Przed cukrownią w Kruszwicy około 300 plantatorów i pracowników zaopatrzonych w transparenty protestowało przeciwko sposobie prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej
fot. Paweł Lachowicz
Kruszwicy, plantatorzy, rolnicy, cukrownia, KSC, prywatyzacja
Żądają uczciwej prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej
Zdaniem Józefa Paweli z Wylatowa, wiceprezesa Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy, a zarazem prezesa Związku Plantatorów Buraka Cukrowego przy Cukrowni w Kruszwicy, ze strony ministra skarbu oraz rządu nie ma dobrej woli do przeprowadzenia uczciwej prywatyzacji.
W poniedziałek 28 października przed cukrownią w Kruszwicy około 300 plantatorów i pracowników należących do cukrowni Kruszwica i Nakło protestowało przeciwko sposobowi prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej SA. Akcje protestacyjne zostały już przeprowadzone przed trzema zakładami, ale na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, w Kruszwicy, protest odbył się po raz pierwszy.
Plantatorom buraka cukrowego, szczególnie z powiatu mogileńskiego, gminy Kruszwica, Inowrocławia i z terenu Wielkopolski oraz Nakła, towarzyszyły m.in. hasła wypisane na transparentach: Chcemy uczciwej prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej oraz Prywatyzacja KSC S.A. - Tak. Spekulacji - Stop.
Zdaniem Gabriela Janowskiego gwarantem, że Krajowa Spółka Cukrowa nie podzieli losu innych polskich firm, jest sprywatyzowanie jej na rzecz tych, którzy nie będą się chcieli jej pozbyć, by na tym zarobić, ale będą chcieli ją utrzymać, czyli na rzecz plantatorów i pracowników
fot. Paweł Lachowicz
Zgodnie z ustawowymi zapisami o przekształceniach własnościowych w przemyśle cukrowniczym, Krajowa Spółka Cukrowa winna być sprywatyzowana z udziałem plantatorów i pracowników. Ministerstwo Skarbu Państwa rozpoczęło proces prywatyzacji w 2011 r. Minister skarbu 30 marca 2012 r. odstąpił od oferty publicznej nabycia akcji KSC przez plantatorów i pracowników. Została wypracowana nowa koncepcja w 2012 r., ale już w 2013 r. minister ponownie zaniechał prywatyzacji.
3 października minister przedstawił kolejną propozycję prywatyzacji, z którą nie zgadzają się plantatorzy. Podczas poniedziałkowej pikiety Aleksander Decowski, dyrektor biura Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy, twierdził, że proponowane warunki ministerialne nie odpowiadają plantatorom i pracownikom spółki. Wyjaśnił ponadto, że najważniejsze postulaty plantatorów dotyczą wkładu własnego. Wcześniej było tak, iż wkład własny wynosił 20% udziału i był udzielany przez spółkę na zasadzie pożyczki. Teraz plantator na 20% wkładu własnego musi mieć swoje 15%, a tylko 5% pożycza KSC. W praktyce wygląda to tak, że wcześniej plantator nie musiał dysponować wolnymi środkami na wykup akcji, a teraz musi mieć 15% wartości swojego udziału. Drugi postulat dotyczy prawa głosu. Plantator zdobędzie go po spłacie pozostałych 85%. Dopóki tego nie zrobi, jego prawem głosu ma dysponować Skarb Państwa. Były to dwa najważniejsze z kilku postulatów związkowców.
Pikietujący zaznaczali, że zagrożone są trzy cukrownie w województwie kujawsko-pomorskim: Kruszwica, Nakło i Brześć Kujawski. Plantatorzy obecni na pikiecie opowiadali się zdecydowanie przeciwko praktykom ministra Skarbu Państwa, to właśnie pod jego adresem i pod adresem premiera Donalda Tuska padało wiele cierpkich słów.
Józef Pawela z Wylatowa (gm. Mogilno), wiceprezes Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy, a zarazem prezes Związku Plantatorów Buraka Cukrowego przy Cukrowni w Kruszwicy, przypominał, że dwie nieudane próby prywatyzacji plantatorzy i pracownicy mają już za sobą.
Obecnie trwa kolejna, trzecia już próba. Jednak, jego zdaniem, nie ma ze strony ministra skarbu oraz rządu dobrej woli do przeprowadzenia uczciwej prywatyzacji.
- Manifestujemy dzisiaj, bo chodzi nam o prywatyzację Krajowej Spółki Cukrowej. Wszystko rozpoczęło się w 2011 r., właśnie w Cukrowni Kruszwica. Pamiętam jak dzisiaj, jak odwiedził nas pan minister Grad, który mówił wówczas, że będzie to prawdziwa prywatyzacja plantatorsko-pracownicza. Mamy już za sobą dwie nieudane prywatyzacje. Na tę chwilę Ministerstwo Skarbu Państwa pod naszymi żądaniami zaczyna opracowywać trzecie podejście do prywatyzacji. Jako grupa robocza stwierdzamy jednoznacznie, że założenia w dobie prywatyzacji są najgorsze z dotychczasowych, co pozwala nam sądzić, że nie ma dobrej woli do prywatyzacji KSC, takiej prawdziwej prywatyzacji plantatorsko-pracowniczej - mówił Józef Pawela.
Działania rządu i ministerstwa skrytykował uczestniczący w proteście Gabriel Janowski, pełnomocnik prezesa Krajowej Spółki Cukrowej ds. prywatyzacji, którego nazywano twórcą i ojcem polskiego cukru.
- Trzeba tę sprawę mocno nagłośnić i mówić o niej, bo rzeczywiście firma „Polski Cukier” jest w tej chwili zagrożona, dlatego, że rządzący nie chcą, by właścicielami tej firmy byli plantatorzy i pracownicy, czyli ci, którzy z mocy ustawy mają się stać współwłaścicielami. Jeżeli wy się nie staniecie współwłaścicielami, to ta firma zostanie ograbiona. Przyjdą rozmaite rekiny, które już czekają, by ją połknąć. Nie wolno żadną miarą do tego dopuścić, bo konkurencja, czyli Niemcy nie zrezygnowali z polskiego rynku cukrowego i tak jak przejęli władztwo w polskim przemyśle cukrowniczym, tak chcą, by po 2017 r. panować tutaj w całości - mówił Gabriel Janowski.
Jego zdaniem, jedynym gwarantem, że Krajowa Spółka Cukrowa nie podzieli losu innych polskich firm, jest sprywatyzowanie jej na rzecz tych, którzy nie będą się chcieli jej pozbyć, by na tym zarobić, ale będą chcieli ją utrzymać, czyli na rzecz plantatorów i pracowników.
Gabriel Janowski twierdził, że spółka cukrowa ma tak wielki potencjał, iż można na nim budować wielkie, rozmaite przedsięwzięcia związane z rolnictwem i przetwórstwem. Jego zdaniem, ta właśnie spółka w przeciągu ostatnich 3 lat przyniosła Skarbowi Państwa 1.320.000.000 zł dywidendy. A oprócz tego były też pieniądze na inwestycje. - Słusznie ktoś pyta, gdzie są te pieniądze. Te pieniądze są w dziurze pana Rostowskiego - mówił.
Poseł Jan Krzysztof Ardanowski pytał i argumentował: - Gdzie się pochowali ci, którzy wtedy mówili, że trzeba zamknąć jedną trzecią cukrowni w Europie? Tak jakoś nieszczęśliwie zamykano cukrownie w różnych krajach, zamykano też w Polsce. Natomiast Niemcy i Francuzi swoich cukrowni nie zamykali. „Polski Cukier” ma 30% udział w rynku. Była możliwość powiększenia tego udziału, tak jak sobie rolnicy m.in. tu na Kujawach życzyli. To wtedy rząd premiera Tuska i minister z PSL, pan Sawicki, nie dopuścili do tego, by spółkę cukrową wzmocnić. Dlatego ta obawa o zagrożenie Krajowej Spółki Cukrowej jest jak najbardziej zasadna. To rząd zabiera pieniądze, które wypracowała spółka.
Organizatorzy pikiety obiecali, że wszystkie postulaty przekazane zostaną ministrowi skarbu oraz premierowi.
Więcej zdjęć w galerii.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1133 (44/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze