Ratusz w Strzelnie
Urzędnicy chcą lepiej zarabiać
Ewaryst Matczak obiecuje podwyżki. Zaraz jednak dodaje, że wszystkich one nie zadowolą, bo będą na minimalnym poziomie.
Od dnia ogłoszenia wyników wyborów samorządowych (początek grudnia 2010 r.) w Urzędzie Miejskim w Strzelnie trwa reorganizacja. Burmistrz Ewaryst Matczak twierdzi, że w ten sposób chce spełnić postulaty i oczekiwania mieszkańców względem Urzędu Miejskiego, które wyborcy zgłaszali mu w trakcie kampanii wyborczej.
Na początku stycznia burmistrz wprowadził chipy i tym samym możliwość elektronicznego rejestrowania czasu pracy urzędników (pisaliśmy o tym w nr 4 w artykule Chipy i krawaty - broń na urzędników).
Kolejnym aktem dyscyplinowania urzędników w strzeleńskim ratuszu jest żądanie burmistrza, aby panowie przychodzili do pracy ubrani w koszule i krawaty. Część urzędników prosiła reportera o zachowanie anonimowości. Twierdzą oni, że zarabiają w ratuszu tak mało, że nie stać ich na kupno nowych koszul i nowych krawatów. Burmistrz miał jednak na zebraniu z załogą powiedzieć, że jak się komuś nie podoba, to w Urzędzie pracować nie musi. Burmistrz Matczak potwierdził reporterowi, że dyspozycje odnośnie koszul i krawatów były wydane i on zamierza te polecenia respektować. Obecnie w Urzędzie Miejskim prowadzone są przesunięcia kadrowe i personalne.
Niedawno na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej Piotra Pieszaka wpłynął wniosek podpisany przez większość pracowników strzeleńskiego Urzędu (ponad 50 osób), który dotyczył podwyżki wynagrodzeń pracowników. Urzędnicy napisali, że w związku ze zmianami reorganizacyjnymi dokonującymi się w strzeleńskim Urzędzie wnoszą, aby ich pensje zwiększyć, gdyż są jednymi z najniższych w województwie.
Podczas ostatniej sesji przewodniczący Pieszak prosił burmistrza o ustosunkowanie się do wniosku urzędników. - W Urzędzie prowadzone są obecnie przesunięcia kadrowe i personalne. Być może po tych zmianach do dyskusji o podwyżkach powrócimy. Jednak z całą pewnością nie będą to takie podwyżki, których pracownicy oczekują. Będą to - już dziś zaznaczam - podwyżki na minimalnym poziome i zapewne nie wszystkich one zadowolą - odpowiedział burmistrz Matczak.
Krótko po sesji odbyło się kolejne zebranie pracownicze zwołane przez burmistrza. Na tym zebraniu burmistrz przypomniał o respektowaniu jego zaleceń odnośnie ubioru oraz dostosowywanie się do jego wszystkich zaleceń. Niektórzy urzędnicy mówili, iż czuli wielki niesmak po zebraniu. Twierdzili, że burmistrz lepiej traktuje pracowników interwencyjnych niż urzędników. Podczas zebrania burmistrz miał powiedzieć, że jeśli ktoś nie ma zamiaru wypełniać jego poleceń - może od razu się zwolnić. Miał także powiedzieć, że on wie, kto na niego nie głosował podczas ostatnich wyborów i najlepiej żeby te osoby same się zwolniły, a nie nadal rzucały mu kłody pod nogi.
- Na dzień dzisiejszy postawiłem pracownikom pewne warunki, wymagam od nich pewnych zachowań. Chciałbym, aby była wola wspólnych porozumień i uzgodnień - powiedział reporterowi Pałuk burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 993 (8/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze