Reklama

Rodzina oburzona słowami lekarza

Niewolno, rodzina, lekarz, Marek S., pacjent
     Rodzina oburzona słowami lekarza
     Według rodziny zmarłego Marka S., lekarz trzemeszeńskiej przychodni nie mówił prawdy w swojej relacji przekazanej naszej gazecie w ubiegłym tygodniu. Rafał B. przyznaje, że jego wypowiedź była częściowo nieprecyzyjna. Sprawę nagłej śmierci bada prokuratura oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.

     O sprawie śmierci pacjenta trzemeszeńskiej przychodni i toczącym się postępowaniu prokuratorskim piszemy obok. W sprawie tej do naszej redakcji zgłosiła się Dorota P. z Trzemeszna, siostra zmarłego mieszkańca Niewolna. Jak podkreśliła, zarówno ona, jak i inni członkowie jej rodziny, w tym siostrzeniec zmarłego Arkadiusz J., który przyprowadził pacjenta do przychodni, są oburzeni wypowiedziami trzemeszeńskiego lekarza Rafała B. zamieszczonymi w poprzednim numerze naszej gazety. Uważają oni, iż lekarz trzykrotnie nie powiedział prawdy w tej sprawie. Dorota P. podkreśla, że nie są prawdziwe następujące fakty podane przez lekarza:
- iż Marek S. chodził po przychodni czekając w poczekalni;
     - że był on wcześniej w ciągu alkoholowym oraz iż w przychodni zaproponowano mu, że ewentualnie może zostać przyjęty do lekarza, jeśli poczeka w kolejce;
     - również Arkadiusz J. w rozmowie z Pałukami zaprzeczył wersji podawanej przez lekarza, że informował pielęgniarkę w recepcji, iż jego wuja miał być wcześniej w ciągu alkoholowym.
     Dorota P. powiedziała nam, że we wtorek 15 października udała się do przychodni Zdrowie razem z Arkadiuszem J. W obecności dwóch lekarzy, zapytała pielęgniarki z recepcji o to, która z nich miała 7 października przekazywać informacje, że od jego siostrzeńca dowiedziała się, iż Marek S. był w ciągu alkoholowym. Dorota P. relacjonuje, że obydwie pielęgniarki były tym pytaniem zaskoczone, ale w ogóle się nie odezwały.
     Siostra zmarłego mieszkańca Niewolna powiedziała nam, że według niej lekarz Rafał B. kłamał i tym samym oczernił zmarłego i jego rodzinę i dlatego zamierza ona poinformować o tym prokuraturę.
     Poprosiliśmy więc Rafała B., aby odniósł się do tych zastrzeżeń.
     Lekarz przyznaje, że po zastanowieniu się, musi przyznać, że informacji o ciągu alkoholowym pacjenta nie otrzymał od pielęgniarki, a opinie na ten temat wyrobił sobie jedynie na podstawie relacji innych pacjentów.
     - Jeśli rodzina czuje się tym urażona, to mogę za to przeprosić - mówi Rafał B.
     Co do drugiego zarzutu, lekarz trzemeszeńskiej przychodni powtarza, że nie widział wcześniej pacjenta a informację o tym, że chodził on po przychodni zna tylko z relacji pielęgniarki.
     Rafał B. zdecydowanie jednak zaprzecza zarzutowi, iż nie informował, że pacjent może zostać przyjęty, jeśli poczeka w kolejce. Lekarz powtarza, iż przedstawił wtedy alternatywę, że pacjent może poczekać, jednak zasugerował, że lepszym rozwiązaniem będzie, jeśli uda się on do szpitala.
     - Nikt przecież go nie wygnał z przychodni i nie powiedział, że nie zostanie przyjęty - zaznacza Rafał B.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1131 (42/2013)

Reklama

 

 

Więcej na ten temat:

Sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyn śmierci

Wyszedł z przychodni i zmarł

Dotarła opinia z Białegostoku

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości