Jeziora Wielkie, śmieci, radni, uchwała
Śmieci nie dają im spokoju
Wszystko przez to, że po ustaleniu ceny 9 zł (śmieci posegregowane) i 18 zł (pozostałe), na radnych spadła krytyka mieszkańców i zarzut, że gmina chce na śmieciach zarobić, dlatego stawki są tak wysokie.
Jeziorańscy radni już 29 października jednogłośnie podjęli uchwałę w sprawie przyjęcia regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Ustalili też nowe ceny za wywożone śmieci, które będą obowiązywały mieszkańców od 1 lipca 2013 r. Za posegregowane śmieci będą płacić po 9 zł od osoby, a za pozostałe - 18 zł od osoby.
Uchwalone przez radnych stawki oburzyły mieszkańców gminy, którzy twierdzili, że gmina chce na nich zarobić, dlatego ustalili je na tak wysokim poziomie.
Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Gminy w poniedziałek
17 grudnia, sprawę wysokości opłat poruszył radny Waldemar Ciesielczyk. - Czy coś się zmieniło, czy są już te przetargi, czy nie. Kwotę niby ustalaliśmy wstępnie, a po przetargach miała być obniżona, jak będzie mniejszy przetarg. Bo szczerze mówiąc my tą stawkę ustaliliśmy dość wysoką - mówił radny Ciesielczyk.
Przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk mówił, że z jego obserwacji wynika, że winą za uchwalenie stawek obarcza się samorządy. Twierdził, że radni nie mają żadnego wpływu na ustawę, która została przyjęta przez Sejm.
- My de facto jesteśmy tylko wykonawcą tej ustawy. My żeśmy uchwalili 9 zł i 18 zł, ale nikt nie mówi o 9 zł, tylko wszyscy mówią o 18 zł. Więc zaczyna się w naszej gminie niesamowity ruch. Czy w tym momencie myśmy się może nie pospieszyli trochę, bo trzeba było przyjąć kwotę niższą. Inne samorządy dopiero w tej chwili uchwalają stawki, a może się okazać w naszej sytuacji, że po wygranym przetargu będziemy musieli do tego dopłacać. To jest uchwała non profit i my nie możemy na tym zarabiać - mówił radny Graczyk.
Radny Sławomir Jendrzejczak twierdził, że zanim radni uchwalili stawki za śmieci mogli je zaniżyć. - Podnieść można zawsze. Ale nie wiadomo jaki wyjdzie przetarg. Jeżeli po przetargu wyjdzie 18 zł, to tak zostanie - mówił. Radny był zdania, że państwo przy tworzeniu ustawy nie rozgraniczyło ubogich terenów wiejskich i wszystkich obowiązują takie same przepisy.
- Ilu jest takich, co nie stać ich na zapłacenie za wodę, a tu jeszcze za śmieci przyjdzie im płacić - mówił radny Jendrzejczak.
Radny Waldemar Ciesielczyk ujawnił, że mieszkańcy twierdzą, że to tylko jeziorańscy radni uchwalili tak wysokie stawki, że zachęcają tym samym firmę, która podejdzie do przetargu, żeby wystawiła większą cenę.
- Ja uważam, że my powinniśmy ustalić niższe kwoty. Jeżeli będzie przetarg i okaże się, że trzeba uchwalić większą to okej. To podniesiemy wtedy i będziemy mieli czyste sumienie. A teraz my wszystkich przestraszyliśmy, że będzie 18 zł i każdy sobie przeliczy przez 5 i jaka to suma wychodzi. Ludzie mówią, że oszaleli ci radni, że takie kwoty ustalili - mówił Waldemar Ciesielczyk.
Obecna na sesji radca prawny Elżbieta Manicka uspakajała, że do wejścia w życie ustawy jest jeszcze pół roku. - Ja jestem na którejś sesji i wszyscy radni powtarzają to samo, a na to jest to pół roku, żeby ludzie przygotowali się do segregacji. Przetargi też mogą wyjść różnie, a państwo obniżyć możecie zawsze. Natomiast od czegoś wyjść trzeba. Firmy śmieciowe będą walczyć, one nie znikną z rynku. Jest przymus podjęcia tych uchwał, a co będzie dalej, to właśnie te pół roku musi wszystko rozstrzygnąć - mówiła radca prawny Manicka.
Jarosław Graczyk stwierdził stanowczo, że radni w jakiś sposób powinni przygotować mieszkańców. Uważał, że od tego są radni i sołtysi, żeby ludziom wszystkie kwestie śmieciowe wytłumaczyć. Powiedzieć na czym polega ustawa. - Teraz dzwonią ludzie do mnie z pretensjami. Jak ja bym miał każdemu tłumaczyć na czym to polega, a w terenie są sołtysi i jeżeli oni tego nie rozumieją, to powinniśmy zrobić zebrania i wytłumaczyć na czym to polega - mówił radny Graczyk.
Wójt Zbysław Woźniakowski uspakajał radnych. Przypomniał, że zebrania w kolejnych sołectwach dotyczące nowej gospodarki śmieciowej będą prowadzone z początkiem nowego roku. Tłumaczył radnym, że opłata za śmieci będzie pobierana od zamieszkałych osób, a nie od zameldowanych. Jego zdaniem, wcale się w gminie nie pospieszono z uchwałami i uchwalone stawki wcale nie są najwyższymi w okolicy.
- My jak przygotowywaliśmy regulamin i uchwały, byliśmy pionierami wprowadzenia tej ustawy w życie i zrobiliśmy to najlepiej. Natomiast co do ceny nie martwmy się, przetarg dopiero pokaże. A gdybyśmy zrobili niższą cenę, a później podnieśli, to wie pan, panie Ciesielczyk jakby się pan spotkał z mieszkańcami byłoby zupełnie odwrotnie. Z zupełnie odwrotną opinią mieszkańców by się pan spotkał - mówił wójt Woźniakowski.
Sławomir Jendrzejczak twierdził, że np. 4-osobowa rodzina nie wyprodukuje w miesiącu tylu śmieci, a będzie jednak musiała zapłacić.
- Chodzi o to, że może pan wyprodukować jeden kosz na rok, a i tak będzie pan musiał zapłacić za 12 miesięcy. Do tej pory płacimy od kosza i jak ktoś płaci od kosza, to część rzeczy spala, część wyrzuca do lasu i coś tam zakopuje. Teraz jeżeli będzie płacił stawkę miesięczną, to nie będzie mu się opłacało palić, czy wyrzucać śmieci do lasu - odpowiedział radny Jarosław Graczyk.
Przypomnijmy, że ustawa wchodzi w życie z dniem 1 lipca 2013 r., jednak już od 1 stycznia 2013 r. gmina zgodnie z zapisami ustawy będzie musiała odstawiać śmieci na wysypisko do Inowrocławia.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1089 (52/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze