Reklama

Strażak zniszczył przystanek, wójt zlecił rozbiórkę

W tym miejscu doszło do kolizji drogowej z udziałem strażaka z Wójcina. Po murowanym przystanku pozostały tylko dwie ławeczki i kosz na śmieci.

    fot. Paweł Lachowicz

Jeziora Wielkie, strażak, wójt, przystanek, rozbiórka
     Strażak zniszczył przystanek, wójt zlecił rozbiórkę
     Mieszkańcy Jezior Wielkich głowili się, jak to możliwe, że przez noc zniknął przystanek i to na dodatek murowany. Ustaliliśmy, że wjechał w niego prywatnym autem strażak Mariusz L. z Wójcina. Tłumaczy, że uciekał na pobocze drogi przed tirem. Nie ma na to świadków, dostał od policji mandat 200 zł.

     22 sierpnia mieszkańcy gminy Jeziora Wielkie pytali reportera, czy wie, w jaki sposób zniknął murowany przystanek znajdujący się przy drodze krajowej nr 25 w Jeziorach Wielkich.
     - Jednego dnia był, na drugi było już po przystanku. Podobno wjechał w niego swoim samochodem strażak jadący do Jezior Wielkich, a że jest strażakiem gmina szybciutko posprzątała, żeby nikt nic nie widział. Nawet policja o niczym nie wie - mówili mieszkańcy.
     Postanowiliśmy sprawę zbadać. Jak się okazało, mieszkańcy są dobrze poinformowani. Rzeczywiście do zdarzenia doszło 13 sierpnia z udziałem jednego ze strażaków. Jak ustaliliśmy, był to Mariusz L. z Wójcina.
     Spotkaliśmy się z wójcińskim strażakiem. Z informacji, jakie od niego uzyskaliśmy, wynika, że w momencie zdarzenia przebywał on na urlopie, a do Jezior Wielkich jechał prywatnym samochodem.
     - Jechałem w kierunku Jezior Wielkich. Na łuku tir jadący od strony Konina zajechał mi drogę, więc skręciłem w prawo. Złapałem pobocze i jak chciałem wyprostować, to wpadłem w poślizg, obróciłem się i uderzyłem prawą stroną samochodu w przystanek. Ten tir tak się naddał na łuku, że w części zajął mój pas i mogłem wjechać mu pod tylne koła naczepy. Ja odbiłem i wolałem pojechać poboczem. Jak ustaliliśmy, do zdarzenia doszło o 10:00 rano, a jezdnia była mokra po opadach deszczu.
     - Najgorsze jest to, że nie nikt nie jechał i nie miałem świadków. Nie miałem możliwości spojrzeć w lusterko i zapamiętać numerów rejestracyjnych, bo próbowałem wyprostować samochód. Dlatego dostałem mandat. Na szczęście jechałem wolno. W zasadzie była to wina kierowcy tira, tylko że on uciekł z miejsca zdarzenia - relacjonuje poszkodowany Mariusz L.
     Na miejsce przybyła jednostka OSP z Jezior Wielkich. Akcją dowodził Arkadiusz Kowalski oraz policja z Jezior Wielkich. Przybył wójt Zbysław Woźniakowski oraz pracownicy jeziorańskiej komunalki. Po zdarzeniu przystanek nie nadawał się już do użytku i stwarzał zagrożenie. W związku z tym decyzją wójta został rozebrany przez pracowników komunalki.
     Jak ustaliliśmy, z powodu braku świadków zdarzenia i uszkodzeniu mienia komunalnego, kierowca, który wjechał w przystanek, został ukarany mandatem karnym w wysokości 200 zł.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1124 (35/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości