Reklama

Trenerzy młodzieżowi całą rundę pracowali na czarno

Od początku lipca nie mają podpisanych umów i nie otrzymywali wynagrodzenia
    Trenerzy młodzieżowi całą rundę pracowali na czarno
    Sytuacja w Pogoni Mogilno staje się powoli dramatyczna. Jak wynika z naszych informacji zadłużenie na dzień dzisiejszy w klubie wynosi około 50.000 zł. Klub nie pozyskuje w ogóle sponsorów, liczy tylko na dotacje gminne. Norbert Dombek i Cezary Dworek zapowiadają, że bez umów nie będą już pracować w Pogoni. Zarzucają prezesowi Sierackiemu, że nie jest słowny, unika ich a los drużyn młodzieżowych nikogo z zarządu nie obchodzi.

Trener juniorów młodszych Norbert Dombek rozważa rezygnację z pracy w klubie 
fot. Robert Łuczak

    Większość kibiców interesuje się jednak tylko losem drużyny seniorów grającej w IV lidze. Na uboczu zainteresowania pozostają zespoły młodzieżowe, w których gra około 100 młodych sportowców. Właśnie tam trudna sytuacja klubu daje się szczególnie we znaki. Nikt z zarządu klubu w rundzie jesiennej nie był zainteresowany ich sprawami. Zapatrzeni w trudną sytuację finansową włodarze za wszelką cenę chcieli zaspokoić żądania piłkarzy seniorów i to przede wszystkim armii zaciężnej. Często kosztem juniorów, trampkarzy, młodzików i orlików zarząd przeznaczał dotację z Urzędu Miejskiego na drużynę seniorów. Wypłacone pieniądze seniorom nie zostały wykorzystane przez grupy młodzieżowe.
    Taka polityka władz klubu doprowadziła do dramatycznej sytuacji w drużynach młodzieżowych. Zespoły nie miały transportu na mecze wyjazdowe lub podjeżdżał na wyjazd 1 bus 8-osobowy. Zespół piłkarski, także  młodzieżowy, liczy 11 zawodników. Tak więc nie było możliwości wyjazdu na mecze 1 busem. Trenerzy, kierownicy, a nawet rodzice byli zmuszeni dostarczyć zawodników własnym transportem na mecze. Za te wyjazdy nikt z dowożących nie otrzymał zwrotu kosztów.
    To jednak nie koniec problemów zespołów młodzieżowych. Mimo otrzymanej dotacji na te drużyny z gminnej kasy, zarząd klubu z żadnym z trenerów nie podpisał umowy na prowadzenie zajęć treningowych i spotkań ligowych danej drużyny. Na innych zasadach pracuje w klubie trener juniorów starszych i dodatkowo grający w seniorach Maciej Hanczewski. Do 18 grudnia żaden szkoleniowiec nie miał podpisanej umowy. W praktyce zespoły były trenowane, lecz klubu nie wiąże obecnie żadne zobowiązanie względem szkoleniowców.

Trener orlików Cezary Dworek będzie trenował drużynę tylko wtedy, jak dostanie umowę na rundę wiosenną fot. Robert Łuczak

    Dotychczas instruktorzy drużyn młodzieżowych otrzymywali miesięcznie 200 zł brutto, czyli około 165 zł na rękę. W rundzie jesiennej mieli ustne zapewnienie prezesa Michała Sierackiego, że wypłacone będzie im wynagrodzenie za okres pracy jesienią. Mogileńscy trenerzy widząc prezesa często pytali go w obecności osób trzecich o umowy i gratyfikacje finansowe. Niestety, zawsze prezes odpowiadał wymijająco albo unikał odpowiedzi.
    Trenerzy drużyn młodzieżowych chcą, żeby ten problem został poruszony na Radzie Sportu. 20 grudnia odbędzie się zebranie Rady Sportu z burmistrzem, na którym prawdopodobnie zostanie ten drażliwy dla zarządu Pogoni temat poruszony.
    15 grudnia zespół orlików Pogoni został zaproszony na turniej halowy do Trzemeszna. Wpisowe do zawodów wynosiło 100 zł. Mimo zapewnień prezesa Sierackiego tuż przed wyjazdem trener Cezary Dworek poza torbą ze sprzętem nie dostał ani grosza. Tylko dzięki uprzejmości organizatorów orlicy Pogoni mogli zagrać w tym turnieju. Na szczęście żaden z młodych piłkarzy o tym nie wiedział. Orlicy zagrali bardzo dobrze, wygrywając turniej (piszemy o tym w Pałuckim Kurierze Sportowym).
    Norbert Dombek, trener juniorów młodszych Pogoni, powiedział nam: - Nie podpisałem żadnej umowy i nie dostałem za rundę jesienną żadnych pieniędzy. Jeżeli tak dalej będzie, to mocno muszę się zastanowić, czy dalej pracować w klubie. Są to niewielkie pieniądze, lecz uczciwie zapracowane. Każdy liczy na chociaż trochę pieniędzy, szczególnie teraz przed świętami. Niestety w „Pogoni” nikt ze mną i kolegami na ten temat nie rozmawia. Zawsze są jakieś obiecanki, nigdy nie były pieniądze wypłacone na czas. Może zarządowi nie zależy na naszej pracy i woli zatrudnić innych trenerów.
    Cezary Dworek, trener orlików, tak opowiada o zaistniałej sytuacji: - Wiem od księgowej pani Zdzisławy Kąkolewskiej, że umowy są przygotowane. Jednak nikt z zarządu do mnie się nie zwrócił, abym podpisał stosowny dokument. Miałem słowne zapewnienie od prezesa Sierackiego, że do 10 grudnia zostanie podpisana ze mną i kolegami trenerami umowa i dostaniemy wynagrodzenie. Niestety kolejny raz prezes nie jest słowny. Praca trenerska to moja pasja. Mogę to robić, lecz nie muszę. Myślę, że zrobiłem z chłopakami kawał dobrej roboty. Efekty były widoczne. Nie chciałbym tego marnować. Dlatego chcę dalej prowadzić orlików. Jednak teraz będę trenował tylko od czasu, kiedy dostanę konkretną umowę z klubem. Bez umowy nie mam zamiaru trenować. Prezes Sieracki jest osobą bardzo niesłowną. To typowy teoretyk, który potrafi świetnie manipulować, jednak chyba pora, aby spojrzał na swoją pracę w klubie. Jeżeli ktoś nie będzie szanował pracy innych, to jak może liczyć na szacunek i zrozumienie. Czekałem i koledzy również ze spokojem, jednak kiedyś okres tolerowania niekompetencji i braku jakichkolwiek zahamowań moralnych ze strony prezesa musi się skończyć.
    Marek Czerwiec, opiekun trampkarzy: - Ja mogę pracować z zespołem za darmo. Oficjalnie to mogę powiedzieć, że do tego interesu to sporo dokładam własnych środków, ale robię to, bo to lubię i sprawia mi przyjemność, a przy okazji jest z tego jakiś sportowy wynik, co jeszcze dodatkowo mobilizuje do pracy. Każda wygrana to mój sukces i drużyn nie zarządu,  prezesa czy jakiegokolwiek seniora. Oni nie mają żadnego prawa to wypowiadania się na temat tej drużyny. Dobro chłopców jest dla mnie  najważniejsze, jednak zarząd powinien się mocno zastanowić nad swoim postępowaniem. Ja nie zrezygnuję, będę trenował dalej za darmo, ale jeżeli są z gminy przeznaczone pieniądze na jakąś drużynę, to niech te pieniądze pójdą tam, gdzie mają, a nie na wynagrodzenie seniorów. Jeżeli jest prawdą, że jeden piłkarz „Pogoni” zarabia prawie 2.000 zł miesięcznie, a na zespół młodzików czy trampkarzy gmina przeznacza 6.000 zł na rok i z tego jeszcze są zabierane pieniądze na seniorów - to już jest patologia. Ktoś musi się poważnie zastanowić nad tym, co robi i jak wydaje nie swoje pieniądze.
    Sławomir Woźniak sekretarz klubu: - Z panią księgową przygotowaliśmy już umowy z trenerami.     Muszą je tylko podpisać. Niestety, jest problem z pieniędzmi, których obecnie nie ma. Gdy wpłyną pieniądze do kasy klubowej to uregulujemy zaległości względem trenerów. Staramy się znaleźć pieniądze, by opłacić trenerów. Najpierw musimy uregulować zobowiązania z seniorami, którzy są wizytówką klubu i miasta.
    Pogoń w styczniu podpisała umowę z gminą o wykonaniu zadania dotyczącego poszczególnej drużyny młodzieżowej. Gmina wpłaciła ostatnią ratę już w październiku. Tak więc teoretycznie do tego czasu trenerzy powinni już mieć wypłacone wynagrodzenie za pracę w rundzie jesiennej.  Nikt z zarządu klubu nie potrafił racjonalnie wyjaśnić przyczyn nieopłacenia pracy szkoleniowców, mimo otrzymania na to pieniędzy z Urzędu Miejskiego.
    Z naszych informacji wynika, że problem ten dotyczy również II drużyny Pogoni. Edward Abram nie otrzymał jeszcze wynagrodzenia za swoją pracę jesienią. Edward Abram nie chciał się wypowiedzieć na ten temat. Według naszych informacji, zarząd Pogoni ma również zobowiązania wobec  trenera Pogoni I Grzegorza Nowaczyka, który definitywnie zrezygnował z pracy w klubie, tłumacząc to poprawą sytuacji materialnej klubu. Jednak większość kibiców  uważa, że  brak wynagrodzenia za kilka miesięcy był decydujący powodem rezygnacji. Jak dowiedzieliśmy się od jednej z osób związanych z seniorami: - Przed meczem  z „Olimpią” Grudziądz (10 listopada) wynagrodzenie otrzymał Maciej Hanczewski, trener nic nie dostał, więc pojechał do prezesa Sierackiego do domu i tam rzekomo zażądał wynagrodzenia i zrezygnował z pracy w klubie. Włodarze Pogoni przez blisko miesiąc ukrywali ten fakt  przed opinią publiczną.
    Zespoły młodzieżowe Pogoni Mogilno są w czołówce swoich rozgrywek. Trampkarze są na II miejscu, juniorzy młodsi na III, a młodzicy na IV. Na V miejscu rozgrywki zakończyli juniorzy starsi. Najgorzej w całym klubie wypadł zespół seniorów, który pomimo ogromnych nakładów finansowych zajął dopiero XI miejsce  z nikłymi szansami na awans do III ligi. Spore szanse na awans do ligi wojewódzkiej mają natomiast trampkarze i juniorzy młodsi. Wynagrodzenie najlepiej opłacanego piłkarza w klubie równe jest sumie otrzymanej dotacji w Urzędu Miejskiego na 4 zespoły młodzieżowe, w których gra i trenuje około 80 młodych piłkarzy.
    Prezes klubu Michał Sieracki powiedział nam, że zarząd w sprawie wypłat dla trenerów miał zebranie. - Postanowiliśmy, że do końca roku odbędzie się z nimi spotkanie, na którym mają przedstawić plany treningowe na 2008 r. Postaramy się na tym spotkaniu spłacić choć część zobowiązań. W kwestii dojazdów na mecze problem wynika z przyczyn obiektywnych. W jednym dniu wyjeżdżało na mecze kilka drużyn, a nie było tylu gimbusów. Celowo wybieraliśmy drużynę trampkarzy, ponieważ rodzice są tam najbardziej zaangażowani i zawsze dowiozą piłkarzy na mecze.

Robert Łuczak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 827 (51/2007)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości