Reklama

Po przejściu orkanu żyją jak na bombie

Po przejściu orkanu „Ksawery” wyleciała ściana szczytowa na poddaszu, a po kilku miesiącach wiatr porwał część dachu domu, w którym mieszka Mirosław Skrzypczak

      fot. Roman Wolek

Trzemeszno, orkan, budynek, obiekt, lokatorzy
     Po przejściu orkanu żyją jak na bombie
     Budynek przy ul. Czarnieckiego 11 został częściowo zniszczony podczas orkanu Ksawery. Nie został wtedy wyremontowany, przez co silne wiatry spowodowały w nim później jeszcze większe zniszczenia. Lokatorów tego obiektu nie stać na remont, dlatego oczekują pomocy od gminy.

Ewa Zaradna boi się, że pozbawiony dachu strop, ulega ciągłemu niszczeniu i w końcu może się zawalić lokatorom na głowę

        fot. Roman Wolek

     ODPADŁA ŚCIANA
     Troje mieszkańców domu przy ul. Czarnieckiego 11 w Trzemesznie mieszka w budynku, który w każdej chwili może ulec dalszemu zniszczeniu. Do katastrofy budowlanej doszło na tym obiekcie 6 grudnia ubiegłego roku, kiedy to m.in na terenie Wielkopolski szalał orkan Ksawery. Podczas silnego wiatru i opadów śniegu wypadła ściana szczytowa na poddaszu. Po tym wypadku kontrolę budynku przeprowadził Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w obecności pracowników Urzędu Miasta i Gminy w Trzemesznie. Kontrola wykazała, że istnieje możliwość podwiewania pod konstrukcję dachową budynku, co może powodować dalsze uszkodzenia połaci dachowej.
    Przewidywania PINB się potwierdziły w maju, kiedy to podczas burzy wiatr porwał dużą część dachówek.
     NIE STAĆ NA REMONT
     Budynek przy ul. Czarnieckiego 11 ma nieuregulowane sprawy własnościowe. Prawni właściciele tego obiektu zmarli w latach 90. W lokalu tym od 17 lat mieszka Ewa Zaradna. Obecnie przebywa tam ze swoim partnerem Mirosławem Skrzypczakiem. Od wiosny w domu tym zamieszkała także jej siostra Elżbieta Dupel.
     Po tym jak w budynku częściowemu zniszczeniu uległ dach, podczas deszczów woda zalewa strop. Lokatorzy boją się także, że każdy mocniejszy wiatr może spowodować dalsze zniszczenia dachu lub nawet zawalenie się domu. Przy wietrznej pogodzie ciągle odrywane są kolejne dachówki.
     - Jest ryzyko. Jak na bombie tu siedzimy - mówi Ewa Zaradna.
     Po zawaleniu się ściany szczytowej na poddaszu gmina przydzieliła mieszkańcom domu lokal zastępczy w budynku po byłej bibliotece, w dawnej szkole w Wymysłowie. Lokatorzy domu przy ul. Czarnieckiego 11 twierdzą, że warunki były bardzo złe. Początkowo nie było tam ubikacji ani bieżącej wody. Dopiero po kilku tygodniach podłączono wodę i ustawiono przenośną ubikację. Dlatego też w lutym wrócili do domu na ul. Czarnieckiego mimo grożącego niebezpieczeństwa. Nadal mają jednak klucze do mieszkania w Wymysłowie i kilka razy przenosili się już tam, gdy wiał silny wiatr i bali się przebywać w zniszczonym domu. Trójka lokatorów zamieszkujących ten budynek to osoby bezrobotne. Jak twierdzą, utrzymują się z prac dorywczych. Dlatego nie stać ich na odbudowę domu i oczekują, że gmina im w tym pomoże.
     ODBIJAJĄ PIŁECZKĘ
     O pomoc w tej sprawie zwracali się do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Mirosław Skrzypczak i Ewa Zaradna twierdzą, że w sumie już z 15 razy byli u burmistrza w tej sprawie. Jak mówią, burmistrz deklarował pomoc, podał im nawet swój numer telefonu komórkowego aby się z nim kontaktować, jednak nie odbiera telefonu gdy dzwonią i nie odpisuje na sms-y z prośbą o kontakt. Lokatorzy domu twierdzą, że w UMiG słyszą, iż udzielenie im pomocy zależy od Ośrodka Pomocy Społecznej a w OPS mówią im, że wszystko w tej sprawie jest w rękach burmistrza.
     - Jest odbijanie piłeczki - uważa Mirosław Skrzypczak.
     - Chodzimy tam jak takie cieloki a nic się nie dzieje w tej sprawie. Ja już nie mam do tego cierpliwości. Po 17 latach mieszkania tu, mam zostawić dom i czekać aż to się rozwali? - uważa Ewa Zaradna.
     Paweł Piechowiak, kierownik referatu inwestycyjnego trzemeszeńskiego ratusza podkreśla, że gmina nie może inwestować w prywatny budynek. Dodaje, że Urząd w miarę swoich możliwości starał się pomóc osobom mieszkającym w domu przy ul. Czarnieckiego 11.

Reklama

Paweł Piechowiak, kierownik referatu inwestycyjnego UMiG przygotował szkic prac niezbędnych do zabezpieczenia domu przed dalszym zniszczeniem 

         fot. Roman Wolek

     6 maja ratusz zwrócił się do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Gnieźnie o zajęcie stanowiska w sprawie stanu technicznego obiektu, w zakresie możliwości odbudowy i zamieszkania tego budynku. PINB odpowiedział jednak, że to inwestor powinien decydować czy dokona naprawy uszkodzonego budynku. Zwrócił także uwagę, że do obowiązków właściciela budynku należy dokonanie na własny koszt oceny stanu technicznego obiektu budowlanego oraz wykonanie jego naprawy w ramach posiadanych środków. Inspektorat zaznaczył, że nie wykonuje opinii technicznych uszkodzonego budynku przy ul. Czarnieckiego 11.
     UNIKNĄĆ ZAGROŻENIA
     Paweł Piechowiak podkreśla, że gmina nie chciała pozostawiać lokatorów tego domu samych wobec problemu zniszczonego budynku dlatego też Urząd wskazał, w jaki sposób można zabezpieczyć ten budynek i przygotował szkic takiego zabezpieczenia.
     Pismo w tej sprawie skierowano do Ośrodka Pomocy Społecznej. Wskazano w nim, jakie prace powinno się niezwłocznie wykonać, aby zabezpieczyć obiekt przed dalszym samozniszczeniem i żeby uniknąć zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego.
     W związku z zaistniałą sytuacją dotyczącą odwrócenia niebezpieczeństwa związanego z budynkiem mieszkalnym w Trzemesznie przy ul. Czarnieckiego 11, mając na uwadze realną możliwość pogorszenia istniejącego stanu technicznego obiektu, należy wykonać zabudowę przestrzeni w części górnej ściany szczytowej - wypełnić to lekkimi materiałami ściennymi i w stabilny sposób połączyć z konstrukcją dachową. Zamknięcie przestrzeni na wysokości od poziomu stropu do kalenicy dachu zabezpieczy obiekt przed możliwością zerwania dachu w przypadku wystąpienia silnych podmuchów wiatru - napisano w piśmie do Ośrodka Pomocy Społecznej.
     KONIECZNY DUŻY REMONT
     Lucyna Buzała, dyrektor OPS przyznaje, że tuż po przejściu orkanu Ksawery, Mirosław Skrzypczak zwrócił się o pomoc w zabezpieczeniu zniszczonego budynku. Deklarował, że sam może wykonać niezbędne prace, ale oczekiwał pomocy w postaci materiałów niezbędnych do odbudowy ściany szczytowej na poddaszu. Mówił wtedy o kwocie 200 lub 300 zł. Dyrektor OPS wyraziła wtedy zgodę nawet na pomoc w wysokości 400 zł, ale poprosiła o dostarczenie pisma z PINB poświadczającego, że budynek nadaje się do odbudowy. Żadne prace jednak nie zostały wtedy wykonane i jak przyznaje dyrektor OPS, do dziś nie otrzymała pisma rozstrzygającego czy remont może być tam realizowany. Lucyna Buzała zwraca uwagę, że później niezabezpieczony budynek uległ dalszemu zniszczeniu i teraz zakres prac niezbędnych do wykonania uległ znacznemu powiększeniu. Konieczna jest bowiem odbudowa dachu i właściwie poważny remont całego budynku. A na to trzemeszeńskiego Ośrodka Pomocy Społecznej nie stać. Dyrektor OPS podkreśla także, iż ewentualny remont miałby zresztą dotyczyć prywatnego budynku o nieuregulowanej własności. Dlatego też w odpowiedzi na wniosek Urzędu dotyczący zakresu niezbędnych prac do wykonania w budynku na ul. Czarnieckiego 11, Lucyna Buzała odpowiedziała, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji byłoby przydzielenie lokatorom tego budynku, jakiegoś mieszkania zastępczego.
     Do tematu wrócimy w Pałukach.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1170 (29/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości