Maciej K. z Sędowa, młodszy z oskarżonych, nie przyznał się przed sądem do zarzucanych mu dwóch zabójstw. Twierdzi, że to Sławomir G. utopił obie dziewczyny. Zeznał, że w Jeziorze Wiecanowskim najpierw życie straciła starsza - Patrycja. Potem jej los podzieliła młodsza - Klaudia. Starszy z oskarżonych, Sławomir G. z Kołodziejewa będzie zeznawać na następnej rozprawie.
Maciej K. (stoi w niebieskiej koszuli, tyłem) oskarżony jest o podwójne zabójstwo, którego dokonał wspólnie ze Sławomirem G. fot. Magdalena Kruszka 12 października przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy ruszyła rozprawa przeciwko 22-letniemu Maciejowi K. z Sędowa i 46-letniemu Sławomirowi G. z Kołodziejewa, oskarżonym o zabójstwo 15-letniej Klaudii i 23-letniej Patrycji z Barcina, w nocy z 3 na 4 sierpnia 2016 roku. Mężczyźni zostali doprowadzeni na salę rozpraw przez policję, zakuci w kajdanki. Obaj mieli spuszczone głowy, a na korytarzu witały ich okrzyki mężczyzn zainteresowanych tą sprawą. - No i co? Teraz się trzęsiesz? - krzyczał jeden z mężczyzn do Macieja K.
PROCES JAWNY
Na początku rozprawy pojawiły się wnioski o wyłączenie jawności procesu, co także spotkało się z oburzeniem i niezadowoleniem mężczyzn z publiczności, którzy twierdzili, że świat powinien dowiedzieć się, co wydarzyło się nad Jeziorem Wiecanowskim i jakich czynów dopuścili się mężczyźni. Sędzia Marek Kryś odrzucił wniosek o wyłączenie jawności procesu.
- Przedmiotem tego procesu jest sprawa zabójstwa i to zabójstwa o tyle nietypowego, że w wyniku tego zabójstwa doszło do śmierci dwóch młodych kobiet. Z akt sprawy wynika, że przebieg tego zdarzenia na pewno nie miał charakteru drastycznego i w żaden sposób, naszym zdaniem, nie można twierdzić, by dowody, które będziemy przeprowadzać w trakcie tego procesu, bądź też informacje, które będziemy uzyskiwać, mogłyby naruszyć dobre obyczaje. Jeśli chodzi o pamięć osób zmarłych, co oczywiście w każdym procesie jest bardzo ważne, tym niemniej nie zapominajmy o tym, że podstawowym celem postępowania karnego jest wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, motywu i w konsekwencji ustalenie, czy oskarżeni dopuścili się zarzucanych im czynów, czy też nie. Naszym zdaniem za mocno jest akcentowana sfera życia prywatnego zarówno przez obronę jak i przez pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, bo ten proces nie dotyczy sfery życia intymnego żadnej ze stron. Ten proces ma za zadanie ustalić okoliczności i motywy tego zdarzenia.
OSKARŻENI O PODWÓJNE ZABÓJSTWO
Rozprawa rozpoczęła się w obecności rodziny zabitych dziewczyn, osób zainteresowanych tą sprawą oraz dziennikarzy. Prokurator Aleksandra Ziętara odczytała akt oskarżenia.
Oskarżyła Macieja K. i Sławomira G. o to, że w nocy 4 sierpnia 2016 roku w Chałupskach działając wspólnie i w porozumieniu oraz działając z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia Klaudii S. i Patrycji K. doprowadzili je do stanu bezbronności, zadawali im ciosy, powodując zasinienia na twarzy, na lewej ręce, a także krwawe podbiegnięcia na głowie i lewej ręce Klaudii oraz zasinienia na twarzy i prawej ręce oraz wylewy podspojówkowe obu oczu Patrycji.
Mężczyźni oskarżeni zostali o to, że następnie wrzucili młode kobiety do Jeziora Wiecanowskiego, przez co doprowadzili do śmierci obu dziewczyn przez uduszenie w wyniku utonięcia.
Ponadto Sławomir G. został oskarżony także o nielegalne posiadanie broni palnej w postaci rewolweru o kalibrze 9 mm oraz o kradzież z włamaniem dokonaną we wrześniu 2015 w Dąbrówce w gminie Mogilno, na terenie ogrodów działkowych.
MACIEJ K. WYCOFUJE ZEZNANIA, NIE PRZYZNAJE SIĘ DO WINY
Podczas rozprawy 12 października zeznania zdążył złożyć młodszy z oskarżonych, 22-letni Maciej K. z Sędowa, z zawodu lakiernik. Zapytany przez sędziego Andrzeja Rumińskiego, czy przyznaje się do winy, pewnym głosem odpowiedział, że nie przyznaje się. Jego obrońca wnioskował, aby przesłuchanie Macieja K. odbyło się nie w obecności Sławomira G., ze względu na różnice w zeznaniach obu oskarżonych i na to, że jego obecność mogłaby działać krępująco na wyjaśnienia młodszego z oskarżonych. Sąd nie przychylił się do tego wniosku, więc Maciej K. zaczął przedstawiać swoją wersję wydarzeń. Oświadczył na wstępie, że nie podtrzymuje swoich pierwszych wyjaśnień w całości, bo wynikały one ze strachu przed Sławomirem G., nie podtrzymuje także swoich kolejnych wyjaśnień w takim zakresie, w jakim zeznał, że utopił Klaudię. Powiedział, że wówczas policjanci zmuszali go do przyznania się do winy i bili go, między innymi otwartą dłonią w twarz i wbijając kolano w plecy.
- Nie utopiłem Klaudii, nie utopiłem jej - przekonywał młodszy oskarżony. - Sławomir G. próbował ze mnie zrobić wspólnika tego dnia, grożąc mi w trakcie zdarzenia. Bałem się go. Strasznie się go bałem. Wstąpiło w niego coś podczas tej nocy, czego nigdy wcześniej nie widziałem. Gdybym wiedział, że on się tak zachowa, to nie zadzwoniłbym do niego z telefonu Klaudii. Wysoki sądzie, nie przyznaję się do zabójstwa Klaudii i Patrycji.
Młodszy oskarżony przyznał, że zachowanie Sławomira G. w stosunku do jego osoby w pewien sposób przyczyniło się do takiego skutku, jakim była śmierć Klaudii i Patrycji. Twierdził, że to nie on utopił Klaudię i Patrycję, choć Sławomir G. próbował go do tego namówić.
- W jakiś sposób przyczyniłem się do tej tragedii, bo jej nie zapobiegłem - mówił oskarżony. - Na miłość boską, nie mógłbym postąpić tak, jak postąpił G., a do czego ja doprowadziłem będąc na miejscu sparaliżowany strachem i nie przerywając tego.
Zaklinał, że nie jest agresywny i nigdy nie był, choć bywały z nim problemy wychowawcze. Oznajmił, że wszystko, co się stało, stało się przez znajomość ze Sławomirem G.
WAKACYJNE SPOTKANIE PIĘCIORGA ZNAJOMYCH
Z zeznań Macieja K. wynikało, że znał wcześniej Klaudię. Poznał ją w mieszkaniu Ruth B. Natomiast Patrycję poznał feralnego wieczoru 3 sierpnia ubiegłego roku, kiedy przebywał w Barcinie. Tego wieczoru najpierw przebywał w swoim domu w Sędowie. Zadzwonił do niego Zachariasz Z. i nakłaniał, żeby ten przyjechał do Barcina, gdzie przebywał z Klaudią, Patrycją i Ruth. Dał się namówić i pojechał swoim autem, zielonym peugeotem 106 do Barcina. Tam, na targowisku miejskim około 21:00 spotkał się z całą czwórką. Po kilku minutach Patrycja poprosiła, aby podwieźć ją na ul. Lotników, żeby mogła zabrać z mieszkania bluzę. Kiedy byli już na miejscu, a Patrycja oddaliła się, Klaudia miała podrywać Macieja K.
- Mówiła coś o jakimś materacu za targowiskiem, że chciałaby tam pójść - zeznawał Maciej i opowiadał dalej, że wszyscy razem wrócili na targowisko. Wtedy zadzwonił tata Klaudii, a kiedy Klaudia skończyła rozmowę, to wszyscy udali się do jego mieszkania. Tam Patrycja wypiła piwo z tatą Klaudii. Klaudia robiła papierosy. Wszyscy rozmawiali o pracy w Niemczech. Dziewczyna chciała uzyskać jakieś pieniądze od ojca na piwo, jednak nie udało jej się to. Cała piątka wróciła na targowisko. Ruth musiała wrócić do domu, więc odwieźli ją pod blok. Razem z nią wysiadł Zachariasz.
POTRZEBNE BYŁY PIENIĄDZE
- Ja zostałem wtedy sam z Patrycją i Klaudią - opowiadał Maciej K. - Staliśmy na parkingu koło samochodu. One wydzwaniały po znajomych, czy ktoś nie ma pożyczyć pieniędzy. Pisały, ale nikt nie miał. Wtedy Klaudia zapytała, czy ja może mam. Powiedziałem, że nie. Pomyślałem wtedy, że zadzwonię do Sławomira G., żeby pożyczyć od niego pieniądze, 50 zł.
Sędzia Marek Kryś pytał o szczegóły znajomości ze Sławomirem G. i skąd pomysł, żeby to właśnie od niego pożyczyć pieniądze. Maciej K. przyznał, że znał go prawie od dzieciństwa. Znajomość nie była dobra. Sławomirowi odwalało - pił, wyzywał żonę, jeździł kraść. Zadzwonił do niego po pieniądze, bo po tym, jak uciekła od niego żona, uspokoił się. Zapytany o pieniądze, obiecał je pożyczyć i kazał przyjechać do siebie do Kołodziejewa. Było to około 22:30. Jadąc we wskazanym kierunku, minęli Zachariasza, który wracał do Mogilna rowerem. Trójka znajomych przejechała przez Szczepanowo, Słaboszewko, Mierucinek, Mierucin i obok domu Macieja w Sędowie. W końcu dotarli do Kołodziejewa. Sławomir czekał tam na nich na zakręcie. Miał ze sobą czarną reklamówkę, a w niej dwa piwa. Wsiadł do samochodu z tyłu, obok Patrycji. Klaudia siedziała na przednim siedzeniu pasażera.
- Przedstawił się Klaudii i Patrycji jako Sławek - mówił Maciej K. - Śmialiśmy się. One były rozbawione. Zaczęły go nazywać „dziadkiem“. Śmiały się, szczególnie Patrycja, która siedziała obok niego.
SEKS W LEŚNICZÓWCE
Sławomir kazał jechać do Dąbrowy. Przez las, w stronę leśniczówki. Kiedy już byli koło tej leśniczówki, Sławomir poprosił, aby się zatrzymać, gdyż musi udać się za potrzebą. Klaudia miała nakłaniać do zabawy, nie chciała wracać do domu, przekonywała, że są wakacje i że trzeba się zabawić. Maciej K. zeznał, że widać było, że dziewczyny piły coś wcześniej, podobnie jak Sławomir. Dziewczyny oddaliły się za potrzebą, a Maciej ze Sławomirem zapalili papierosy. Sławomir miał powiedzieć, że dawno nie miał dziewczyny, żona od niego uciekła, a widzi, że dziewczyny są chętne. Planował wypić z dziewczynami dwa piwa, które miał. Śmiał się, że zaproponuje dziewczynom pieniądze za seks. Maciej K. nie pamięta, o jakiej kwocie była mowa. Kiedy Klaudia i Patrycja wróciły, Sławomir dał Klaudii jedno piwo, a drugie zostawił dla siebie. Młodsza z dziewcząt miała powiedzieć, że podoba jej się leśniczówka i że nigdy tu nie była, a Sławomir miał zaproponować, że pokaże jej, jak ona wygląda w środku. Oddalili się. W tym czasie Maciej K. opowiadał Patrycji o swoich planach podjęcia następnego dnia pracy, a później założenia firmy remontowej. Ona mówiła, że pomysł jest dobry i że też by tak chciała. Żaliła się, że piła kiedyś dużo alkoholu i miała problemy z tego powodu. Po pewnym czasie wróciła Klaudia i Sławomir.
- Klaudia powiedziała, że teraz spoko jest i że mnie zabiera, bo się fajnie bawi - relacjonował Maciej K. - Zaczęła ciągnąć mnie za rękę. Poszedłem z nią na górkę obok jakiegoś drzewa naprzeciwko leśniczówki. Gdy byłem z nią sam na sam, Klaudia powiedziała, że przed chwilą bzyknął ją G., ale on jest stary i to jej w ogóle nie kręciło i woli mnie. Wspominała, że podobam się jej i że dzisiaj będzie szaleć, bo pokłóciła się z jakimś chłopakiem. Kochałem się z nią na górce obok drzewa w odległości jakichś 100 metrów obok auta. Nie widziałem i nie słyszałem, co w tym czasie robi G. i Patrycja. Byłem całą sytuacją zestresowany, bo nie przywykłem do seksu tak po prostu. Ona zaczęła mnie przekonywać, żebym się nie przejmował, że zabawa jest fajna. Całowaliśmy się. Pomogłem jej ubrać spodnie i zeszliśmy razem do samochodu.
Zeznań Macieja K. z kamienną twarzą wysłuchał drugi z oskarżonych, Sławomir G., który czasem tylko nieznacznie reagował. fot. Magdalena Kruszka DZIADEK STRACIŁ CIERPLIWOŚĆ
Tam na zewnątrz czekał już na nich Sławomir. Patrycja była wewnątrz na tylnym siedzeniu. Sławomir nakazał Maciejowi złapać Klaudię. Młodzi nie wiedzieli, o co chodzi. Klaudia zapytała, co się dzieje. Wtedy Sławomir podszedł do Klaudii, uderzył ją w twarz z otwartej dłoni i powiedział: - Zaraz zobaczysz, ty mała k... . Dziewczyna zaczęła uciekać w stronę górki. Maciej K. zatrzymał ją, uspokoił, przyprowadził z powrotem obok samochodu. Wtedy okazało się, że Sławomir ma w dłoni broń. Złapał Klaudię. Jednocześnie podał Maciejowi srebrną taśmę, którą miał trzymać w tej samej dłoni co pistolet i nakazał Maciejowi związać ręce dziewczyny. Taśma mogła pochodzić ze skrzynki z narzędziami, znajdującej się w samochodzie Macieja.
- Pytałem, po co mu ta broń, krzyczałem, żeby dał spokój, że to moje koleżanki i że byłem z nimi wcześniej - zeznawał Maciej K. - On się śmiał. Klaudia była wystraszona, nie odzywała się. Związałem ręce Klaudii, bo byłem wtedy przestraszony i mocno zdenerwowany, a sytuacja zaczęła robić się naprawdę nieciekawa.
Maciej K. nie wiedział, skąd G. ma taśmę. Nie wiedział także, skąd wziął nóż, którym ciął taśmę. Nie potrafił odpowiedzieć precyzyjne na pytanie, w której ręce trzymał nóż, w której pistolet, a w której taśmę i w jaki sposób trzymał jednocześnie Klaudię. Nie wiedział także, dlaczego potem to właśnie on trzymał i związywał Klaudię.
CO TAKI STARY ROBI Z MAŁOLATAMI??
- Ona wtedy nic nie mówiła? Nie reagowała? Nie mówiła: puść mnie! dlaczego? - dopytywał sędzia.
- Coś tam mamrotała, ale ja byłem naprawdę w takim stanie, że... - urwał Maciej K. i dalej zeznawał, że Sławomir zaprowadził związaną Klaudię do samochodu i wsadził na tylne siedzenie obok Patrycji. - Po chwili wrócił G., mówiąc do mnie: „słuchaj, teraz będziesz robił, co ci powiem“. Był zupełnie odmieniony. Nigdy go jeszcze takiego nie widziałem. Ja wtedy do niego powiedziałem: „o co ci, k.. chodzi? Co ty tutaj w ogóle odpier...?“. Powiedział, że teraz czy chcę czy nie, jestem jego wspólnikiem. Pytałem: Co ty wygadujesz? O co ci chodzi? A on do mnie, żebym przestał pier... i że jak poszedłem z Klaudią, to ta druga do niego powiedziała, że co on taki stary robi z takimi małolatami. On mi to opowiadał, że miał jej wtedy odpowiedzieć, że nie jej sprawa. Miał się wtedy zdenerwować. Patrycja jeszcze powiedziała do niego, że jak nie zapłaci tych pieniędzy, które obiecał, to pójdzie na policję i powie, że próbował je zgwałcić i będzie miał przewalone z tego powodu. Wtedy miał nie wytrzymać i uderzyć Patrycję w twarz, ona miała upaść na ziemię i zaczęła go niby wyzywać, nie wiem dokładnie jak, bo ani tego nie widziałem, ani nie słyszałem.
Sławomir G. miał wtedy jeszcze powiedzieć, że miał już wcześniej do czynienia z policją i nie dopuści, aby to się powtórzyło. Wówczas też miał się zarzec, że żadnych pieniędzy dziewczynom nie da, bo to są cwane małolaty, a on takich nie lubi. Maciej zeznawał, że zaproponował mu, aby to jemu Sławomir pożyczył pieniądze, po które przecież zresztą przyjechał, on zapłaci dziewczynom, a sprawa się rozejdzie po kościach. Mężczyzna odmówił. Skierował pistolet w stronę Macieja i krzyczał, że tak się kończy z konfidentami.
POSZEDŁ NAD JEZIORO Z PATRYCJĄ, WRÓCIŁ SAM
- Sławomir był kiedyś skazany za gwałt na jakiejś dziewczynie, więc myślę, że to było przyczyną jego zachowania w tamtym momencie - oświadczył Maciej K. Mężczyźni wsiedli do auta i ruszyli w kierunku Chałupsk. Obydwie dziewczyny siedziały z tyłu ze skrępowanymi rękami. Zaczęły prosić, aby je wypuścić. Obiecały wrócić do domu i nic nikomu nie mówić. Patrycja zaklinała, że tylko żartowała. Przeprosiła Sławomira za to, że go wcześniej obraziła, na co ten stwierdził, że jak jest taka wyszczekana, to on to ukróci. To było około północy. Dojechali na miejsce. Zatrzymali się na polanie przy jeziorze, obok wiaty, gdzie składowana była słoma. Sławomir sięgnął z bagażnika starą koszulkę Macieja, która służyła jako szmata, rozdarł ją na pół i jedną częścią zawiązał usta Patrycji, a drugą Klaudii. Potem kazał Patrycji wysiąść z samochodu.
- Powiedział do mnie, że za chwilę wrócą i mam zostać z Klaudią - zeznawał Maciej K. - Poszedł z Patrycją w kierunku jeziora. Wcześniej zabrał mi kluczyki od stacyjki. Ja zostałem sam z Klaudią. Ona cały czas siedziała i tylko patrzyła. Chciałem odjechać, ale nie miałem kluczyków.
Sędzia dopytywał, dlaczego oskarżony nie rozwiązał rąk Klaudii i dlaczego nie uciekał. - Nie myślałem o tym zupełnie - mówił Maciej K. - Sławomira nie było może kwadrans. Jak wrócił, to był sam i był cały mokry od wody. Ja wtedy wyszedłem z samochodu i zacząłem do niego krzyczeć: Coś ty zrobił? Gdzie jest Patrycja? On położył pistolet na masce samochodu i śmiejąc mi się prosto w twarz powiedział, że zrobił, co musiał i żebym się nie przejmował. Wtedy totalnie doznałem szoku. Bałem się, że może mi coś zrobić. Dalej było tak, że on powiedział, że mam wyciągnąć Klaudię z samochodu, a jak tego nie zrobię, to on to zrobi, ale ja będę miał wtedy przerąbane. Pytałem, gdzie jest Patrycja. Odpowiedział, że nie mam o to pytać, że za chwilę będzie moja kolej. Wtedy powiedziałem, że jak to moja kolej i czy go k... poj... Skierował pistolet w moją stronę i powiedział, że mam iść przed nim przez polanę, w stronę jeziora. Prowadziłem Klaudię. On kazał mi wejść do wody z Klaudią.
TRZYMAŁ GŁOWĘ KLAUDII POD WODĄ
- Mocno trzymał pan Klaudię? - pytał sędzia.
- Nie, trzymałem ją delikatnie - odpowiadał oskarżony. Przyznał, że wprowadził Klaudię do wody, a Sławomir kazał mu ją topić pod wodą. - Ja krzyczałem, że tego nie zrobię. Nie chciałem tego, ale on mierząc broń w moim kierunku krzyczał, że nie mam wyjścia, że tak przynajmniej niczego nie powiem. Naprawdę bałem się wtedy. Nie wiedziałem, co robić. Byłem w szoku. Zupełnie nie kojarzę tej chwili, ale chyba zacząłem głowę Klaudii wkładać pod wodę, dociskając ją prawą ręką. Zobaczyłem wtedy Patrycję, jak leży. Nie ruszała się w tej wodzie. Wtedy nie wytrzymałem. Puściłem Klaudię, która wstała.
MŁODSZY OBCIĄŻA STARSZEGO
Maciej K. całą winą obciążył Sławomira G. Zeznał, że to właśnie on dokończył dzieła i utopił Klaudię - podobnie, jak wcześniej Patrycję. W czasie, kiedy to robił, Maciej K. uciekł z powrotem na polanę. Z powodu trzcin nie widział finału tego zdarzenia.
- G. po jakiejś chwili wrócił i zaczął krzyczeć, że jestem j... ciotą i jak coś powiem, to on mnie zniszczy, bo powie, że byłem jego wspólnikiem - zeznawał Maciej K. - Ja wtedy płakałem. Mówiłem, że zniszczył mi życie, że to były moje koleżanki i byłem z nimi wcześniej. Mówiłem, że ja pójdę siedzieć, a nie on. On się wtedy śmiał i mówił, że właśnie o to chodzi, żeby był czysty i że jego na miejscu zdarzenia w ogóle nie było.
ŻĄDANIE OKUPU
Maciej K. zeznał, że Sławomir zmusił go także do tego, aby zadzwonił z telefonu Klaudii do jej ojca i upozorował porwanie dla okupu. Zrobił to wracając z Chałupsk do leśniczówki. Zażądał od ojca dziewczyny 100.000 zł. Potem odwiózł Sławomira G. do Kołodziejewa i przed 4:00 wrócił do swojego domu. Następnego dnia rano około 7:00 ponownie pojechał do Sławomira.
- W jakim celu? - pytał sędzia Marek Kryś.
- Żeby dowiedzieć się, dlaczego on to zrobił - odpowiadał oskarżony.
- Już się pan go nie obawiał? - dopytywał sędzia.
- Obawiałem się - oświadczył Maciej K.
- To po co pan tam pojechał? - pytał dalej sędzia.
- Zastanawiałem się, czy nie zgłosić tego wszystkiego na policję - tłumaczył mężczyzna.
- Z tego co pan przedstawia, to był pan w szoku, był pan zdenerwowany, on pana pomawia, że zrobił wszystko tak, żeby pana obciążyć, że on będzie czysty, że jakby co, to będzie pan konfidentem, pan to odbiera jako groźby i po kilku godzinach pan do niego wraca? Żeby co? Żeby co wyjaśniać? - dziwił się sędzia.
- Żeby mieć świadomość, dlaczego on zabił te dziewczyny - mówił Maciej K. - Kazał mi wypier... i zamknął drzwi.
Sędzia dopytywał jeszcze o relacje Macieja K. ze Sławomirem G. Oskarżony opowiadał, że wcześniej chciał się odciąć od Sławomira, a ten go nachodził i robił awantury. Zeznawał, że prosił matkę, żeby nie podawała mu nowego numeru telefonu. Sędzia dziwił się, że właśnie do niego zadzwonił feralnej nocy, żeby od niego pieniądze pożyczyć.
- Z kręgu pana wszystkich znajomych, pan sobie tylko o G. pomyślał? - dopytywał sędzia Marek Kryś.
- On się potem uspokoił - wyjaśniał Maciej K.
O Sławomirze G. z Kołodziejewa pisaliśmy już w Pałukach i Ziemi Mogileńskiej w artykule Miłość, długi i pustka, w nr. 29/1223 z 23 lipca 2015 roku.
SPRZECZNE ZEZNANIA
Oskarżony nie zgodził się odpowiadać na pytania oskarżycieli posiłkowych i prokuratora, a jedynie na pytania swojego mecenasa lecz ten nie miał żadnych pytań. Odczytano mu natomiast jego wcześniejsze zeznania, które nie pokrywają się z tym, co powiedział podczas rozprawy przed sądem. Rozbieżności tłumaczył tym, że bał się Sławomira G. Dlatego właśnie składając pierwsze zeznania winą obciążył Zachariasza Z. Twierdził także, że policjanci go bili, zmuszając do przyznania się do winy, dlatego wcześniej przyznał się do tego, że wrzucił Klaudię do wody i trzymał jej głowę pod wodą tak długo, aż przestała się ruszać. Ponadto zeznał, że prokuratorka wściekła się na niego i groziła, że będzie starała się go załatwić.
Maciej K. przeprosił rodzinę Klaudii i Patrycji. Poprosił sędziego o przekazanie dla nich listu. Obecne na sali sądowej matka Klaudii i ciotka Patrycji nie chciały jednak listu przyjąć. Zeznań Macieja K. z kamienną twarzą wysłuchał także drugi z oskarżonych, który czasem tylko nieznacznie reagował. Na kolejnej rozprawie to właśnie on będzie przedstawiał swoją wersję zdarzenia. Historii widzianej oczyma Klaudii i Patrycji nie usłyszymy.
Magdalena Kruszka
Pałuki na 1340 (42/2017)
Inne teksty na ten temat:
Utopione w jeziorze
Barcinianie pożegnali zamordowane dziewczyny
Zachariasz Z. w areszcie na kolejne dwa miesiące
Jeszcze żyły, gdy znalazły się w wodzie
Młodsza skrępowana taśmą
Zeznał, że wysiadł przy figurze Matki Boskiej
- Proponował, żebym z nim wywoził dziewczyny do Niemiec
Zabójcy barcinianek wkrótce przed sądem
Brat Klaudii stroną w sprawie
Zachariasz Z. nie zabił
Maciej K. nie przyznał się do zabójstwa Klaudii
Jest wyrok dla sprawców zabójstwa
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze