Reklama

Widmo likwidacji krąży nad głowami strażników

Po Strzelnie pracownicy interwencyjni kolportują list
     Widmo likwidacji krąży nad głowami strażników
     Burmistrz Matczak zapewnia, że z listem nie ma nic wspólnego. Komendant Namieśnik mówi, że polityka burmistrza odnośnie Straży Miejskiej idzie w tym kierunku, żeby dbać o porządek, ale nie zrobić przy tym nikomu krzywdy. Pominąć całą sferę kar.

Komendant Straży Miejskiej w Strzelnie Paweł Namieśnik
   fot. Magdalena Lachowicz

     LIST
     Wielu mieszkańców Strzelna przekazało nam w ostatnich dniach informację, że pracownicy interwencyjni gminy zbierają wśród mieszkańców podpisy pod pismem do władz Strzelna o likwidację Straży Miejskiej. - Moim zdaniem to sprawka burmistrza, który posługuje się cudzymi rękoma. W ten sposób chce ulżyć swoim wyborcom, czyli pracownikom interwencyjnym, którzy popierali go w wyborach, a których niejednokrotnie strażnicy upominali za spożywanie alkoholu w pracy lub przed sklepami, gdzie jest zakaz spożywania alkoholu - powiedział jeden z mieszkańców Strzelna.
     TROPY
     Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak zaprzecza jakoby to on był autorem tego pisma bądź miał z nim cokolwiek wspólnego. Potwierdził natomiast, że także do niego dotarły słuchy, iż taka lista krąży. Twierdzi, że na początku padło podejrzenie o inspirację akcji z listem na jednego z pracowników Urzędu Miejskiego, ale po wyjaśnieniach trop okazał się fałszywy.
     WIZERUNEK
     Burmistrz widzi momenty, kiedy Straż Miejska jest bardzo potrzebna, ale też dostrzega momenty, gdzie strażnicy po prostu przesadzają. - Nie można za głupstwa ludzi karać mandatami, a w przypadku poważnych wykroczeń przestępcy są bezkarni. Częste karanie ludzi za drobiazgi zniechęca ich do naszych strażników. Tym bardziej, że obserwują, że za chuligaństwo i wandalizm ludzi się nie karze, a za drobnostki są zaraz kary finansowe lub skierowanie do sądu. Ja uczulam naszych strażników na te tematy - powiedział burmistrz Matczak.
     Burmistrz dodał, że otrzymuje sporo skarg mieszkańców na działania strażników. Od tego roku będzie przekazywał je do komisji bezpieczeństwa, ładu i porządku publicznego Rady Miejskiej.
     - Wizerunek naszych strażników to psuje sam burmistrz, który podważa ich kompetencje i skutecznie ogranicza ich działania np. przez anulowanie mandatów, co zresztą wykazała kontrola NIK, o której pisaliście w „Pałukach”. Burmistrz po prostu zakazuje strażnikom karania osób, które na mandat zasłużyły - zwraca uwagę jeden z mieszkańców.
     TO PORACHUNKI
     Komendant Paweł Namieśnik o liście słyszał. Chciałby jednak usłyszeć konkretne zarzuty pod adresem strażników. - Ale jeśli pewna grupa osób działa w tym kierunku, żeby po prostu przy tej okazji załatwić swoje prywatne interesy lub porachunki, to ja nie mam w tej sytuacji możliwości obrony - powiedział komendant.       
     Burmistrz Matczak nie prowadził ze strażnikami żadnej rozmowy w sprawie pisma.
     - Straż Miejska w Strzelnie funkcjonuje już 15 lat i jest już tak głęboko zakorzeniona w struktury społeczne, że właściwie nie wyobrażam sobie normalnego życia bez funkcjonowania u nas Straży Miejskiej - powiedział spytany przypadkowo mieszkaniec Strzelna. Natomiast inny mieszkaniec, Andrzej Jamroży tłumaczy, że po prostu nie wyobraża sobie przejścia wieczorem w niektórych miejscach miasta, gdyby nie widział w pobliżu patrolu Straży Miejskiej. - W Strzelnie jest kilka takich miejsc, tylko dzięki strażnikom udaje się powstrzymać pijackie burdy i zaczepki - powiedział Andrzej Jamroży.
     Komendant Namieśnik nie wyobraża sobie, kto w razie likwidacji Straży Miejskiej miałby kontrolować posesje pod względem wywozu śmieci, porządki na wioskach, kto miałby wykonywać częste prewencyjne patrole piesze, kto miałby ścigać osoby spożywające mimo zakazu alkohol przed sklepem, kto miałby obsługiwać monitoring miejski. - Tego wszystkiego zapewne w 100% nie wykona policja, ponieważ nie ma na to środków, nie ma ludzi. A przede wszystkim zajmuje się o wiele poważniejszymi sprawami, jak przestępstwa, kradzieże, wyłudzenia - dodaje Paweł Namieśnik.    
     DBAĆ, NIE KARAĆ
     Za argument po stronie konieczności funkcjonowania strzeleńskiej Straży Miejskiej komendant Namieśnik wylicza np. ilość zgłaszanych do nich interwencji, które w stosunku do lat poprzednich znacznie wzrosły. - Widać, że ludzie obdarzają nas wielkim zaufaniem, dzwonią w wielu sprawach, często są to interwencje domowe, na które zgodnie z prawem zawsze udajemy się w obecności funkcjonariusza policji. Jednak polityka naszego burmistrza dąży w tym kierunku, żeby zrobić wszystko pomijając część restrykcyjną, czyli żeby dbać o porządek, ale nie zrobić przy tym nikomu krzywdy. Ale co zrobić, gdy idąc tą drogą stosujemy pouczenia, które jednak nie przynoszą skutku? Na szczęście mamy możliwość zdyscyplinowania takich osób grzywną i jest to niezbędne dla wprowadzenia poszanowania prawa - dodał Paweł Namieśnik.  
     Na dowód tego, że strażnicy stosują najpierw pouczenie, a gdy to nie skutkuje karzą mandatami komendant przedstawił statystykę prowadzonych kar i pouczeń w 2010 r. Okazuje się, że na 1.500 interwencji nałożono 160 mandatów i 38 wniosków do sądu.
     - W tym momencie rodzi się pytanie, czy naprawdę jesteśmy aż tak restrykcyjni? - pyta Paweł Namieśnik.
     Jego zdaniem, w przypadku podjęcia konkretnych dyskusji nad istnieniem strzeleńskiej Straży Miejskiej powinna odbyć się debata społeczna nad rozwiązaniem, bądź funkcjonowaniem Straży Miejskiej i powinna ona odbyć się z udziałem ludzi z różnych środowisk, władz, szczebli, mieszkańców miasta i wiosek.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 994 (9/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości