Mogilno, Ogrodowicz, dyrektor, odwołany, SPZOZ Mogilno
Ogrodowicz odwołany
Po naszej ubiegłotygodniowej publikacji o umorzeniu prokuratorskiego postępowania i oczyszczeniu doktora Bardonia z wszelkich podejrzeń odnośnie ampułek morfiny, Zarząd Powiatu odwołał jednogłośnie jeszcze tego samego dnia Michała Ogrodowicza z funkcji. Wcześniej złożył on pisemną rezygnację z tej funkcji z przyczyn osobistych. Nowym p.o. dyrektora została Barbara Buzała z Mogilna. Do ratownictwa medycznego ma wrócić normalność.
W KONKURSIE ZA OGRODOWICZEM
Konkurs, w wyniku którego Michał Ogrodowicz został dyrektorem SPZOZ Mogilno, odbył się 22 maja 2013 r. Przypomnijmy, że w skład komisji konkursowej wchodzili: starosta Tomasz Barczak z PSL, członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka z PSL, przewodniczący komisji zdrowia Krzysztof Mleczko z PSL, radny Andrzej Siwek z SLD jako przedstawiciel Rady Społecznej SPZOZ oraz lekarz Jerzy Hercog ze strzeleńskiego szpitala.
Wszyscy jednogłośnie zagłosowali za kandydaturą Michała Ogrodowicza, choć miał on sześciu kontrkandydatów.
Czym ujął Ogrodowicz komisję konkursową zdominowaną przez działaczy PSL mówił na majowej sesji w 2013 r. starosta Barczak.
Mówił wtedy, że najbardziej komisję przekonała wizja i możliwości rozwoju szpitala i przychodni, jak również jego młody wiek i chęć pokazania, że można to zrealizować. - On był najbardziej zorientowany, jeżeli chodzi o wynik finansowy, przepływy gotówki i inne rzeczy - tłumaczył wtedy radnym starosta Barczak.
Starosta mówił, iż Michał Ogrodowicz chciałby się sprawdzić jako menedżer w tak małym szpitalu jak w Mogilnie. Ujawnił, że przyszły dyrektor SPZOZ ma rodzinę w Gnieźnie. - Chciałby osiąść w Mogilnie. Chciałby dalszą część swego życia zawodowego rozpocząć od Mogilna - tłumaczył radnym Barczak.
Jeszcze w maju ubiegłego roku Tomasz Barczak ujawnił radnym powiatowym, że Michał Ogrodowicz dzwonił do niego (formalnie na stanowisko dyrektora został powołany od 1 lipca) i mówił, że do jego żony (Joanna Franzen potem dostała pracę w Mogilnie) pracującej w Gnieźnie dochodzą sygnały, jakoby on planował rewolucję w mogileńskim SPZOZ-ie. Starosta Barczak apelował do radnych i pracowników SPZOZ: - To jest człowiek młody, opanowany i konsekwentny (...) Powiedział, nie rewolucja a ewolucja.
Dziś można tylko się domyślać, jakim kanałem przerzutowym przedostawały się już wtedy informacje z Mogilna do Gniezna, odpowiedź znajdziemy w ratownictwie medycznym mogileńskiego SPZOZ.
SLD ZA ODWOŁANIEM
Na sytuację w SPZOZ po kilku miesiącach urzędowania dyrektora Ogrodowicza, a zwłaszcza po opracowaniu przez niego biznesplanu na lata 2014-2018 jako pierwsza zareagowała powiatowa struktura SLD.
19 lutego radny Robert Musidłowski złożył na Zarządzie Powiatu ustny wniosek o odwołanie dyrektora Ogrodowicza z funkcji.
Rada Powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Mogilnie dzień wcześniej wydała też oświadczenie, w którym czytaliśmy m.in.: Rada Powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Mogilnie jest zawiedziona poczynaniami Zarządu Powiatowego z panem starostą Tomaszem Barczakiem. Sojusz Lewicy Demokratycznej apeluje do starosty mogileńskiego o zaprzestanie działań zmierzających do prywatyzacji SPZOZ i likwidacji wiejskich ośrodków zdrowia. Koncepcje, jakie kilkukrotnie proponowane były przez Zarząd Powiatu są chaotyczne, nieprzygotowane i nie wzbudzają zaufania Rady Powiatowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, która dopatruje się w tych działaniach gry przedwyborczej PSL-owskiego Zarządu Powiatu. Ponadto uważamy, że dyrektor SPZOZ pan Michał Ogrodowicz nie wykazuje zainteresowania poprawieniem sytuacji w podległych mu placówkach i nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, a wypłacanie mu wysokiego wynagrodzenia z pieniędzy podatników jest niepotrzebne i w związku z tym żądamy wypowiedzenia umowy pracy z ww. dyrektorem.
Starosta Tomasz Barczak wniosku SLD o odwołanie dyrektora nigdy przez ponad pół roku nie wniósł pod obrady Zarządu Powiatu. Jednocześnie to wtedy należy upatrywać początku wyraźnych podziałów w Zarządzie Powiatowym między dwoma radnymi SLD a dwoma radnymi PSL, których poglądy na sprawy SPZOZ zaczęły wyraźnie rozchodzić się na boki.
W protokole Zarządu Powiatu z obrad 19 lutego czytamy m.in., cytujemy: Wicestarosta Tadeusz Szymański wyjaśnił, że dyrektor na konkursie mówił o konsolidacji wydatków i tego się trzyma, ale nie patrzy na efekty, jakie to wywołuje w społeczeństwie (...) Wicestarosta Tadeusz Szymański zauważył, że głos SLD jest ważny, ale zaznaczył, że pracownicy SPZOZ się niepokoją, dłużej tak być nie może. Pracownicy nie czują obecności dyrektora w zakładzie, nie wiedzą, co tam się dzieje, pracownicy należą do różnych organizacji związkowych, które za chwilę zaczną się do nas odzywać.
PROBLEM
Także już 28 marca na sesji powiatowej radny Przemysław Zowczak apelował do starosty: - Naprawdę uważam panie starosto, żebyście państwo coś z panem Ogrodowiczem zrobili, bo to już zaczyna przechodzić ludzkie pojęcie. To naprawdę zaczyna być wielkim problemem.
DYREKTOR POZYTYWNIE
Gdy minął rok od powołania Michała Ogrodowicza na stanowisko dyrektora SPZOZ, radny Krzysztof Szarzyński pytał na czerwcowych komisjach i sesji Rady Powiatu starostę, czy jest on zadowolony z dotychczasowej pracy dyrektora Ogrodowicza.
- Oceniam pozytywnie - pada wtedy odpowiedź Tomasza Barczaka. Starosta mówił tak, pomimo tego, że miał wniosek o odwołanie dyrektora złożony przez SLD.
Zaznaczył, że ta ocena dotyczy głównie finansowej sytuacji w SPZOZ. - Z jednym zastrzeżeniem, że nie ma dobrego kontaktu z pracownikami, z ludźmi. Pan dyrektor wie, że trzeba rozmawiać z pracownikami, z ludźmi począwszy od ordynatorów, a skończywszy na tych przysłowiowych sprzątaczkach czy osobach z administracji - mówił w czerwcu tego roku starosta Barczak
Radny Zowczak tak oceniał rok rządów Ogrodowicza: - Ja obserwuję skutki pańskich decyzji dotyczących SPZOZ. Te skutki są coraz bardziej opłakane. Ja nie chcę straszyć, nie chcę wkroczyć w pańskie kompetencje, ale za rezultaty pańskich działań, pan będzie kiedyś rozliczony.
KOLEJNY PUŁKOWNIK
23 czerwca do starosty wpłynęło pismo podpisane przez 8 radnych Rady Powiatu. Złożył je radny Szarzyński. Podpisali się m.in. radni strzeleńscy: Przemysław Zowczak, Krzysztof Szarzyński, Krzysztof Mleczko, Mirosław Woźniak.
Wniosek 8 radnych mówił o konieczności odwołania dyrektora Ogrodowicza w trybie natychmiastowym z powodu nierealizowania przez niego celów oczekiwanych przez mieszkańców powiatu mogileńskiego w zakresie ochrony zdrowia na skutek podejmowania działań zmierzających i ukierunkowanych na istotne ograniczenie świadczeń zdrowotnych. - Pan dyrektor po macoszemu traktuje sprawy pracownicze i socjalne (...) Działania dyrektora Michała Ogrodowicza są szkodliwe społecznie i wywołują zaniepokojenie wśród pacjentów, powodując podejmowanie przez nich decyzji o zmianie przynależności do innych przychodni - mówił na sesji 14 lipca radny Szarzyński, dopytując się, dlaczego starosta i Zarząd Powiatu nie rozpatrują ich wniosku. - Czy to jest następny pułkownik, który zostanie rozpatrzony bez odpowiedzi - pytał.
Starosta tłumaczył wtedy radnym, że pracownikom w SPZOZ Mogilno krzywda się nie dzieje. - Tu nikt nie został zwolniony jeszcze. Zmieniły się warunki pracy i płacy - mówił.
UDERZENIE W RATOWNICTWO
Sytuacja wokół dyrektora Ogrodowicza zaczęła robić się coraz bardziej napięta, gdy odwołał z dniem 1 sierpnia z funkcji koordynatora ratownictwa medycznego doktora Romana Bardonia, zaczął wprowadzać personalne zmiany w ratownictwie medycznym, w obsłudze zespołów karetek i wręczył wypowiedzenie warunków pracy ratownikowi medycznemu Maciejowi Sędzikowskiemu. Dwóch kierowców ratownictwa medycznego poszło także do Sądu Pracy.
TACZKI DLA DYREKTORA
Radny Musidłowski zaapelował na sesji 4 sierpnia w dramatycznym tonie do starosty Barczaka: - Tomek podejmijmy tą decyzję. Tomasz przerwijmy tą złą passę. Bo to naprawdę doprowadzi SPZOZ do upadku. Mam obawy panie dyrektorze po tym co tutaj dzisiaj widzę, że zostanie pan - jeżeli zarząd nie podejmie jak najszybciej decyzji - wywieziony na taczkach do rzeki Panny.
Na tej samej sesji radny Zowczak apelował do starosty Barczaka: - Panie starosto, nikt z tutaj obecnych nie chce pana zwolnić, ale musi pan sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli pan i członkowie Zarządu nie odwołacie natychmiast dyrektora Ogrodowicza, że jeżeli nie zdąży pan tego zrobić, to za moment będzie pan przez radnych odwołany. A jeżeli my radni się tego wystraszymy, to nieważne z jakiego komitetu będziemy startować, czy z Platformy, czy z PSL-u czy z SLD - mieszkańcy nas nie wybiorą na kolejną kadencję. Mieszkańcy będą mieli do nas uzasadnione pretensje, że nie stanęliśmy w obronie tych ludzi, którzy ich ratowali - mówił radny.
- Spieszcie się panowie - przestrzegł członków Zarządu Powiatu radny Zowczak.
WYSYŁAŁ STAROSTĘ DO LARYNGOLOGA
Radny Szarzyński grzmiał na kolejnej sesji 19 sierpnia z udziałem mieszkańców: - Służba zdrowia w naszym powiecie jest chora. Zadajemy sobie pytanie, kto ją uleczy, znajdzie się taki specjalista, który wyprowadzi ją na prostą. Czy pan starosta da rękojmię, że dyrektor Ogrodowicz wyprowadzi ją na prostą. Pan starosta do tej pory robi uniki. Uniki, nie odpowiadając grupie 8 radnych na pismo o odwołanie w trybie natychmiastowym pana dyrektora Ogrodowicza. Czy pan starosta otacza parasolem ochronnym dyrektora Ogrodowicza. Z kolei pan dyrektor Ogrodowicz otacza parasolem ochronnym swoich nowych pracowników, w tym panią doktor Joannę Franzen. Gdzie jest odpowiedzialność, trzeba zakończyć robienie uników.
- Czy pan starosta ma się udać do lekarza specjalisty laryngologa, bo jest głuchy na głosy państwa, głosy radnych - pytał retorycznie radny Szarzyński na sesji 19 sierpnia siedzących na sali obrad mieszkańców.
Radny Szarzyński apelował do starosty Barczaka i do Zarządu Powiatu: - Odpowiedzcie mieszkańcom, kiedy to wszystko zostanie uleczone, kiedy będzie zdrowa atmosfera w ratownictwie medycznym, kiedy pracownicy tego działu będą z chęcią przychodzić do pracy. Otwórzcie oczy, otwórzcie uszy na mieszkańców. Weźcie się do roboty.
Również radny PO Witold Pochylski gratulował dobrego samopoczucia całemu Zarządowi Powiatu po roku pracy dyrektora Ogrodowicza. - Apelowałbym po wakacjach zmienić to na coś sensownego - mówił.
Nie zgadzał się z taką oceną pracy dyrektora Ogrodowicza radny Gałązka. - Dyrektor rozpoczął i ściął górę lodową. Jeżeli nie rozpocznie się tutaj od obniżenia kosztów, to już nigdy się nic nie zmieni. Mówił, że w sąsiednich placówkach lekarskich są zmieniane kontrakty, umowy, bo nikomu nie starcza pieniędzy. Jeżeli my wydajemy 83% na płace, to ta firma nigdy nie będzie egzystowała. Doskonale wiecie o tym i albo trzeba kominy płacowe w SPZOZ ściąć, albo ludzi zwalniać, bo nie wytrzyma dyrekcja, nie wytrzyma ekonomia w tym wszystkim - mówił radny.
NIE ZGADZAŁ SIĘ NA ODWOŁANIE
Pomimo wniosków składanych przez SLD, ustnych wniosków Przemysława Zowczaka czy Wojciecha Barana, wniosku podpisanego przez 8 radnych, starosta uporczywie nie poddawał ich pod głosowanie na Zarządzie Powiatu.
- Najprościej się zebrać i odwołać dyrektora, bo to jest chwila moment. Najprościej - mówił na sierpniowej sesji.
Nie zgadzał się z tą oceną radny Musidłowski: - Nie ma takiej możliwości panie starosto, bo w najgorszym wypadku dla dyrektora Ogrodowicza będzie pat. Radny dał do zrozumienia, że podczas ewentualnego głosowania odwołania dyrektora, on i wicestarosta Tadeusz Szymański będą za odwołaniem a starosta i Wiesław Gałązka będą przeciw odwołaniu.
- W tym problem, że to nie ta droga, najwięcej ucierpią pacjenci SPZOZ-u - twardo starosta nie chciał słyszeć o jakimkolwiek odwołaniu Ogrodowicza.
Wręcz odwrotnie, jego zdaniem: - Trzeba robić wszystko, aby pan dyrektor zrozumiał to środowisko i tych ludzi. Mówię państwu, potrzebny jest nam dyrektor SPZOZ-u w tym wszystkim co chcemy zrobić. Bez tego następne pół roku mamy z głowy. Wiem, że niektórym byłoby to na rękę, ale nie możemy tak robić.
NIE PRZEKONAŁY GO
Argumenty Tomasza Barczaka nie przekonały sołtysa Gębic Andrzeja Konieczki.
- Argumenty pana starosty, że bez doktora będzie gorzej, to jest jakiś argument. Tylko czy teraz doktor Ogrodowicz nie poczuje się całkowicie bezkarny, że może robić co chce bo jest prawnie chroniony. Powiedzieliście przed chwilą do doktora Ogrodowicza słowa „Rób chłopie co chcesz i tak cię nikt nie ruszy”. Ktoś się nagle zrobił bezkarny. Rozumiecie, jest poza kontrolą, jest nietykalny. Nic nie można zrobić, bo za chwilę nie będzie można go ruszyć. Otwórzmy wreszcie oczy na realia - komentował słowa starosty na sesji powiatowej 19 sierpnia.
MORFINA UMORZONA
Kilka tygodni później napisaliśmy w artykule Atakują morfiną, całują po rączkach, o tym, że dyrektor Ogrodowicz skierował do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie zawiadomienie o nieprawidłowościach w oddziale pomocy doraźnej SPZOZ. Z protokołu Zarządu Powiatu z 19 sierpnia dowiadujemy się, że chodziło tutaj o brak rozpisania w dokumentacji służbowej 60 ampułek morfiny. Na dyrektora naciskali, by sprawę oddać do organów ścigania starosta Barczak, Wiesław Gałązka i przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki.
Zawiadomienie nie dotyczyło nikogo personalnie, miało jednak uderzyć w doktora Romana Bardonia, byłego koordynatora ratownictwa medycznego.
Sprawa ostatecznie została umorzona. Prokurator wskazywał jedynie na niedopełnienie obowiązków służbowych.
CENTYMETRY
- Był pan w wojsku kiedyś panie dyrektorze. Nie był pan. Do pasmanterii niech pan idzie kupić sobie półtorametrową miarę krawiecką i codziennie niech pan odcina. Bo prędzej czy później będzie pan odwołany z tego stanowiska. Chyba, że ma pan tyle honoru, że po tych batach co dostał pan od ludzi, od mieszkańców, od wszystkich radnych zrezygnuje pan z tego stanowiska - mówił w ubiegły wtorek na sesji 30 września radny Musidłowski.
ODWOŁANIE
O sprawie umorzonego postępowania napisaliśmy w Pałukach tydzień temu, 2 października. Tego samego dnia po 15:00 zebrał się Zarząd Powiatu i starosta przedstawił tam pismo o rezygnacji Michała Ogrodowicza z funkcji dyrektora SPZOZ. Jako przyczynę podał sprawy osobiste.
Zarząd jednogłośnie zagłosował za odwołaniem go z funkcji dyrektora. Tak głosowali: Tomasz Barczak, Tadeusz Szymański, Robert Musidłowski i Wiesław Gałązka. Wcześniej podobnie pozytywną opinię jednogłośnie wyraziła Rada Społeczna SPZOZ.
Od pierwszego wniosku SLD o jego odwołanie minęło tym samym 226 dni. Od ostatniej sesji 30 września, jeżeli dyrektor posłuchał radnego i kupił miarę krawiecką minęły 3 dni, tak, że zdążył odciąć jedynie 3 centymetry.
NAZAJUTRZ
W piątek 3 października zebrał się ponownie Zarząd Powiatu i powołał na stanowisko p.o. dyrektora dotychczasowego wicedyrektora ds. administracyjnych Barbarę Buzałę. Będzie ona pełnić tę funkcję do chwili wyboru nowego dyrektora SPZOZ, co stanie się zapewne na początku przyszłego roku.
Barbara Buzała pytana podczas Zarządu, co dalej będzie z doktorem Bardoniem, powiedziała, że będzie z nim rozmawiać i jeżeli tylko on zechce będzie mógł wrócić na stanowisko koordynatora ratownictwa medycznego. Zapowiedziała, że do działu ratownictwa wróci normalność.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1182 (41/2014)
Komentarz
Jednogłośnie dobry, jednogłośnie zły
Odwołanie dyrektora Ogrodowicza przyznam, że mnie zaskoczyło. Odnosiłem wrażenie, że staroście Barczakowi zaczęło sprawiać już przyjemność, to ciągłe od 226 dni (od wniosku SLD) przekomarzanie się z radnymi, mieszkańcami. Trwał jak pomnik na swym stanowisku, że nie odwoła dyrektora, bo to kolejne pół roku zmarnowane dla SPZOZ.
No cóż, moim zdaniem powołanie i odwołanie dyrektora spina się pewną klamrą 15 miesięcy, gdzie dominują pojęcia takie jak: chaos, strach w oczach załogi, bałagan, drżenie o miejsca pracy, wystawanie w kolejkach do przychodni od 4:30 rano. Nie wiem, czy starosta Barczak bądź dyrektor Ogrodowicz znają takie uczucie, kiedy rano człowiek się budzi i już samo wyjście do pracy jest traumą, a praca nie sprawia przyjemności. Tak było właśnie w SPZOZ.
- To jest człowiek młody, opanowany i konsekwentny (...) Powiedział, nie rewolucja a ewolucja - tak zachwalał ponad rok temu starosta wybór, jaki dokonała komisja konkursowa w maju ubiegłego roku. Mówił o dyrektorze, jak o kandydacie z najwyższej półki. Podkreślał jego wyjątkowe umiejętności i zdolności finansowo - ekonomiczne. Tomasz Barczak, Wiesław Gałązka postawili wtedy na Michała Ogrodowicza. Komisja powołała go jednogłośnie. Dziś tak samo jednogłośnie go Zarząd Powiatu odwołał. I znów jednomyślni byli Barczak i Gałązka podnosząc rękę za jego odwołaniem.
Podczas konkursu za dyrektorem rękę podniósł także Krzysztof Mleczko ze Strzelna. Nie minął rok i już w czerwcu podpisał się pod petycją o jego odwołanie.
Dlaczego Michał Ogrodowicz musiał odejść. Skoro od 226 dni nic nie działało na starostę, co takiego się raptem stało, że zmienił on i jego formacja polityczna zdanie.
Moim zdaniem to tylko polityka, czysta polityka i zaglądające głęboko w oczy wybory samorządowe. To, czego nie można było się doprosić normalną drogą, załatwiły sondaże poparcia.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1182 (41/2014)
Więcej na ten temat:
Michał Ogrodowicz na dyrektora SPZOZ
- Zwyciężył interes układu, a nie interes mieszkańców
Atakują morfiną, całują po rączkach
Widmo taczek dla Ogrodowicza
Tajemnicze firmy, anonimowy konkurs
Starosta murem za Ogrodowiczem
Starosta tarczą ochronną dla dyrektora Ogrodowicza
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze