Gębice, śmieci, upomnienie, gmina, Agnieszka Szyszka, Małgorzata Kieszkowska
Za śmieci trzeba płacić
Agnieszka Szyszka i Małgorzata Kieszkowska otrzymały do zapłaty upomnienie z gminy za nieregulowanie opłaty śmieciowej. Panie tłumaczą się tym, że nikt im nie podał konta - myślały ponadto, że przyjdą co miesiąc rachunki. Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski tłumaczenie nazywa naiwnym i dziecinnym. Zwraca uwagę, że panie wypełniły deklarację na odpady segregowane dopiero 30 września, a potem i tak nie wystawiały worków z segregowanymi odpadami.
Ustawa śmieciowa weszła w życie 1 lipca 2013 r. Przez kilka wcześniejszych miesięcy mieszkańcy wdrażani byli do nowego systemu. Jak się okazuje, do dziś niektórzy mieszkańcy mają problem, i nie wiedzą, jak z nowymi zasadami gospodarowania odpadami sobie poradzić.
DOSTAŁY UPOMNIENIE
Agnieszka Szyszka mieszka w Gębicach przy ul ks. Greinerta. Jest to budynek po byłym PGR, mieszka w nim w sumie 5 rodzin. Również w tym budynku mieszka córka pani Agnieszki, Małgorzata Kieszkowska.
Kilka tygodni temu pani Agnieszka zadzwoniła do naszej redakcji. Była zdenerwowana. Mówiła, że od lipca do listopada nie odebrano od niej śmieci. Budynek umiejscowiony jest w mało widocznym miejscu, gdyż ul ks. Greinerta rozpoczyna się przy frontowej części kościoła i prowadzi w kierunku plebanii. Budynek, w którym mieszka nasza czytelniczka umiejscowiony jest za kościołem od strony prezbiterium. Do tego jest tam znaczne zagłębienie terenu. Aby dojechać do posesji pani Agnieszki, trzeba objechać cały kościół.
Pani Agnieszka wraz z córką mają wspólny pojemnik na odpady zmieszane. Twierdzą, że pełen 240 l pojemnik uzbierają raz na 2 miesiące. Małgorzata Kieszkowska ma 2 dzieci: 5-letnią córkę Wiktorię oraz 10-miesięcznego syna Patryka. Jak mówi, kupuje dużo soków i jogurtów, w związku z tym szkła oraz plastiku uzbierało się u niej sporo.
Obie panie zadeklarowały odstawianie śmieci segregowanych, które miały odstawiać w przeznaczonych na te odpady workach, natomiast w pojemniku gromadziły śmieci zmieszane. Agnieszka Szyszka złożyła deklarację na śmieci zmieszane na 2 osoby, z kolei córka na 3 osoby.
Obie panie 2 grudnia otrzymały z Urzędu Miejskiego w Mogilnie upomnienie z tytułu nieuiszczania opłat za wywóz śmieci. Pani Agnieszka na kwotę 75,80, a pani Małgorzata na kwotę 113,80 zł. Panie nie zgadzają się z treścią otrzymanego pisma. Twierdzą, że nikt wcześniej ich nie poinformował, gdzie mogą uiszczać opłaty. Ponadto twierdzą, że Urząd Miejski, zanim przysłał upomnienie, mógł wcześniej przysłać im informacje, gdzie i w jaki sposób mogą płacić za śmieci.
Agnieszka Szyszka ma pretensje, że nikt nie poinformował jej, na jaki numer konta może uiszczać opłaty za odbiór śmieci
fot. Paweł Lachowicz
- Od sierpnia nie mamy w ogóle wywożonych żadnych śmieci. Złożyłam reklamację, bo dlaczego ja mam płacić za wywózkę śmieci, kiedy ja ciągle te śmieci wystawiam, a tutaj nikt nie dojeżdża i nikt tych śmieci nie zabiera. Co miesiąc śmieci wystawialiśmy. Dlatego, że mówili, iż nie mogą tutaj wjechać przed nasz dom, to my z córką wystawialiśmy pojemnik 240 l z drugiej strony budynku, przy wjeździe, żeby nie mówili, że nie mogą nadal tu wjechać. Mimo to, śmieci w ogóle nie były zabierane. W żadnym miesiącu począwszy od sierpnia. Pierwszy raz odebrali od nas śmieci 22 listopada. Zabrali tylko raz przez pięć miesięcy (...) Wywieźli tylko jeden pojemnik, a segregowane w ogóle nie zostały wywiezione - opowiada naszemu reporterowi Agnieszka Szyszka.
Małgorzata Kieszkowska twierdzi, że nie wiedziała, jak uiszczać opłaty i w związku z tym również ich nie regulowała.
- Zgłaszaliśmy nawet u sołtysa, że nam worków nie zostawiają i nie mieliśmy w czym składować śmieci. Pierwsze worki dostaliśmy od pana sołtysa - usłyszeliśmy od Małgorzaty Kieszkowskiej.
Jak się okazuje, mieszkanki, mimo że złożyły deklaracje nie poczuwały się do zapłaty. Obie zgodnie twierdzą, że myślały, że będzie wszystko wyglądało, tak jak wcześniej w MPGK. Czyli firma wywoziła śmieci, wystawiała rachunek i panie płaciły.
- Myślałam, że jest to na takiej zasadzie. Nas nikt nie informował, bynajmniej powinien to sołtys zrobić. Nie zawsze na zebrania chodzę, ale nie ma człowiek czasu tak sobie fruwać na te zebrania różne, żeby omawiać ustawy. Moim zdaniem powinien być jakiś rachuneczek, czy coś. Przecież nie każdy ma możność dojechania do Mogilna. Przecież chodzę, podatek płacę do sołtysa. Przecież mógł mnie poinformować, że ja mogę u niego płacić. A jest taka możliwość i dopiero niedawno dowiedziałam się od sąsiadki, że jest taka możliwość. Ani słowem nie wspomniał - mówi Agnieszka Szyszka.
Małgorzata Kieszkowska twierdzi, że gdyby wiedziała na jakie konto ma wpłacać pieniądze, robiłaby to od początku: - Teraz dopiero na upomnieniu dostałyśmy numer konta, na który musimy wpłacić zadłużenie.
TO WINA MIESZKANEK
Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski twierdzi, że jak panie nie złożyły deklaracji w terminie, w którym prawo przewidywało, to teraz nagromadziły się zaległości i to z kilku miesięcy wstecz.
- To, że ktoś nie zna konta to jest to tłumaczenie dziecinne. I do tego nie widzi po swojej stronie żadnych uchybień, ani tego, że nie złożyła deklaracji zgodnie z uchwałą. Ta pani oczywiście będzie miała pretensje do całego świata, że nie miała wywożonych śmieci, ale trzeba poznać szczegóły, dlaczego tak się stało? Jakby złożyła deklaracje w odpowiednim terminie, na pewno by tego nie było. Tutaj żadnych rachunków nie ma. Jest deklaracja i płatności. Każda osoba musi się interesować tymi sprawami, to nie jest prawo wprowadzone przez gminę, tylko przez państwo i parlament. Ja nie mogę wiedzieć o tym, że ta pani nie będzie miała czasu ani poczytać, ani zajrzeć na zebranie sołeckie - powiedział wiceburmistrz Ciesielski.
Tłumaczył również, że pierwszą deklarację należało złożyć do 31 marca, natomiast Agnieszka Szyszka i Małgorzata Kieszkowska złożyły deklaracje dopiero z końcem września, konkretnie 30 września. Zdaniem wiceburmistrza, siłą rzeczy wystawione przez nie odpady do momentu złożenia deklaracji mogły nie być od nich odbierane. Od momentu złożenia przez mieszkanki deklaracji do dnia dzisiejszego było 5 terminów odbioru odpadów w Gębicach. Przed pierwszym z nich, tj. 4 października informacja o nowej deklaracji mogła jeszcze nie dotrzeć do MPGK, ponieważ nowy dokument trzeba zweryfikować i zarejestrować w systemie.
- Jednak, jak wynika z wyjaśnień pracownika (kierowcy) MPGK, gdy pojemnik oznaczony interesującym nas adresem był wystawiony, to zawsze został opróżniony. Niezależnie od wszystkiego, zawsze staramy się, by odpady były zabierane od wszystkich mieszkańców. Natomiast kwestie formalne (deklaracje, płatności) staramy się uporządkować w międzyczasie - dodał Jarosław Ciesielski.
Wiceburmistrz dodaje, że po sprawdzeniu okazało się, że dwa razy MPGK odebrał śmieci konkretnie z pojemnika, na którym jest napisane ul. Greinerta 8/5. - MPGK twierdzi, że jak pojemnik byłby wystawiony co dwa tygodnie, to kierowca na pewno by go opróżnił, a widocznie pani Szyszka wystawiła go tylko dwa razy. Tak samo twierdzą w przypadku odpadów segregowanych, że panie ich nie wystawiały nigdy, dlatego nie mają informacji, aby były tam odbierane tego rodzaju odpady - mówi Jarosław Ciesielski.
WIEDZA JEST W ZASIĘGU
Sołtys Andrzej Konieczka poinformował nas, że odbyły się trzy zebrania sołeckie w Gębicach, na których były omawiane sprawy związane z ustawą śmieciową, w tym dwa tylko i wyłącznie na temat śmieci.
Mówi: - To wszystko było robione wcześniej, nie było tak, że mieszkańcy byli zaskoczeni. Ta pani ma prawo do sołtysa mieć o wszystko pretensje, bo taka jest funkcja sołtysa, że można mu wiele zarzucić i żądać od niego, żeby poprawił pewne działania i jestem za. Tyko skoro ta pani nie była na zebraniu, to ja nie mam obowiązku informować jej indywidualnie. Teraz widząc do jakiej doszło sytuacji, uważam, że mogłem ją dodatkowo poinformować, tylko skąd ja mam wiedzieć, czy ona to wie, czy nie. A wiedza jest w zasięgu i można ją czy to z Internetu, czy z gminy posiąść. Przy każdej okazji ulotki były rozdawane.
PREZES BRONI PRACOWNIKÓW
Sprawdziliśmy również, jak ta sprawa wygląda w MPGK w Mogilnie, gdyż od września po zerwaniu przez gminę umowy z Sanikontem, to właśnie MPGK odbiera odpady na terenie gminy Mogilno.
Prezes MPGK Artur Lorczak powiedział nam, że: - Jak ktoś nie płaci, to Urząd Gminy musi egzekwować płacenie. Nie ma takiej kary, że za to, że ktoś nie płaci, my nie odbieramy śmieci. Na pewno nie możemy odbierać na zasadzie płacił, czy nie płacił. Naszym obowiązkiem jest odebrać wszystko. A jest to gminy problem, czy ktoś płaci, czy nie płaci. W tym przypadku raczej skłaniałbym się w tym kierunku, że albo za późno wystawiają pojemniki, albo nie w tych dniach. Często jest tak, że mieszkańcy późno wystawią, a później krzyczą co mają z tym zrobić, że wystawili, a nie jest odebrane. To jest w naszym przypadku niemożliwe, żeby z czterech pojemników, które obok siebie stoją, pracownicy odebrali tylko dwa. Ludzie potrafią się burzyć w taki sposób, to jest ich taka metoda. Często odgrażają się, że pójdą do gazety, ale ja w tym przypadku będę bronił swoich ludzi.
KONTROLA STRAŻY
8 stycznia Straż Miejska w Mogilnie kontrolowała wywóz nieczystości stałych z posesji położonej przy ul. Greinerta 5 w Gębicach. Kontrolę przeprowadzono ze względu na skargi mieszkańców, które dotyczyły nieregularnego wywozu nieczystości przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Mogilnie.
Jak mówi po kontroli komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss, podczas prowadzenia czynności wyjaśniających Agnieszka Szyszka stwierdziła, że od lipca do grudnia 2012 r. jej kosz został opróżniony tylko dwa razy. Natomiast z relacji pozostałych mieszkańców posesji wynika, że kosze opróżniane są za każdym razem, gdy przypada termin wywozu.
- Jeden z mieszkańców kamienicy (...) zwrócił uwagę, że pani Szyszka nie zawsze wystawia kosz w sposób określony w „Regulaminie utrzymania czystości i porządku” i to może być powodem braku wywozu jej śmieci. Wszyscy mieszkańcy ww. posesji, oprócz pani Szyszki, zadowoleni są z wywozu nieczystości stałych szczególnie po przyjęciu obowiązku wywozu przez MPGK w Mogilnie i nie zgłaszają żadnych zastrzeżeń - czytamy w raporcie komendanta z kontroli.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1144 (3/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze