Reklama

Rodzice bronią doktor Anny

SPZOZ Mogilno, rodzice, doktor Anna, lekarz pediatra, przychodnia
     Rodzice bronią doktor Anny
    189 osób podpisało się pod petycją przeciwko przeniesieniu lekarza pediatry Anny Bogdanowicz-Sikorskiej z poradni dziecięcej przychodni w Strzelnie do poradni dziecięcej przychodni w Mogilnie. - Pozwólcie nam działać. Kiedy skończy się reorganizacja, proszę mi wierzyć, matki na terenie gminy Strzelno będą zadowolone - zapewniała radnych wicedyrektor SPZOZ Barbara Buzała. Radny Zowczak pytał dyrektora Ogrodowicza: - Gdyby pańska pensja miała zależeć od satysfakcji pacjentów, to jak pan uważa, dużo by pan zarabiał wtedy?

     W SPZOZ Mogilno trwa reorganizacja pracy przychodni, oddziałów. Z poradni dziecięcej w Przychodni Rejonowej w Strzelnie do takiej samej poradni w Przychodni Rejonowej w Mogilnie dyrektor SPZOZ przeniósł lekarza pediatrę Annę Bogdanowicz-Sikorską.
     Spotkało się to natychmiast z protestem rodziców dzieci z miasta i gminy Strzelno. Pod petycją z 8 maja do dyrektora Michała Ogrodowicza podpisało się 189 matek i ojców. Podpisy, jak ustaliliśmy, zbierała Joanna Rogozińska, sekretarka w Urzędzie Miejskim w Strzelnie. Jak podkreśla, podpisy zbierała jako matka dwóch synów.
     Jest pediatrą z powołania (...) Udając się do niej z naszymi dziećmi możemy liczyć na to, że nasze pociechy zostaną szybko i trafnie zdiagnozowane, a zastosowane leczenie będzie bardzo skuteczne (...) Jeżeli pan dyrektor ma własne dzieci, to wie o czym mówimy. Wrażliwość małego pacjenta jest bardzo duża, a podejście do niego pani Anny jest wręcz perfekcyjne, co powoduje, że rodzice mają lżej, gdy są zmuszeni udać się do lekarza. Nie muszą dziecka kłamać, namawiać, bo dziecko wiedząc, że idzie do pani doktor czuje się bezpiecznie i wie, że badanie będzie czymś co nie będzie mu sprawiało bólu ani wywoływało płaczu - tak o Annie Bogdanowicz-Sikorskiej napisali rodzice do dyrektora Ogrodowicza.
     Rodzice zażądali od dyrektora cofnięcia decyzji o przeniesieniu Anny Bogdanowicz-Sikorskiej.
     Na sesji Rady Miejskiej w Strzelnie 8 maja burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak apelował do radnych powiatowych, by zainteresowali się sprawą. - Bardzo proszę, bo ta pani ma ponoć bardzo dobry kontakt z dziećmi, jest fachowcem, a jeżeli odejdzie, to rodzice z dziećmi też odejdą prawdopodobnie do innych przychodni i po prostu kontrakt SPZOZ na tym ucierpi - apelował burmistrz.
     Bardzo ostro przez radnych powiatowych sprawa została postawiona podczas komisji oświaty i zdrowia 19 maja.
     Radny Krzysztof Mleczko pytał dyrektora Ogrodowicza, czy ta reorganizacja ma na celu poprawę odbioru społecznego pracy poradni dziecięcej w Mogilnie, a pogorszenie odbioru społecznego pracy tej samej poradni w Strzelnie. - Nie spodziewałem się, że można jednego dnia tak ująć się za dobrym lekarzem, za jej pracą tak dobrze odbieraną przez matki - radny był zaskoczony dużą ilością zebranych podpisów w tak krótkim czasie. Dla radnego przesuwanie dobrego lekarza ze Strzelna do Mogilna to pogarszanie relacji między pacjentami, SPZOZ a powiatem mogileńskim. - Bardzo przykro społeczeństwo strzeleńskie odbiera to, co się stało, co się dzieje i co następuje - mówił radny.
Wicedyrektor SPZOZ Barbara Buzała tłumaczyła: - Może skończmy tę dyskusję. Sytuacja w Strzelnie jest sytuacją przejściową. W momencie, kiedy skończy się reorganizacja, proszę mi wierzyć, matki na terenie gminy Strzelno będą zadowolone.
     - Jeżeli pani dyrektor tak obieca przy prasie, to będę trzymał za słowo - mówił radny Mleczko.
     Barbara Buzała zauważyła, że w samej petycji jest podpisanych bardzo dużo osób, które w ogóle nie są zdeklarowane do SPZOZ w Mogilnie. - Pozwólcie nam działać i pozwólcie nam robić tak, aby zadowoleni byli wszyscy - apelowała do radnych dyrektor Buzała. W tej sprawie, choć był na sali, dyrektor Ogrodowicz nie zabrał głosu.
Radny Przemysław Zowczak nie był przekonany, że dyrekcja zrobiła to w taki sposób, żeby te skutki społeczne były jak najmniejsze. Mówił, że jeżeli patrzy się z pewnej perspektywy na zmiany w strzeleńskiej służbie zdrowia, to zauważa się trend, który zmierza do pogorszenia i demontażu opieki zdrowotnej na terenie gminy Strzelno.
Radny pytał dyrektora Ogrodowicza: - Gdyby pańska pensja miała zależeć od satysfakcji pacjentów, to jak pan uważa, dużo by pan zarabiał wtedy?
     Mówił, że może tak powinno się podchodzić do spraw, bo najważniejsza dla samorządowców powinna być satysfakcja pacjentów. - Skoro pod petycją podpisuje się tyle osób, to ta satysfakcja pacjentów jest nadwyrężona - mówił radny Zowczak.
     Radny Krzysztof Szarzyński był zdania, że z powodu takich właśnie działań dyrekcji, jak w przypadku lekarza pediatrii, pacjenci przechodzą do innych przychodni. Takimi działaniami zrażamy do siebie pacjentów. - Takimi działaniami podważamy, podkopujemy pod sobą te dołki, że pacjenci z SPZOZ uciekają nam do konkurencji czy do ościennych powiatów - mówił.
     Wicestarosta Tadeusz Szymański mówił, że Zarząd Powiatu zna problemy kadrowe, jakie są z lekarzami, jak trudno do SPZOZ przyciągnąć specjalistę. Zapewnił, że przyjdzie czas, kiedy zostanie przez Zarząd Powiatu dokonana ocena i analiza pracy dyrektora Ogrodowicza. - Chciałbym przypomnieć, że jeszcze roku nie ma, od kiedy pan dyrektor pracuje i cały czas jest jakby na dorobku dyrektorskim. Nie bronię dyrektora, tylko chcę pokazać, że to jest czas krótki, a zadań mnóstwo - ocenił wicestarosta Szymański.
     Członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka odniósł wrażenie, że radni chcą całkowicie zastąpić dyrektora w sprawach kadrowych. Jego zdaniem, to dyrektor wskazuje miejsce pracy dla podległego mu lekarza, a nie radni. - Jak rozumiem, są to przyczyny lepszego wykorzystania lekarza - mówił. Radny jest przekonany, że nie uzdrowi się służby zdrowia, jeżeli radni będą wskazywać, gdzie jaki lekarz ma pracować. - Nie wyobrażam sobie takiego zarządzania szpitalem - mówił radny Gałązka.
     Innego zdania był radny Mleczko. - Mamy prawo zabierać głos i zadać pytanie dyrektorowi, a nie siedzieć cicho pod miotłą. Ja mu nie wchodzę w kamasze i nie próbuję chodzić za niego. Ja tylko się pytam dyrektora spokojnie, co się stało i dlaczego - twierdził.
     Radny Gałązka nie ustępował. Dodał, że jego zdaniem radni nie powinni także poruszać nazwisk lekarzy, bo to jest pracownik. - Mogliście panowie porozmawiać gdzieś tam w kuluarach czy pójść do gabinetu do dyrektora, a na komisji nie roztrząsać, bo to naprawdę psuje wizerunek - sugerował radnym.
     - No przepraszam bardzo, ale to ograniczenie możliwości zadania pytania. Wiesiu, nie spodziewałem się tego po tobie - komentował zachowanie kolegi partyjnego radny Mleczko.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1162 (21/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości