Mogilno, ul. Benedyktyńska
Runęło zadaszenie kosza zsypowego w młynie
Konstrukcja zadaszenia mogła zostać osłabiona i naruszona wskutek drgań wywołanych przez przejeżdżające drogą ciężkie pojazdy lub silny podmuch wiatru. Przyczyną zawalenia się dachu na pewno nie był śnieg.
Nowy rok zaczął się w Mogilnie tragicznie. 2 stycznia około 14:55 ogień pojawił się w kamienicy przy ul. Mickiewicza, w pomieszczeniu nad sklepem motoryzacyjnym. Gdy do pomieszczenia na piętrze weszli strażacy, przy drzwiach natknęli się na nadpalone zwłoki 57-letniego Grzegorza R. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Nowy Rok około 17:50 na ul. Benedyktyńskiej w Mogilnie. W kierunku centrum miasta ul. Benedyktyńską mercedesem jechał Marcin F. z Nowej Wsi (gm. Jeziora Wielkie). Mężczyzna podróżował z żoną i małym dzieckiem. W pewnym momencie w jednopiętrowym budynku młyna zbożowego należącym do GS w Mogilnie, stojącym tuż przy ulicy runęło zadaszenie kosza zsypowego. Na skutek tego pojazd został uszkodzony. Powłoka lakiernicza przednich prawych drzwi uległa zarysowaniu, zbity też został wkład prawego lusterka. Na szczęście podróżującym w aucie nic się nie stało. Marcin F. o zdarzeniu natychmiast telefonicznie powiadomił dyżurnego KPP w Mogilnie. Przybyłym na miejsce policjantom nie udało się jednak ustalić co dokładnie uszkodziło mercedesa. Równie dobrze mógł być to zarówno zbity, zalegający na dachu śnieg, jak również część dachowej konstrukcji. Jedno jest pewne, do uszkodzenia auta doszło w wyniku zawalenia się dachu. Funkcjonariusze wyjaśniają okoliczności zdarzenia pod kątem kolizji.
Na miejscu pojawili się też strażacy z KPP w Mogilnie, którzy o oberwaniu się zadaszenia nad koszem zsypowym w młynie poinformowani zostali jeszcze przed 17:00. Po ich przybyciu zadaszenie kosza zsypowego oparte było o ścianę budynku młyna zbożowego. Strażacy na wstępie wygrodzili taśmą niebezpieczną strefę. Po czym z uwagi na ryzyko zawalenia się kolejnych elementów budynku zajęli się usunięciem luźnych cegieł i pustaków oraz podstemplowaniem uszkodzonej części konstrukcji dachu. Następnie protokolarnie miejsce zdarzenia przekazali przybyłemu zarządcy nieruchomości. Działania strażaków, którymi dowodził asp. Marek Lange z KP PSP Mogilno trwały ponad godzinę.
O przyczynę zawalenia się zadaszenia zapytaliśmy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Mogilnie Macieja Matuszkiewicza. Zapewnił nas, że przyczyną na pewno nie był śnieg. - Katastrofą to nie jest, bo mamy definicję katastrofy. Jest taki zapis, że jeżeli coś można naprawić lub wymienić, a ten daszek można naprawić, to nie jest katastrofa, to jest awaria. Przyczyna na pewno nie była na tle śniegu, bo mamy dokumentację fotograficzną z tego miejsca. Budynek znajduje się przy ruchliwej ulicy, jest to stary materiał, drgania od samochodów, podmuch wiatru, że się to lekko podniosło, nastąpiło opadnięcie, tąpnięcie. Przyczyn może być wiele, ale na pewno nie był to śnieg. Warstwa śniegu była daleko, daleko wszystko w dopuszczalnej normie. Tam by trzeba wejść w szczegóły, ale jeśli nie jest to katastrofą budowlaną, to nie mamy obowiązku szczegółowo badać przyczyn tego zdarzenia. Miejsce jest zabezpieczone, więc na dzień dzisiejszy nie ma tam żadnego zagrożenia - przyznał w rozmowie z reporterem Pałuk inspektor Maciej Matuszkiewicz.
Rozmawialiśmy również z prezesem Gminnej Spółdzielni Samopomoc-Chłopska w Mogilnie Henrykiem Arentem, do której to obiekt należy.
- W tej chwili podjęte są już działania i trwa usuwanie skutków tego nieszczęścia. Sądzę, że jeszcze dzisiaj zostanie wszystko pousuwane - usłyszeliśmy. Na pytanie czy zadaszenie zostanie odbudowane, czy może nie będzie go w ogóle, prezes Arent odpowiedział: - To się w tej chwili waży, ale możliwe, że zrezygnujemy z tego zadaszenia, bo jest to kłopotliwe. Przyznał też, że nie zna jeszcze opinii Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
- Według kierownika młyna mieszkającego na Sójczym Wzgórzu, na krótko przed tym zdarzeniem były tam dwa takie duże porywy wiatru. Krótko po tym on został zaalarmowany. Najprawdopodobniej tą bezpośrednią przyczyną był wiatr. Budynek jest stary, ale samo zadaszenie nie było aż takie stare, bo ono było przebudowywane, sądzę, że gdzieś w latach 70. - dodał prezes GS Mogilno.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 986 (1/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze