Reklama

Nie ma ani szamba, ani kanalizacji

Anna Majewska załatwia się w widocznym na zdjęciu pomieszczeniu przyległym do kuchni. Widoczne na zdjęciu białe wiaderko zastępuje jej sedes

     fot. Paweł Lachowicz

Młyny, PCPR, MGOPS, budynek, wniosek, Anna Majewska
      Nie ma ani szamba, ani kanalizacji
      Dokładnie dzisiaj mija rok czasu, gdy 87-letnia Anna Majewska złożyła do strzeleńskiego ratusza wniosek o założenie w jej mieszkaniu kanalizacji sanitarnej (ubikacja, umywalka, brodzik) wraz z odpływem. Według pisemnej odpowiedzi wysłanej do mieszkanki, inwestycja miała być dofinansowana z PCPR. Ani PCPR, ani drugi adresat odpowiedzi MGOPS nic jednak o tej inwestycji nie wiedzą. Przez rok w sprawie nie ruszono palcem. Dwa lata wcześniej gmina chciała zrobić jej kanalizację, ale pani Anna nie zgodziła się, by kupować rurki za własne pieniądze.

 

Taki wychodek postawiła gmina Annie Majewskiej na podwórku kamienicy, w której mieszka. Problem jest w tym, że staruszka nie ma tyle siły, żeby do drewnianego wychodka dotrzeć

       fot. Paweł Lachowicz

      W budynku po byłej szkole podstawowej (obecnie budynek komunalny) w Młynach (gm. Strzelno) mieszka pięć rodzin. Stworzyły się dwa obozy, które od długiego czasu wojują między sobą. Często w kamienicy dochodzi do sprzeczek, w efekcie których musi interweniować dzielnicowy strzeleńskiego komisariatu lub strażnicy miejscy. Teczka strzeleńskiej straży miejskiej dotycząca adresu Młyny 70 pęka już w szwach.
      14 marca do reportera zadzwonił mieszkaniec budynku Grzegorz Grzelak, mówiąc, że dzwoni w imieniu 87-letniej sąsiadki Anny Majewskiej, która prosił o interwencję. Grzegorz Grzelak z Anną Majewską mieszkają na parterze kamienicy i tworzą właśnie jeden obóz. Natomiast do drugiego obozu należą Beata Łopacińska z parteru oraz rodzina Teresy i Zdzisława Kaczmarków, mieszkających na piętrze budynku. Neutralną w panującym konflikcie jest jedynie rodzina Kędzierskich, która - zdaniem Grzegorza Grzelaka - nie uczestniczy w żadnych kłótniach.  

Reklama

      Grzelakowie mieszkają w Młynach od 1999 r. Wprowadzili się do budynku po byłej szkole jako pierwsi, później w 2002 r. wprowadziła się Beata Łopacińska, a w 2004 r. rodzina Kaczmarków.
      Sąsiedzi kłócą się dosłownie o wszystko, o źle postawiony samochód na podwórku, o trzaskanie drzwiami, o brak odpowiednich dokumentów np. przy przebudowie szopek, szamb, zakładaniu CO i innych. Zdaniem Grzegorza Grzelaka, wina jest po stronie Łopacińskich i Kaczmarków, natomiast zdaniem przeciwników, to nikt inny tylko Grzelak jest ogniwem zapalnym całego zamieszania i wiecznych scysji. W związku z licznymi skargami z obydwu stron wiecznie interweniuje tam policja lub straż miejska. Częste są też wizyty inspektorów z Powiatowego Nadzoru Budowlanego z Mogilna oraz Urzędu Miejskiego ze Strzelna.
      O scysjach między lokatorami nie będziemy pisać. Napiszemy o dwóch sprawach, które utrudniają mieszkańcom życie w budynku.
      DOSTAĆ SIĘ NA STRYCH
      Grzegorz Grzelak opowiada o bezprawnym zaadaptowaniu strychu na mieszkanie przez rodzinę Kaczmarków. Obecnie z korytarza zrobiony mają przedpokój. Po niedawnym remoncie wstawili nowe drzwi i założyli zamek. - Jak chcę przejść na strych, to mnie nie wpuszczają. Przy policji i straży miejskiej mówili, że jak chcę wejść na strych, mam dzwonić i mówić im „dzień dobry”. Ale to jest chore - opowiada Grzegorz Grzelak.
      Zgodnie z prawem korytarz główny, strych, podwórze w budynkach np. komunalnych są pomieszczeniami wspólnoty mieszkaniowej, ogólnodostępnymi. Muszą być one niezależne, bezkolizyjne chociażby ze względu na przepisy przeciwpożarowe. Na domiar złego przez zabudowanie korytarza zamknięte zostało wyjście ewakuacyjne z budynku.
      Rodzina Kaczmarków twierdzi, że zgodę na zaadaptowanie korytarza otrzymali jeszcze za czasów, gdy kamienicą administrował Zakład Komunalny. Jednak dokumentów na to żadnych nie mają. Teresa Kaczmarek uważa, że każdy bez przeszkód może sobie na strych wejść. - My nikomu nie zabraniamy, pan Grzelak też może, tylko sobie coś ubździł - mówi.
      Beata Łopacińska twierdzi, że przez zabudowanie korytarza wcale nie ma utrudnionego dostępu do strychu. Mówi, że kiedy tylko potrzebuje, zapuka i nigdy nie zdarzyło się, by ktoś z rodziny Kaczmarków nie chciał jej na strych wpuścić.
      Grzegorz Grzelak twierdzi, że teraz gmina chce w budynku przestawić schody: - Jak oni te schody chcą zrobić, nie wiem. Podobno chcą w jakiś sposób je obrócić.
    Starszy specjalista do spraw administracji budynków komunalnych UM w Strzelnie Sylwia Kowalska przyznaje, że sprawa adaptacji przez państwa Kaczmarków głównego korytarza na mieszkanie odbyła się za czasów, gdy komunalnymi kamienicami zawiadywał Zakład Gospodarki Komunalnej. - Państwo Kaczmarkowie to użytkowali i potem, gdy my przejęliśmy administrację kamienic, został ten dodatkowy metraż doliczony im do czynszu - powiedziała Sylwia Kowalska. Od niej też usłyszeliśmy, że sprawa możliwości korzystania ze strychu wszystkich lokatorów będzie załatwiona. Jej zdaniem Tadeusz Nowak, nadzorujący prace budowlane w Urzędzie Miejskim przygotował już zgłoszenie do starostwa odnośnie wykonania dodatkowego wejścia na strych. Jak zdołaliśmy ustalić, nie będzie tam dobudowywanych osobnych schodów, tylko wykonany zostanie właz z umocowanymi opuszczanymi schodami.
      Burmistrz Ewaryst Matczak przyznał, że w Urzędzie Miejskim nie ma żadnej dokumentacji dotyczącej zgody na przydział dodatkowych metrów państwu Kaczmarkom. - Oni rzeczywiście za dodatkowe metry płacą czynsz, natomiast zgody na zabudowanie tego strychu nie było. Żeby załagodzić konflikt, chcemy na korytarzu ze strychu zrobić schody zsuwane. Na przebudowę strychu nie mamy pieniędzy - dodał włodarz Strzelna.

87-letnia mieszkanka Młynów Anna Majewska produkuje ścieki, które sama musi wylewać do ogródka. Jej komunalne mieszkanie ma wodę, ale nie ma rozprowadzonej instalacji sanitarnej - nie ma także szamba. Kobieta nie ma gdzie wyprać swoich rzeczy, załatwia się do wiadra. Mówi, że do drewnianej latryny w podwórzu nie ma już sił chodzić. Dokładnie dzisiaj mija rok, gdy złożyła do strzeleńskiego ratusza wniosek o założenie w jej mieszkaniu kanalizacji sanitarnej (ubikacja, umywalka, brodzik) wraz z odpływem. Bez odzewu. Dwa lata temu sama nie zgodziła się na założenie instalacji sanitarnej, gdyż miasto chciało, by za swoje pieniądze kupiła rurki.

Reklama

      fot. Paweł Lachowicz

      ZAŁATWIA SIĘ DO WIADRA
      Ewenementem kamienicy jest fakt, że każdy lokator ma tam swoje szambo. W kamienicy nie ma wspólnej kanalizacji.
      Zaś w mieszkaniu 87-letniej Anny Majewskiej w ogóle nie ma kanalizacji. Tym samym w swoim mieszkaniu kobieta nie ma toalety. Do mieszkania ma podciągniętą wodę, lecz brak odpływu nie pozwala jej nic myć, ani prać pod bieżącą wodą. Ma również pralkę z wirówką, lecz nie może w niej prać, bo wodę musiałaby wynosić w wiaderkach. Stan zdrowia i podeszły wiek nie pozwalają już jej na wyniesienie z mieszkania do ogródka takiej ilości wody.
      - Dobrze żeście przyjechali, bo tutaj jest żywot niepewny. Ja tu mieszkam 47 lat. Dawniej tu mieszkali nauczyciele i zgoda była. Pracowałam w Miradzu, wyrobiłam sobie rentę, bo mam ucisk w kręgosłupie i nie mogę chodzić. Lekarstw tyle nakupuję i nogi mam poobijane i nie mam do niczego dostępu. Ja nie mam gdzie się oprać, ja nie mogę wody na ogródek wylać - opowiada z płaczem pani Anna.

Reklama

W drewnianej toalecie gmina zainstalowała deskę klozetową od sedesu ceramicznego

        fot. Paweł Lachowicz

      Wiaderko służy Annie Majewskiej za sedes. Potrzeby fizjologiczne załatwia w pomieszczeniu przyległym do kuchni, gdzie kuca nad wiaderkiem. W tej chwili wiek nie pozwala jej na utrzymanie równowagi i często wykonując tą czynność przewraca się. Było już takie zdarzenie, że kobieta się przewróciła, gdy poszła za potrzebą w nocy. Nie mogła się pozbierać.
      - Od pierwszej w nocy przeleżałam na podłodze do trzeciej po południu, kiedy państwo Grzelakowie wrócili z pracy. Jak przyjechało pogotowie, powiedzieli, że jeszcze dwie godziny i znalazłabym się w kostnicy - mówi pani Majewska.
      Brak kanalizacji w mieszkaniu Anny Majewskiej, to zdaniem Grzegorza Grzelaka tylko i wyłącznie wina pracowników strzeleńskiego Urzędu. - Bo Urząd jest właścicielem kamienicy. To jest tylko opieszałość naszego burmistrza - mówi Grzegorz Grzelak.
      Pani Anna mówi, iż pracownicy Urzędu mieli jej powiedzieć, że jak chce mieć zlew, to ma sobie kupić rurki. - Ja powiedziałam, że jak mam sama kupić, to dziękuję. Jakby to było moje mieszkanie, własne, to bym kupiła. Jak się nie zgodziłam, to postawili mi ten kurnik (drewniana latryna na podwórku przyp. mal) i ja mam tam chodzić, jak ja ledwo po domu się poruszam - powiedziała Anna Majewska.
      W kuchni zainstalowany ma zlewozmywak z okapem, lecz ze względu na brak odpływu, wcale go nie używa. Na części okapu ma położoną deskę, na której ubija sobie mięso na obiad. Z kolei między szafką a piecem kuchennym układa sobie drewno na opał.
      Teresa Kaczmarek twierdzi, że gmina chciała Annie Majewskiej zakładać łazienkę 2 lata temu, ale staruszka się nie zgodziła. - By musiała pani posłuchać, jak ona się wydrze, jak przyjadą z gminy, to aż uszy puchną. Ona w ogóle nie chce z nimi rozmawiać i ich wysłuchać - usłyszeliśmy.
      Słowa rodziny Kaczmarków potwierdza samodzielny referent do spraw mienia komunalnego UM w Strzelnie Joanna Kaszyńska: - Kiedyś powiedziała nam, że ona toalety nie chce.
      Z dokumentów, które znajdują się w mieszkaniówce strzeleńskiego Urzędu wynika, że Anna Majewska 21 marca 2012 r. złożyła wniosek do Urzędu Miejskiego o założenie kanalizacji sanitarnej (ubikacja, umywalka, brodzik) wraz z odpływem. Wniosek poparty był orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności I grupy inwalidzkiej. Jak się dowiedzieliśmy wniosek ten przygotowała Rada Sołecka Młynów, która postanowiła pomóc starszej pani. Sylwia Kowalska ze strzeleńskiego Urzędu twierdzi, że zlecone było wówczas wykonanie kosztorysu budowlanego na wykonanie prac. 27 marca 2012 r. Anna Majewska otrzymała odpowiedź takiej treści: Zlecono opracowanie kosztorysu budowlanego na wykonie przedmiotowych prac. Informujemy, że po wykonaniu kosztorysu zostanie wystawiony wniosek do PCPR w Mogilnie na dofinansowanie przedmiotowych robót.
      Jako drugi adresat odpowiedzi Urzędu podany był strzeleński MGOPS. Jednak kierownik Małgorzata Nowak powiedziała, że żadnego pisma w sprawie sanitariatów w mieszkaniu Anny Majewskiej nigdy nie otrzymała. Okazuje się, że wniosek ten nie trafił do PCPR. Po prostu przez rok czasu nie wyszedł on z Urzędu Miejskiego.
      - Pani Majewska miała od nas opiekunkę środowiskową. Tam do dnia dzisiejszego, teraz wyłącznie w formie wolontariatu chodzi i pomaga pani Irena Szabunia. My żadnego pisma odnośnie kanalizacji i toalety u tej pani nie otrzymaliśmy. Ciekawe, czy tam był w ogóle złożony kosztorys. W naszym Urzędzie jest tak przyjęte, że jak kosztorys, to robi pan Tadeusz Nowak, ale ciekawe czy ten kosztorys był robiony, czy ktoś jego zrobienie w ogóle zlecił. Ja tego nie zlecałam - powiedziała kierownik MGOPS Małgorzata Nowak.
      Obiecała, że sama zajmie się sprawą założenia u Anny Majewskiej kanalizacji i łazienki.- Nie wiem, czy z PCPR uda się jeszcze coś w tym roku załatwić, bo wnioski składa się do końca marca. Ale przecież można wykonać kosztorys, ja o to pana Nowaka poproszę, miejsce jakieś tam na pewno jest i będziemy się starali, żeby pani Majewskiej pomóc. Napisać wniosek do PCPR możemy, zaczniemy od orzeczenia o niepełnosprawności. Poproszę pana Nowaka, żeby się tam rozeznał, gdzie łazienkę, chociaż ubikację, można zrobić. Potem napiszę do burmistrza o szambo, bo to jest zadanie własne gminy - dodała Małgorzata Nowak.
      Burmistrz Ewaryst Matczak stwierdził, że on nic nie wie na temat wniosku pani Majewskiej i o tym, jakoby łazienka u niej w domu miała być wykonana z pomocą środków z PFRON.
      - Chcieliśmy robić u niej toaletę dwa lata temu, ale pani Majewska się nie zgodziła. Nie chciała nas w ogóle wpuścić do mieszkania. W tym roku chcemy po prostu tam toaletę zrobić. Tadeusz Nowak robi w tej chwili kosztorys na to zadanie - powiedział burmistrz Matczak.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1101 (12/2013)

 

 

Więcej informacji:

Pani Majewska musi mieć toaletę

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości