Piotr Pieszak uważał, że najpierw trzeba wykorzystać wszystkie możliwe warianty rozmowy, a dopiero potem walić z armaty
fot. Magdalena Lachowicz
Strzelno, Rada Miejska, uchwała, konsultacje, mieszkańcy
Naraża kilkuset mieszkańców na zwolnienia z pracy
Radni strzeleńscy wyraźnie podzielili się na dwie grupy. Piotr Pieszak, Marian Mikołajczak i Przemysław Zowczak uważają działania referendalnej grupy Ewarysta Matczaka za przedwczesne i szkodliwe dla mieszkańców. Mówią, że w wyniku działania burmistrza i przejścia do powiatu inowrocławskiego, pracę w szpitalu i instytucjach powiatowych może stracić nawet kilkuset mieszkańców gminy Strzelno. Burmistrz Matczak nic sobie z tego nie robi, prze do referendum i odłączenia gminy od powiatu mogileńskiego. - To jest po prostu strach przed ewentualnymi konsekwencjami politycznymi, które mogą mieć miejsce dla osób, które taki wniosek składają - uważa Piotr Pieszak.
30 października na sesji Rady Miejskiej w Strzelnie radni głosowali uchwałę przygotowaną przez burmistrza Ewarysta Matczaka w sprawie przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami gminy Strzelno dotyczących odłączenia się gminy Strzelno od powiatu mogileńskiego i przyłączenia jej do powiatu inowrocławskiego. Uchwała wywołana została w związku z planowanymi zmianami organizacyjnymi w SP ZOZ w Mogilnie dotyczącymi przeniesienia oddziałów chorób wewnętrznych, chirurgicznego, ginekologicznego, położniczego i oddziału dla dzieci oraz działu pomocy doraźnej z filii szpitala w Strzelnie do filii szpitala w Mogilnie, a także likwidacją poradni specjalistycznych w Przychodni Rejonowej w Strzelnie oraz likwidacją punktu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w Strzelnie.
Podczas obrad połączonych komisji 24 października wśród radnych wyraźnie pojawiły się dwa punkty widzenia na sprawę konsultacji i późniejszego ewentualnego referendum.
- „Nie uratuje pan szpitala i zniszczy jeszcze inne instytucje, które funkcjonują. To jest taki gest rozpaczy. To jest pewien straszak” - tłumaczył burmistrzowi Matczakowi radny Marian Mikołajczak.
fot. Magdalena Lachowicz
OSTROŻNIE, ALE BEZ KAPITULACJI
Pierwsza grupa uważała pomysł konsultacji na tym etapie walki o strzeleński szpital za zbyt przedwczesny i podyktowany przez stronników burmistrza Matczaka głównie względami politycznymi.
Na przykład radny Jan Szarek zgłosił prosty pomysł na zmianę stanowiska władz powiatu w sprawie SPZOZ. Zaproponował burmistrzowi, by ten wycofał swoich dwóch radnych z koalicji rządzącej powiatem. Chodzi tu o radnego PSL Krzysztofa Mleczko i radnego PSL Krzysztofa Szarzyńskiego. To dzięki ich głosom koalicja PSL/SLD ma w Radzie Powiatu przewagę jednego radnego. Taki ruch mógłby spowodować, że starosta straciłby większość i można byłoby go odwołać z funkcji. Burmistrz Matczak w ogóle nie zareagował na te słowa.
Radny Marian Mikołajczak uważał, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by mówić o referendum. Pytał burmistrza, czy uważa, że nawet, gdy uda się wszystko przeprowadzić, to przejściem do powiatu inowrocławskiego uda się uratować strzeleński szpital.
- Nie ma prasy, a więc można mówić szczerze - apelował do radnych dyrektor liceum.
Radny był zdania, że strzeleńskiemu szpitalowi przejście do Inowrocławia nic nie da.
- Nie uratuje pan szpitala i zniszczy jeszcze inne instytucje, które funkcjonują. To jest taki gest rozpaczy. To jest pewien straszak. Ja byłbym bardzo ostrożny i jeśli teraz nie poskutkuje, to ja bym dalej nie szedł. Ludzie są emocjonalnie nastawieni. Oni nie patrzą tak, jak my powinniśmy patrzeć - długofalowo. Co się stanie, gdy podczas konsultacji większość społeczeństwa będzie za referendum, czyli powinniśmy to referendum przeprowadzić. Nie wiadomo, jak społeczeństwo zachowa się podczas referendum. Jeżeli za odłączeniem, to d...a zimna. I co? Szpitala nie uratujemy, ponieważ jak Inowrocław nas przejmie, to nie utrzyma szpitala. Zostanie zniszczone szkolnictwo ponadgimnazjalne, bo wiadomo, że Inowrocław jest tutaj silną jednostką. Nie kierujmy się emocjami. Nie wiadomo, jak zachowają się Jeziora Wielkie, ale być może padnie powiat mogileński. Czy my chcemy mieć na sumieniu kilkaset osób zatrudnionych w różnych instytucjach powiatowych? Dlatego trzeba tutaj postępować ostrożnie - apelował Marian Mikołajczak.
Twierdził, że stara się myśleć bardziej perspektywicznie i nie kierować się emocjami. - To nie jest obrona powiatu mogileńskiego. Tylko boję się po prostu, żebyśmy nie postępowali jak dziecko, które na złość mamusi odmraża sobie uszy - mówił radny Mikołajczak.
Dyrektor Zespołu Szkół, radny Piotr Cieślik twierdził, że jeśli dojdzie do konsultacji, to dobrze byłoby zapraszać na spotkania do Strzelna, tych, którzy ten szpital prowadzą - radnych powiatowych, starostę i wicestarostę. - Wówczas społeczeństwo będzie mogło poznać prawdziwy obraz, wszystkie za i przeciw obu stron - mówił.
Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak przypominał, że jak w latach 90. ubiegłego wieku przenoszono oddziały z Mogilna do Strzelna, to wraz z oddziałami zatrudnienie znalazły osoby tam pracujące. Radny zauważał, że teraz może być podobnie, że osoby zatrudnione w Strzelnie po przeniesieniu do Mogilna też znajdą tam zatrudnienie.
Jeśli chodzi o przechodzenie do powiatu inowrocławskiego, radny Pieszak rozumiał, że burmistrz ma już konkretne ustalenia z Inowrocławiem na piśmie. - Moim zdaniem jest to za szybkie wyciąganie ostrego działa, a po drugie tu wcale nie chodzi o głosy społeczeństwa, to są bajki po prostu. To jest po prostu strach przed ewentualnymi konsekwencjami politycznymi, które mogą mieć miejsce dla osób, które taki wniosek składają. Najpierw trzeba rozmawiać, a potem walić z armaty - mówił radny Pieszak.
Marian Mikołajczak zapewniał, że jest absolutnie zwolennikiem utrzymania szpitala w Strzelnie.
- Walczmy do momentu, póki możemy jeszcze coś wywalczyć. Jak zobaczymy, że nic się nie da wywalczyć, to rozważmy zyski i straty. Bo jak się okaże, że będziemy w tym zapamiętaniu szli, żeby pokazać, że nie damy za wygraną, to żebyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. W pewnym momencie umiejmy się wycofać, a nie kierujmy się emocjami, bo nie uratujemy szpitala, a możemy zniszczyć przy okazji wiele innych rzeczy - dodał radny Mikołajczak.
Aurelia Matczak pakuje mężowi do plecaka kanapki i suchy prowiant, czeka go długa jazda rowerem w kierunku Inowrocławia.
fot. Paweł Lachowicz
Podobnie uważał radny powiatowy Przemysław Zowczak. Jego zdaniem, za wcześnie jest mówić o referendum i konsultacjach społecznych.
- Póki co, to jeszcze ten szpital jest. Po drugie nie zostały podjęte przez władze powiatu mogileńskiego jakiekolwiek działania, które już by przesądziły o tym, że nasz szpital będzie zamknięty, w taki sposób, że skutku nie można już zmienić. Dzisiaj, jeśli ten szpital jest i sporo naszych mieszkańców pracuje w rożnych instytucjach powiatowych w Mogilnie, to dzisiaj jeszcze nam się opłaca być w powiecie mogileńskim. Tylko dzisiaj musimy bardzo głośno powiedzieć Mogilnu, że to nie są żarty i jeżeli nam się nie będzie opłacało być w jednym powiecie z Mogilnem, to nie będzie takiej siły, która nas po prostu zatrzyma. W związku z tym chwała za to, że taki zespół powstał (zespół referendalny przy burmistrzu, przyp. mal), ale na tym proszę państwa koniec, bo wtedy można wszcząć procedurę zmierzającą do przejścia do innego powiatu, jeśli w tym powiecie, w którym teraz jesteśmy nam się już nie opłaci być. Jeżeli my to za wcześnie zrobimy, to nie zrobimy tego ze względu na nasz dobrze pojęty interes, że nie zrobimy tego ze względu na racjonalny byt. Zrobimy to ze względu na emocje albo na politykę - mówił radny Zowczak. Apelował do radnych gminnych o rozsądek i by ci kierowali się względami racjonalnymi, a nie emocjonalnymi.
Radny zwrócił także uwagę na to, że nie wiadomo, czy Michał Ogrodowicz będzie nadal dyrektorem SPZOZ, po tym, jak złożył wniosek o zbadanie zgodności z prawem uchwał w tej sprawie podejmowanych przez Zarząd Powiatu Mogilno.
Radny Zowczak zapewnił także: - Na pewno do 2016 r. pan starosta Tomasz Barczak nie pobuduje szpitala w Mogilnie i nie wprowadzi tam oddziałów. Nie wierzę, żeby wcześniej niż w połowie 2016 r. pan starosta miał prawomocne decyzje o pozwoleniu na budowę. Znam te mechanizmy. O to mogę się postarać. Znam to od strony formalnej bardzo dobrze i nie ma takiej możliwości, aby to powstało tak wcześnie, jak pan starosta sobie to wyobraża.
Radny apelował o wstrzymanie procedury referendalnej, bo na dziś to nie jest w interesie Strzelna.
- Jeżeli dziś przejdziemy do powiatu inowrocławskiego, to nie oszukujmy się, poza lekarzami większość straci pracę. Stracą pracę te wszystkie osoby, które są zatrudnione w jednostkach powiatowych w Mogilnie, czyli w PCPR, Starostwie Powiatowym oraz wszystkich powiatowych inspekcjach i strażach. Dzisiaj to jest narażanie tych ludzi na utratę pracy - przestrzegał radny Zowczak. Apelował do burmistrza Matczaka i jego ludzi: - Nie podejmujcie takich kroków, które by nas stawiały w złym świetle i ośmieszały wśród mieszkańców ościennych gmin.
Radny Mikołajczak przestrzegał także, że jeśli konsultacje wśród mieszkańców Strzelna nie zyskają zainteresowania, to Strzelno będzie już przegrane w Mogilnie.
- Oni powiedzą, no co robiliście awanturę, chcieliście przechodzić i co, ludzie was olali. Dlatego ja byłbym zwolennikiem tego, żebyśmy jeszcze troszeczkę się wstrzymali. Moja propozycja jest taka, żebyśmy tej uchwały nie podejmowali, bo jak przyjdzie do głosowania i my się podzielimy, to... - mówił Marian Mikołajczak.
CHCĄ POZNAĆ ZDANIE MIESZKAŃCÓW
Radna Irena Pułkownik mówiła, że gdziekolwiek nie idzie w Strzelnie, tam napotyka na pytania mieszkańców, co jest ze szpitalem.
- Uważam, że pomysł pana burmistrza jest na tyle doskonały, że nas wyręczy (...). Konsultacje o niczym jeszcze nie przesądzają. Nic nie kosztują. Proszę nie kojarzyć sobie konsultacji z referendum, dopiero konsultacje mają dać nam informacje o tym, czy iść w kierunku referendum, czy też nie iść - mówiła Irena Pułkownik.
Burmistrz Ewaryst Matczak mówił, że chciałby, aby radni mówili, jak radni gminy Strzelno, a nie jak radni powiatowi.
- My rozmawiamy, sondujemy i zbieramy też opinie powiatu sąsiedniego. Nie zrobimy niczego, czego nie będziemy pewni. Konsultacje są pierwszym krokiem w kierunku pójścia do innego powiatu. Jeżeli mieszkańcy opowiedzą się na tak, to zrobimy wszystko, żeby do tego powiatu pójść. Musimy wsłuchiwać się w słowa większości mieszkańców naszej gminy. Jeżeli większość jest za zmianami granic powiatu, bo mają Mogilna dosyć, to dlaczego nie spytać o to w formie konsultacji. Nie staramy się niczego tutaj przedobrzyć, ani spieprzyć, ale przesądzą o tym mieszkańcy - tłumaczył burmistrz Matczak.
Radny Piotr Dubicki odniósł się do pracy radnych: - Moje zdanie jest takie, żebyśmy wysłuchali społeczeństwa, co ma nam do powiedzenia. Musimy wybiegać w przyszłość, ale nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nam społeczeństwo zarzuciło, że jesteśmy radnymi bezradnymi, którzy dają sobie wszystko sprzątnąć sprzed nosa, a my tylko biernie się temu przyglądamy. Przejście do powiatu inowrocławskiego, to jest kwestia minimum dwóch lat. To nie będzie z dnia na dzień. To nie musi być realizowane do końca, bo układy z dotychczasową Radą Powiatu mogileńskiego mogą się diametralnie zmienić.
Wynik wczorajszego głosowania na sesji 30 października nad uchwałą w sprawie przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami gminy Strzelno był znany już po oddaniu tego numeru Pałuk do druku.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1133 (44/2013)
Komentarz
Chcą podpalić powiat
Burmistrz Matczak prze do referendum, które ma w efekcie odłączyć gminę Strzelno od powiatu mogileńskiego. Taki jest cel burmistrza, mówi o tym głośno przy każdej okazji. Broni także swego pomysłu przy każdej nadarzającej się okazji.
Czy to blef ze strony ojca miasta Strzelna czy realna groźba, którą ten czołowy PSL-owski działacz powiatowy chce spełnić?
Moim zdaniem, burmistrz zachowuje się w tym momencie wyjątkowo nieodpowiedzialnie. Trzyma w ręku odbezpieczony granat i straszy nim wszystkich dookoła.
Spróbuję chwilę się zastanowić nad tym, co chce osiągnąć burmistrz Matczak przez swoje zachowanie.
Logiczna wydawałaby się droga o wiele krótsza i prawdopodobnie skuteczna. Wystarczyłoby, żeby burmistrz Strzelna poprzez dwóch swoich ludzi w powiatowej koalicji PSL/SLD rozsadził ją od wewnątrz. Innymi słowy, żeby wycofał z koalicji swych wiernych towarzyszy, którzy razem z nim zasiadają teraz w grupie referendalnej, Krzysztofa Mleczko i Krzysztofa Szarzyńskiego (jest szefem tej grupy).
Odwołanie tych dwóch radnych z koalicji, prawdopodobnie równałoby się odwołaniu starosty Tomasza Barczaka i automatycznie całego Zarządu Powiatu z funkcji.
Burmistrz Matczak pozostaje jednak wierny ludowcom z PSL-u i nie reaguje w żaden sposób na pytania. Radni pytają, tak jak radny Szarek (o czym dzisiaj piszemy) - a burmistrz milczy.
Wszczynanie procedury referendalnej w gminie Strzelno uważam za wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowanie Ewarysta Matczaka i jego ludzi. Nie rozsądzam tutaj, czy szpital ma być w Strzelnie czy go tam ma nie być. Wymaga to prawdopodobnie wielu rozmów z władzami powiatu i dyrekcją SPZOZ. Też dziwne wydaje mi się to, że dwa lata temu audyt mógł zakładać rozbudowę szpitala w Strzelnie a raptem jest to niemożliwe.
Swoją drogą usztywnienie stanowiska przez Tomasza Barczaka i jego otoczenie też uważam za grubo przesadzone. Wicestarosta Szymański, starosta osobiście czy członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka często mówią o konieczności kompromisu w sprawie służby zdrowia. Ale żadna ze stron do tego kompromisu nie dąży. Przynajmniej na razie nie ma mowy o jakimkolwiek zbliżeniu stanowisk.
Władze powiatu chcą zabrać Strzelnu szpital w jego dotychczasowym wymiarze i niech się nie dziwią, że mieszkańcy nazywają to wprost - likwidacją szpitala w ich miejscowości.
Władze Strzelna mówią: przechodzimy do innego powiatu i prowadzą rozmowy z władzami powiatu inowrocławskiego oraz z dyrekcją tamtejszego szpitala.
Czy tak ma wyglądać dążenie do kompromisu?
Ani jedna, ani druga strona nie chce ustąpić ani na krok.
Moje pytanie jest proste. To starosta Barczak nie wiedział, z kim się wiąże, gdy robił wszystko, aby Ewaryst Matczak wygrał wybory w Strzelnie na fotel burmistrza z kandydatem PO Dariuszem Chudzińskim? Dziś jak widać burmistrz jest niewdzięczny i o tym już nie pamięta. Trzeba było wtedy spisać jakiś dokument, a nie ustalać warunki poparcia przy czerninie w Kwieciszewie.
To, co robi burmistrz Matczak, to igranie z losem kilkuset mieszkańców gminy Strzelno. To igranie z losem mieszkańców tej gminy. Być może, iż burmistrz osiągnie swój cel i Strzelno znajdzie się w powiecie inowrocławskim. Musi jednak wiedzieć, i musi to wyraźnie powiedzieć mieszkańcom Strzelna, kto za to zapłaci. Nie on. On swój cel osiągnie - czyli utrzyma stanowisko burmistrza.
Zapłacą zwykli mieszkańcy Strzelna. Zapłacą pracownicy szpitala. Inowrocław może dziś obiecywać wszystko, ale szpital strzeleński nie przetrwa przy tak nowoczesnym szpitalu jak w Inowrocławiu.
Szkoły średnie w Strzelnie czeka równie ciężki los, wątpliwe by wygrały rywalizację ze szkołami inowrocławskimi. Pracę stracą strzelnianie, którzy dziś dojeżdżają do miejsc pracy w Mogilnie, do Starostwa Powiatowego, do PCPR-u, do Powiatowego Urzędu Pracy, do służb i inspekcji.
Ziści się marzenie burmistrza Matczaka, powiat mogileński przestanie istnieć, przestaną także istnieć komórki i struktura tworząca powiat.
Ewaryst Matczak podpalił lont. Inna sprawa, że bombę z tym lontem położył na granicy Strzelna i Mogilna starosta Barczak. Jak wybuchnie, to jeden i drugi polityk zostaną zmieceni ze sceny.
Zachowanie Ewarysta Matczaka uważam za wysoce szkodliwe. Jest to granie na emocjach ludzi, na głęboko tkwiącej gdzieś w mieszkańcach Strzelna potrzebie pokazania Mogilnu swej siły.
Jest jednak pewne światełko w tunelu.
Otuchą napawa mnie zachowanie trzech radnych, wyrażone jasno podczas komisji Rady Miejskiej w Strzelnie. Myślę tu o zachowaniu Piotra Pieszaka, Przemysława Zowczaka i Mariana Mikołajczaka. Wyraźnie w Strzelnie nie wszyscy ślepo podążają za burmistrzem Matczakiem.
Pytanie, czy ta rozsądna grupa będzie miała tyle siły przebicia, by dotrzeć z argumentami do mieszkańców? Nie powinna jednak ustawać w wysiłkach i grupować wokół siebie więcej podobnych ludzi. Strzelno ma problem z szalejącym populizmem, i trzeba temu dawać odpór w każdy możliwy sposób.
Dwóch rzeczy w nowym powiecie strzelnianie mogli by być za to pewni. Inowrocław zrobi wszystko, by drogi ze Strzelna do Inowrocławia były równe jak stół, zawsze odśnieżone i gotowe przyjąć mieszkańców w swoich sklepach, restauracjach i instytucjach powiatowych.
Inowrocław nie zapewni pracy dla mieszkańców Strzelna w takim wymiarze, jaką mają w tej chwili w instytucjach budżetowych powiatu. Ta praca dawno została tam już podzielona.
Dziś elity polityczne (widać, że PSL jest do tego niezdolny) powinny razem walczyć o to, by ten mały powiat przetrwał reformę, która moim zdaniem przyjdzie po 2014 roku.
Takim zachowaniem, jak burmistrza Matczaka i starosty Barczaka, już dziś ten powiat skazujemy na unicestwienie.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1133 (44/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze