Zakończona niedawno modernizacja oczyszczalni kosztowała prawie 5 mln zł
fot. Roman Wolek
Trzemeszno, problemy, natlenianie, zbiorniki, ścieki , modernizacja
Oczyszczalnia nie lubi lata
Prowadzona kilkakrotnie modernizacja trzemeszeńskiej oczyszczalni powoduje wysokie koszty dla gminy i jej mieszkańców. Jednak efekty tych prac ciągle budzą kontrowersje.
CIĄGLE W ROZBUDOWIE
Wszystko wskazuje na to, że prawdziwe fatum wisi nad oczyszczalnią ścieków w Trzemesznie. Wybudowany na początku lat 70. w pobliżu Jeziora Popielewskiego obiekt, co jakiś czas musi być modernizowany, a olbrzymie koszty z tym związane wciąż nie dają oczekiwanych efektów. Pierwszy raz rozbudowę oczyszczalni zaczęto realizować w 1991 r. Inwestycja była prowadzona etapami do 1994 r. za ponad 2 mln zł. Później, w związku ze zmianą przepisów związanych z wymogami uzyskiwania efektu ekologicznego, prace zostały przerwane i konieczne było opracowanie nowej dokumentacji rozbudowy. Została ona przygotowana w 1997 r. Rok później rozpoczęto drugi etap rozbudowy, który zakończono w czerwcu 1999 r. Koszt drugiego etapu prac to ponad 2,7 mln zł. W sumie cała rozbudowa oczyszczalni zrealizowana przez firmę Hydrobudowa 9 z Poznania kosztowała prawie 5 mln zł.
NORMY PRZEKROCZONE
W 2009 r. okazało się, że przy stosowaniu dotychczasowej technologii i rozwiązań technicznych są problemy z uzyskaniem takich parametrów oczyszczania ścieków, jakie są wymagane w pozwoleniu wodno-prawnym. Gminie groziły więc kary związane z przekroczeniami tych norm. Według założeń projektowych moce przerobowe oczyszczalni ścieków w Trzemesznie wynosiły wtedy 990 m3 na dobę, a do oczyszczalni trafiało tylko około 600 m3 ścieków na dobę.
Aby osiągnąć wymagane parametry oczyszczania i zapobiec przekraczaniu norm, konieczne było przeprowadzenie kolejnych kosztownych inwestycji. W pierwszym etapie niezbędna była poprawa gospodarki osadowej poprzez zamontowanie prasy do osadu. Inwestycja zrealizowana w 2010 r. polegała na zaadaptowaniu i wyposażeniu budynku garażowego na stanowisko mechanicznego zagęszczania i odwadniania osadu. Stanowisko to zostało wyposażone w prasę taśmową oraz zasobnik wapnia wraz z instalacją. Cały ten system został wpięty do automatycznego sterowania. Kosz tego etapu to 967.000 zł. Na ten cel gmina pozyskała dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 550.000 zł. Resztę środków przekazano z budżetu gminy.
Trzemeszeńscy samorządowcy kontrolując oczyszczalnię krótko po jej modernizacji, nie spodziewali się że obiekt ten znów będzie powodował
fot. Roman Wolekproblemy
OCZYSZCZAŁ PO PIJAKU
Druga część modernizacji oczyszczalni dotycząca części biologicznej według pierwszych szacunków miała kosztować około 2,4 mln zł. Jednak, jak się później okazało, była dużo droższa i kosztowała 3.949.000 zł. Zakończona została pod koniec 2011 r. Polegała ona m.in. na podwyższeniu rowów cyrkulacyjnych oraz wyposażeniu ich w urządzenia napowietrzające.
Modernizacja oczyszczalni powodowała nie tylko wysokie koszty dla budżetu gminy Trzemeszno, ale także bezpośrednie koszty dla mieszkańców. Była ona głównym powodem wprowadzonej w ubiegłym roku dużej podwyżki taryf za odprowadzanie ścieków. Cena ta wzrosła prawie o 21%.
Podczas modernizacji na niedogodności związane z pracami skarżyli się rybacy oraz okoliczni mieszkańcy. Jak twierdzili, do jeziora od czasu do czasu spuszczane były nieoczyszczane ścieki. Dyrekcja komunalki nie przyznawała się do tych zarzutów.
Dyrektor TPK Krzysztof Tomczak tłumaczył wtedy, że prace modernizacyjne mogą tylko mieć jakiś wpływ na jakość oczyszczania. Przyznawał również, że raz doszło do przypadku, iż pijany pracownik nieodpowiednio sterował urządzeniami oczyszczalni. Wtedy ścieki niewłaściwie oczyszczone mogły się dostać do jeziora. Pracownik ten po wyjściu sprawy na jaw został zwolniony dyscyplinarnie z pracy.
WINNE BECZKOWOZY
Prawdziwy rozruch biologiczny oczyszczalni nastąpił dopiero wiosną ubiegłego roku, gdy pojawiły się pierwsze wyższe temperatury. I wtedy okazało się, że oczyszczalnia nie działa tak, jak powinna. Kontrolujący pracę oczyszczalni technolog z firmy, która przeprowadziła modernizację, stwierdził, że na niewłaściwe wyniki oczyszczania wpływ mają ścieki dowożone beczkowozami, szczególnie jeśli duża ich ilość trafia do oczyszczalni w małych odstępach czasu.
Na początku czerwca, zarządzeniem dyrektora TPK, wstrzymano na około miesiąc dowożenie beczkowozami ścieków do oczyszczalni w Trzemesznie. Później dowożenie beczkowozami przywrócono, ale ustalono harmonogram dowożenia ścieków w taki sposób, aby duże ich ilości nie trafiały jednocześnie do oczyszczalni.
KARY ODWOŁANE
Mimo wszystko oczyszczalnia osiąga wymagane normy oczyszczania ścieków. Pierwsze efekty modernizacji okazały się więc dobre. W związku z tym anulowane zostały kary nałożone wcześniej na TPK w związku z przekraczaniem norm parametrów oczyszczania ścieków w trzemeszeńskiej oczyszczalni. Po zakończeniu modernizacji Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska ustalił, że analizy laboratoryjne odprowadzanych ścieków potwierdziły, iż usunięte zostały przyczyny nałożenia kar finansowych na TPK. Potwierdzono również, że na modernizację oczyszczalni wydano kwotę wielokrotnie przewyższającą nałożone kary. Anulowano więc nałożone wcześniej kary pieniężne.
NA DRUGIM BIEGU
O kolejnych problemach związanych z działalnością trzemeszeńskiej oczyszczalni mowa była na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej 20 lutego.
Radny Zbigniew Matelski pytał, czy znane są problemy, jakie występują w zakresie natleniania zbiorników ze ściekami. Jak twierdził, rotory czyli wirniki powinny na niej chodzić na pierwszym biegu, a tylko w niektórych sytuacjach na drugim. A jest tak, że pracują one cały czas na biegu drugim, więc w miesiącach upalnych, jak lipiec i sierpień może pojawić się zagrożenie, że nie będą zachowane parametry oczyszczania.
Dyrektor TPK Tomczak przyznał, że w trakcie eksploatacji oczyszczalni po modernizacji zauważane są problemy z utrzymaniem odpowiednich ilości tlenu w procesach biologicznych. Jak zapewnił, prowadzona jest od roku współpraca z technologiem, który ma pewne wskazania i pomysły w tej sprawie. Wyraził także obawy, iż należy coś zrobić, żeby zapewnić doposażenie oczyszczalni w urządzenia, które poprawią ilość tlenu na rowach biologicznych.
- My jakoś poprzedni rok sobie z tym poradziliśmy - dodał dyrektor TPK. Stwierdził również, że są to sprawy kosztowne. Mówił także o tym, że rotory napowietrzające pracują tylko po jednym na każdym rowie i w razie awarii może powodować to problemy. Dyrektor komunalki zapewnił, że obecnie parametry oczyszczania są zachowywane, bo zimą, gdy jest niższa temperatura, łatwiej jest utrzymać poziom tlenu. - Latem, jeśli będą upały, to może być gorzej - przestrzegał Krzysztof Tomczak.
TOCZKA W TOCZKĘ
Radny Krzysztof Szapował zwracał uwagę, że są czynione duże inwestycje związane z rekreacją i wypoczynkiem nad Jeziorem Popielewskim, więc jeśli nie będą spełnione pewne kryteria, to te inwestycje nie będą mogły funkcjonować i gmina inwestuje w coś, z czego nie będzie mogła korzystać.
O swoich obawach mówił także Leszek Figaj zwracając uwagę, że jeśli teraz jest zima i napowietrzacze pracują na drugim biegu, to kosztuje to więcej energii. Zastanawiał się, co będzie latem, jeśli napowietrzacze teraz już nie mają większej mocy, by dostarczyć tlenu. - I co, latem czeka nas katastrofa, czy następne inwestycje w oczyszczalnie? Bo chyba mało nie wydaliśmy? - pytał radny Figaj.
Efekty modernizacji zachwalał Paweł Piechowiak, kierownik referatu inwestycyjnego UMiG. Zapewniał, że inwestycja była zrealizowana zgodnie z każdą wytyczną autora projektu Danuty Serwackiej, a urządzenia napowietrzające były zakupione i zamontowane zgodnie z projektem. Opowiadał, że w trakcie realizacji inwestycji była nawet taka propozycja, żeby z uwagi na trudności dostawy zamienić rotory na inne. - Nie ulegliśmy tej presji. Rotory niemieckie „Passavanta” zostały wmontowane toczka w toczkę.
NIE MA KADRY
Kierownik referatu inwestycyjnego przyznał, że można mieć obawy, iż projektant przewidział tylko po jednym rotorze na jeden rów, i może to być niewystarczające. Prosił jednak, żeby nie robić zamieszania i wrażenia, że się inwestuje i ciągle jest jakiś niepokój. Podkreślał, że skoro jest jeszcze pomoc technologa, to będzie prowadzona wnikliwa obserwacja, i będzie rozważane, co zrobić dalej. Paweł Piechowiak przypomniał, że parametry oczyszczania są przecież osiągane.
Zwrócił uwagę, że jest też kwestia obsługi osobowej, gdyż w oczyszczalni człowiek musi czuwać 24 godziny na dobę i musi być duża odpowiedzialność ludzi. - Jeśli na przykład ktoś w ogniwie osobowym nie dopełni jakichś funkcji, to się wali, jest reakcja łańcuchowa. Zaznaczył też, że oczyszczalnia w Trzemesznie wymaga dużego profesjonalizmu pracowników. - Jak takiej kadry nie ma, to też pewne mankamenty powstają - komentował Paweł Piechowiak.
Podczas obrad komisji nie zostały jednak poczynione żadne konkretne ustalenia, co do dalszej działalności oczyszczalni.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze