Jeden z plakatów wywieszony został na tablicy ogłoszeniowej przed sklepem w Kruchowie
fot. Roman Wolek
Zakład Pogrzebowy, Kazimierza Buzały, parafia, proboszcz, Kruchowo
Plakatami walczy z monopolem proboszcza
Jak na razie ani do kurii, ani do dziekana trzemeszeńskiego dekanatu nie wpłynęła żadna skarga dotycząca wojny plakatowej w parafii w Kruchowie.
W ostatnim czasie na terenie Kruchowa (gm. Trzemeszno) pojawiły się plakaty z hasłem: Stop monopolistycznym działaniom proboszcza. W treści plakatu znalazła się także informacja: Wychodząc naprzeciw monopolistycznym działaniom proboszcza i zmuszaniem rodzin do wyboru jedynie zaprzyjaźnionej proboszczowi firmie pogrzebowej - oferujemy parafianom Kruchowa ceny kompleksowej usługi pogrzebowej od 1.999 zł. Plakaty podpisane są nazwą zakładu pogrzebowego Buzała z Trzemeszna.
Właściciel tej firmy pogrzebowej Kazimierz Buzała, mimo że chciał nagłośnić sprawę i zamieszcza na plakatach poważne oskarżenia, to jednak nie chciał o tym porozmawiać z Pałukami. Gdy zadzwoniliśmy do niego 14 października, aby porozmawiać o sprawie plakatów, stwierdził, że nie może akurat rozmawiać, ale zadeklarował, iż oddzwoni w tym samym dniu, by umówić się na rozmowę. Jednak nie oddzwonił, ani nie odbierał już później telefonów. Mimo kilku prób nie udało nam się także spotkać Kazimierza Buzały na trzemeszeńskim cmentarzu ani też w siedzibie jego zakładu pogrzebowego.
Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że Kazimierz Buzała rozkleja plakaty, gdyż ma za złe proboszczowi parafii w Kruchowie ks. Ryszardowi Skrzypczakowi, że nie pozwala on rodzinom, aby korzystali z usług jego zakładu pogrzebowego. Ks. proboszcz odradza parafianom korzystanie z usług tego zakładu, gdyż mówi im, że jest to firma nierzetelna.
- Jak ktoś szedł do niego w sprawie pogrzebu, to on sugerował swoich. U nas ksiądz nie da sobie podskoczyć - powiedział jeden z mieszkańców Kruchowa.
Ks. proboszcz Ryszard Skrzypczak również nie chciał rozmawiać na ten temat z Pałukami. Kilkakrotnie dzwoniliśmy na numer telefonu parafii w Kruchowie, aby umówić się na rozmowę z ks. proboszczem, jednak nikt nie podnosił słuchawki. Nagraliśmy się także na automatyczną sekretarkę z informacją, iż prosimy o kontakt ks. proboszcza, bo chcemy porozmawiać w sprawie plakatów rozwieszanych w Kruchowie. Nie doczekaliśmy się jednak żadnej reakcji na tę prośbę.
Ks. prałat Piotr Kotowski, który jest dziekanem dekanatu trzemeszeńskiego, powiedział nam, że całą sprawę zna jedynie z informacji zamieszczanych w Internecie.
- Nikt jednak nie zgłaszał do mnie tego problemu. Więc służbowo nie zajmuję się tą sprawą - stwierdził ks. prałat Kotowski.
Do tej pory żadna skarga w tej sprawie nie wpłynęła także do Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie.
- Nikt też nie informował nas o tym, ani firma pogrzebowa, ani ksiądz proboszcz, ani też żadna rodzina. Trudno jest więc mi ustosunkować się do tego - powiedział ks. Zbigniew Przybylski,- rzecznik prasowy Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1131 (42/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze