Reklama

Powiesili suczkę i bili konarem

Na drzewie w parku miejskim w Strzelnie
     Powiesili suczkę i bili konarem
     Mężczyzna już usłyszał zarzuty usiłowania uśmiercenia psa. Kobieta dopiero miała być przesłuchana, gdyż wyjechała gdzieś w okolice Torunia.

Jak mówią policjanci, na widok człowieka skatowany pies trząsł się ze strachu jak galareta
       fot.arch. KPP Mogilno

     42-latek i 45-latka zamieszani w sprawę skatowania psa mieszkają w Strzelnie. W niedalekiej odległości od siebie. Nie podajemy ich inicjałów ze względu na to, że policja jest w trakcie ustalania faktycznego przebiegu zdarzeń, jakie rozegrały się we wtorek wieczorem 25 stycznia w strzeleńskim parku miejskim. Nie wszyscy jeszcze w tej sprawie byli przesłuchani, w tym 45-latka.
     Policja dowiedziała się o psie w środę 26 stycznia po południu. Na numer alarmowy Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie zadzwoniła anonimowa osoba i przekazała informację o prawdopodobnym uśmierceniu psa. Suczka miała leżeć w przydrożnym rowie i tam też znalazł ją patrol policji i straży miejskiej, skierowany na miejsce przez dyżurnego KPP z Mogilna.
     Jak powiedział nam rzecznik prasowy policji podkom. Tomasz Rybczyński: - Pierwsze ustalenia funkcjonariuszy wskazywały na to, że pies został faktycznie zabity. Jednak po dalszych sprawdzeniach okazało się, że został w bestialski sposób skatowany i żyje.
     Na podstawie rozmów i rozpytań, policja ustaliła, że w sprawę jest zamieszany 42-letni mężczyzna. Został w środę wieczorem zatrzymany.
     Prawdopodobnie mężczyzna z kobietą chcieli pozbyć się suczki, zabijając ją. Z tych informacji, jakie posiada policja, wynika, że poszli do parku z suczką i powiesili ją za szyję na drzewie. Suczka była okładana konarem drzewa tak długo, aż nie dawała oznak życia. Potem zdjęli ją ze sznura i wyrzucili do przydrożnego rowu. Myśleli, że nie żyje.
     Policjanci przekazali suczkę pod opiekę lekarzy weterynarii w Strzelnie.
     Do chwili oddania materiału do druku, policja nie przesłuchała jeszcze 45-letniej kobiety, która wyjechała prawdopodobnie gdzieś w okolice Torunia. Jaka jest jej faktyczna rola w zdarzeniu, okaże się po jej przesłuchaniu.
     Tymczasem mężczyźnie został, zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, postawiony zarzut usiłowania uśmiercenia psa, za co grozi mu do 1 roku pozbawienia wolności. Jeżeli w wyniku dalszego śledztwa okaże się, że sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, będzie mu grozić kara pozbawienia wolności do 2 lat.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 990 (5/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości