Reklama

Śmierć na mokradłach

Pracownicy Zakładu Pogrzebowego Zenona Koniecznego z Mogilna wynoszą z terenu mokradeł, 24 marca przed południem, ciało 47-letniego Leszka P. z Mogilna. Ostatni raz żywy Leszek P. widziany był późnym popołudniem 23 marca.

       fot. Joanna Świetnicka

Jezioro Wiecanowskie, śmierć, wędkarze, policja
     Śmierć na mokradłach
     Z wstępnych ustaleń wynika, że 47-letni Leszek P. zmarł z przyczyn naturalnych. Śmierć nastąpiła najprawdopodobniej na skutek utonięcia. Sprawę pod nadzorem prokuratora badają mogileńscy policjanci.

     Wczesnych godzin sobotniego poranka 24 marca z pewnością długo nie zapomni Marian M. z Trzemeszna. Mężczyzna wczesnym rankiem wypłynął na Jezioro Wiecanowskie na ryby. Na połów wybrał się łodzią wspólnie z kolegą. Wędkarze są członkami Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie (gm. Gąsawa). Gospodarstwo to przy ujściu rzeki Siecienica (potocznie rzeka w Mogilnie nazywana jest Panną) ma porobione przestawy rybackie, w związku z czym wędkarze często legalnie łowią tutaj ryby. Podobnie było i tym razem.
     Jeden z wędkarzy około 7:40 zauważył w wodzie coś, co z daleka przypominało ponton. Po podpłynięciu bliżej okazało się, że to nie był ponton, tylko unoszące się na wodzie ciało mężczyzny. Denat leżał twarzą odwróconą do wody. Obok niego pływał materac.
     O wstrząsającym odkryciu Marian M. natychmiast telefonicznie powiadomił dyżurnego KPP w Mogilnie. Na miejsce skierowano policjantów prewencji, a następnie grupę operacyjno-procesową. Zaalarmowano też pogotowie ratunkowe i dyżurnego KP PSP w Mogilnie.

Dostęp do pływających w płyciźnie mokradeł zwłok Leszka P. był utrudniony. Prokurator i lekarz musieli do nich podpłynąć korzystając z łódki wędkarzy.

Reklama

         fot. Joanna Świetnicka

     Jak dowiedzieliśmy się od rzecznika prasowego podkom. Tomasza Rybczyńskiego z KPP w Mogilnie, ciało 47-latka znajdowało się w znacznym wypłyceniu otoczonym trzciną, wierzbami i krzakami przy ujściu rzeki Siecienica do Jeziora Wiecanowskiego - od strony Szerzaw. Ciało mężczyzny na brzeg wyciągnęli strażacy z KP PSP w Mogilnie. Dostęp do zwłok był utrudniony ze względu na podmokły teren.
     Rzecznik prasowy KP PSP Mogilno kpt. Patryk Kaczmarek powiedział, że po ciało mężczyzny strażacy wspólnie z lekarzem pogotowia ratunkowego mogli dostać się tylko łodzią, którą pożyczyli od wędkarzy. Do wyciągnięcia denata na brzeg jeziora użyli gumowych woderów i kotwicy. Działaniami dowodził mł. kpt. Łukasz Szulc z KP PSP w Mogilnie.
     Jak się okazało, z wody wyłowiono ciało 47-letniego Leszka P. z Mogilna. Dla kolegów i znajomych miał ksywkę Boryna. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził zgon. Śmierć nastąpiła prawdopodobnie poprzez utonięcie.
     Czynności w miejscu zdarzenia przebiegały pod nadzorem prokuratury mogileńskiej. Na podstawie wstępnych czynności funkcjonariusze mogileńskiej komendy przychylają się do tezy, że był to nieszczęśliwy wypadek. Na miejscu z policjantami pracował biegły lekarz specjalista oraz prokurator. Wstępnie wykluczono działanie osób trzecich w tym zdarzeniu.
     Zagadką pozostaje niewątpliwie fakt, co Leszek P. robił na materacu w tym miejscu i o tej porze roku (woda ma około 300C). Ze wstępnych ustaleń wynika, że 47-latek wyszedł z domu dzień wcześniej, 23 marca po 16:00 i miał jechać nad Jezioro Wiecanowskie. Kolejny ślad pojawia się pół godziny później, koło 16:30, gdy zostawił rower obok stogu słomy na terenie posesji Krzysztofa N. z Szerzaw i poszedł w kierunku Siecienicy. Nie wiadomo, co później robił.
     Ciało denata wydano rodzinie. Bliższe okoliczności i przyczyny tragedii pod nadzorem prokuratora wyjaśniają mogileńscy policjanci, którzy ustalają m.in. ostatnie chwile życia zmarłego.

Reklama

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1050 (13/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości