Wojciech Szykowny z Woli Kożuszkowej nie ma zamiaru dłużej czekać. Pytał, w jaki sposób gmina zamierza pomóc rolnikom. Sugerował, że wójt powinien umorzyć rolnikom podatek rolny.
fot. Paweł Lachowicz
Jeziora Wielkie, wójt, protest, pomoc, wojewoda
Rolnicy protestowali u wójta
Chcieli dowiedzieć się, co proponuje im gmina, a konkretnie wójt Zbysław Woźniakowski, w związku z sytuacją, w jakiej się znaleźli. Zainteresowani byli także, czy są już jakieś ustalenia z wojewodą Ewą Mes w sprawie pomocy rolnikom.
Umówili się na spotkanie z wójtem. Pierwotnie ustalono, że spotkanie, w którym mieli uczestniczyć sołtysi i chętni rolnicy miało odbyć się w
GOKiR w Jeziorach Wielkich, we wtorek 3 kwietnia. W poniedziałek, w godzinach popołudniowych otrzymali informację, że spotkanie zostaje odwołane. Rolnicy postanowili nie odpuścić i w ustalonym wcześniej terminie przyjechali do jeziorańskiego urzędu. W poniedziałek wieczorem poinformowali reportera Pałuk, że od 8:00 organizują protest rolników.
Do spotkania z wójtem Woźniakowskim doszło kilka minut po 8:00.
- Niech konkrety nam tu powiedzą. Czy mamy iść po zapomogę, czy co mamy robić. Niech nam podatek umorzą. Czy gmina ogłosiła już klęskę? Mają jakieś papiery? Tu o to chodzi. Bo po co mam składać w ogóle wniosek, skoro gmina nie złożyła papierów o uznanie naszego terenu jako dotkniętego klęską - głośno wyrażał swoje niezadowolenie Wojciech Szykowny, rolnik z Woli Kożuszkowej, któremu wymarzły wszystkie zimowe zasiewy. W dzień protestu niektórzy rolnicy składali w gminie oświadczenia o ilości wymarzniętych zasiewów.
- Co mi po oświadczeniu. Ja chcę pieniądze. Nie powinniśmy podatku w ogóle płacić, wtedy by się zaczęli z nami liczyć - dodał Wojciech Szykowny. Rolnicy mieli także pretensje do wójta w sprawie dopłat. Mówili, że inne gminy mają już sprawy ewentualnych dopłat załatwione, a w gminie Jeziora Wielkie nic na temat nie słychać. Rolnicy składali wnioski do przedstawiciela Izby Rolniczej z terenu gminy Wojciecha Skowrona i są teraz zaniepokojeni, że będą musieli składać ponowne wnioski w Urzędzie Gminy. Chcieli także rozmawiać z kierownikiem referatu rolnictwa Józefem Borysem, ale usłyszeli, że nie ma go w pracy.
- Tego człowieka do taczki i wypieprzyć z gminy. Mieli czystkę zrobić, a on siedzi cały czas - denerwował się Wojciech Szykowny.
Zanim na salę obrad dotarł wójt, sołtys Proszysk Elżbieta Kozłowska głośno komentowała, że trzeba wyjaśnić z wójtem jedną ważną sprawę. - Ponoć sołtysi nie chcieli zająć się sprawą wymarznięć u rolników. Tak mi powiedział pan wójt. Teraz niech podniesie rękę ten sołtys, który nie chciał - mówiła głośno. Rolnicy twierdzili, że komisja, która ma zająć się sprawami wymarznięć, powinna być powołana spośród rolników.
Wójt chciał się dowiedzieć od rolników, czego od niego oczekują. Rolnicy stwierdzili, że chcieliby wiedzieć, co gmina zrobi dla rolników w związku z poniesionymi stratami w ich uprawach. - Czy przyszły jakieś dokumenty z Warszawy i jak się sprawy dalej potoczą - pytali. Wójt wytłumaczył, że w związku z protestem, który odbywał się przed Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy, który został uznany jako protest ogólnokrajowy, na rozmowy do Warszawy wytypowany został z gminy radny Waldemar Ciesielczyk. Piszemy o tym na sąsiedniej stronie.
Wójt relacjonował rolnikom rozmowę telefoniczną z radnym Ciesielczykiem.
Wojciech Szykowny stwierdził, że wójt mydli rolnikom oczy. - Pan jako nasz przedstawiciel, ani służba rolna nie wystąpiliście z wnioskiem, że u nas coś się dzieje źle, tylko czeka pan, aż spłynie manna z nieba. Wójt próbował tłumaczyć, że gmina Jeziora Wielkie jako pierwsza przedłożyła takie informacje. W poniedziałek 2 kwietnia do wojewody zostało wysłane pismo najpierw faxem, a później listownie o uznanie na terenie gminy klęski żywiołowej. Na wniosek o powołanie komisji do spraw oszacowania szkód na terenie gminy, powołana została komisja w składzie: przewodniczący Sławomir Szpulecki z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie, oddziału w Mogilnie, członek Wojciech Skowron - przedstawiciel Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej w Przysieku, członek Michał Skonieczny z Gminnego Związku Rolników i Organizacji Rolniczych oraz członek Józef Borys, przedstawiciel Urzędu Gminy Jeziora Wielkie.
- Co ja mogę jeszcze zrobić jako wójt. Sprawy się toczą i nie wiadomo na dzień dzisiejszy, kiedy powołane komisje zaczną pracować - mówił wójt.
Prosił rolników, żeby sporządzili ręcznie oświadczenia, które przedstawią komisji. Rolników zaniepokojonych o oświadczenia, które już złożyli do Izb Rolniczych, wójt zapewnił, że pobierze je z izb i trafią one do gminy, do komisji.
- Nam chodzi o koszty, które poniesiemy, kto liczy zasiewy, które były na jesień, a które teraz musimy powtórzyć. To są podwójne koszty - komentował Eligiusz Dzwonarkiewicz, rolnik z Siedlimowa. Wójt podczas spotkania zapoznał rolników ze stawkami pomocy finansowej, które zapisane są w projekcie. Stawki wynoszą 78 zł na 1 h uprawy żyta, 114 zł na 1 h uprawy jęczmienia i pszenżyta, 136 zł na 1 h uprawy pszenicy, 136 zł na 1 h uprawy rzepaku lub rzepiku. Zdaniem wójta jeszcze nie wiadomo, jakie w rzeczywistości Rada Ministrów stawki uchwali.
Elżbieta Kozłowska podczas spotkania zaznaczała, że sołtysi z chęcią angażują się w sprawę pomocy rolnikom. Chciała od wójta dowiedzieć się, skąd posiada takie informacje, że sołtysi nie chcą się angażować w sprawy wsi.
- Powiedział mi to pan Borys. Mówił, że po sesji rozmawiał z sołtysami i sołtysi nie chcą - odpowiedział wójt.
- Jak on mógł tak powiedzieć i nas oczernić. Jeżeli jakiś sołtys wyraził się w ten sposób, to niech on nie uogólnia, bo nas obraża. My się angażujemy w życie społeczeństwa, a on w jakim świetle stawia nas przed rolnikami - denerwowała się sołtys Kozłowska.
Rolnicy oraz sołtysi żądali, aby Józef Borys przeprosił sołtysów, po kwietniowej sesji. - On powinien przeprosić sołtysów oficjalnie w gazecie albo w jakiś inny sposób - mówili.
Eligiusz Dzwonarkiewicz pytał jeszcze wójta: - Czy z opieki dostaniemy jakieś pieniążki, jak to wygląda? Bo my naprawdę nie mamy pieniędzy. Niektórzy z nas nie mają na siew. Pytanie pozostało bez odpowiedzi.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1051 (14/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze