Reklama

Wójt ma wykorzystać urlop, a nie brać ekwiwalent

Jarosław Graczyk, apel, wójt Woźniakowski, urlop, ekwiwalent
     Wójt ma wykorzystać urlop, a nie brać ekwiwalent
     Według szefa Rady Gminy Jarosława Graczyka branie ekwiwalentu i niewykorzystanie należnego urlopu wypoczynkowego to działanie na szkodę samorządu. Wójt Woźniakowski broni się, że nawet jak poszedł w sierpniu na kilka dni urlopu, to i tak codziennie musiał przychodzić do pracy.

     EKWIWALENT TO ZŁO
     Przewodniczący Rady Gminy w Jeziorach Wielkich Jarosław Graczyk pilnuje wójta Zbysława Woźniakowskiego w sprawie wykorzystywania należnego mu urlopu. Przypomnijmy, że pod koniec kadencji poprzedniego wójta Marka Maruszaka też rozliczał go z pobranego ekwiwalentu urlopowego.
     Sprawę urlopu wójta poruszył podczas sesji 29 sierpnia.
     - Nie wiem, czy nie więcej, ale chyba jakieś pół roku pytam się pana wójta, czy ma wykorzystany urlop wypoczynkowy i okazuje się, że nie ma wykorzystanego. Na dzień dzisiejszy są to dwa, czy trzy lata. Teraz wie pan panie wójcie, jest problem. Podczas wyborów w 2010 roku pamięta pan, jaką dostał burę wójt Maruszak za ekwiwalenty za urlopy. Nie będę mówił, że przegrał wybory przez te ekwiwalenty, ale one na pewno się przyczyniły do przegranych przez niego wyborów. Prosiłbym, żeby na dzień dzisiejszy powiedziała mi pani skarbnik, jaki ma zaległy urlop pan wójt i jaki otrzymałby ekwiwalent za ten urlop - mówił radny Graczyk. Przypominał o tym, że gdy kończy się kadencja wójta, to ekwiwalent za urlop wypłaca się niezależnie, czy wygrywa on kolejne wybory, czy nie.
     - Pamiętam jak pan Maruszak odchodził, to on miał grubo ponad 10.000 zł wypłaconego ekwiwalentu. Prosiłbym o przygotowanie informacji na następną sesję. Pan, panie wójcie pewnie zechce zabrać głos i powie pan, że nie ma czasu - dodał radny Graczyk.
     Wójt Zbysław Woźniakowski twierdził, że urlop jest własnością każdego pracownika i to pracownik decyduje o tym, kiedy i czy w ogóle urlop wykorzystuje. W swojej obronie wyliczał, że w ostatnim czasie wybrał się na 4 dni urlopu od 11 do 14 sierpnia, ale i tak musiał być obecny w pracy.
     - W poniedziałek do 9:00 byłem w pracy, we wtorek od 11:00 do końca dnia byłem w pracy. W środę byłem dwa razy, bo musiałem być. W czwartek o 9:00 spotkanie z Włochami u pana starosty, a o 13:00 spotkanie z dyrektorami szkół. Panie przewodniczący, pan mnie już o to pytał w ubiegłym tygodniu. I na odchodne powiedział pan taką rzecz, że kandydując na wójta i stając się wójtem to się pracuje 24 godziny na dobę, więc sam sobie pan powiedział, jak można wziąć urlop - bronił się wójt Woźniakowski.
     Jarosław Graczyk tłumaczył, że rzeczywiście w rozmowie z wójtem mówił, że praca wójta trwa 24 godziny na dobę, ale zaznaczył od razu, że jak Zbysław Woźniakowski startował na urząd wójta gminy, wiedział, że za te pieniądze będzie musiał pracować 24 godziny na dobę. - I to właśnie powiedziałem. Ja chcę powiedzieć więcej i oczywiście nie będę dawał rad Radzie Gminy następnej kadencji, ale pan musi sobie zdawać z tego sprawę, że jest to działanie na szkodę samorządu, bo wiąże się z wypłatą ekwiwalentu. I jeżeli przejdzie pan w wyborach i samorząd będzie panu dawał absolutorium, to będzie to działanie na szkodę gminy. Jak ktoś się uprze, to może pan nie dostać absolutorium za 2014 rok - dodał radny Graczyk.
     Wójt zdenerwowany cały czas utrzymywał, że praca wójta tak wygląda, a nie inaczej i trudno jest udać się na urlop wypoczynkowy. - Pan odpowiada przed radą i społeczeństwem i mogą panu zarzucić pewne rzeczy. Niech się pan nie denerwuje - wtrącał radny Graczyk.
     Waldemar Ciesielczyk, który w obecnej radzie przewodniczy komisji rewizyjnej twierdził, że rozumie wójta, że obarczony jest ogromem pracy, ale jego zdaniem pewne spotkania można przełożyć, gdy wójt przebywa akurat na urlopie. - Z jednej strony przyznaję rację panu Graczykowi, a z drugiej strony podejść w jakiś uczciwy sposób, żeby chociaż minimalnie, ale ten urlop wykorzystać - mówił Waldemar Ciesielczyk.
     Wójt zapewnił, że będzie urlop wykorzystywał. Jego deklaracja wzbudziła uśmiech na twarzy radnego Graczyka. - Panie wójcie od poniedziałku pójdzie pan na urlop i nie wiem, czy zdąży pan go wykorzystać do początku listopadowych wyborów.
Wójt zażartował, że weźmie urlop nawet w soboty i niedziele.
     TAK MIAŁ POPRZEDNI WÓJT
     Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji Rady Gminy, gdy wójtem był Marek Maruszak, radny Jarosław Graczyk kierował komisją rewizyjną Rady Gminy. Zrezygnował z tej funkcji po tym, jak odmówiono mu wglądu w dokumenty z wykorzystania urlopów przez gminnych urzędników oraz wójta Maruszaka. Chciał dowiedzieć się, kto nie wypoczywa, tylko ma za urlop zapłacone.
     Ówczesny wójt Marek Maruszak uznał, że radny nie ma prawa do przeprowadzenia takich kontroli.
     Możemy podać, że w 2007 r. Urząd Gminy w Jeziorach Wielkich wypłacił 4.292,59 zł ekwiwalentu 4 pracownikom, w tym 3 zatrudnionym wówczas w Szkole Podstawowej w Siedlimowie. W jeziorańskiej komunalce wypłacono wówczas ekwiwalent 5 pracownikom w wysokości 1.110,32 zł. Ekwiwalent otrzymało także 2 nauczycieli zgodnie z Kartą Nauczyciela w kwocie 1.179,09 zł.
     Wójt Marek Maruszak odchodząc ze stanowiska wójta gminy w 2010 roku pobrał ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, w kwocie która sięgała ponad 10.000 zł.
     Już wtedy radny Graczyk apelował, by gmina bardziej restrykcyjnie stosowała się do przepisów kodeksu pracy.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1177 (36/2014)

Reklama

 

 

 

Komentarz

     Wójt powinien wykorzystać urlop

     Wójt, jak każdy inny pracownik, ma prawo do urlopu wypoczynkowego. Ma prawo, a nie obowiązek. Nikt nie może go zmusić, by z takiego przywileju skorzystał. Wójt Zbysław Woźniakowski, jak się okazuje, nie wykorzystał przysługującego mu urlopu. W związku z tym po zakończonej kadencji przysługiwać mu będzie wysoki ekwiwalent.Taki nieoczekiwany wydatek dla niskiego budżetu gminy Jeziora Wielkie jest z całą pewnością zbędny. Nie dziwię się zatem radnemu Graczykowi, że naciska, by wójt jak najszybciej udał się na urlop.
     Statystyki jednak wyraźnie pokazują, że włodarze gmin niechętnie korzystają z prawa do wypoczynku. Jeśli przegrają wybory, dostaną wysokie ekwiwalenty za każdy dzień zaległego urlopu.
     Wiadomo już, że wójt Woźniakowski nie jest w stanie do końca kadencji wykorzystać całego zaległego urlopu. Jednak koszty wypłaty ekwiwalentu można znacznie obniżyć, gdy wójt z urlopu do wyborów skorzysta. Wysokość ekwiwalentu za niewykorzystany urlop jest uzależniona od wynagrodzenia ze wszystkimi dodatkami. Może okazać się więc, że na koniec kadencji, w listopadzie z gminnej kasy trzeba będzie wypłacić wójtowi kilkadziesiąt tysięcy złotych ekwiwalentu.
    Uważam zatem, że wójt dla dobra gminy, w trosce o jej budżet powinien wykorzystać urlop do maksimum. Wówczas nie będzie oskarżany o działanie na szkodę gminy.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1177 (36/2014)

 

 

 

Inne teksty o podobnej tematyce:

Rządzący wezmą kasę za urlop

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości