Reklama

Woli więzienie od schroniska

Mogilno, bezdomny, protest, mieszkanie, schronisko
     Woli więzienie od schroniska
     Bezdomny Jerzy Rosiński nie przyjął propozycji zamieszkania w schronisku. Nie zgodził się na uczestnictwo w programie wychodzenia z bezdomności. Musiałby podjąć pracę, a jak mówi dla niego pracy nie ma, bo jest chory. Do lekarza po orzeczenie o niepełnosprawności też nie pójdzie.

     Dwa tygodnie temu pisaliśmy o proteście bezdomnego Jerzego Rosińskiego pod siedzibą M-GOPS w Mogilnie. Jego żądania dotyczyły głównie otrzymania od gminy mieszkania.
     10 sierpnia w ratuszu doszło do spotkania burmistrza Leszka Duszyńskiego oraz kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Agnieszki Szulc z bezdomnym.
     Burmistrz pytał bezdomnego, jak w przypadku otrzymania mieszkania, wyobraża on sobie opłacanie czynszu. Jerzy Rosiński odpowiedział, cyt. za protokołem ze spotkania: Będę opłacał z zasiłku, a w każdej chwili może pomóc mi mój brat. Zasiłek, który otrzymuje Jerzy Rosiński wynosi około 300 zł. Kwota ta jest niewystarczająca na bieżące funkcjonowanie oraz opłacanie czynszu. Leszek Duszyński pytał także, dlaczego brat do tej pory mu nie pomagał. Jerzy Rosiński mówił, cyt.: Aktualnie brat ma rodzinę, dzieci, to nie jest takie proste.
     W dalszej części spotkania przedstawiony został bezdomnemu program wychodzenia z bezdomności realizowany na terenie gminy Mogilno oraz warunki, które trzeba spełnić, by do niego przystąpić.
     - Pomogliśmy już kilku naszym mieszkańcom, co roku pomagamy, jednak wymaga to zaangażowania, starania się o powrót do życia społecznego, podjęcia pracy - mówiła Agnieszka Szulc.
     Jerzy Rosiński był pytany, dlaczego nie chce podjąć pracy. Odpowiedź cyt.: Jestem zarejestrowany, chodzę do biura pracy, ale nie ma pracy dla mnie. Nie mogę iść na budowę, bo jestem chory, tylko 5 kg mogę podnieść, choruję na kręgosłup.
     Ostatecznie burmistrz zaproponował bezdomnemu pobyt do czasu znalezienia dla niego lokalu mieszkalnego w Schronisku dla Bezdomnych Kobiet i Mężczyzn przy ul. Łąkowej w Mogilnie.
     Pomimo kilkukrotnych prób przekonania, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla niego, bezdomny kategorycznie odmówił. Stwierdził, cyt.: Bardzo dziękuję, nie pójdę tam ani na jeden dzień. Wolę iść do więzienia, tam mam wszystko, nie muszę się o nic martwić, tylko wolności nie mam. W schronisku już raz byłem i nigdy tam nie wrócę.
     Burmistrz z kierownik Agnieszką Szulc tłumaczyli jeszcze bezdomnemu, że nie posiada aktualnie stałego źródła dochodu i że nie poradzi sobie w kwestii utrzymania mieszkania.
     W naszych działaniach dążymy do tego, aby pan mógł się usamodzielnić i wrócić do życia społecznego. Jest to możliwe, ale musi pan nam pomóc. Jak pan chce zmienić swoją sytuację? - pytała pani kierownik.
     Na zakończenie spotkania próbowano jeszcze zachęcić Jerzego Rosińskiego do wizyty u lekarza i starania się o wydanie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności.
     Na koniec bezdomny powiedział, cyt.: Kończę z mieszkaniem (...) Przyprowadzę 10 osób, które myślą tak jak ja i też nie dostały zasiłku (...) A teraz idę pod opiekę sobie postać.
     Dalej już jednak bezdomny protestu nie kontynuował.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1280 (34/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Głoduje, żąda mieszkania

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości