Mogilno, przetarg, oferty, śmieci
Oferta Sanikontu tańsza o milion złotych
Zainteresowanie zbieraniem od 1 lipca mogileńskich śmieci - wbrew temu co przewidywał radny Paweł Molenda - było minimalne. W przetargu wystartowały tylko dwie firmy. Wcześniej nikt więcej nie składał żadnych zapytań do ratusza. Przetarg nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięty.
W poniedziałek otwarto oferty, jakie wpłynęły na przetarg, który ma wyłonić firmę zbierającą od 1 lipca odpady w gminie Mogilno. Wpłynęły tylko dwie oferty: Mogileńskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. - oferta wynosi 2.701.077,84 zł oraz konsorcjum firm - Przedsiębiorstwo Komunalne Sanikont Radosława Kostucha z Inowrocławia (lider) oraz Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Awangrada Joanny Kostuch z Sikorowa, gm. Inowrocław (partner) - oferta jest o 1 mln zł tańsza i wynosi 1.710.405 zł.
Przetarg nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięty. Jak usłyszeliśmy w mogileńskim ratuszu, obecnie trwa analiza ofert. Chociaż jedynym kryterium wyboru przyszłego kontrahenta jest cena, to prawo wymaga, by sprawdzić, czy każda z ofert spełnia szereg warunków określonych w specyfikacji przetargowej.
Przypomnijmy, iż mogileńscy radni uchwalili na jednej z poprzednich sesji stawki: za śmieci posegregowane 7 zł, a za śmieci zmieszane - 14 zł. Stało się tak na wniosek radnego PSL Pawła Molendy. Burmistrz Leszek Duszyński proponował, by było to odpowiednio 9 zł i 16 zł.
Paweł Molenda określił wtedy, że zgłasza taki wniosek: - W trosce o mieszkańców miasta i wsi. Uzasadnieniem takiej propozycji było to, że do przetargu według radnego przystąpi bardzo dużo firm, bo jest to atrakcyjny temat. - Gmina jest pewnym płatnikiem. Myślę, że na pewno tej stawki nie trzeba będzie podnosić, a jeżeli będzie trzeba zawsze, to można zrobić - tłumaczył wtedy radny Molenda. Ta kwota miała być według radnego przestrogą dla firm przystępujących do przetargu, aby ich zakusy na zarabianie na śmieciach nie były za duże.
Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski podkreśla, iż nie sprawdził się scenariusz olbrzymiego zainteresowania firm z branży śmieciowej lokalnym mogileńskim rynkiem. Nie zgłosiła swojego udziału w przetargu żadna z dużych krajowych firm. Nie zainteresowały się nim - poza jedną - nawet mniejsze firmy z nieodległych miast.
W tej chwili trwa w mogileńskim ratuszu rejestrowanie deklaracji złożonych przez mieszkańców. Do tej pory wpisano do systemu około 23% tych dokumentów, czyli około 1.000 deklaracji.
Według stanu na dzień dzisiejszy przekazane do ratusza deklaracje obejmują mniej niż 21 tysięcy mieszkańców. Należy się spodziewać, że do 1 lipca stan ten zmieni się nieznacznie, na co wskazuje niewielka liczba deklaracji składanych po terminie, który upłynął 31 marca. Dziennie w najlepszym przypadku jest to kilka sztuk.
Wiceburmistrz Ciesielski powiedział nam, że dopiero po prawomocnym rozstrzygnięciu przetargowym, burmistrz będzie analizował czy stawki 7 zł za śmieci posegregowane i 14 zł za śmieci zmieszane są stawkami wystarczającymi dla pokrycia kosztów całej operacji zbiórki odpadów. Czy konieczna będzie podwyżka tych stawek, czy będzie można pozostawić je na obecnym, uchwalonym poziomie.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1108 (19/2013)
Komentarz
Ekonomia, a nie populizm
Wszystko wskazuje na to, że śmieci z terenu gminy Mogilno będzie wywozić firma Sanikont. Co prawda przetarg jest jeszcze nierozstrzygnięty, ale trudno przypuszczać, by lepszy okazał się MPGK, który przedstawił ofertę o blisko 1 mln zł droższą.
Znamy zatem kilka ważnych liczb. Sanikont będzie wywoził śmieci za kwotę około 1,7 mln zł rocznie. Mieszkańcy zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej płacić mają miesięcznie 7 zł za śmieci posegregowane i 14 zł za śmieci zmieszane.
Można tym samym łatwo wyliczyć, ile pieniędzy wpłynie rocznie od mieszkańców do systemu i czy burmistrzowi uda się obronić uchwalone wcześniej niskie stawki.
Złożone już deklaracje obejmują w gminie Mogilno 21.000 mieszkańców. Gdyby przemnożyć to przez 7 zł i 12 miesięcy otrzymamy kwotę 1,76 mln zł.
Moim zdaniem miesięczna stawka za śmieci w wysokości 7 zł od jednego mieszkańca da łączną, roczną kwotę, która nie wystarczy na sfinansowanie systemu gospodarki odpadami w gminie Mogilno (a tego wymaga znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).
Dlatego nie wystarczy, gdyż do systemu gmina będzie musiała wprowadzić jeszcze pieniądze chociażby na zakup dzwonów do segregacji odpadów, zapewnić obsługę administracyjną całego systemu oraz zapewnić darmowe worki do segregacji indywidualnej. Przetarg gwarantował 4 worki darmowe, po 1 z każdego rodzaju. Z praktyki chociażby własnej wiem, że to nie wystarczy, przynajmniej, gdy chodzi o plastik. By system nie załamał się a segregacja opłacała, kolejne worki mieszkańcy muszą mieć także za darmo. A będzie to już dodatkowy koszt dla gminy.
Nie wiem, czy burmistrz pozostanie przy stawce 7 zł, czy spróbuje tę stawkę podnieść. Prawdopodobnie decyzja zapadnie, gdy będzie już znany zwycięzca przetargu.
Stawkę 7 zł zaproponował radny PSL Paweł Molenda. Też chciałbym płacić jak najmniej za śmieci, ale na tym konkretnym przykładzie widać, co się dzieje, gdy stawka ustalana jest z pobudek politycznych a nie ekonomicznych.
Ewentualny argument ekonomiczny, za jaki można by przyjąć rozważania Pawła Molendy, że należy ustalić stawkę na takim poziomie (7 zł), by firmy, w olbrzymiej liczbie przystępujące do przetargu, nie miały zakusów do windowania cen, okazał się ostatecznie porażką. Ani nie było dużo firm (tylko dwie i żadnej praktycznie konkurencji), ani też nie zaproponowały one cen, które pozwolą na sfinansowanie gminnego systemu gospodarki odpadami z tak ustalonej politycznej (nie zaś merytorycznej) stawki.
Tylko apolityczne i w danych warunkach możliwie najsolidniejsze obliczenia winny być podstawą do ustalenia tak ważnej kwestii, jak miesięczna opłata za śmieci wydatkowana przez każdego mieszkańca. Natomiast poszukiwanie możliwości obniżenia tej stawki powinno się odbywać w maksymalnym oddaleniu od sfery populizmu.
Moim zdaniem ustalenie stawki za śmieci na podstawie przesłanek politycznych, dla przypodobania się wyborcom nie mogło i jak widać nie zdało egzaminu. Co zrobi jednak burmistrz, czy stawkę zostawi, czy zaproponuje inną - zobaczymy.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1108 (19/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze