W pomieszczeniu zamkniętym na przystanku (miejsce po sklepie) w niewielkiej skrzynce zawieszonej na ścianie zainstalowane jest urządzenie rejestrujące
fot. Paweł Lachowicz
Gębice, sołtys, przystanek autobusowy, monitoring, wandalizm
Oko sołtysa patrzy nie przez kamery, a z okna
Sołtys Andrzej Konieczka mówi, że kamery analogowe pojawiły się na przystanku autobusowym, by zapobiec aktom wandalizmu i chuligaństwa. Tam kiedyś pito alkohol i załatwiano się. Teraz jest czysto i porządek.
W ramach środków przyznanych z funduszu sołeckiego na Rynku w Gębicach (gm. Mogilno) w listopadzie ubiegłego roku założony został system monitoringu. 24 godziny na dobę monitorowane są okolice przystanku PKS, a niebawem oko kamery monitorować będzie okolice pomnika Powstańców Wielkopolskich.
NIKT JUŻ NIE PIJE I NIE SIKA
Zakładając w Gębicach monitoring sołtys Andrzej Konieczka myślał przede wszystkim o bezpieczeństwie mieszkańców oraz zapobieganiu aktom wandalizmu w miejscowości. Jednak nie wszystkim ten pomysł się spodobał.
Po 5 miesiącach od montażu kamer monitoringu do naszej redakcji napłynęła informacja o treści: „Prosiłbym, abyście zainteresowali się monitoringiem w Gębicach, jak to jest możliwe, że sołtys założył monitoring na rynku, ekran podglądu ma u siebie w domu (jak to jest prawnie, że osoba cywilna może w ten sposób podglądać innych), oraz w świetle prawa na drogach dojazdowych do miejscowości powinny być znaki informujące o monitoringu, a ich do dzisiaj nie ma”.
Sołtys Andrzej Konieczka mówi: - Proszę zobaczyć, jak teraz wygląda przystanek. Nie da się z dnia na dzień i w prosty sposób nauczyć wszystkich, żeby korzystali z przystanku publicznego w sposób właściwy. Tym bardziej, gdy pobliskie sklepy oferują piwo i inne napoje, a ci, którzy je kupują przychodzili je wypić właśnie na przystanek i tam też załatwiali potem swoje potrzeby fizjologiczne. Moim zdaniem ten monitoring przeszkadza właśnie tym osobom najmocniej, ponieważ procedura swobodnego, często niekulturalnego zachowania musiała się niestety zmienić i ukrócić.
Monitoring założony został jak na razie w analogowej wersji, czyli pojawiły się raptem 2 kamery, które „pilnują” przystanku non stop.
SOŁTYS NIE ROZRABIA
Sołtys zaprzecza zarzutom skierowanym przeciwko niemu w mailu do redakcji, jakoby dzięki zainstalowaniu kamer miał podglądać mieszkańców.
- Ja może mógłbym wykorzystać techniczne możliwości i popodglądać. Tylko na miłość boską, po co, jak ja nie mam czasu swoich spaw załatwić do końca. To jeszcze będę tracił czas i podglądał, czy sąsiadka poszła do sklepu, czy do niego nie poszła. Zawiodę chyba wszystkich tych, którzy sobie wyobrażali, że ja sobie tutaj siedzę, i że ten sołtys nie ma nic innego do roboty i tylko siedzi i podgląda. Monitoring nie był dla sołtysa potrzebny, bo sołtys tam nie rozrabia, rozrabiają tam inne osoby. I te osoby przeniosły się już gdzie indziej. Stwierdzenie, że monitoring założył sołtys, żeby ludzi podglądać w Gębicach, jest absurdalne i ja się z tego będę śmiał, ponieważ jest to dla mnie jakiś science fiction - tłumaczy Andrzej Konieczka.
Okazuje się, że dwie kamery, które są zamontowane przy przystanku autobusowym podłączone są do rejestratora. Głównym zamysłem jest przekazanie obrazu z tego rejestratora do mogileńskiej straży miejskiej, bądź policji. Na razie ze względów technicznych jest to niemożliwe. Obecnie sołtys Konieczka jest w stałym kontakcie z przedstawicielem firmy Serv-Net, która w ramach projektu unijnego montuje na terenie gminy Mogilno światłowody. Prace, jak mówi sołtys są na razie wstrzymane ze względu na pogodę, ale na wiosnę mają ruszyć dalej.
Do Gębic będzie również doprowadzany światłowód, dzięki któremu będzie możliwe połączenie monitoringu z Mogilnem, czy to w straży miejskiej, czy w policji. Zdaniem sołtysa sprawa monitoringu na pewno doprowadzona zostanie do końca.
NIE PODŁĄCZONA
Kamera cyfrowa, która umieszczona została na budynku nr 5 przy ul. Braci Rólskich należącym do Krzysztofa Adamczaka, na dzień dzisiejszy jest gotowa do użycia, ale nie jest podłączona.
Będzie ona patrzyła całodobowo na przyszły pomnik, który ma powstać na rynku. W Internecie podany zostanie adres i każdy niezależnie gdzie będzie się znajdował, czy w Gębicach, czy gdzieś na terenie Polski, Europy, czy świata będzie mógł na pomnik gębicki popatrzeć o każdej porze dnia i nocy.
BEZ MONITORA
- Są osoby, które przychodzą do mnie i pytają dokąd te kamery mają zasięg, bo są różne przypadki i chciałyby sprawdzić, czy jest to zarejestrowane na kamerze. Bo ludzie chętnie by to wykorzystali, żeby dochodzić swoich praw - dodał sołtys Konieczka.
Urządzenie nie ma podłączonego monitora, aby można było na bieżąco oglądać co się na przystanku dzieje. Urządzenie wyposażone jest w dysk 500 GB, na którym zapisywane są zdarzenia i ruchy wykonane na przystanku. Kamery są zaopatrzone w czujniki ruchu i obraz rejestrowany jest tylko wtedy, kiedy coś, lub ktoś się porusza na przystanku. Nie można zatem na bieżąco obserwować co się tam dzieje. Możliwość sprawdzenia istnieje tylko po zdarzeniu i podłączeniu komputera do urządzenia. Wówczas za pomocą odpowiedniego oprogramowania zgrywane są nagrania i wtedy dopiero można obejrzeć co się w danym czasie działo na przystanku. Nagrania w zależności od tego co się dzieje na przystanku można obejrzeć nawet dwa miesiące wstecz.
W ostatnim czasie sołtys podjął próbę skomunikowania urządzenia ze Strażą Miejską w Mogilnie. W tym celu wyprowadził kabel sieciowy z przystanku i doprowadził go do domu, aby do własnego łącza internetowego podłączyć urządzenie i umożliwić w ten sposób komunikację z urządzeniem straży miejskiej w Mogilnie. Być może ten fakt przyczynił się do podejrzeń, że sołtys podgląda ludzi.
- Okazało się, że na dzień dzisiejszy takiej możliwości nie ma. Uważam, że zawsze sygnały od niezadowolonych mieszkańców będą dochodziły. To jest tak w przypadku, jak się coś robi, bo jak nic się nie robiło, to modne było mówienie, że się nic nie robi. Dla mnie to jest kolejna motywacja do pracy - powiedział sołtys Konieczka.
JEST TABLICA
Jak słusznie zauważył nasz czytelnik, w Gębicach na próżno jest szukać tablicy informacyjnej, że obiekt jest monitorowany. Nie ma jednak też jasno sprecyzowanych przepisów prawa mówiących o konieczności wieszania takich tablic. Raczej mówi się, że takie tablice powinny się pojawić, ale nie muszą.
Wczoraj sołtys zadzwonił do naszej redakcji i poinformował, że taki szyld - Obiekt monitorowany - na przystanku wczoraj pojawił się.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1104 (15/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze