Strzelno, Włostowo, szkoła, gimnazjum, mieszkańcy, sesja
Proszę zejść z tych stołków urzędniczych do ludzi
Część mieszkańców rejonu nadgoplańskiego straszy władze powiatu, że nie pośle swoich dzieci do gimnazjum włostowskiego w budynku LO w Strzelnie. Opozycja z PO naciskała podczas sesji na rządzącą koalicję PSL/SLD, by nie unikali rozmowy i spotkali się z mieszkańcami. Starosta zaproponował na miejsce spotkania LO w Strzelnie. Rodzice woleli, by było to gimnazjum we Włostowie.
Od dwóch miesięcy radny Platformy Obywatelskiej Wojciech Baran porusza podczas Rady Powiatu Mogilno sprawę rodziców z Rzeszynka (gm. Jeziora Wielkie) i okolic niezadowolonych z przeniesienia gimnazjum z Włostowa do budynku LO w Strzelnie. Przypomnijmy, że w tej sprawie zostało już zawarte porozumienie między starostwem powiatowym a gminą Jeziora Wielkie i od 1 września gimnazjum włostowskie znajdzie się w Strzelnie i wejdzie w skład Zespołu Szkół, który utworzą ponadto: liceum ogólnokształcące, technikum i szkoła zawodowa.
Gdy na sesji lutowej radny zgłaszał ten problem, na sali nie znalazł poparcia dla swych słów.
OBAWY RODZICÓW
Na sesję 30 marca przyjechało 3 reprezentantów rodziców z gminy Jeziora Wielkie. Radny Baran obwieścił, że w okresie między sesjami potwierdziło się, iż zdecydowana część rodziców jest przeciwna zmianom i ma duże obawy co do tej reformy.
Przypomniał, że razem z gimnazjum do Strzelna przechodzi 18 nauczycieli. Radny głośno stawiał pytania, czy nie zabraknie dla nich pracy, zwłaszcza, że wicestarosta Tadeusz Szymański już na lutowej sesji mówił, że do gimnazjum włostowskiego pójdą tylko uczniowie z gminy Jeziora Wielkie i ewentualnie inni, ale tylko najlepsi za zgodą dyrektora szkoły.
Radny Baran zwracał uwagę, że wśród rodziców panuje całkowity brak informacji odnośnie skutków przeniesienia gimnazjum do Strzelna. Rodzice mają obawy, że ich pociechy trafią do szkoły, gdzie będą starsze roczniki w LO. Nie wiedzą, jak zostaną rozwiązane dowozy do szkoły, czy nie wydłuży się ich dzieciom droga dojazdu. Radny pytał starostę, co się stanie, gdy rzeczywiście rodzice poślą swoje pociechy do innych okolicznych gimnazjów, do Kruszwicy, Wilczyna czy do Janikowa.
- My radni nie mieliśmy żadnych informacji, że tam jest sprzeciw. Wręcz odwrotnie, zapewniano, że wszyscy są zadowoleni - radny Baran odnosił się do sesji lutowej, gdzie radni głosowali uchwałę o powołaniu zespołu szkół i o podpisaniu porozumienia z Jeziorami Wielkimi. - Rozumiem, że gmina Jeziora Wielkie ma problem z głowy, ale powiat mogileński? Co się stanie, gdy zabraknie młodzieży? - pytał radny PO.
Radny przestrzegał: - Pod względem prawnym jest w porządku. Jednak bez społecznej akceptacji rodziców z gminy Jeziora Wielkie, ta sprawa może upaść (...) Wszystko odbyło się ponad ich głowami. Co będzie jak nie poślą dzieci do Strzelna?
Zdaniem Wojciecha Barana, najpierw Zarząd Powiatu powinien wyjść do rodziców i zyskać ich zrozumienie, a dopiero potem przeprowadzać zmiany.
NIKT ICH NIE PROSIŁ
Starosta Tomasz Barczak tłumaczył radnemu, że wszystkie spotkania w sprawie przeniesienia gimnazjum na terenie gminy Jeziora Wielkie odbywały się z inicjatywy wójta. Mówił, że ani on, ani nikt z Zarządu Powiatu nie jest na terenie gminy gospodarzem, dlatego nie uzurpował sobie prawa do organizowania jakichkolwiek spotkań. Ponadto przypomniał, że opinia Rady Rodziców także była pozytywna.
Także naczelnik wydziału oświaty Andrzej Konieczka tłumaczył, że nie uczestniczył w żadnym spotkaniu z rodzicami, gdyż nigdy nie było takiego zaproszenia.
Podobnie wypowiadał się starosta Tomasz Barczak: - Nikt mnie nie prosił, żebym tam pojechał. My bardzo chętnie pojedziemy na takie spotkanie. Starosta dodał, że na przejściu gimnazjum do budynku LO starostwo nie robi żadnego interesu: - Taki interes od zaraz robi gmina Jeziora Wielkie. Liczymy na to, że do na przyjdzie młodzież w tym i kolejnych latach.
PATENT
Rodzicom, którzy obawiali się o los dzieci w szkole, gdzie będą starsze licealne roczniki, starosta zdradził, że najmniej problemów wychowawczych jest na przykład w Bielicach, gdzie w Zespole Szkół jest LO i gimnazjum. Zdradził rodzicom swój patent na wychowanie: - Starszyzna wychowuje młodzież i to dobrze wychowuje, a nauczyciel czuwa nad tym. Tak jak za naszych czasów. Po Bielicach widać, że daje to dobre efekty.
Także wicestarosta Tadeusz Szymański nie czuł się winny tego, że nie doszło do spotkania z rodzicami. - Zarząd też nie. Nie było takiej woli ze strony władz gminy Jeziora Wielkie - mówił.
ZEJŚĆ DO LUDZI
Całej tej przepychanki władzy nie mógł zrozumieć inny radny PO Witold Pochylski.
Słowa, które wypowiedział: - Proszę zejść z tych stołków urzędniczych i zejść do ludzi - zrobiły na staroście Barczaku i innych urzędnikach duże wrażenie. Słowa, jakie dalej wypowiadał radny padły na tej sali po raz pierwszy. Mówił, że rodziców, którzy przyjechali na sesję ,nie interesują jakieś przepychanki między władzami i oni mają prawo domagać się pełnej informacji. Mówił, że to jest idealna okazja, żeby poinformować mieszkańców o miejscu i terminie spotkania z nimi.
Już wcześniej z ust naczelnika Konieczki padła propozycja takiego spotkania w Zespole Szkół w Strzelnie. Jednak radny Pochylski uważał, że władza powinna to trochę inaczej rozegrać.
- Jak inaczej? - nie rozumiał starosta Barczak.
- No właśnie panie starosto, pan się tak irytuje - Witold Pochylski zwrócił uwagę staroście Barczakowi na jego zachowanie.
Również radny Wojciech Baran apelował do starosty, członków Zarządu Powiatu i naczelnika Konieczki: - Nie stawiajcie się w pozycji urzędnika czy polityka. Ale żebyście wyszli do mieszkańców. A nie sprawa załatwiona, porozumienie podpisane.
Starosty próbował bronić członek Zarządu Wiesław Gałązka. Pytał rodziców, czy było zaproszenie na takie spotkanie i czy zostało zlekceważone. Mówił, że trudno sobie wyobrazić taką sytuację, że: - Starosta chodzi od domu i agituje.
Przyciśnięty do muru przez opozycję z PO starosta zaproponował w końcu rodzicom termin spotkania na 11 kwietnia, ale w siedzibie LO w Strzelnie. Trójce rodziców ta propozycja nie przypadła do gustu. Mówili, że spotkanie powinno odbyć się na terenie gminy Jeziora Wielkie.
PRZYTYK DO BARANA
Starosta zaatakował nieobecnego wójta Jezior, że jest to bardzo zły objaw, gdy na sesję przyjeżdżają rodzice, a wójta nie ma. - To jest nieładnie, że my za jego plecami się porządziliśmy - mówił. Miał pretensje także do radnego Barana, że skoro ściągnął rodziców na sesję, to mógł także zadbać o to, by był wójt Zbysław Woźniakowski.
Radny przypomniał, że wójt otrzymuje z biura Rady Powiatu zaproszenie, dlatego słowa starosty są nie na miejscu. - Nie wiem, skąd taki atak na mnie. Nie ma powodu, żeby mnie atakować za to, że wykonuję swój mandat - mówił szef Klubu Radnych PO.
DWA SPOTKANIA
Ostatecznie starosta proponował na sesji rodzicom spotkanie 11 kwietnia w budynku LO. Ale, przynajmniej w części oficjalnej sesji nie doszło do jakichś konkretnych ustaleń. Rodzice optowali w rozmowach między sobą przy stole, że do spotkania powinno dojść, ale u nich we Włostowie.
Ostatecznie okazało się, że wczoraj o 1700 (już po zamknięciu tego numeru Pałuk) odbyły się dwa spotkania.
Jak do tego doszło?
4 kwietnia w Gazecie Pomorskiej ukazał się komunikat, że zebranie z inicjatywy starosty Tomasza Barczaka oraz komisji edukacji kultury i zdrowia Rady Powiatu dla wszystkich zainteresowanych rodziców dzieci uczęszczających do gimnazjum we Włostowie odbędzie się 11 kwietnia o 1700 w gmachu Zespołu Szkół Licealnych w Strzelnie.
Z naszych informacji wynika, że starosta wystosował także pismo do proboszczów parafii z terenu gminy Jeziora Wielkie, aby ci podczas mszy św. odczytali informację o zebraniu, które odbędzie się w liceum w Strzelnie. Po jednej ze mszy część rodziców poszła do jednego z proboszczów i powiedziała mu, że jest inne miejsce zebrania. Powiedzieli, że zebranie jest owszem 11 kwietnia o 1700, ale w gimnazjum we Włostowie. Podobno w innym kościele przekazali tę samą informację przez ministranta. Proboszczowie myśląc, że to oni popełnili błąd na następnych mszach świętych informowali już o tym, ze spotkanie odbędzie się we Włostowie. Zrobił się w związku z tym niezły galimatias i ostatecznie w środę odbyły się dwa spotkania - jedno w liceum w Strzelnie, a drugie we Włostowie. Z naszych informacji wynika, że na jednym spotkaniu miał być starosta Barczak i naczelnik Andrzej Konieczka, a na drugim wicestarosta Szymański i sekretarz powiatu Stefan Łukomski.
10 kwietnia starosta na stronie internetowej Starostwa Powiatowego zamieścił informację tej treści: W związku z pojawiającymi się informacjami jakoby miejsce spotkania rodziców dzieci uczęszczających do Gimnazjum we Włostowie uległo zmianie, informuje iż zarówno miejsce, jak i godzina planowanego spotkania NIE ULEGŁY zmianie. Jeszcze raz zapraszam wszystkich zainteresowanych rodziców na spotkanie w dniu 11.04.2012 r. o godz. 17.00 w Zespole Szkół Licealnych w Strzelnie ul. Gimnazjalna 7.
O przebiegu obu spotkań napiszemy za tydzień.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1052 (15/2012)
Komentarz
Nie będą nam tu radni rządzić
Zdawałoby się, że zamieszanie wokół przeprowadzonej reformy oświaty w gminie Jeziora Wielkie się skończyło. Większość rodziców pogodziła się z faktem, że ich pociechy do gimnazjum będą dojeżdżały do Strzelna, bo tam powstał Zespół Szkół, w skład którego wchodzi m.in. Gimnazjum we Włostowie. Jest to nadal szkoła gminna, zmienia się tylko jej siedziba. Wójt wraz z urzędnikami oraz starosta i jego pracownicy zadbali o to, by reorganizacja oświaty - w tym przypadku przeniesienie gimnazjum z Włostowa do Strzelna - była jak najmniej bolesna. W związku z tym pracy nie stracili nauczyciele, którzy do Strzelna przechodzą wraz z uczniami, uczniowie zyskują komfort nauki, a gmina wielkie oszczędności. Już kilkakrotnie w tym miejscu gratulowałam radnym rozsądku, bo po głosowaniu nad reformą widać było, którym z nich tak naprawdę na sercu leżało dobro dziecka, dobro nauczyciela, i oczywiście dobro gminy.
Ponieważ zdania w tej sprawie nie zmieniłam, powiem po raz kolejny, że dobra dziecka upatruje się w tym, że dzięki przeniesieniu gimnazjum z Włostowa do Strzelna, do pięknie wyremontowanego i niezwykle dobrze wyposażonego dydaktycznie obiektu, z okazałą salą gimnastyczną, wyposażonymi odpowiednio gabinetami przedmiotowymi, obserwatorium astronomicznym, mogą spełnić się marzenia młodzieży o lepszym starcie w dorosłe życie. Dobro nauczyciela to zachowane dla nich etaty, natomiast dobro gminy to przede wszystkim oszczędności.
Niestety, wśród mieszkańców gminy są nadal rodzice, choć bardzo znikoma ich ilość, którzy cały czas próbują za wszelką cenę postawić na swoim. Wokół tych trzech osób o jednakowym nazwisku, którzy cały czas nie pogodzili się z przeprowadzoną reformą, nie widać już innych rodziców. Na sesję powiatową też przyszli tylko w trójkę. W mojej ocenie oni w tej chwili burzą spokój uczniów i ich rodziców tylko po to, aby udowodnić, że oni tutaj rządzą, że nie wójt ani radni, ani starosta będą decydować o losie szkoły i ich dzieci. Oni tylko we własnym mniemaniu mają rację.
Nie rozumiem w tym momencie postępowania radnego Wojciecha Barana, który nagle obudził się i zastanawia się, czy rodzicom, ich dzieciom nie dzieje się krzywda. Mówi, że nie było spotkań mediacyjnych z rodzicami. Otóż one były, każdy mógł na nie przyjść, także radny Baran. Może wówczas wiedziałby, jak naprawdę sprawy się mają. Gdzie on wtedy był? Przecież mógł z rodzicami rozmawiać jeszcze przed podjęciem uchwały. Niestety, tego nie zrobił, a teraz wraz z trójką rodziców próbuje wzbudzić kolejny niepokój wśród społeczeństwa Jezior Wielkich. Po co, skoro nawet prawnicy wojewody nie dopatrzyli się uchybień w związku z przeprowadzoną reformą na terenie gminy Jeziora Wielkie?
Popieram w tym momencie tych jeziorańskich mieszkańców, którzy obserwując całe zamieszanie wokół oświaty i wielkie zaangażowanie się w tę sprawę polonistki z gimnazjum, która notabene nie ma dzieci w tej szkole i nie mieszka na terenie gminy, powiedzieli mi, że widzą cały scenariusz tak: - 1 września pani polonistka z uśmiechem na twarzy wsiądzie w autobus szkolny i pojedzie do pracy do Strzelna, tak jakby nigdy nic się nie stało, a rodzice nadal żyć będą w niepokoju, czy aby ich dzieci będą miały w Strzelnie dobrze. Ona zawsze będzie mogła powiedzieć, że przecież zrobiła wszystko, co było możliwe. No cóż, nie udało się. Ja myślę podobnie jak ci mieszkańcy gminy, tylko współczuję tym ludziom, którzy będą zmuszeni z taką osobą współpracować.
Nadal uważam, że reforma gminnej oświaty na terenie gminy Jeziora Wielkie bez dwóch zdań była konieczna. Dzięki rozsądkowi części radnych dzieci będą miały lepsze warunki nauczania, a gmina będzie mogła poprawnie funkcjonować. O to przecież w reformie chodziło.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1052 (15/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze