Piast Mogileński pierze publicznie brudy
- Pani Leśniewska odchodzi
Odejścia sekretarz gminy, bo nabyła prawa emerytalne, chce przewodniczący Rady Gminy Jarosław Garczyk. Zakulisowe plany ujawnił Ryszard Przybylski z Golejewa. Grażyna Leśniewska zapowiedziała, że to ona sama zdecyduje, kiedy odejdzie.
Sekretarz gminy Grażyna Leśniewska była oburzona dyskusją na jej temat. Stwierdziła, że sama zdecyduje, kiedy odejdzie na emeryturę.
Przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk uważa, że skoro pani sekretarz nabyła prawa emerytalne, to powinna odejść z pracy Po listopadowych wyborach samorządowych władzę w Radzie Gminy Jeziora Wielkie przejął Piast Mogileński. Mieszkańcy wybrali nowego wójta Zbysława Woźniakowskiego. Od władzy został odsunięty PSL. W ostatnich tygodniach wśród mieszkańców zaczęła krążyć pogłoska, że ze stanowiskiem sekretarza gminy będzie musiała się pożegnać pracująca w Urzędzie Gminy od 1983 r. Grażyna Leśniewska. Do kwietniowej sesji Rady Gminy dyskutowano o tym, ale tylko półoficjalnie, w kuluarach.
Sprawę zwolnienia z pracy sekretarz Leśniewskiej poruszył publicznie na sesji 28 kwietnia mieszkaniec Golejewa Ryszard Przybylski. Zażądał od przewodniczącego Rady Gminy Jarosława Graczyka potwierdzenia, że to on był głównym inicjatorem pomysłu zwolnienia Grażyny Leśniewskiej z pracy, a przy okazji w ogóle likwidacji stanowiska sekretarza w gminie. Ujawnił przy tym do tej pory nieznane fakty z okresu listopadowych wyborów.
- Nie wiem, czy się pan wyprze, czy nie. Byłem na wielu zebraniach komitetu wyborczego „Piast” i wiem, o czym tam mówiono. W tej chwili stawiane są zarzuty panu Ciesielczykowi i panu Siwkowi, że oni chcieli jak najszybszej likwidacji stanowiska, czyli zwolnienia ze stanowiska sekretarza pani Leśniewskiej. Panie Graczyk, ja panu tu mówię publicznie, przy wszystkich. Przecież to pan był tego inicjatorem - mówił podniesionym głosem Ryszard Przybylski.
Okazało się, że przewodniczący Graczyk nie zamierzał się niczego wypierać. - Pani Leśniewska, z tego co wiem, w poprzedniej kadencji nabyła prawa emerytalne i pani Leśniewska odchodzi - mówił pewnym siebie głosem.
Mieszkaniec Golejewa Ryszard Przybylski ujawnił na sesji plan Jarosława Graczyka, by zwolnić z pracy Grażynę Leśniewską i zlikwidować stanowisko sekretarza gminy To oświadczenie i cała dyskusja zdumiała samą zainteresowaną. - Ja nabyłam prawa emerytalne, ale wszyscy wiedzą, że jest to mój przywilej, a nie obowiązek - mówiła Grażyna Leśniewska. Dodała, że dzień przed sesją rozmawiała z wójtem Woźniakowskim i podczas rozmowy nie było jakiejkolwiek dyskusji o jej zwolnieniu.
- Jestem bardzo zdziwiona, że pan tak autorytatywnie stwierdził, że odchodzę. Przecież nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał, więc ja jestem bardzo zaskoczona, skąd u pana takie stwierdzenie. Jestem zbulwersowana takim stanowiskiem, bo od 1983 roku pracuję w Urzędzie, i gdy nie mieliście państwo zielonego pojęcia co to znaczy samorząd, ja wam pomagałam. Uważam, że to ja powinnam zdecydować, kiedy odchodzę, a nie pan, panie przewodniczący - mówiła sekretarz Leśniewska.
Po jej słowach na sali rozległy się oklaski.
Jarosław Graczyk próbował wybrnąć z niefortunnej sytuacji. Prosił panią sekretarz, by nie czuła się urażona. - Naprawdę, niech mi pani wierzy, to nie jest w mojej gestii, żeby panią zwalniać, czy nie zwalniać. Ale wiem, że pani nabyła prawa emerytalne. A prawa emerytalne, to jest coś takiego, że są prawa i jest emerytura. I mi się wydaje, że jest to logiczne - tłumaczył przewodniczący Rady Gminy.
Zwrócił się także do Ryszarda Przybylskiego: - Dyskusja, panie Przybylski, rzeczywiście była. Pan mówi, czy się wyprę, czy nie. Ja jestem człowiekiem, który nie ma takiego zwyczaju, że coś mówię, a później za to nie odpowiadam. Niech pan zrozumie, że są to rzeczy, których się nie mówi po prostu na publicznych zebraniach.
Grażyna Leśniewska zaproponowała, aby radczyni Urzędu Gminy Elżbieta Manicka wyjaśniła radnemu, co to znaczy nabyć prawa emerytalne. Jarosław Graczyk bronił się mówiąc, że nikt nie musi mu tłumaczyć, bo on wie, że prawo emerytalne jest przywilejem: - Jest to przywilej, który mówi, że pani może pracować, ale również nie musi. Tylko żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie jest z mojej strony atak na pani osobę. Niech pani sobie tak nie myśli, bo pani odbiera to emocjonalnie.
- Ja uważam, że pan, panie przewodniczący, po tylu latach powinien zachować się inaczej. Ja przepraszam za moje oburzenie, ale nie tak traktuje się człowieka - odpowiedziała Grażyna Leśniewska.
Elżbieta Manicka poinformowała, że jedną ze zdobyczy unijnych w Kodeksie Pracy jest m.in. zapis o dyskryminacji z uwagi na wiek. Nikogo nie można zmusić do tego, żeby odszedł na emeryturę. - W sytuacji kiedy jest to stanowisko, które „trzyma” Urząd i na tym stanowisku jest osoba doświadczona, która prowadzi to już tyle lat, to powinna być ona dla państwa dobrodziejstwem, a nie nieszczęściem - mówiła radczyni. Wyjaśniła, że rozwiązanie umowy o pracę z powodu nabycia praw emerytalnych zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego jest niedopuszczalne. - Jednak decyzja zawsze należy do pracodawcy - dodała.
Po tych słowach przewodniczący Graczyk uznał, że nie ma sensu dalej dyskutować.
Grażyna Leśniewska zapowiedziała, że ona sama zdecyduje, kiedy odejdzie. - Jest mi bardzo przykro, że dowiaduję się o tym w taki sposób, w taki publiczny sposób - dodała.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1003 (18/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze