Reklama

Po 22:00: cisza czy zabawa

Rodzina Pawłowskich z Inowrocławia od lewej: Ronald, Rodian, Regina i Rajmund (z prawej) praktycznie zdominowała całe zebranie. Domagali się przede wszystkim poszanowania praw właścicieli działek i poszanowania ładu społecznego.

       fot. Magdalena Lachowicz

Przyjezierze, rozrywka, lokale gastronomiczne, rodzina, Pawłowscy, cisza
      Po 22:00: cisza czy zabawa
      Mieszkająca w Przyjezierzu przez kilka miesięcy w roku rodzina Pawłowskich domaga się spokoju i respektowania ciszy nocnej przez lokale gastronomiczne. Nie zgadza się z tym Renata Rek z Warszawy. Przyjeżdża do kąpieliska, bo lubi się bawić i tak wypoczywa.

      Rodzinę Pawłowskich z Inowrocławia denerwuje sposób prowadzenia działalności rozrywkowej w Przyjezierzu przez istniejące tam lokale gastronomiczne. Chodzi głównie o to, że część lokali ma bardzo małą powierzchnię, a przez to z działalnością rozrywkową wychodzą na zewnątrz, do ogródków piwnych, nie respektując przy tym otoczenia.
      - My jesteśmy właścicielami działek i przyjeżdżamy nie tylko w celach rozrywkowych. Chcemy sobie wypocząć, chcemy w ciszy i spokoju posiedzieć. Ja już nie mówię w normalnych godzinach, tak do 20:00, czy ewentualnie do 22:00 niech gra muzyka, ale po 22:00 powinna być bezwzględna cisza - mówił 31 maja na spotkaniu właścicieli i dzierżawców działek strzeleńskiej części Przyjezierza Ronald Pawłowski.

Renata Rek z mężem Krzysztofem z Warszawy mówili, że nie pozwolą, by z Przyjezierza zrobić sanatorium. Oboje zgodnie twierdzili, że większość letników przyjeżdża do Przyjezierza, aby się bawić. Ostra wymiana zdań pomiędzy Renatą Rek a rodziną Pawłowskich przeobraziła się
w kłótnię. Jednak większa część letników obecnych na zebraniu przyznało rację pani Renacie.

Reklama

        fot. Magdalena Lachowicz

      - Ale tutaj ciszy nocnej nie ma - zwrócił uwagę zarządca ośrodka Tadeusz Stolarz.
      Renata Rek z Warszawy mówi, że przyjeżdża do Przyjezierza bawić się, bo tak lubi wypoczywać. - Nie wyobrażam sobie ośrodka wczasowego bez zabawy. Państwo na siłę chcecie zrobić z miejscowości rekreacyjnej sanatorium. Ja na to nie pozwolę. Zawsze w Przyjezierzu można było dobrze się pobawić i to chodzi - mówiła. Poparła ją większość obecnych na spotkaniu letników.
      - Ja tutaj mieszkam przez kilka miesięcy i nie dam się przekrzyczeć osobom, które przyjeżdżają tutaj tylko na dwa tygodnie i są nastawione tylko na zabawę. My nie bronimy zabawy w zamkniętym pomieszczeniu, ale nie na wolnym powietrzu. Tutaj też obowiązują chyba jakieś prawa - mówiła Regina Pawłowska.
      - Skoro państwo tutaj mieszkacie, to proszę sobie przekształcić swoje miejsce na dzielnicę mieszkaniową. Większość przyjeżdża tutaj dobrze się bawić - ripostowała Renata Rek.
      Komendant Straży Miejskiej w Strzelnie Paweł Namieśnik uważa, że od strony prawnej wygląda tak, że każdy ma prawo sobie odpocząć. Jednak zakłócenie ciszy nocnej podlega rozpatrywaniu tylko po zgłoszeniu.
      - Bez zgłoszenia, ani policja, ani straż miejska nie będzie reagować. Skoro chcą państwo po 22:00 odpoczywać, mają państwo prawo głosić zakłócenie ciszy odpowiednim służbom porządkowym - mówił Paweł Namieśnik. Wbrew temu co twierdził Tadeusz Stolarz, jego zdaniem cisza nocna trwa od 22:00 do 6:00 rano.
      - W przyszłym roku na podstawie składanych skarg powinniście nie wydawać koncesji na alkohol - apelowała rodzina Pawłowskich do burmistrza Ewarysta Matczaka.
Burmistrz sugerował, by rodzina Pawłowskich złożyła petycję na piśmie. - Sprawdzimy i zbadamy wszystkie skargi, które napłyną. Istnieje możliwość niewydania koncesji na alkohol - mówił burmistrz.
      Na taką ewentualność rodzina Pawłowskich była przygotowana. Mieli gotową petycję, którą przekazali burmistrzowi. Domagają się w niej zapewnienia poszanowania praw podatników - właścicieli działek. Ich zdaniem na terenie Przyjezierza dochodzi do notorycznego zakłócania spokoju oraz zakłócania ciszy nocnej przez lokale gastronomiczne nie mające pozwolenia na działalność poza terenem lokalu.
      Na bolączki rodziny Pawłowskich pozostali letnicy odpowiedzieli tak: - Jak państwu przeszkadza hałas, to załóżcie sobie bramę dźwiękoszczelną. My żyjemy w XXI wieku, a nie w latach 70. czy 80., gdy nam wszystkiego zabraniano. W ośrodkach wypoczynkowych inaczej płynie życie niż w mieście. Decydując się na zakup działki w Przyjezierzu, trzeba było pomyśleć, czy będzie umiało się tutaj żyć.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1112 (23/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości