Mogilno, ratusz, miejsce, skatepark, młodzież
Ratusz szuka miejsca na skatepark
Młodzi ludzie nie mogą się doprosić u starszych rządzących miastem o skatepark już od ponad 10 lat. To dwa pokolenia mogileńskich skaterów. Oni nie wierzą już, że ich młodszym kolegom może się to udać.
Po oddaniu do użytku obwodnicy wschodniej Mogilna, powróciła ponownie sprawa budowy skateparku w Mogilnie. Obwodnica póki była budowana, pełniła dla amatorów tej formy spędzania wolnego czasu ważną rolę. Można było tam spotkać młodzież jeżdżącą na deskorolkach, hulajnogach czy BMX-ach. Brali wózek, kilka cegieł, deski i sami budowali tam sobie tzw. wyskocznię, na której ćwiczyli ewolucje. Tak równej powierzchni, tak równego asfaltu nie mieli nigdzie w Mogilnie. Na przykład z wiaduktu kolejowego można było zjeżdżać w dwie strony, albo w kierunku Wiecanowa bądź w kierunku nieczynnej i rozebranej kolejki do Strzelna.
W marcu tego roku pisaliśmy w Pałukach, że czwórka młodych gimnazjalistów: Piotr Bilicki, Jakub Samul, Adam Cieślewicz i Jakub Rólski zbiera pod marketami podpisy pod petycją do burmistrza Mogilna, by taki skatepark w Mogilnie powstał. Mieszkańcy chętnie listy podpisywali i ponad tysiąc podpisów gimnazjaliści złożyli u burmistrza Mogilna. Co się dzieje w tej chwili z pomysłem budowy skateparku, pół roku od akcji z podpisami, pytał na sesji Rady Miejskiej 11 września Karol Nawrot.
Leszek Duszyński potwierdził na sesji, że taka petycja wpłynęła.
- Rzeczywiście zależy im na tym - komentował zaangażowanie gimnazjalistów. Dodaje, że rozmawiał o budowie skateparku także z szefem Młodych Demokratów Wojciechem Roczkiem.
Burmistrz zastanawiał się także nad tym, ile taka budowa mogłaby kosztować. - To zależy, jaki będzie skatepark. Na jakiej powierzchni i jakie będzie miał urządzenia - głośno się zastanawiał. Według burmistrza trzeba będzie mieć na to kwotę w przedziale od 100.000 zł do 200.000 zł.
- Trzeba znaleźć również miejsce, bo wbrew pozorom nie może to być blisko zabudowań domowych. Bo kto by wytrzymał, jeżeli cały czas by jeździły osoby na deskorolkach - komentował burmistrz.
Dodał, że prosił chłopców, by wskazali mu kilka lokalizacji, nawet, gdyby były to pomysły zbyt odważne.
Zaraz dodał: - My też szukamy. Może to będzie w kompleksie hali widowiskowo - sportowej. Szukamy miejsca na razie.
Przypomnijmy, że w marcowym artykule w Pałukach, czwórka gimnazjalistów wskazywała już miejsca, gdzie taki skatepark mógłby powstać.
Mówili o otoczeniu hali widowiskowo-sportowej, o wybetonowanym terenie przy boisku orlik, niedaleko stadionu Pogoni Mogilno oraz o wyznaczonym miejscu w parku miejskim. Ta ostatnia lokalizacja ich zdaniem miałaby ten atut, że wszyscy mieliby tam swobodny, dobry dostęp.
Pół roku temu w rozmowie z reporterem Pałuk skaterzy przyznawali, że wobec braku skateparku często jeżdżą po obiektach, które nie są do tego przeznaczone.
- Gdy znajdziemy sobie jakieś fajne miejsce do jeżdżenia, to albo ochroniarz nas wyrzuca, albo nie ma podjazdu i musimy sami sobie podjazd wykombinować. Szukamy różnych miejsc. W tej chwili często są to schody, po których i tak piesi chodzą - mówili pół roku temu. Ich słowa są cały czas aktualne.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1127 (38/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze