Mówił mi: - Pani kochana, programy religijne będzie pani miała
Oszustwo z satelitą
Akwizytor telewizji N Remigiusz Niszczak wprowadził w błąd dwie staruszki, mówiąc, że od 1 kwietnia bez zestawu satelitarnego nie obejrzą już żadnego programu telewizyjnego. Dały się nabrać.
Sabina Nadolna z Nożyczyna twierdzi, że ma teraz nauczkę, żeby nic nie podpisywać bez uzgodnienia z córką i zięciem
Zestaw satelitarny, który we wtorek 29 marca został zamontowany u Cecylii Nowak w Nożyczynie We wtorek, 29 marca, do reportera naszej gazety zadzwonił mieszkaniec Nożyczyna Eugeniusz Polewski z informacją, iż mogło dojść do sytuacji naciągnięcia na kupno zestawu satelitarnego przez przedstawiciela telewizji N. Poszkodowane w ten sposób miały zostać dwie najstarsze mieszkanki Nożyczyna. Jedna z nich to Sabina Nadolna, teściowa Eugeniusza Polewskiego, która ma 79 lat. Drugą jest 77-letnia Cecylia Nowak. Sabina Nadolna mieszka z siostrą, która nie porusza się samodzielnie po mieszkaniu. Cecylia Nowak mieszka sama.
TYLKO Z TALERZEM
Córka Sabiny Nadolnej, Renata Polewska, powiedziała reporterowi, że jej mamę w poniedziałek 28 marca odwiedził młody mężczyzna, który miał powiedzieć, iż od 1 kwietnia nie będzie mogła już oglądać telewizji bez zestawu satelitarnego. - Powiedział mamie, że wszyscy muszą mieć taki zestaw, bo nie będzie już odbioru telewizji naziemnej. Wszędzie zakładają anteny i ona też musi mieć. Jednak nie powiedział, że trzeba będzie zapłacić 54 zł. Mama zapłaciła 250 zł, a za aktywację ma zapłacić później - opowiada dziś Renata Polewska.
Zięć pani Sabiny, Eugeniusz Polewski, opowiada, że zaraz w poniedziałek zadzwonił do mężczyzny, który rano odwiedził jego teściową i prosił, żeby wycofał podpisaną umowę, gdyż to tylko dobra wola akwizytora. - On powiedział mi, że nie może już nic wycofać, bo już to puścił do centrali, że to już jest aktywacja. Powiedziałem mu, że bardzo go proszę, upierał się, że nie. Dzisiaj (wtorek 29 marca, przyp. pal) zadzwoniłem drugi raz i zapytałem, czy podjął jakieś kroki, żeby to wycofać. Powiedział, że nie. Wtedy mu powiedziałem, że zrobię wszystko, żeby zrobić mu reklamę - mówi zdenerwowany Eugeniusz Polewski.
TRZEBA OSTRZEC
Córka oszukanej Sabiny Nadolnej mówi, że mama, tak jak każdy starszy człowiek nauczona jest tego, że jak za dawnych czasów, gdy w wiosce zakładali prąd, to instalatorzy szli od jednego domu do drugiego. - Jak mama usłyszała, że wszystkim zakładają, to jej też. Mama mówiła, że ten pan był raz i ona się wtedy nie zgodziła. Więc przyszedł drugi raz - opowiada Renata Polewska.
Mówi, że 54 zł co miesiąc przez 2 lata, to sporo pieniędzy jak na starszego człowieka.
- Jak się dowiedziałam, że nie można się wycofać to całą noc nie mogłam spać. Ciekawe, że akurat wybrali starsze kobiety, a nie poszli do ludzi młodych - dodaje.
Eugeniusz Polewski twierdzi natomiast, że spytał akwizytora, dlaczego akurat chodzi po domach starszych ludzi i dlaczego w taki sposób ich wykorzystuje. Nie otrzymał jednak odpowiedzi. - Trzeba ostrzec innych, żeby nie dawali się na to nabrać - dodaje.
Cecylia Nowak podczas rozmowy z akwizytorem Remigiuszem Niszczakiem MIAŁ TAKĄ GADKĘ
Rozgoryczona Sabina Nadolna mówi, że ma nauczkę, żeby nic nie podpisywać bez uzgodnienia z córką i zięciem.
- Mówił mi „Pani kochana, programy religijne będzie pani miała”. Odpowiedziałam mu, że ja mam „Radio Maryja”, to sobie posłucham. To powiedział, ale to będzie pani widziała. Powiedziałam, że mam chore oczy i na telewizor nie patrzę, to mi powiedział, że obraz jest taki dobry, że od oglądania oczy mnie nie będą boleć. Powiedział, że dzisiaj będą zakładać w Nożyczynie, w Jeziorach Wielkich i we wszystkich okolicznych wsiach. Tak mnie urobił. Zapytał też, jaki mam telewizor, jak zobaczył, to powiedział: „dobra marka, to będzie pani oglądać, bo nic by pani nie oglądała od 1 kwietnia, bo od tego dnia pani żadnego programu nie będzie miała” - opowiada Sabina Nadolna.
Mieszkanka Nożyczyna dodaje także, że jest już w takim wieku, że za telewizję już nie płaci, a teraz po podpisaniu umowy będzie musiała rachunki za telewizję płacić. - Powiedziałam sobie, że już nikomu nie otworzę. A on dodatkowo taką gadkę miał, że człowieka omamił. Jak laskę zobaczył, to zaczął opowiadać, że jego babcia taka samą ma i też o lasce chodzi. Powiedział jeszcze, że jego babci też jest na imię Sabina. I tak człowieka ugadał. Pokazywał mi, że Cecylia Nowak też podpisała, że też będzie miała zakładaną nową telewizję - dodaje pani Sabina.
OD RAZU MONTAŻ
Przy domostwie Cecylii Nowak zastaliśmy montera zakładającego zestaw satelitarny telewizji N. Spytaliśmy, na jakiej podstawie instaluje zestaw satelitarny. Instalator Damian Mazurek poinformował nas, że ma podpisaną umowę na montaż i nie jest w stanie przedstawić nam, jak wygląda rozmowa akwizytora z potencjalnym klientem. - Dostałem zlecenie montażu i posiadam umowy określające, gdzie mam zakładać. Mam pełnomocnictwo, więc wykonuję swoje obowiązki, bo taka jest moja rola - powiedział reporterowi Pałuk Damian Mazurek.
STRASZYŁ BRAKIEM SYGNAŁU
Spytaliśmy Cecylię Nowak, jak u niej wyglądała rozmowa z akwizytorem. Mężczyzna poinformował ją, że tylko do 30 marca będzie miała czynny telewizor, a potem nie będzie już żadnego sygnału. - Jak rozmawiałam wczoraj z tym panem, on mówił mi, że jest do wyboru pakiet za 16 zł. W umowie miał gdzieś być druczek, który o tym mówi. Ja teraz nic za telewizję nie płaciłam, bo jestem w takim wieku, że nie muszę. Teraz okazuje się, że 54 zł będę płacić, ale tej kwoty na pewno z mojej emerytury nie dam rady zapłacić - denerwuje się pani Cecylia.
W tym czasie u Cecylii Nowak przebywała krewna Ewa Hanć ze Szczecina. Z jej relacji wynika, że jak tylko dowiedziała się, że pani Cecylia podpisała umowę, zadzwoniła do akwizytora, któremu powiedziała, że jest to bardzo drogi interes, jak na starszego człowieka. - 500 zł za zamontowanie i pakiet za 54 zł, to jak dla cioci za dużo i po co jej taki pakiet. Powiedział mi, że w umowie będzie formularz, który ma mówić o abonamencie za 16 zł. Gdy zadzwoniłam dzisiaj i powiedziałam mu, że nie ma takiego formularza, odpowiedział, że widocznie zapomniał dołączyć i dośle formularz, w którym będzie kwota 16 zł. Ale ja w to nie bardzo wierzę. Dzisiaj w rozmowie nie był taki miły jak wczoraj. Wczoraj rozmawiał innym tonem - mówi Ewa Hanć.
Nasz reporter, oglądając umowę abonencką, nie znalazł nigdzie zapisu o abonamencie w wysokości 16 zł. Wypisane było kilka pakietów, które wchodziły w najniższą ofertę, jaką proponuje telewizja N. Najniższy abonament był w wysokości 54 zł.
AKWIZYTOR: NO SUPER
Akwizytor Remigiusz Niszczak zostawił mieszkankom Nożyczyna swój numer telefonu. Postanowiliśmy z nim porozmawiać i dowiedzieć się o warunkach umowy oraz spytać, dlaczego oszukał mieszkanki. Jednak przedstawiciel telewizji N nie chciał z nami rozmawiać, był bardzo zaskoczony naszym telefonem. Spytał tylko, jaki mamy związek ze sprawą. Gdy usłyszał, że sprawę oszustwa zgłosili nam mieszkańcy Nożyczyna, odpowiedział ironicznie: No super.
Zaproponował, że przyśle oficjalne pismo w tej sprawie. - Ja w tej chwili jestem w pracy, proszę mi SMS-em przysłać dane i adres e-mail i to wszystko - usłyszał w słuchawce reporter. Kiedy oznajmiliśmy mu, że akurat jesteśmy przy montażu i mieszkanka nie wie, co ma robić dalej, ponieważ instalator nie przywiózł umowy na obiecany abonament za 16 zł, usłyszeliśmy: - Umowy nie ma na to, ale widzę że pan jakąś tam informację dostał i teraz widzę, że szukacie sensacji. Świetnie - powiedział Remigiusz Niszczak.
Prosiliśmy, aby odpowiedź przesłana została jak najprędzej. Wówczas Remigiusz Niszczak odpowiedział nam, że nie wie, czy znajdzie na to czas. Propozycja rozmowy i wyjaśnienie sytuacji w jej trakcie nadal nie przekonywała naszego rozmówcy. Kiedy reporter poinformował rozmówcę, że dzwoni do niego jako do przedstawiciela firmy, którą reprezentuje Remigiusz Niszczak, powiedział - Gdyby do mnie dzwonił klient, to jest inna sprawa. Pan jest osobą postronną w tym momencie, o czym ja mam z panem rozmawiać. Chce pan informacje? Okej. Znajdę na to czas, to panu wyjaśnię.
Pomimo składanych deklaracji, do czasu oddania tego numeru gazety do druku nie otrzymaliśmy żadnych informacji od Remigiusza Niszczaka.
N NIE ODPOWIADA
Próbowaliśmy także skontaktować się z szefostwem sieci platformy cyfrowej telewizji N. W rozmowie z konsultantem uzyskaliśmy numer telefonu do rzecznika prasowego Justyny Durmaj. Niestety pomimo wielokrotnych prób nie udało nam się z nią skontaktować.
SOŁTYS DZIAŁA
Sołtys wsi Barbara Godzich, gdy usłyszała o zdarzeniu w wiosce, postanowiła zadziałać. - We wsi rozwieszę informacje dla mieszkańców, żeby uważali na ludzi, którzy przychodzą z propozycją podpisywania umów na telewizję cyfrową w swoich domach - powiedziała sołtys Godzich.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 999 (14/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze