Reklama

Zalewane osiedle broni się

Mogilno, osiedle zachodnie, mieszkańcy, posesje, zalania
     Zalewane osiedle broni się
     Prezes komunalki Artur Lorczak przedstawił w ratuszu mieszkańcom osiedla zachodniego, jakie kroki podejmuje gmina, by ograniczyć do minimum zalewanie prywatnych posesji. - Ja mam pomysł taki, może głupi, ale przyszło mi do głowy coś takiego. A może wykupicie państwo moją posesję i niech was tam zalewa cały czas - zaproponowała burmistrzowi mieszkanka Krystyna Jerzak.

Mariusz Maciejewski odtwarzał wczoraj rów przy posesji Grzegorza Jędrzejczaka, którym woda odchodzi z przepustu pod ul. Padniewską fot. Damian Stawski

     W miniony piątek po raz kolejny doszło, tym razem w ratuszu do spotkania mieszkańców zalewanych posesji w zachodniej części Mogilna z burmistrzem Mogilna i przedstawicielami służb odpowiedzialnych za funkcjonowanie kanalizacji deszczowej i całego systemu odprowadzania wody. Mieszkańców reprezentowali: szef osiedla: Marian Wegner, Krystyna Jerzak, Józef Jórga, Woźnica i Włodzimierz Krygier.
     Prezes MPGK Mogilno Artur Lorczak po kolei przedstawiał zakres prac, jaki będzie wykonywany na osiedlu zachodnim, by do minimum ograniczyć niebezpieczeństwo zalewania mieszkańców.
     PRZEPUST POD PADNIEWSKĄ
     Prezes Lorczak mówił, że przepust przy ul. Padniewskiej od strony posesji Grzegorza Jędrzejczaka został całkowicie zabudowany. - Nasz pracownik próbując przeczyścić wężem, on po prostu gdzieś tam przeciskał. Coś zrobił, nigdy natomiast do końca nie wiedział ani też nie miał dużej możliwości manewrowania - mówi. Z tej strony drogi odtworzony zostanie także wylot z przepustu. W trakcie ostatnich dużych opadów, ziemia tam opadła. Odtworzone zostanie koryto rowu, będzie warstwa geowłókniny na skarpach i nałożone nowe betonowe płyty.
     Przepust będzie także przebudowany od strony łąki, od strony posesji p. Witka. Zostanie nałożona nowa pokrywa z włazem. - W tej chwili to jest zdjęte i widać, że dość dużo piasku się też tam zebrało - tłumaczył prezes. Komunalka zleciła firmie Mariusza Maciejewskiego wykonanie tych prac.  - On pracował u pana Gimbuta, on się zna na tym. Po co my mamy się uczyć. My się nie znamy na rowach, na melioracji - dodał prezes Lorczak.
     - Przepustowość i możliwość czyszczenia tego przepustu będzie doprowadzona do ideału - zapewnił zebranych prezes Lorczak - Czyli to na co państwo zwracaliście uwagę, że pod przepustem woda nie do końca odpływa, będzie można łatwo teraz skontrolować i systematycznie czyścić.
     Józef Jórga przestrzegał, że po tych pracach źle może wyglądać ta część osiedla leżąca właśnie blisko posesji Jędrzejczaka. - Boże zlituj się nad tamtą stroną - mówił Jórga.
     Prezes Lorczak jeszcze raz mówił, że muszą odtworzyć tam skarpę, dostać się do betonowego dnia. Wszystko zostanie odtworzone i wyczyszczone.
     Marian Wegner pytał: - Czyli rozumiem, że teraz woda od nas przez ul. Padniewską będzie przechodzić, bo nie oszukujmy się. Ona w tej chwili w ogóle tam nie przechodzi. Prezes Lorczak zapewnił, że tak będzie.
     Krystyna Jerzak miała jednak pewne obawy: - Rozumiem, że od nas ta deszczówka będzie schodziła. Nie obawiacie się, że zaleje teraz tamtą stronę. Można powiedzieć, nie mój dom nie moja sprawa.
     Burmistrz Duszyński był zdania, że przy takich opadach jakie były wszystko jest możliwe. Bardziej radykalny pogląd wyraził Marian Wegner: - Bez żadnego ale, oni są tam zalani.
     Szef osiedla proponował, żeby od stawku na łące odchodziła do ul. Padniewskiej rura o wiekszym przekroju, bo do stawku od ul. 11 Listopada biegnie rura 50 cm przekroju. Prezes Lorczak był zdania, że rurę można powiększyć, ale za ul. Padniewską w kierunku ul. Przemysłowej znowu biegnie rura o przekroju 30 cm. - Tak naprawdę wydamy pieniądze na to, aby ta woda zatrzymywała się przy panu Jędrzejczaku, a nie tutaj, gdzie my na tę sytuację jesteśmy przygotowani z tym rowem - mówił.

Paweł Jerzak pakuje na wózek worek z piaskiem. Gdy dwa tygodnie temu przyszły duże opady wody zbudował przy swej nieruchomości wał przeciwpowodziowy. Z Marianem Wegnerem dyskutuje Bernard Storozum. fot. Damian Stawski

     WAŁY PRZECIWPOWODZIOWE
     Marian Wegner proponował, by wreszcie na łące między ul. Padniewską a ul. 11 listopada wykopać porządny staw. - I tam woda wpłynie. Bo jeżeli zrobimy teraz wały po jednej i po drugiej stronie łąki, to nic nie daje - twierdził.
     Prezes Lorczak zwracał uwagę, że zbiornik retencyjny wybudowany na łące przez dwa minione lata się sprawdzał. Działał bardzo dobrze. Przy większych opadach przejmował wodę, ale opady 200 l na 1m2 były za duże i to stawek po prostu wylał. - I po kierunku tego wylania widzimy jak ta woda się układa. I jak najbardziej my chcemy te wały tak ułożyć. Tak naprawdę robimy taki drugi staw. Koparką chcemy ściągnąć małą warstwę ziemi. Nie chcemy robić stawu głębokiego, bo tam jest wysoki poziom wody gruntowej i byście cały czas mieli komary, muchy, itp. - mówił prezes.
     Artur Lorczak twierdził, że to co proponuje to jest tylko przygotowanie się na to, by przy tak dużych opadach woda rozlała się na łąkę. - Natomiast te posesje, które zostały zalane od strony łąki, nie zostaną zalane, dlatego, że wybudujemy im wał zabezpieczający. To jest działanie prewencyjne przeciwko temu, żeby woda wylewając się na łąkę nie zalewała posesji p. Witka, p. Kolczyńskiego, p. Częstochowskiego - mówił. Jeżeli teren się osuszy, to od poniedziałku planowali tam wjechać. Do wczoraj jednak to się nie stało, gdyż cały czas pada deszcz, który powoduje, że łąka jest nasiąknięta.
     MOŻE ŁÓDKA
     Marian Wegner zaproponował, by na łące zrobić coś na kształt łódki o szerokości 8-10 m i długości 100-150 metrów w łąkę. Mówił, żeby był poziom złapany w stosunku do najniższego punktu, ta woda popłynie sobie.
     Prezes Lorczak twierdził jednak, że trzeba być bardzo ostrożnym i uważać, bo bardzo płytko jest woda gruntowa na łące.
     DROŻNOŚĆ OFIAR KATYNIA
     Prezes Lorczak mówił, że próbowali tutaj różnych rozwiązań i różnych pomysłów. I nie mają na razie rozwiązania, jak poprawić drożność ul. Ofiar Katynia i ul. 11 listopada. Oczekiwał pomysłów od mieszkańców.
     - Ja wymyśliłam - mówiła Krystyna Jerzak. - No właśnie - mówił Lorczak i oczekiwał tego rozwiązania.
     Mieszkanka zwróciła uwagę, że jest to najniższy punkt na całym osiedlu. Mówiła, że jak jej ociec się budował to z myślą, iż jest to teren zalewowy nisko położony i w domu nie ma piwnic. Ulica znajdowała się wtedy poniżej powierzchni działki, teraz jest o wiele wyżej.
     Artur Lorczak mówił, że chcieliby zrobić dodatkowe odejście wody stamtąd w stronę łąki, żeby zwiększyć przepustowość. - Tam jest tak zurbanizowany teren. Tam jest tyle kabli, rur w środku. Wiem, że już były problemy przy budowie ul. 11 listopada. Tam nie mogła się zmieścić deszczówka ze zwykłą kanalizą - mówił Lorczak - Moglibyśmy spróbować rozkopać i zobaczyć co tam jest. Tam jest warstwa betonu, żeby to się trzymało do stabilizacji. Tak naprawdę boimy się, że rozwalimy dużo betonu, otworzymy, dużo pracy to będzie kosztować i nic nie zrobimy. Ryzykowne to jest i finansowo gorsze.
     POMYSŁ PANI JERZAK
     - Moja propozycja jest taka, bo tam woda zawsze będzie spływać z ulicy, bo to jest najniższy punkt na całym osiedlu. Bo to jest tak zrobione, że po przebudowie ul. 11 listopada, woda z tej ulicy spływa w ul. Ofiar Katynia całą szerokością drogi. Ja mam pomysł taki, może głupi, ale przyszło mi do głowy coś takiego. A może wykupicie państwo moją posesję i niech was tam zalewa cały czas - proponowała Krystyna Jerzak.
     Burmistrz się zdenerwował: - Bądźmy poważni - apelował Leszek Duszyński.
     - No bądźmy poważni. No ja mam od 10 lat bardzo poważny problem. Woda systematycznie mnie zalewa. Jednego razu nawet w okresie lata trzykrotnie mnie zalało - ripostowała mieszkanka.
     DODATKOWA RURA
     Szef osiedla Marian Wegner twierdził, że może jednak rozwiązanie z dodatkowym odpływem wody z osiedla byłoby dobre. Krystyna Jerzak zwracała uwagę, że to jest sytuacja w suchych latach, a co będzie podczas mokrego lata i dużych opadów deszczu i śnieżnych zim?
     Prezes Lorczak był zdania, że po remoncie ul. 11 listopada: - Można powiedzieć, że zrobiliśmy sobie nieckę , gdzie płynie woda i nie ma gdzie odejść. Tak naprawdę zrobiliśmy sobie koryto rzeki i jeszcze ją podnieśliśmy.
     RÓW W STRONĘ TORÓW
     Józef Jórga i Marian Wegner zgłosili także pomysł przekopania od niecki otwartego rowu przez łąkę w kierunku ul. Kilińskiego, tam przekopania się pod droga, do rowu do ul. Konopnickiej i wzdłuż torów kolejowych odprowadzenie wody do Jankusa. - To najmniej roboty by było, tylko przejście pod asfaltem - mówił Jórga.
     Krzysztof Wierzbicki ze Spółki Wodnej zastanawiał się, czy jest to w ogóle technicznie możliwe, takie przejście. Mieli to sprawdzić razem z prezesem Lorczakiem.
     TYLKO DO PRZEMYSŁOWEJ
     - Ja państwa rozumiem, że chcecie by wodę z opadów jak najwięcej gdzieś rozprowadzić, by nie zalewała waszych posesje. Ale czy te koszty będą mniejsze według tego planu niż wykonanie 200 m odległości od ul. Przemysłowej do ul. Padniewskiej. To jest główne gardło, które trzyma i które zawsze będzie trzymało. Być może nie od razu, ale zawsze systematycznie co roku jakiś odcinek zrobić. Trzeba pomyśleć o poważnym rurociągu, bo takie wody jak w tej chwili przychodzą są rzadkością, ale zdarzają się coraz częściej. Rurociąg się buduje zawsze na dużą wodę, przepusty się buduje na dużą wodę. Przepust pod ul. Padniewską jest o wiele za mały. To jest pięćdziesiątka, jest kamienny, to takie sklepienie. Tam dużo wody nie przepuści - mówił Krzysztof Wierzbicki.
     Dodał, że kolektor przy ul. Przemysłowej ma średnicę 1 m i odbierze wodę z zachodniego osiedla, tylko trzeba ją tam doprowadzić. - To wszystko co państwo mówicie, to jest chwilowe i to problemu nie rozwiąże - dodał.
     OJCIEC I DZIECI
     - Nie można mieć też non stop pretensje do burmistrza, bo to nie jego wina, że się ludzie zabetonowali - mówił Krzysztof Wierzbicki.
     - Ale pretensje do burmistrza musimy mieć, bo to jest ojciec miasta, musimy się gdzieś wypłakać. Dzieci są po to, żeby ojca pytać - takiego zdania był Marian Wegner.
     Wierzbicki był innego zdania:
     - Dzieci, które krzyczą na ojca nic nie zyskają.
     - Ale chwileczkę, może powie, że ich posłucha - taka nadzieję miał szef osiedla.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1277 (31/2016)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości