Helena Mleczko pokazuje miejsce, gdzie chciała wymienić odcinek rury kanalizacyjnej
fot. Paweł Lachowicz
Mieszkanka, ul. Inowrocławska, skarga, burmistrz Matczak
Nie zrozumieli się w sprawie rury
Helena Mleczko tłumaczy, że po wymianie szamba na ekologiczne, chciała uzyskać od dyrektora komunalki zgodę, by sama mogła wymienić rurę łączącą zbiornik z kanalizacją ogólnospławną. Dariusz Sieradzki mówi, iż zrozumiał, że mieszkanka żąda wymiany rury na koszt gminy, dlatego się nie zgodził. Dodaje, że w tym konkretnym przypadku wystarczyłoby rurę przeczyścić.
Helena Mleczko z córką Aldoną mieszkają we własnym domu jednorodzinnym przy ul. Inowrocławskiej w Strzelnie, tuż przy wyjeździe w kierunku Inowrocławia. Dom odziedziczyła po rodzicach. 40 lat temu właściciele domu wybudowali kanalizację, która została wówczas podłączona do gminnej kanalizacji ogólnospławnej w mieście.
W tym roku pani Helena wraz z córką postanowiły wymienić szambo na ekologiczne. Na swojej działce zainstalowały 300-litrowy zbiornik. Podczas prac, jak twierdzi pani Helena, okazało się, że odpływ ze starego szamba połączony z kanalizacją ogólnospławną jest zapchany. W rurze odpływowej pozostał niewielki otwór o średnicy około 10 cm. Mieszkanki obawiają się, że przez tak mały otwór nieczystości mogą nie odpływać.
Pani Helena poszła do dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Strzelnie Dariusza Sieradzkiego. Mówi, że prosiła go o zezwolenie na wymianę tego odcinka rury kanalizacyjnej. Całość prac pani Helena ma zamiar sfinansować sama. Jak twierdzi, idąc do dyrektora komunalki nie przygotowała żadnego pisma, gdyż miała nadzieję załatwić tą sprawę od ręki.
Helena Mleczko twierdzi, że została przez dyrektora bardzo źle potraktowana i miał on stanowczo odmówić pomocy i wydania koniecznych pozwoleń.
- Poszłam, a on ze złością powiedział „nie”. Powiedział, że można to zrobić dopiero, jak się szambo napełni, a jest to 300 litrów i ja mu powiedziałam, że jak się napełni i przyjdzie mróz to może pęknąć. Ja nie chcę od nich ani złotówki. Chcemy tylko pozwolenia na wymianę - opowiada Helena Mleczko.
Córka pani Heleny dodała, że nie ma zamiaru robić żadnej samowolki. - Musimy przejść pod chodnikiem, żeby to podłączyć i musimy mieć pozwolenie. Zapowiadają, że będą przymrozki, a dzisiaj już śnieg prószył. My będziemy potem musiały kuć ziemię. Chcemy przed zimą zdążyć - powiedziała pani Aldona.
13 listopada pani Helena złożyła na dyrektora komunalki pisemną skargę do burmistrza Ewarysta Matczaka.
Jak ustaliliśmy, dyrektor Sieradzki o otrzymanej skardze powiadomiony został przez burmistrza 18 listopada. Niezwłocznie pojechał na ul. Inowrocławską, by sprawę wyjaśnić. Miał twierdzić, że źle zrozumiał i sądził, że żąda ona wymiany rury na koszt gminy. Miał twierdzić, że nie słyszał, żeby pani Mleczko mówiła, że wykonana to zadanie na własny koszt.
Z Dariuszem Sieradzkim rozmawialiśmy w tej sprawie 19 listopada. Zapewnił, że wszystko jest już załatwione.
- Pani Mleczko przyszła z prośbą, żeby udrożnić przepływ kanalizacyjny. Wysłałem ekipę niezwłocznie. Pracownicy stwierdzili, że nie widać, by cokolwiek było tam nieczynne. Pani Mleczko przyszła i domagała się, żeby tę rurę kanalizacyjną wymienić. Powiedziałem jej, że jak szambo się napełni i stwierdzimy, że nic tam nie odchodzi, wówczas wymienimy. Wczoraj byłem w gminie i otrzymałem pismo, tzw. skargę i widzę, że jest tam napisane, że ona chciała zrobić to na własny koszt, a ja nie pozwoliłem. W związku z tym wróciłem do zakładu i pojechaliśmy do pani Mleczko, otworzyliśmy studzienkę, pani nam pokazała o co chodzi i powiedziałem, że nie ma sprawy. Ona mnie przeprosiła powiedziała: „Ja mam 81 lat, niedosłyszę i mogłam pana nie dosłyszeć” i sprawa została załatwiona. Ja nie mogę nikomu ani nakazać, ani zabronić. Jak ktoś chce sobie wymienić, nie ma problemu. Co do zasady, budowa przyłączy należy do właściciela nieruchomości. Jaką sobie założy rurę, taką ma - powiedział Dariusz Sieradzki.
Dyrektor twierdzi, że w tym konkretnym przypadku nie ma potrzeby wymiany rur, a wystarczyłoby je przeczyścić. Jego zdaniem, są rury kanalizacyjne, które mają po 70 lat, są sprawne do dzisiaj, ale wymagają okresowego czyszczenia. Strzeleńska komunalka ma specjalne urządzenie ciśnieniowe.
- Osobom starszym staram się pomagać. Z tej posesji nie było kiedykolwiek zgłoszenia, że się tam zapchało. Najpierw trzeba przeczyścić raz, czy dwa, a jak się to będzie powtarzać, to wtedy można wymieniać. To, że ktoś chce wymienić sobie dobre na nowe, to jakie ja mogę przeszkody robić - twierdzi Dariusz Sieradzki.
Wczoraj Helena Mleczko na własny koszt wymieniła rurę kanalizacyjną.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1136 (47/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze