Reklama

Zalane łąki przynoszą straty

Zdzisław Jamroży dzierżawi łąki w Rzeszynku
     Zalane łąki przynoszą straty
     Rolnik z Kościeszek obwinia o taki stan łąk spółkę wodną z Jezior Wielkich, która nie czyści rowu melioracyjnego i rurek drenażowych. Dodatkowo rów przebiega przez zarośnięty park. Szef spółki wodnej Franciszek Pałucki mówi, że nie wie, kto wstawił rurki drenażowe. Nie ma ich w dokumentacji. Spółce brakuje pieniędzy na czyszczenie rowów.

Na skraju łąki dzierżawionej przez Zdzisława Jamrożego rozpoczyna się rów. Jednak woda w nim nie przepływa, tylko stoi w miejscu.
          fot. Paweł Lachowicz Zdzisław Jamroży pokazuje zwalone drzewo w głębi parku, które upadło na rów, co spowodowało tamowanie przepływu wody. Woda w rowie ma kolor zupy pomidorowej.
         fot. Paweł Lachowicz

     Po bardzo mokrej jesieni, długiej śnieżnej zimie i zimnej wiośnie nie wszyscy mogą wyjechać na pola, czy wypasać na nich bydło. Woda po roztopach pozostała jeszcze w wielu miejscach.
     ZAROŚNIĘTY RÓW
     Tak jest na łąkach Zdzisława Jamrożego, który od 5 lat dzierżawi je od swojego brata Mirosława. Rolnik mieszka w Kościeszkach (gm. Jeziora Wielkie), natomiast dzierżawione przez niego łąki znajdują się w Rzeszynku (gm. Jeziora Wielkie). Obie miejscowości są położone blisko jeziora Gopło i tam na dobrą sprawę woda z pól i łąk powinna szybko odchodzić.
     Nie dzieje się tak w przypadku łąk Zdzisława Jamrożego, gdyż są usytuowane w niewielkim zagłębieniu, a woda z nich powinna odpływać pobliskim rowem. Faktem jest, że wysoki stan wody w Gople obniżył się, ale woda z łąk jednak nie zeszła. Zdaniem Zdzisława Jamrożego powodem tego jest rów melioracyjny, usytuowany na skraju łąki, który od dawna nie był czyszczony i w związku z tym powstały tak wielkie zastoje. Ponadto rów przebiega przez pobliski park, który jest bardzo zarośnięty.
     Za zaistniałą sytuację nasz rozmówca obwinia spółkę wodną w Jeziorach Wielkich. - Nie mogę się z nikim dogadać, ani z gminą, ani ze spółką wodną. Nie wiem, jak tam w tej spółce pracują: dwie kobiety w biurze, do tego Franek Pałucki i Eugeniusz Kobus. Czterech ludzi, co chodzą po gminie Jeziora Wielkie, a dwóch pracowników pracuje na rowach. To nie do pomyślenia i to za pieniądze ze składek - opowiada Zdzisław Jamroży.
     ZWALONE DRZEWO
     Zdzisław Jamroży żali się, że nawet nie ma gdzie krów wypasać. Na łąkach można motorówką pływać.
     - Rów w parku zawalony błotem i zwalonymi drzewami i nie ma kto wyczyścić. Powiedzieli mi, że nie ma rurek drenażowych. A ja mogę postawić świadków, którzy wiedzą, że jest tam drenaż. Ci ludzie jakieś 3 lata temu to czyścili - dodaje Jamroży.
     Sprawę zarośniętych rowów nasz rozmówca zgłaszał już w sierpniu ubiegłego roku. Wyczyszczenia rowu nie doczekał się. W tym roku, pod koniec kwietnia poszedł ponownie do jeziorańskiej spółki wodnej, tam  usłyszał, że jak będą mieli czas, to przyjdą.
     - Jestem takiego zdania, że Franek Pałucki i Eugeniusz Kobus powinni również się za szpadle wziąć i tak samo na rowach robić, a nie wszyscy w biurze siedzą. Jak pracowałem w SKR, było nas ponad 20 i jedna księgowa obliczyła i rolników i nas. Wziąłem w dzierżawę łąki i nic z tego nie będę miał, a coś przecież trzeba uchować - dodaje Zdzisław Jamroży. 

Łąka dzierżawiona przez Zdzisława Jamrożego wygląda jak wielki staw
          fot. Paweł Lachowicz

     SAME STRATY
     Brat pana Zdzisława, od którego dzierżawi łąki, jest na rencie i nie zajmuje się hodowlą, więc szkoda było mu te łąki zostawić. Ale teraz z wypasaniem to i pan Zdzisław może się pożegnać, a płacić 49 zł na pół roku trzeba. Nasz czytelnik jeszcze za tę łąkę nie zapłacił, a już ma straty.
     - W spółce powiedzieli mi, że w ewidencji rowu nie mają, to się zapytałem czy dzieciaki szpadelkami wykopały tak głęboki rów. Zawsze był czyszczony, a ostatnio nie. Ja mam podatek płacić i wszelkie inne opłaty i nic z tego nie mieć - denerwuje się pan Zdzisław. 
     ZA MARUSZAKA BYŁO INACZEJ
     Zdzisław Jamroży pokazał, jak wygląda rów, którym powinna odchodzić woda z łąk. Woda stała w miejscu, miała kolor czerwonawy i miejscami była spieniona. W odległości około 150 m od łąki zwalone drzewo leżało w poprzek rowu, było spróchniałe i tamowało przepływ wody. - W ubiegłym roku na wiosnę, jak zgłosiłem do wójta Marka Maruszaka, zadzwonił gdzie trzeba, to przyjechali z „komunalki”, straży pożarnej i wycięli drzewa, posprzątali w tym rowie i w przeciągu 2 tygodni woda zeszła. Teraz to ja nie wiem, co się dzieje w tej naszej gminie. Nikt o nic nie dba - dodał Zdzisław Jamroży. 
     SKĄD TE RURY?
     Z naszej rozmowy z Franciszkiem Pałuckim - przewodniczącym zarządu jeziorańskiej spółki wodnej - wynika, że pracownicy nie wiedzą, kto wstawił wspomniane przez pana Jamrożego rury drenażowe. - W Urzędzie Gminy również nie potrafią powiedzieć, mapek na to nie mamy, a jeżeli ktoś to sam zrobił, to nie znaczy, że spółka musi za to odpowiadać. Ludzie w ten sposób się odnoszą, że jak płacą składkę, to mi się wszystko należy. Niestety tak nie jest - tłumaczy Franciszek Pałucki.
     PRZEROSTU NIE MA
     Franciszek Pałucki odpiera zarzuty mieszkańca Kościeszek, jakoby w spółce istniał przerost kadry pracowniczej. Okazuje się, że on sam pełni tylko funkcję przewodniczącego, ale nie jest zatrudniony na etacie i ma płacony ryczałt. W biurze pracuje tylko księgowa i Eugeniusz Kobus, który jest pracownikiem technicznym. W swych obowiązkach ma wykonywanie pracy biurowej oraz pracy w terenie, gdyż musi obejrzeć, jakie prace trzeba wykonać i prowadzić ich dokumentację.
     BRAKUJE PIENIĘDZY
     - Jak nasza praca będzie w tym roku wyglądać, jeszcze nie wiemy. W tej chwili mamy 3 osoby zatrudnione przez Urząd Pracy, ale w granicach 70%, to  my jako spółka ponosimy koszty całkowite zatrudnionego pracownika. W innych latach mieliśmy po 20 ludzi, w ubiegłym roku, było 10, a w tym na razie 3. Problemy, które powstały w ubiegłym roku dopiero teraz kończymy. Ala jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i tutaj jest problem ze spłatą składek. Na dzień dzisiejszy ludzie mają u nas 40.000 zł zadłużenia - mówi Franciszek Pałucki.
     Przewodniczący Pałucki zapowiada, że w tym roku na pewno wiele prac nie będzie wykonanych. W innych latach spółka czyściła po 40 km rowów, a jak było więcej ludzi zatrudnionych to i 80 km było zrobionych. - W tym roku również oczywiście, jeżeli nie będzie awarii, mamy w planie zrobić 40 km rowów. A awarii w ostatnim roku mieliśmy ponad 100, gdzie w niejednym roku było ich zaledwie 15. My takie rowy, których nie mamy w ewidencji również czyścimy, ale jak mamy na to środki. Ludzi do pracy byśmy znaleźli, ale o pieniądze trudno. W ewidencji mamy 130 km rowów i z tego 40 km robimy - dodaje Franciszek Pałucki.
     Budżet, jaki spółka wodna posiadała w ubiegłym roku, to 205.315 zł. Są to pieniądze, które spółka pozyskuje z PUP i od marszałka, są to pieniądze zewnętrzne. Składek od rolników do spółki wpłynęło tylko 89.194 zł - Ludzie myślą, że oni płacą składki, to my z tych pieniędzy mamy to wszystko zrobić. Ale niestety bez pieniędzy z zewnątrz nie jesteśmy nawet w stanie podstawowych rowów wyczyścić. Mamy takich podstawowych rowów 5, które są najważniejsze i są co roku czyszczone, bo jak one nie będą zrobione, to wyczyszczenie innych nic nie da - opowiada Eugeniusz Kobus.
     WYSOKI POZIOM
     Zadaniem Eugeniusza Kobusa, nawet jeżeli rów melioracyjny będzie działać, to nie jest powiedziane, że pole nie będzie zalane. - W innych latach o tej porze byliśmy na rowach, a w tej chwili jesteśmy na awariach i ich usuwanie jeszcze potrwa. Często, aby wstawić nową rurę trzeba czekać, aż woda zostanie z ziemi odciągnięta i tak jest np. w Dobsku. To, że woda w rowie jest takiego koloru spowodowane jest tym, że ziemia w naszej gminie zawiera dużo żelaza - dodaje Eugeniusz Kobus.
     Jak ustaliliśmy, koszt oczyszczenia 1 km rowu przy najmniejszym nakładzie sił wynosi 2.500 zł. Prace takie najczęściej polegają na wykoszeniu trawy i jej wygrabieniu. - Gdyby wszystkie rowy miały być zrobione co roku, trzeba by było 3-krotnie podnieść wysokość składek - mówi Franciszek Pałucki.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1005 (20/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości