Reklama

Sprzedaje eliksir na raka i chce dostać nagrodę Nobla

Zbigniew Wiśniewski z Gołąbek
   Sprzedaje eliksir na raka i chce dostać nagrodę Nobla

     Mieszkaniec Gołąbek, podający się za uzdrowiciela, chce rozszerzyć i nagłośnić swoją działalność. Utrzymuje, iż uzdrawia osoby chore na raka i inne ciężkie choroby a raz nawet udało mu się uratować zdychającego ogiera. - "Ten jego wynalazek to chyba piją konie w Gołąbkach" - komentuje lekarz trzemeszeńskiej przychodni Edward Załęski.

     LECZY RAKA ZA 600 ZŁ
     W 2009 r. w artykule pt. Eliksir na raka, który nikomu nie pomaga pisaliśmy o działalności Zbigniewa Wiśniewskiego z Gołąbek (gm. Trzemeszno). Mężczyzna ten przeprowadził się do gminy Trzemeszno kilka lat temu ze Szczecina. Podaje się za uzdrowiciela. Produkuje i sprzedaje specyfik który nazywa Kroplami życia lub Guttae-Vitae. Jak zapewnia, zażywanie tego eliksiru powoduje wyleczenie się z raka a także z innych ciężkich chorób. Swój specyfik sprzedaje za 600 zł.
     Gdy rozmawialiśmy ze Zbigniewem Wiśniewskim w trakcie zbierania materiałów do artykułu, 2 lata temu, zapewniał reportera Pałuk, że ma na swoim koncie od 100 do 300 osób które wyleczył z raka. Jednak, gdy poprosiliśmy o podanie nazwisk lub jakichkolwiek danych kontaktowych do którejkolwiek z tych osób, aby przekonać się o skuteczności leczenia, odpowiedział, że nie dysponuje takimi informacjami. Nie ma też jakiejkolwiek dokumentacji, z której wynikałoby, że któryś z pacjentów został wyleczony. W 2009 r. Zbigniew Wiśniewski udostępnił reporterowi Pałuk kasetę video, na której - jak twierdzi - nagrał w latach 90-tych wypowiedzi osób, które dzięki niemu zostały wyleczone z różnych chorób. Na kasecie nagrane są rzeczywiście wypowiedzi różnych osób z całej Polski, które w samych superlatywach opisują skuteczność leczenia Zbigniewa Wiśniewskiego. Opisują one przypadki wyleczenia z różnych chorób, w tym z raka, ich samych oraz członków rodziny lub znajomych. Niektóre z tych osób podają swoje nazwiska i miejsca zamieszkania. Wykorzystując te dane dotarliśmy wtedy do kilku bohaterów tego nagrania.Osoby te jednak nie potwierdziły faktów rzekomego cudownego wyleczenia.
     PROFESOR ZE SRI LANKI
     Mieszkaniec Gołąbek, gdy odbiera telefon przedstawia się zawsze jako - profesor Wiśniewski. Używa też tytułów doktora różnych nauk mimo, że nie skończył żadnej wyższej uczelni, a jak sam przyznaje, swoją edukację zakończył na uzyskaniu technika nawigacji. Utrzymuje jednak, że tytuły naukowe zostały mu przyznane przez różne zagraniczne uczelnie m.in. ze Sri Lanki, po tym jak przesłał im swoje opracowania o tym, że odkrył tajemnicę raka.
     Od napisania artykułu o fałszywym uzdrowicielu z Gołąbek minęły dwa lata. Zbigniew Wiśniewski nadal prowadzi swój proceder. Aby się o tym przekonać reporterka Pałuk zadzwoniła do Zbigniewa Wiśniewskiego, podając się za osobę z odległej części kraju, która szuka pomocy dla członka swojej rodziny chorego na raka. W trakcie rozmowy mieszkaniec Gołąbek zapewnił, że wyleczył już dziesiątki ludzi i że walczy z nowotworami od 25 lat. Zachęcał do przyjechania do Gołąbek z chorą osobą i zapewniał, że jest duża szansa wyleczenia mimo, że reporterka mówiła wcześniej, że chora jest już w bardzo złym stanie i ma przeżuty nowotworu. Zbigniew Wiśniewski informował, że wizyta kosztuje 400 zł a zakup półlitrowej butelki lekarstwa - 200 zł. Mówił też o tym, iż ewentualnie może wysłać swój eliksir po wpłaceniu 200 zł.
     BO NIE KROIŁ ŻABEK
     Mieszkaniec Gołąbek nie ogranicza się już jednak tylko do sprzedaży swojego specyfiku, ale planuje również znacznie rozszerzyć i nagłośnić swoja działalność. W związku z tym w ostatnim czasie założył własną stronę internetową. Informuje na niej, że profesor dr Zbigniew Wiśniewski jest autorem książki pt. Odkryłem tajemnicę raka.
     Podaje też życiorys oraz rzekome dokonania. Zamieszcza tytuły swoich książek oraz chwali się, że odkrył tajemnicę raka i wie jak wyleczyć się z tej choroby.
     - Ktoś kiedyś musiał odkrycia tego dokonać i uważam, że tym człowiekiem jestem ja. Zdaję sobie doskonale sprawę, że jest to wielki zaszczyt dla mnie, widocznie przez cały cykl reinkarnacyjny, zasłużyłem na to wyróżnienie - pisze o sobie Zbigniew Wiśniewski.
     Podkreśla również, że posiadł taką wiedzę dzięki temu, że nie ma przygotowania medycznego -
- Ja odkryłem tą tajemnicę dzięki temu, że nie byłem studentem medycyny. Gdybym skończył Akademię Medyczną, - miałem to szczęście, że nie musiałem kroić żabek - przyjął bym wykłady profesorów za pewnik i nigdy bym się nie zastanawiał nad ich treścią - wyjaśnia.
     POMAGA CHORYM I SPORTOWCOM?
     Duża część informacji na stronie internetowej Zbigniewa Wiśniewskiego poświęcona jest produkowanym przez niego Kroplom życia czyli Guttae Vitae. Przytacza liczne przykłady cudownych wyleczeń dzięki podaniu chorym tego specyfiku. Nie ma tam jednak danych tych rzekomo wyleczonych pacjentów, które pozwoliły na ustalenie personaliów tych osób, więc fakty te nie sposób zweryfikować.
     Podane są także przykłady poprawienia wyników sportowych przez zawodników zażywających Krople życia. Wśród nich, zapisany został jedyny przykład gdzie osoba której krople Zbigniewa Wiśniewskiego miały pomóc, wymieniona jest z imienia i nazwiska, oraz podane jest miejsce zamieszkania. Chodzi tu o znanego, byłego biegacza ze Szczecina, Jana Szumca.
     Mieszkaniec Gołąbek na swojej stronie zawarł informacje o tym, że w latach 80-tych Jan Szumiec miał zażywać jego eliksir. I jak utrzymuje, od tamtej pory miał on dzięki temu znacznie lepsze wyniki w maratonach i biegach na 100 km. Podaje także, że dzięki jego specyfikowi, zawodnik ze Szczecina w 1988 r. wygrał bieg na 100 km w Holandii i wyprzedził byłego rekordzistę świata o 19 minut. Dodaje, że według gentelmeńskiej umowy miał on zapłacić Wiśniewskiemu 10% z nagrody za pierwsze miejsce, czyli 150 dolarów, ale nigdy tego nie uczynił.
     - Czekam więc na spełnienie obietnicy i przyjście Szumca z pieniędzmi. Niestety nie doczekałem się, żal mu się zrobiło oddać mnie te 150$. Cóż, jego sprawa. Zioła wypisane na Karcie Leczenia Kompleksowego, mógł zawsze dokupić ale G-V mógł nabyć tylko u mnie. I nigdy już nie uzyskał żadnego znaczącego wyniku podczas następnych biegów. Muszę dodać, że chciałem doprowadzić Szumca do startu w maratonie w Nowym Jorku, gdzie dla zawodnika, który zejdzie poniżej 2 godzin 7 minut, w tym czasie, czekała nagroda 1 miliona dolarów! Była taka bardzo duża szansa, bo mogłem przygotować specjalny zestaw ziół, na ten jeden wyścig. Jestem pewien, że prowadzony przeze mnie, bez problemów zdobył by pierwsze miejsce. Zmarnował szansę... - pisze o biegaczu na swojej stronie internetowej Zbigniew Wiśniewski.
      Dzięki pomocy jakiej udzielił nam znany w środowisku biegaczy, pochodzący z Trzemeszna Grzegorz Grabowski, czyli Wasyl, udało nam się zdobyć numer telefonu do Jana Szumca. Podczas rozmowy telefonicznej przeczytaliśmy mu fragment dotyczący jego osoby, ze strony internetowej mieszkańca Gołąbek. Informacje tam zawarte bardzo zdenerwowały byłego biegacza. - To są głupoty wyssane z palca. Ja tego człowieka który to napisał wcale nie znam - powiedział wzburzony Jan Szumiec. Dodał też dużo innych komentarzy, ale ze względu na niecenzuralną ich treść, nie możemy ich przytoczyć w artykule.
     URATOWAŁ OGIERA
     Zbigniew Wiśniewski zapewnia, że pomóc może nie tylko ludziom. Przytacza również przykład rzekomego uzdrowienia w Niemczech ogiera wartego milion dolarów, dzięki podaniu kropli przywiezionych przez znajomego, nazywanego - panem Stanisławem. Mieszkaniec Gołąbek tak opisuje na swojej stronie to wyleczenie konia:
     - "Wzywani kolejni weterynarze, rozkładali bezradnie ręce. W końcu ogier położył się na podłodze, prawie przestał jeść a konsylium weterynarzy, proponowało właścicielce uśpienie ogiera aby się nie męczył. Wtedy pan Stanisław przypomniał sobie o moich kropelkach, jako elemencie leczniczym, wsiadł w samochód przyjechał do mnie, kupił 2 litry G-V i po powrocie dał ogierowi końską dawkę rozpuszczoną w wodzie. Ogier to wypił ze smakiem, następnego dnia wypił dwie porcje, trzeciego dnia wstał na nogi i zaczął jeść! Otoczenie było zaszokowane rezultatem leczenia i dopytywali się pana Stanisława, co też dał koniowi za lek, ale on odmówił odpowiedzi".
     BĘDZIE DUŻY BIZNES
     Zbigniew Wiśniewski na swojej stronie snuje plany biznesowe produkcji swojego specyfiku na masową skalę. Jak informuje, chce rozpocząć produkcję kropli w formie suplementu żywnościowego i dlatego szuka bogatego człowieka, który mając duże pieniądze wejdzie z nim w spółkę.
     - Najpierw trzeba załatwić zezwolenie na produkcję, kupić hale produkcyjne, urządzenia, zioła, środki transportu, zatrudnić ludzi itp. Obecnie jestem wyłącznie zainteresowany sprzedażą patentu - pisze mieszkaniec Gołąbek i dodaje, że może opracować kilka wariantów swego produktu, na raka, cukrzycę, dla dzieci z porażeniem mózgowym, na potencję płciową dla mężczyzn, na choroby Parkinsona i Alzheimera.
      Jak zakłada w swoim biznesplanie zamieszczonym w internecie, sprzedaż należy rozpocząć w Polsce a następnie rozwinąć ją na Europę, Daleki Wschód i Azję. Zyski w Polsce ocenia na 350.000 dolarów miesięcznie przy sprzedaży 10 tysięcy litrów. - "W Europie to dziesięć razy więcej, a sprzedając na Dalekim Wschodzie - sto razy więcej. Ja mam bardzo poważne dyplomy w skali świata, a dyplom Pax Mundii otrzymują co roku najwybitniejsze jednostki świata. Kilka moich wywiadów w TV w Tajlandii, Chinach czy Japonii przyniesie miliony dolarów. Proszę to wyliczyć. Zainwestować milion euro a zarabiać miliony" - tymi słowami zachęca mieszkaniec Gołąbek potencjalnych inwestorów.
     CHCE DOSTAĆ NOBLA
     Mieszkaniec Gołąbek ma nie tylko ambitne plany biznesowe, ale także naukowe. W dniach od 28 do 30 października chce zorganizować w hotelu Novotel w Poznaniu Światowy Kongres Medycyny Alternatywnej. Za tą szumną nazwą kryją się jednak tylko wykłady Zbigniewa Wiśniewskiego. W piątek i sobotę mieszkaniec Gołąbek planuje prowadzić wykłady na temat tego jak odkrył tajemnicę raka. Prawdziwa kulminacja kongresu ma nastąpić w niedzielę 30 października. Wtedy to zaplanowane jest utworzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Medycyny Alternatywnej. Wybrany ma być zarząd tego stowarzyszenia z grona uczestników, 15-20 przedstawicieli, którzy mają zredagować i wystosować list do Komitetu Noblowskiego, o nominację do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, dla Zbigniewa Wiśniewskiego, za odkrycie Tajemnicy Raka. Warunkiem uczestnictwa w kongresie jest wpłacenie 700 zł lub 250 dolarów od osoby na konto wskazane przez mieszkańca Gołąbek. Jak zapewnia na swojej stronie internetowej Zbigniew Wiśniewski, w kongresie udział wezmą: lekarze medycyny alternatywnej różnych specjalności, uzdrowiciele, jasnowidze (na stronie napisano - jasnowidzowie), sympatycy medycyny alternatywnej i dziennikarze.
      W poznańskim hotelu Novotel Centrum uzyskaliśmy informacje, że rzeczywiście były prowadzone wstępne rozmowy z organizatorem w sprawie przeprowadzenia kongresu, jednak na razie pomieszczenia hotelu nie zostały zarezerwowane, więc nie wiadomo czy do takiego spotkania w ogóle dojdzie.
     WYNALAZEK PIJĄ KONIE
     O rzekomo leczniczej działalności Zbigniewa Wiśniewskiego i jego staraniach o uzyskanie nagrody Nobla bardzo krytyczne zdanie mają lekarze pracujący w trzemeszeńskiej przychodni.
     - Nie zaobserwowałem jeszcze żadnych cudownych wyleczeń raka. Choć jako lekarz chciałbym, żeby takie lekarstwo zostało wynalezione, ale nie uważam, żeby ten pan z Gołąbek przedstawiał jakieś zasługi na tym polu. Muszę negatywnie odnieść się do jego działalności - uważa lekarz Rafał Białek. Zwraca także uwagę, że nawet jeśli sprzedawany przez przez mieszkańca Gołąbek specyfik jest produkowany tylko z ziół to, powinien być on badany i zatwierdzony do sprzedaży przez odpowiednie służby, gdyż niektóre zioła mogą być szkodliwe dla zdrowia.
     - Gdyby sprzedawał to po 10 zł to można by myśleć, że robi to z wewnętrznej potrzeby pomocy ludziom. Ale za 600 zł to chyba tylko chodzi tu o działania komercyjne i nabijanie sobie kabzy. A jeśli chodzi o tę nominacje do nagrody Nobla, to według mnie sprawa ociera się o poradnię zdrowia psychicznego. Nikt nie powinien występować o taką prestiżową nagrodę, nie mając dowodów naukowych, popartych badaniami - komentuje Rafał Białek.
     Jeszcze bardziej dosadnie działalność Zbigniewa Wiśniewskiego komentuje lekarz z trzemeszeńskiej przychodni Edward Załęski. - Ten jego wynalazek to chyba piją konie w Gołąbkach. Rozmawiałem z ludźmi z Gołąbek. Nikt nie chce już z nim mieć kontaktu i nie chce z nim gadać. Tym panem powinien się zająć psycholog lub psychiatra - twierdzi Edward Załęski.
     "NIE BĘDĘ Z PANEM ROZMAWIAŁ"
     Być może sprawą działalności rzekomego uzdrowiciela z Gołąbek zajmie się gnieźnieńska prokuratura. Prokurator Rejonowy Piotr Gruszka powiedział Pałukom, że jak dotychczas nikt nie zgłosił faktu oszustwa, że strony Zbigniewa Wiśniewskiego, jednak jest to temat którym można się zająć i poprosił o przesłanie do prokuratury artykułów dotyczących tej sprawy.
      Chcieliśmy porozmawiać ze Zbigniewem Wiśniewskim i zadać mu trzy pytania: - Czy uważa on, że rzeczywiście zasługuje na nagrodę Nobla?
     - Dlaczego twierdzi, że potrafi wyleczyć raka i inne choroby skoro nie ma udokumentowanego choć jednego przypadku wyleczenia?
     - Czy nie sądzi, że jego działalność to żerowanie na ludziach w tragicznej sytuacji życiowej?
 Podczas rozmowy telefonicznej, gdy zadaliśmy pierwsze pytanie, mieszkaniec Gołąbek odpowiedział, że oczywiście zasługuje na otrzymanie nagrody Nobla. Gdy dociekaliśmy dlaczego tak uważa, stwierdził - Niech pan otworzy sobie moją stronę internetową i tam jest wszystko napisane. A w ogóle to nie będę z panem rozmawiał. Wie pan kim pan jest - rzucił do słuchawki i przerwał połączenie.

Roman Wolek
Pałuki nr 1025 (40/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości