Teresa Kujawa mówiła o czymś, czego nie rozumiała
Widziała zwolnienia, których nie było
Przewodnicząca Rady Miejskiej przeprosiła obecnych na sesji za wygłaszane przez siebie opinie, jakoby przy przekształcaniu komunalki doszło do pracowniczych zwolnień.
Przy okazji pytań mogileńskich radnych na ostatniej sesji Rady Miejskiej do dyrektora SPZOZ Jerzego Krigera i do starosty mogileńskiego Tomasza Barczaka w sprawie przyszłego przekształcenia SPZOZ, pojawiła się sprawa ewentualnych zwolnień pracowników. Rozmówcy zapewniali, że do nowej spółki na pewno przejdą automatycznie wszyscy pracownicy. Jednak już ani dyrektor, ani starosta nie chcieli zagwarantować, że w nowej spółce nikt nie straci pracy. - Sorry, nie gwarantuję - mówił dyrektor Jerzy Kriger. Starosta Barczak nie chciał podłożyć ani głowy, ani ręki, że nikt nie straci pracy. Pisaliśmy o tym w 13 numerze tegorocznych Pałuk.
Dziś wracamy do wątku zwolnień i jednej z wypowiedzi przewodniczącej Rady Miejskiej Teresy Kujawy. Mówiła ona, iż wiadomo, że przekształcenia w spółki handlowe ponoszą za sobą skutki. Porównała tę sytuację do przekształcanego w ubiegłej kadencji Zakładu Gospodarki Komunalnej w spółkę. - Tam też musiało wiele ludzi odejść i nikt się nie upominał. My sobie zdajemy sprawę, że przy przekształceniach liczy się rachunek ekonomiczny, ale my tego nie unikniemy. Niech to robi sobie powiat, nie wtrącajmy się. Jak oni chcą, niech tak zrobią. To są ich kompetencje, my nie będziemy im przekształcać - przekonywała mogileńskich radnych.
Burmistrz Leszek Duszyński ze swego miejsca protestował przeciwko porównaniom przekształcania SPZOZ do ZGK. - No też byli ludzie zwalniani - zdziwiona słowami burmistrza mówiła Teresa Kujawa. Burmistrz stanowczo zaprzeczył i zapewnił, że nikt nie był zwolniony.
- Nikt nie był zwolniony? - zaskoczona była radna Kujawa.
Radny Paweł Molenda usiłował tłumaczyć słowa przewodniczącej: - Pani przewodnicząca może nie do końca to sprecyzowała odnośnie Zakładu Gospodarki Komunalnej. W ZGK, z tego co wiem, część pracowników po prostu nie przystała na warunki nowego pracodawcy i część odeszła.
Według burmistrza Duszyńskiego, przykład ZGK podany przez Teresę Kujawę był bardzo niefortunny. Przy przekształceniu komunalki nie było żadnych zwolnień. - Jeżeli ktoś wolał prowadzić działalność gospodarczą i nie przystał na warunki, to nikt nikogo nie zmuszał do pracy. Ale nie było żadnych zwolnień grupowych - tłumaczył burmistrz.
Jeszcze bardziej uściślił to prezes MPGK Artur Lorczak, który stwierdził: - Przekształcenie nie skończyło się dla żadnego pracownika zwolnieniem. Wszyscy mieli zapewnione dokładnie te same warunki. Jeżeli ktoś odszedł, to odszedł dlatego, że tak chciał. Nie było żadnego wyboru dla niego, po prostu pracował za te same pieniądze.
Teresa Kujawa przyznała się, że mówiła o czymś, czego nie wiedziała. - No więc ja bardzo przepraszam, bo ja nie rozumiałam tego - usłyszeli mogileńscy radni.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1004 (19/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze