Reklama

Usunął rzeczy Reginy Winieckiej

Jeziora Wielkie, pozew sądowy, mieszkanie, umowa najmu
     Usunął rzeczy Reginy Winieckiej
     - Jadą „Pałuki”, będę na pierwszych stronach gazet - tak miał powiedzieć Jacek Leśniewski, widząc nadjeżdżającego reportera. Z reporterem rozmawiać jednak nie chciał.

Przewiezione rzeczy pani Winieckiej układane były na podwórku przy posesji jej syna fot. Paweł Lachowicz

     Wczoraj, 20 lipca właściciel budynku domu parafialnego zakupionego od parafii w Jeziorach Wielkich Jacek Leśniewski usunął z mieszkania, które zajmowała Regina Winiecka cały jej dorobek życia. Meble, sprzęt AGD, ubrania. Spakował wszystko na samochód ciężarowy i przewiózł na posesję Hieronima Winieckiego, gdzie obecnie przebywa pani Regina wraz z córką Haliną. Na miejscu wraz z ekipą rozładował cały dobytek obu pań umieszczając go na podwórku posesji.
     - Dzisiaj panowie zarządzili sobie przeprowadzkę.
     - Pan Leśniewski ustawił sobie kamerę na słupku i wszystko filmuje. Jak wynosili tam z mieszkania, to nikogo z nas tam nie było. Mama się teraz rozchorowała. Byłem w sądzie i wiem, że to jest sprawa karna. Dzwoniłem też na policję. W każdym komisariacie wiedzą o naszej sytuacji, ale nikt się tym nie interesuje. Jak dzwoniłem do Mogilna, to powiedzieli mi, że przecież to jest Jacka własność. Jak tak mówią, to rozumiem, że to są koledzy. W takim razie musiałbym zadzwonić do mecenas i napisać skargę na policję w Jeziorach Wielkich, bo oni się w ogóle nie interesują, bo nazwisko Leśniewski się liczy. Bociański, jako dzielnicowy się nie interesuje. Piaskowski powiedział nam od razu, że nie wygramy tego. Ze strony policji nie ma w ogóle takiego podejścia, żeby ludziom pomóc. Ani w Strzelnie ani w Mogilnie - mówi rozgoryczony syn pani Reginy, Hieronim Winiecki.
     Po chwili dodał, że będzie musiał pojechać do Skulska i kupić plandeki, żeby przykryć wszystko, co zwieźli z mieszkania, które zajmowała jego matka. W swoim domu nie ma nawet miejsca, żeby wszystko pochować.
     Podczas naszego pobytu w Jeziorach Wielkich drugi syn pani Reginy, Jan Winiecki nie wytrzymał nerwowo sytuacji i w kierunku Jacka Leśniewskiego wykrzykiwał: - Jak tak można wejść bez obecności mojej mamy do mieszkania? Jak ty, to sobie wyobrażasz chłopie? Co ty jesteś wszechwiedzącym Bogiem do ch... . Powinieneś przecież komuś powiedzieć do cholery. Jakby ktoś tobie poszedł wyciągać Twoje manele bez Ciebie. Jak to tak można? Wiesz, co tam było. A może mama miała złoto schowane. To bezprawie jest. Jak można wchodzić, jak nie było tam właściciela? Mówi że było 35 zł, a może 350 zł. Bo pan Leśniewski; to wszystko mu wolno.

Jacek Leśniewski szykuje rzeczy pani Winieckiej do rozładunku z samochodu fot. Paweł Lachowicz

     Jacek Leśniewski twierdził, że wysłał do pani Reginy i jej córki Haliny pismo, które załączone zostało do dokumentacji przy pozwie. Było to ostateczne wezwanie z dnia 7 lipca 2016 r. o treści: Niniejszym wzywam panie do opróżnienia mojego lokalu mieszkalnego w miejscowości Jeziora Wielkie 58 z rzeczy stanowiących Pań własność. Na odbiór powyższych rzeczy wyznaczam termin 7 dni od daty dostarczenia listu. Po upływie powyższego terminu rzeczy zostaną przywiezione na miejsce Pań zameldowania. Jednocześnie informuję, że jeżeli panie tych rzeczy nie odbiorą, to zostaną one wywiezione na wysypisko śmieci. Tym samym stosownie do treści art. 836 kc. jest naliczana paniom opłata za przechowywanie tych rzeczy w  moim mieszkaniu w wysokości 100 zł dziennie. Pismo zostało podpisane przez Jacka Leśniewskiego i jego żonę Annę.
     Na miejscu spytaliśmy Jacka Leśniewskiego dlaczego podjął decyzję, by samemu usunąć rzeczy z mieszkania. - Nie udzielam informacji – odpowiedział tylko.
     Zdenerwowana i rozżalona pani Regina ze łzami w oczach powiedziała nam: - Wyrzucił mnie i tyle. Nie miałam, gdzie się podziać. Teraz wyrzucił wszystko co moje, bez żadnego problemu. Jak kiedyś poszłam i chciałam, żeby mnie wpuścił to nie chciał, a dzisiaj przyszedł i powiedział, że wyrzuca.
     Hieronim Winiecki dodaje, że we wtorek, 19 lipca skontaktował się z policją. Jednak jego zdaniem ta umywa ręce. - Dzwoniłem wczoraj cały dzień. Nam chodziło o to, aby policjant przyjechał i potwierdził, że jest taka sytuacja. Ja dzwoniłem do Inowrocławia na policję i tam poinformowali mnie, że wzywa się dzielnicowego i z dzielnicowym załatwia się takie sprawy. Pan Leśniewski pytał mi się co z centralnym, czy innymi rzeczami. Tam wszystkie umowy są na mamę. Ja powiedziałem mu, że jak sąd wyda nakaz eksmisji, to się to wszystko zdemontuje, bo co za dwa miesiące będziemy zakładać na nowo – opowiada Hieronim Winiecki.
     Na dzień dzisiejszy Regina Winiecka z córką Haliną Wojewodą mieszkają u syna Hieronima i jego żony Małgorzaty.
     Jest to niewielki budynek mieszkalny z pecy, który pani Regina przepisała synowi. Wszyscy zajmują 25 m2 pokój, który przedzielony jest na dwie części płytą. Dodatkowo w budynku znajduje się kuchnia oraz łazienka i korytarz, które mają powierzchnię 18 m2. W sumie jest to 43 m2. Obecnie przebywa tam 5 osób. Syn państwa Winieckich - Michał śpi na podłodze w pokoju z rodzicami na materacu.
     - W życiu by nam mama tego nie przepisała, gdyby nie miała zapewnienia, że może w budynku parafialnym mieszkać do śmierci. A w rezultacie komuś musiała to przepisać. Proszę powiedzieć czy są u  nas warunki dla 5 osób, w tym 3 kobiet i 2 mężczyzn? Tym bardziej starszych kobiet, które potrzebują spokoju - powiedziała Małgorzata Winiecka.
     Jacek Leśniewski w milczeniu rozładował zawartość samochodu na podwórko posesji i odjechał.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1275 (29/2016)

 

Inne teksty na ten temat:

Ksiądz obiecał z ambony, babcia z córką wyrzucone

Dlaczego mnie pan wyrzuca, miałam tu mieszkać do śmierci

 

 

Przejdź do forum

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości