Brak odważnej decyzji strzeleńskich samorządowców w sprawie szaletu powoduje, że ta część strzeleńskiego Rynku jest odrażająca i odstrasza nie tylko turystów, ale i mieszkańców Strzelna.
fot. Magdalena Lachowicz
Strzelnie, burmistrz, rynek, toalety
Rozbieranie i ubieranie szaletu
Burmistrz Ewaryst Matczak i radni od 3 lat nie mogą się zdecydować na to, co zrobić z publicznymi ubikacjami na samym środku Rynku. Rozebranie kosztuje, bo trzeba mieć opracowany projekt i rozbierać pod nadzorem konserwatora zabytków. Wyremontowanie i wkomponowanie go w charakter strzeleńskiej starówki - też będzie kosztować.
Wiosną 2009 r. władze samorządowe Strzelna nie mając pieniędzy na konieczny remont toalet znajdujących się na strzeleńskim Rynku, podjęły decyzję o ich zamknięciu. W tamtym czasie Powiatowy Inspektor Sanitarny Urszula Piwek - Brejecka wydała także zalecenia dotyczące stanu technicznego obiektu. Zwrócono wówczas uwagę na pojawiające się zawilgocenia i zagrzybienia obiektu. Nie było wtedy żadnych zastrzeżeń w kwestii utrzymania tam właściwego stanu czystości.
Decyzja o zamknięciu toalet wzbudziła wówczas sporo kontrowersji wśród mieszkańców Strzelna oraz okolicznych mieszkańców przyjeżdżających do tego miasta na codzienne zakupy. Nieżyjący już ówczesny radny Franciszek Pruczkowski wspominał o tym problemie podczas sesji, w październiku 2009 r. i proponował wtedy, aby przeliczyć koszt rozbiórki toalet i postawienie nowych. Pytał, czy nie lepiej po prostu odnowić te, które jeszcze tam stoją. Mówił, że można by zagospodarować odpowiednio teren sadząc wokół np. drzewka, ale, żeby jednak toaletę pozostawić i ponownie otworzyć dla społeczności.
Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak w rozmowie z naszym reporterem mówił wówczas, że rzeczywiście sprawa toalet na Rynku w Strzelnie jest skomplikowana.
- My zgłosiliśmy do powiatu chęć jej rozbiórki. Powiat natomiast zarząd od nas przedłożenia dokumentacji do jej rozbiórki. Łącznie z uzgodnieniami musimy mieć konsultację konserwatora zabytków. Rozbiórka musi być prowadzona pod nadzorem konserwatora zabytków. Projekt na rozbiórkę tych ubikacji są to znaczne koszty - mówił Pałukom Ewaryst Matczak. Burmistrz zaproponował wtedy radnym, aby podjęli decyzję o rozbiórce z wiążącymi się kosztami lub decyzję dotyczącą remontu obiektu też wiążącą się z kosztami. Decyzja w tej sprawie miała zapaść do końca 2009 r.
Minęły od tego czasu 3 lata, toalety nadal stoją na strzeleńskim Rynku, nadal są nieczynne, a ich obecny stan - jak mówią nam mieszkańcy - woła o pomstę do nieba. Przypomnijmy, że o jego rozbiórkę wielokrotnie monitował także ówczesny radny Dariusz Chudziński, jednak bez skutku. Temat szaletu od 2009 r. wielokrotnie poruszany był także przez obecnych radnych podczas sesji Rady Miejskiej.
Podczas marcowej sesji Rady Miejskiej mówił o szalecie radny Marian Mikołajczak. - Już kilka razy podejmowaliśmy problem nieszczęsnego szaletu na Rynku. Z tego co pamiętam pan burmistrz mówił, ze przeszkodą jest to, że konserwator zabytków nie wyraża zgody na jego rozbiórkę. Czy gmina rzeczywiście do tego konserwatora występowała o taką zgodę, bo robiąc pewne remonty budynku liceum, który również znajduje się w strefie ochrony zabytków kontaktowałem się i rozmawiałem osobiście z panią konserwator zabytków z Bydgoszczy Brzozowską i okazuje się, że nie taki diabeł straszny - mówił radny Mikołajczak. Jego też zdaniem jeśli się odpowiednio umotywuje wniosek, to on nie sądzi, żeby ktokolwiek stawiał gminie veto wobec planów likwidacji tych szaletów, a na pewno zdaniem radnego poprawiłoby to estetykę Rynku. - Wiadomo, że nie mamy na razie co nawet marzyć o rewitalizacji budynku biblioteki, ale gdyby ten szalet zniknął z Rynku, to niewątpliwie byłoby to z korzyścią dla ogólnego estetycznego wrażenia tego miejsca - dodał radny.
Burmistrz stwierdził, wówczas, że jeśli chodzi o ubikacje na Rynku, to nie jest tak, że on nie ma zgody konserwatora. Zgoda konserwatora zdaniem burmistrza jest, tylko gmina musi mieć opracowany projekt na rozbiórkę. W zgodzie konserwatora - zdaniem burmistrza - jest jednak zastrzeżenie, że rozbiórka tego szaletu musi odbywać się pod ścisłym nadzorem konserwatora. - Najprawdopodobniej nie będzie możliwości użycia do rozbiórki ciężkiego sprzętu, bo szalet znajduje się w strefie konserwatorskiej - zabytkowej i wszystko prawdopodobnie trzeba będzie rozbierać ręcznie. Na projekt, na rozbiórkę, na którą musimy uzyskać pozwolenie, to są kolejne koszty, które mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych - dodał burmistrz. Sama rozbiórka, jak mówił, nie jest tak droga, jak sama procedura przygotowania szaletu do rozbiórki.
Sprawa powróciła podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej, 28 czerwca. Radny Piotr Dubicki zwracając uwagę na mierną estetykę miasta mówił, że część mieszkańców zwróciła mu uwagę, a nawet pokazano mu praktycznie pękniętą i już odsuniętą od reszty ścian, ścianę przy szalecie znajdującym się na Rynku - To jest kwestia czasu, gdy ściana runie, a jak runie, to strop też się zawali. Tam wiadomo, że wokół tego obiektu znajduje się dziki plac zabaw, gdzie wiele dzieci popołudniami bawi się, biega i gra w piłkę - mówił radny Dubicki.
Tym razem burmistrz Matczak poinformował, że podczas jednego z ostatnich zebrań z mieszkańcami Komitetu Osiedlowego nr 3 padła propozycja mieszkańców, aby powrócić do sprawy przywrócenia i remontu tego szaletu.
- Zaproponowałem, że skoro coś takiego miałoby się zdarzyć, to mieszkańcy musieliby wystosować podpisany wniosek, żeby Rada Miejska kolejny raz sprawę szaletu rozpatrywała, bo stanowisko Rady jest takie, żeby szalet rozebrać. My w tej chwili chcemy zlecić wykonanie dokumentacji na jego rozbiórkę, ale po tym wniosku mieszkańców chcę mieć jednoznaczne stanowisko Rady w tej sprawie, czy rozbieramy, czy remontujemy - mówił burmistrz Matczak.
Radny Marian Mikołajczak przyznał, że był jedną z osób, która postulowała rozebranie szaletu na Rynku. Twierdził jednak, że radni nie brali pod uwagę możliwości pozostawienia go w takim stanie, w jakim jest obecnie.
- W takim stanie szalet nie może tam być - mówił.
Natomiast gdyby była możliwość jego wyremontowania, to zdaniem radnego Mikołajczaka, byłoby to rozwiązanie bardzo rozsądne, z tym, że trzeba byłoby przeliczyć i zorientować się czy gminę na to stać.
- Rynek może nie jest najodpowiedniejszym miejscem na szalet, ale widziałem w paru miasteczkach bardzo mądrze i ładnie to zakomponowane. Po prostu jest jakieś miejsce informacji turystycznej. Ładny obiekcik i w jego piwnicach zupełnie niewidocznie znajduje się szalet. Wtedy można by połączyć estetyczne z pożytecznym, bo wiadomo, że czasem ten szalet też jest potrzebny. My jako radni nie jesteśmy za tym, żeby szalet zniknął, my jesteśmy za tym jeśli nie ma innej możliwości, żeby go rozebrać, tak żeby on nie straszył. Natomiast gdyby była możliwość pozostawienia go, ale w innej formie, w innym kształcie, to myślę, że byłoby to rozwiązanie chyba najlepsze - dodał radny Mikołajczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1067 (30/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze