Grzegorz Stręk podczas pobytu w Krakowie na Festiwalu im. Marka Grechuty z Anną Dymną oraz podopiecznymi fundacji „Mimo Wszystko” Grzegorzem Sajnajem i Agnieszką Jankowską fot. Piotr Matuszewski
Strzelno, Grzegorz Stręk, Anna Dymna, Polkul, wolontariusz, Mimo Wszystko
Wyjechał, aby nieść pomoc ludziom chorym
Grzegorz Stręk ma 47 lat, mieszka w Strzelnie. Nazywany jest przez wszystkich lokalnym poetą. Został uhonorowany wyróżnieniem przez Fundację Popierania Kultury Polskiej Polcul w Warszawie. Jest autorem kilku tomików wierszy oraz autorem bajek dla dzieci. Oprócz tego jest amatorem sportu. Posiada niezwykłe hobby - jest morsem, czyli uprawia zimą kąpiele w otwartych zbiornikach wodnych, w lodowatej wodzie. Głównym zadaniem takich kąpieli - jak mówi - jest zachowanie dobrej sprawności ciała i doskonałego zdrowia.
Jest znany również z angażowania się w różnorakie akcje wolontaryjne, czy też zajęcia poetyckie prowadzone dla młodzieży. Niejednokrotnie także angażował się społecznie w warsztaty i prelekcje dla młodzieży. Podczas jednej takiej prelekcji na temat napisanego dramatu zatytułowanego Poetyckie zaklęcie dla inteligentnej młodzieży, Grzegorz Stręk zaszczycił młodzież ze strzeleńskiego Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. Wiedzę teoretyczną zdobywał w Instytucie Psychologii i Zdrowia i jak sam twierdzi - do grzecznych chłopców nigdy nie należał, a będąc nastolatkiem często ocierał się o łamanie prawa, dlatego od razu złapał dobry kontakt z trudną młodzieżą.
- Rzadkością jest dzisiaj człowiek, który potrafi skupić na sobie uwagę innych czymś sensownym, a nawet wyniosłym, przekazywać wartość tej pięknej idei za darmo pracując, często społecznie i do tego z rewelacyjnymi skutkami - mówiła podczas jednego ze spotkań poetyckich pedagog Katarzyna Czeczot.
Grzegorz Stręk od zawsze oprócz poezji mocno angażuje się w niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym i pokrzywdzonym przez los.
W ostatnim czasie nawiązał współpracę z fundacją aktorki Anny Dymnej Mimo Wszystko. Obecnie pracuje jako wolontariusz na Farmie Życia dla osób z autyzmem w Więckowicach pod Krakowem. Jego podopieczni to spędzający życie na wózkach inwalidzkich Grzegorz Sajnaj i Agnieszka Jankowska. Oboje mieszkają w Bydgoszczy. Grzegorz w miejscowym Domu Pomocy Społecznej, a Agnieszka w bloku na jednym z bydgoskich osiedli, wraz z mamą i 16-letnim zdrowo rozwijającym się Mateuszem. W rozmowie telefonicznej z naszym reporterem mówił z pełnym entuzjazmem, że ogrom pracy wolontariuszy jest wspaniały i efektywny, twierdził, że do Krakowa przyjeżdżają ludzie z całej Polski, aby pracować na rzecz chorych, niepełnoprawnych i pokrzywdzonych przez los ludzi. Opowiada nam, że największą zapłatą za pracę z tymi osobami jest satysfakcja, że się komuś pomogło.
- Nic nie jest robione bezinteresownie i my również otrzymujemy zapłatę w formie satysfakcji, wdzięczności, poznajemy sławnych ludzi. Ludzie o podobnych poglądach na świat zaprzyjaźniają się autentycznie. Dzisiejsze czasy mają cechy szybkiej wymiany informacji, liczy się konsumpcja, stereotypy, romantyczne marzenia, przy nich wykrzywione ciało od choroby przegrywa. Lecz wystarczy być na rynku w Krakowie w tych dniach, a widać, jak jest nas wielu młodych i starszych, jak wspólnie udaje nam się choć trochę podleczyć przyjaźnią nasze pokiereszowane ciała i dusze - opowiada Grzegorz Stręk.
Wolontariusze na farmę przyjeżdżają z całego świata. Jego wolontariat potrwa miesiąc. Ma tam zagwarantowane mieszkanie, dobre wyżywienie i - jak mówi - rozwijającą kreatywność, empatię oraz doskonałą atmosferę. - „Farma Życia” to wyjątkowe miejsce, ludzie ci, którzy tu pracują i ci, którzy tu mieszkają i uczą się wielu funkcji społecznych, będą już na zawsze mieć miejsce w moich dobrych myślach - dodał Grzegorz Stręk.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1069 (32/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze