Malarze i Żołnierze nagrali 8 swych starych przebojów w nowych aranżacjach. Wręcz sensacyjnie wygląda lista zaproszonych gości do zaśpiewania tych piosenek: Czesław Mozil, Janek Samołyk, Michał Wiraszko, Lesław, Mietall Waluś, Mateusz Holak i Graftmann.
Czesław Mozil ze Stanisławem Holakiem tuż przed Bożym Narodzeniem w ubiegłym roku słuchają, jak wypadły partie wokalne, które Czesław rejestrował do piosenki „Po Prostu Pastelowe” w studiu w Mogilnie fot. Mateusz Holak
DZWONEK DO FURTKI
Nagranie tej płyty bardzo mnie zaskoczyło. Nie myślałem, że jeszcze kiedyś będę mógł posłuchać piosenek mogileńskiej kapeli Malarze i Żołnierze. I choć płyta powstawała w ostatnich miesiącach - można rzec w rodzinie - zdziwiło mnie to co powiedział mi brat przez telefon kilkanaście dni temu: - Jesteś w domu, zaraz będę u ciebie z płytą.
Zadzwonił po chwili do furtki. Gdy zobaczyłem okładkę i nazwiska polskich wokalistów, którzy śpiewają na płycie - zbaraniałem.
Malarze i Żołnierze nagrali nową płytę. 8 starych, znanych utworów w nowych aranżacjach.
Nagrali muzykę w składzie: Stanisław Holak (MiŻ) - gitary, instr. klawiszowe, programowanie, śpiew; Witold Niedziejko (MiŻ) - saksofon; Max Psuja (Kumka Olik) - perkusja; Mateusz Holak (Kumka Olik) - wszystko w piosence Nowe Neony.
A wokalnie same gwiazdy.
Czesław Mozil w piosence Po Prostu Pastelowe, Janek Samołyk z Wrocławia w Żółtych Koszulach, Michał Wiraszko wokalista Much z Poznania. Wystarczy? Nie. No to jeszcze dokładamy: Lesław, wokalista warszawskich Komet; Mietall Waluś, wokalista łódzkiego Negatywu; Graf-tmann, polski songwriter, którego być może niektórzy pamiętają z koncertu sprzed kilku lat na barce zacumowanej do brzegu mogileńskiego jeziora.
Jak to możliwe, że płyta z czołówką polskiej muzyki rockowej powstawała tuż pod nosem, a ja niczego nawet nie przeczuwałem.
NAWIĄZANIE DO JEDYNKI
- W okolicy 50. pojawiają się różne myśli, czasami także pomysły. Wielu chce „po cichu” pokonać moment, bez zbędnego rozgłosu. Inni stawiają sobie cele udowadniając, że stać jeszcze ich na coś takiego. Ponieważ muzyką nie zajmuję się od wielu lat, po prostu jeszcze raz - na chwilę - chciałem wrócić do tego, co było kiedyś moją pasją - opowiada Stanisław Holak. Dodaje: - Mając 50 lat „na karku” chciałem zobaczyć, jak zmieniło się moje myślenie o piosenkach, które układałem 25 lat temu. Dodatkowo chciałem sprawdzić, jak te piosenki zabrzmią zaśpiewane przez innych, zaproszonych przeze mnie wokalistów. Ale tytuł „Pięćdziesiątka” jest także odniesieniem do tytułu wydanej w grudniu 1991 roku płyty moich „Malarzy i Żołnierzy” - „Jedynka”. Nie było potem „Dwójki”, „Trójki”, nie było „Trzydziestki”, ale jest „Pięćdziesiątka”. To drugie odniesienie uchwycił plastycznie syn Mateusz projektując okładkę. Ja planowałem nazwać całość „Malarze i Żołnierze” - 50. Jego prosty zabieg z zapisaniem tytułu słownie spowodował, że nabrało to innego wymiaru.
Witold Niedziejko przyjechał do Mogilna prosto z Berlina, gdzie mieszka, by tu zarejestrować partie saksofonu do trzech piosenek fot. Mateusz Holak
NAGRYWANIE KIEDYŚ A DZIŚ
Stanisław opowiada, że kiedyś zespół wyjeżdżał na dwa tygodnie do studia nagrań, a dzisiaj można to samo zrobić w domowym studiu nagrań.
Nagrywanie tej płyty rozpoczął we wrześniu 2013 r. Założenie było takie, że nagrywa wszystko sam. W kwestiach technicznych pomagali mu synowie: Jakub i Mateusz z Kumka Olik - szczególnie przy układaniu perkusji.
Jednak już przy aranżowaniu piosenki Po Prostu Pastelowe (ich największego hitu) okazało się, że nie da się zrobić tej piosenki bez saksofonu. Więc zaproponował zagranie tych partii Witkowi Niedziejko, który grał z Malarzami w latach 1988/89. Witek mieszka w Berlinie i jest cały czas czynnym muzykiem. Umówili się, że przyjedzie do Mogilna pod koniec listopada ubiegłego roku i zarejestruje swoje ślady.
- Pomyślałem. Tylko dla jednej piosenki fatygować kolegę i ciągnąć go tu aż z Berlina? Spośród piosenek „saksofonowych” zaproponowałem Witkowi jeszcze „Żółte Koszule”. Z kolei Witek dorzucił „Nie Bój Się Deszczu”, który graliśmy razem na wspólnym koncercie z „Kumka Olik” w Jarocinie w 2009 roku. I w taki oto sposób było już nas dwóch muzyków. Wymienialiśmy się plikami przez Internet. Więc nagrania poszły bardzo sprawnie. Był czas na wspomnienia i ciekawe rozmowy - mówi Stanisław.
PASTELOWE = CZESŁAW
Pytam, czy pomysł na to, że utwory Malarzy i Żołnierzy zaśpiewają zaproszeni goście pojawił się później czy był to raczej warunek wejściowy.
- Od początku wiedziałem i chciałem, żeby „Pastelowe” zaśpiewał Czesław Mozil. Piosenka jest nietypowa, a sposób śpiewania Czesława pasował mi idealnie. Czesław stwierdził, że to jest piękna pieśń i oczywiście wchodzi w ten temat. Gdy już wiedziałem, że będą także „Żółte Koszule” przypomniałem sobie, że „fanem” tej piosenki był Janek Samołyk. Szybki kontakt przez portal społecznościowy z Jankiem zakończył się także sukcesem. Sytuacja była wyjątkowo korzystna - Janek właśnie nagrywał w studiu we Wrocławiu. Więc szybko przesłałem podkład do zaśpiewania i tak oto była już gotowa pierwsza piosenka - opowiada.
Okładkę płyty „Malarzy i Żołnierzy” - „Pięćdziesiątka” zaprojektował Mateusz Holak ROKITA NADAŁ TEMPO
Przygotowanie 6 piosenek zajęło ostatecznie1,5 miesiąca. Czyli średnio tydzień wypadał na piosenkę. Po kilka godzin dziennie. Nagrywanie zaczynało się od wygenerowania perkusji, potem dogrywane były instrumenty klawiszowe, gitara basowa i pozostałe gitary. - Czasami śpiewałem także wokale dla pokazania, gdzie są wejścia a gdzie można dołożyć chórki - mówi Stanisław.
Listę piosenek tworzył Stanisław wspólnie z Norbertem Rokitą, managerem Malarzy sprzed 25 lat. Wspólnie też wymyślali, kto mógłby je zaśpiewać. Projekt ewaluował od jednej piosenki do EP-ki. Nikt nie myślał na początku o wydawaniu tego materiału - to miał być raczej projekt do pokazania w Internecie, np. na Bandcampie. Jednak, gdy były już trzy piosenki Norbert zaczął Stanisława mobilizować: dograjmy jeszcze coś. I jeszcze coś.
- Przy szóstej piosence poddałem się. Brakowało czasu a i całej zimy nie chciałem spędzić przed komputerem. O nagranie nowej wersji „Nowych Neonów” poprosiłem Mateusza. Z kolei Kuba przygotował dwa remixy. Więc mieliśmy już 9 piosenek i to już był materiał na płytę, którą można wydać - mówi Stanisław.
CZESŁAW NAGRYWAŁ W MOGILNIE
Czesław Mozil od początku chciał przyjechać do Mogilna i nagrywać tu na miejscu w domu na Taczaka, gdzie Kumka Olik mają domowe studio. Udało się to zrealizować w grudniu, przed świętami. Jadąc na święta do rodziców do Kopenhagi wjechał dosłownie na kilka godzin i zarejestrowane zostały wszystkie potrzebne ślady.
Karpie, które miał z sobą trzeba było przechować w zamrażarce. Potem zabrał je na prom do Danii, bo mama Czesława chciała mieć tradycyjną polską rybę na stole podczas wigilii.
Pozostali zaproszeni goście śpiewali u siebie. To znacznie przyspieszyło realizację tych piosenek. Poza tym każdy ma swoje ulubione studio nagrań, a to miała być komfortowa sytuacja dla wszystkich. I tak Roman Szczepanek (Graftmann, Miss Polski) zaśpiewał w domowym studiu nagrań w Mysłowicach, Janek Samołyk we Wrocławiu, Mietall Waluś (Negatyw) w Katowicach, Michał Wiraszko (Muchy) w Poznaniu i Lesław (Komety) w Warszawie.
Kontakty muzyczne i pozamuzyczne Czesława Mozila ze Stanisławem Holakiem trwają już od wielu lat. Od czasu jak jeszcze mieszkał w Danii i tam nagrywał płyty. Zdjęcie pochodzi z koncertu Czesława w nieistniejącym już Magazynie Zbożowym 23 maja 2008 r. fot. Paweł Lachowicz
ŻYWA PERKUSJA ZAMIAST KOMPUTERA
Programowana perkusja jest bardzo wygodna dla nagrywającego. Wszystko jest w punkt, komfort pracy jest gwarantowany. Natomiast dla słuchającego brakuje w takich bębnach emocji. Są pewne style muzyczne, gdzie można zastosować taką perkusję. Oczywiście w elektronice, w disco, w hip-hopie. Na pewno nie w Pastelowych. Stąd - gdy gotowe były już aranże - Kuba stwierdził, że perkusista Kumka Olik Max Psuja potrafi grać do muzyki. A jest to umiejętność dość rzadka.
- Perkusję nagraliśmy w Poznaniu na Garbarach. W sali prób, gdzie Max na co dzień ćwiczy z „Kumka Olik”. Max grał, a Jakub nagrywał. Wszystko z pełną świadomością, jak to ma brzmieć - mówi Stanisław.
PLAC ŁYLSONA STAŁ SIĘ WILSONA
Przy nagrywaniu partii wokalnych Stanisław kompletnie nie ingerował w linię melodyczną. Z czego skorzystał np. Mietall w piosence Stoję W Bramie.
Osobna historia wiąże się z piosenką Nie Bój Się Deszczu. Jak wiadomo autorem tego tekstu jest Stan Borys. I do ponownego nagrania tej piosenki wymagana byłaby jego zgoda. Aby wybrnąć z tej sytuacji Stanisław napisał nowy tekst, opowiadający o treściach, zawartych w oryginale, ale 25 lat później. Michał Wiraszko dopisał trochę od siebie, potem zaśpiewał i tak powstała nowa piosenka Echa (Nie Boję Się Deszczu).
Z piosenką Na Placu Wilsona wiąże się też ciekawa anegdota. Otóż Lesław wychował się na warszawskim Żoliborzu i przez większość życia mieszkał kilkadziesiąt metrów od placu Wilsona.
- Gdy dojeżdżasz metrem do stacji plac Wilsona nie usłyszysz zapowiedzi „plac łylsona”. Tak, jak powinno się wymawiać nazwisko tego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Warszawiacy mówią „wilson” I tak też zaśpiewał to słowo Lesław. A tak na marginesie: pisząc tę piosenkę nie opisywałem ani tego warszawskiego placu, ani poznańskiego parku Wilsona. Tekst jest napisany na podstawie „Witraży” Andrzeja Kuśniewicza, gdzie opisywany plac Wilsona mieście we Francji, a dokładnie w Tuluzie. Ale niech tak zostanie, że każdy może mieć swój plac Wilsona - przybliża kulisy piosenki.
- Chciałbym jeszcze powiedzieć o tym najfajniejszym momencie. Gdy na moją pocztę mailową lądował ślad z wokalem. Włączałem opcję „Pobierz” i za chwilę mogłem już umieścić w „Logicu” i posłuchać, jak ktoś interpretuje moją piosenkę. To jest ten najlepszy moment. Fajne też były rozmowy z zaproszonymi do udziału w projekcie - mówi.
Piosenki wymagały miksu kogoś z zewnątrz. Były dwa pomysły, naturalnie związane z historią zespołu: Leszek Kamiński i Tomasz Bonarowski. Ostatecznie miksy i mastering zrobił Bonar.
PRZEŁOM MAJA I CZERWCA
Płyta Malarzy i Żołnierzy - Pięćdziesiątka ukaże się późną wiosną, na przełomie maja i czerwca nakładem warszawskich Thin Man Records.
Na płycie jako bonus umieszczone zostało archiwalne nagranie rozmowy Pawła Sity (znany wszystkim np. z Rozgłośni Harcerskiej) z Witkiem Urbańskim. Tak ku pamięci. Nieżyjący już basista zespołu Witek jest autorem kilku tekstów piosenek zespołu Malarze i Żołnierze.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1157 (16/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze