE PODATKI, CAŁUJE RĄCZKI
Piotr Osiński jest osobą niepełnosprawną. Żeby skorzystać z toalety i przynieść wodę do kampingu jest to dla niego duży wysiłek. Twierdzi, że dzwonił w ubiegłym tygodniu do burmistrza i utwierdził się przekonaniu, że nitka wodociągowa miała być pociągnięta do końca czerwca. - A tu nic nie widać, a mamy już koniec lipca. Czekamy czwarty rok za wodą i kanalizacją. Jak ja mam iść do ubikacji z tą chorą nogą i to po ciemku, jak ja ledwo chodzę, bo nogi popuchnięte. Pismo pisałem jedno, drugie i trzecie i nic. Burmistrz wszystko przedłuża. Był tutaj pan Kwiatkowski i dyrektor komunalki Dariusz Sieradzki i powiedzieli, że wszystko zależy od burmistrza. A ten miał przyjechać w tym tygodniu i nie ma go - mówi Piotr Osiński.
- Burmistrz tylko obiecuje, a potem nie przyjeżdża. On tylko rączki całuje i się uśmiecha, a nic nie robi konkretnego. Zwodzi tylko ludzi i nic więcej - dodaje Zofia Osińska.
Letnicy twierdzą, że najpierw burmistrz mówił, że wodociąg będzie kładziony etapami, ale miał na to nie zgodzić się dyrektor ZGKiM Dariusz Sieradzki. - I słusznie, bo jak założyć nitkę, to wszystkim, a nie wybranym. Poczekaliśmy, ale burmistrz cały czas nas zwodzi, jak małe dzieci. Ale my nie jesteśmy już dziećmi. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Burmistrz chce po prostu byśmy wszystko za własne pieniądze zrobili, a w imię czego. Płacimy podatki, więc z jakiej racji mamy to prywatnie robić. Bo gdyby to był rok, to bym zrozumiała, ale nie kilka lat. On nas tak lekceważy, bo w nas nie ma swoich wyborców, my na niego nie głosujemy, ale podatki płacimy i z nas ma duże podatki - dodaje pani Władysława.
Jerzy Pieczonka wyliczył, że przez czas, jaki płacą dzierżawę do gminy Strzelno, zapłacili już około 140.000 zł podatku. - Pieniądze z tego co wiem były już przeznaczone na tę inwestycję, ale przełożyli je na Markowice. Burmistrz przerzuca sobie pieniądze z jednego na drugie, a my co czekamy, to czekamy - mówi Jerzy Pieczonka.
Zofia Osińska, Władysława Pieczonka i Agnieszka Królak (od lewej) twierdzą jednogłośnie, że burmistrz nie traktuje ich poważnie i celowo opóźnia inwestycję fot. Paweł Lachowicz CHCE SIĘ PRZECISNĄĆ POD DRZEWAMI
Burmistrz Matczak w rozmowie z naszym reporterem przyznał, że gmina jest już w posiadaniu dokumentacji projektowej, która kosztowała 9.000 zł, a obecnie wycenę robót przygotowuje dyrektor komunalki Dariusz Sieradzki.
- Jednak pan Sieradzki widzi problemy, bo rosną tam drzewa i gdyby nitka wodociągowa miałaby pójść między tymi drzewami, to chciałby, żeby te drzewa zostały wycięte. W sumie byłoby 9 drzew do usunięcia. Ja nie chcę drzew wycinać. Jeśli pan Sieradzki się nie podejmie, to będę szukał firmy, która przejdzie przewiertem (przeciskiem) pod korzeniami - powiedział burmistrz. Myśli, by w tej sprawie skontaktować się z mogileńską firmą Pe-gaz. Na dzień dzisiejszy inwestycję ma przeprowadzić strzeleńska komunalka. Dyrektor Sieradzki miał zdaniem burmistrza pojechać do Przyjezierza na wizję lokalną i określić, czy jest w stanie wykonać inwestycję bez konieczności wycinki drzew. - Pan Sieradzki boi się podjąć takiej odpowiedzialności, gdyż w trakcie mogą zostać uszkodzone korzenie i drzewa mogą się przewrócić - powiedział burmistrz Matczak.
Na kiedy letnicy mogą liczyć na rozpoczęcie inwestycji? Burmistrz powiedział, że jak będzie wiadoma firma, która przeprowadzi inwestycję, to ma to być zrobione jak najszybciej, gdyż dokumentacja projektowa też ma swoją ważność. Spytaliśmy burmistrza, czy dzierżawcy działek mogą liczyć też na poprowadzenie kanalizacji. Ewaryst Matczak powiedział, że z tym związane są duże koszty i najpierw gmina zamierza położyć tylko nitkę wodociągową. - Ale dokumentację na kanalizację też będę miał. Dokumentacja jest ważna trzy lata, dlatego w tym czasie chciałbym to wszystko zrobić - powiedział burmistrz.
Po czym dodał - W tej chwili mam dokumentację na całość, ale od razu wszystkiego nie zrobię, bo nie mam tyle pieniędzy. A mieszkańcy jedni chcą, żeby zrobić wszystko na gotowo, a drudzy chcą tylko wodociąg. Wszystkim się nie dogodzi, każdy ma inną wizję, a ja muszę na coś się zdecydować, a i tak zawsze będzie źle. Koszt całości wodociągu i kanalizacji sięga ok. 200.000 zł. A na to nas nie stać, by od razu to zrobić - dodał burmistrz.
DROGA PROWADZI PRZEZ DRZEWA
Działkowcy mają też drugi wielki problem. Otóż przy wydzielaniu działek wytyczona została też droga dojazdowa do domków. Niestety dojechać nią do trzech swoich kampingów letnicy nie mogą, gdyż na środku wytyczonej drogi rosną drzewa, których zdaniem działkowców burmistrz nie chce wyciąć.
- Powiedział, że drzew nie wytnie, bo w końcu zamiast lasu w Przyjezierzu będzie pustynia. To stała jego gadka. A my jak mamy do swoich posesji dojechać? Nie możemy doprosić się wycięcia tych drzew, to proszę, żeby teraz pan burmistrz pokazał nam jak tą drogą dojedzie do tych domków. Niech pokaże, jak po tych drzewach chce jechać - mówi Jerzy Pieczonka, któremu wtórowała Agnieszka Królak.
Burmistrz zna problem. Powiedział, że jesienią drzewa rosnące na wytyczonej drodze zostaną wycięte. - Ale to dopiero jesienią - dodał burmistrz.
Film w zakładce Filmy.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1276 (30/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze