Reklama

Zbierają podpisy w obronie doktora Bardonia

Mogileński biznesmen Zbigniew Bleja był autorem wniosku w 2004 roku o uhonorowanie lekarza Romana Bardonia wyróżnieniem „Serce Mogilna”.

        fot. Paweł Lachowicz

Doktor, Roman Biedroń, podpisy, starosta
     Zbierają podpisy w obronie doktora Bardonia
    Inicjatorem zbiórki podpisów jest mogileński przedsiębiorca Zbigniew Bleja. - On uratował życie mojej żony, kiedy musiała mieć zrobioną trepanację czaszki - tłumaczy reporterowi. Pierwsza transza podpisów ma zostać zaniesiona 11 lipca do starosty Tomasza Barczaka. Podpisujący chcą, by Roman Bardoń został przywrócony na stanowisko szefa Oddziału Pomocy Doraźnej (pogotowia ratunkowego).

     LISTY W SKLEPACH
     Po artykule Dyrektor zdegradował Romana Bardonia, zamieszczonym w Pałukach tydzień temu w redakcji rozdzwoniły się telefony zaniepokojonych mieszkańców. Takiej ilości telefonów w sprawie konkretnego artykułu nie mieliśmy w redakcji od kilku lat.
     Wszyscy nasi rozmówcy zgodnie twierdzili, że dyrektor mogileńskiego SPZOZ Michał Ogrodowicz postąpił z lekarzem Romanem Bardoniem bardzo niesprawiedliwie. Jeden z licznych głosów mieszkańców publikujemy na ostatniej stronie w rubryce Naszym zdaniem.
     Jednocześnie w Mogilnie rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja obrony lekarza Romana Bardonia. W kilku punktach handlowych w mieście zbierane są podpisy pod petycją, w której mieszkańcy nie zgadzają się, aby Roman Bardoń został zdegradowany ze stanowiska szefa Oddziału Pomocy Doraźnej (pogotowia ratunkowego). Jednym z takich punktów, gdzie zbierane były podpisy był sklep Anny Pietraszewskiej w zachodniej części Mogilna. Tam w dniu wczorajszym zebranych było 60 podpisów. Podczas naszej wizyty mieszkańcy wypowiadali się pozytywnie o lekarzu.
     - Jest to wspaniały człowiek - mówiła jedna z klientek, która również podpisała się pod petycją. Wychodząc ze sklepu rozmawialiśmy również z innymi mieszkańcami, którzy podpisali się pod petycją. - Pan Bardoń musi zostać, bo jest naprawdę super lekarzem. Z tego co wiem, mieli go zdegradować na inne stanowisko. Bardoń jest dobrym lekarzem i jestem za tym, aby pozostał kierownikiem w pogotowiu - mówiła Iwona Sieszchuła.  

Mieszkańcy osiedla zachodniego w Mogilnie Iwona Sieszchuła i Julian Fiut podpisali się pod petycją. Nie zgadzają się, by dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz w taki sposób traktował zasłużonego lekarza, jakim jest Roman Bardoń

Reklama

    fot. Paweł Lachowicz

     AKCJA ZBIGNIEWA BLEI
     Inicjatorem zbiórki podpisów jest mogileński przedsiębiorca Zbigniew Bleja, który sporządził petycje w 3 egzemplarzach i umieścił w różnych punktach Mogilna. Petycje te miały również być przekazywane pomiędzy sklepami. Odwiedziliśmy Zbigniewa Bleję w jego firmie, pytaliśmy skąd u niego taka inicjatywa.
     - W sumie zrobiłem 3 listy. Dzisiaj zostawiłem jeszcze jedną w „NowBudzie”. Ja pójdę z tymi listami do starosty. Bo, to co oni chcą zrobić jest poniżające i wszystkiemu wbrew. Tak oddanego człowieka w pogotowiu długo nie będzie. Jak można wyzbywać się takiego człowieka. Każdy chętnie podpisuje i na chwilę obecną już chyba z 300 podpisów mamy - mówił Zbigniew Bleja.
     Od niego też usłyszeliśmy, że to z jego inicjatywy i na jego wniosek w 2005 r. Roman Bardoń otrzymał nagrodę Serce Mogilna. - Uważam, że dzięki jego umiejętnościom i wiedzy uratował życie mojej żony - mówi.
     - Oprócz tego moja rodzina doznała wiele innych pozytywnych rzeczy w związku z pracą Romana Bardonia. Dlatego nie możemy się z tym zgodzić. On tak oddał się sprawie ratowania życia ludzkiego, jak mało kto. Ja ufundowałem nagrodę „Serce Mogilna” po fakcie, gdy on uratował życie mojej żony, kiedy musiała mieć zrobioną trepanację czaszki - tłumaczy Zbigniew Bleja.
     Dodał, że nie można pozwolić, by doskonała praca, wykonywana z oddaniem przez doktora Bardonia się zmarnowała, tym bardziej, że wielu mieszkańców ceni go, jako lekarza.
     - Moje działania idą w tym kierunku, aby nie zmarnowało się to co ten człowiek zrobił. Zbieramy podpisy, bo my chcemy go wesprzeć. Nie mogę się z tym zgodzić, dlatego to robię. Dzisiaj nie pojechałem nigdzie w teren, tylko zostałem i będę zbierał listy oraz będę sam zbierał podpisy. Dzisiaj cały dzień będę jeździł, bo jak człowiek sam powie o co chodzi, to ludzie jeszcze chętniej się podpisują. Każdy z nas zna doktora Bardonia. Taka jest moja opinia i będę walczył, aby ten człowiek pozostał - powiedział pan Bleja.
     W dniu dzisiejszym, w czwartek 10 lipca delegacja mieszkańców wraz z Zbigniewem Bleją miała udać się do starosty Tomasza Barczaka celem przekazania petycji z podpisami mieszkańców.
     ROBIĆ JEDNO A DOBRZE
     Rozmawialiśmy też z Romanem Bardoniem. Okazało się, że we wtorek 8 lipca podpisał z dyrektorem Ogrodowiczem aneks do umowy zmieniający jego umowę o pracę. Przypomnijmy, że w poprzednim artykule napisaliśmy, że krótko przed oddania tego artykułu do druku dyrektor Ogrodowicz poinformował nas, że po naszej rozmowie w gabinecie dyrektora, doszło do spotkania dyrektora Michała Ogrodowicza z Romanem Bardoniem.
     - Doszliśmy z panem doktorem Bardoniem do porozumienia tak, że myślę, że nie ma o co tutaj kopii kruszyć. Wszystko jest ustalone. Pan doktor zostaje w pogotowiu i zostaje również w POZ - mówił dyrektor Ogrodowicz.
     Wczoraj Roman Bardoń tłumaczył nam: - Tak, jak mówiłem wcześniej. Ja nie tyle, że doszedłem do porozumienia z dyrektorem, jak on to określił, tylko zdecydowałem się na to, aby zawalczyć o swoją przyszłość, abym ja mógł funkcjonować. Dlatego pan dyrektor uzyskał wszystko, co chciał uzyskać. Pan dyrektor pozbawił mnie funkcji i tą decyzję już przyjąłem. Pan dyrektor podtrzymał moje funkcjonowanie w zakresie dotychczasowym, uzyskał zwiększenie mojego udziału w POZ nocnym i świątecznym, ponieważ w pogotowiu spada mój udział, ale udało mi się zapewnić sobie właściwą ilość godzin w pogotowiu, czyli 72 godziny. Ja przyjąłem warunki, udało mi się uzyskać jednakową stawkę zarówno za pracę w pogotowiu jak i w POZ. Za to zrezygnowałem ze stawki świątecznej i mam jednolitą stawkę.
     Zapytaliśmy również, czy zwiększone zostało uposażenie.
     - Tak, otrzymałem od pana dyrektora wyższą stawkę - powiedział Roman Bardoń.
     Rozmawialiśmy także z lekarzem o prowadzanej wśród mieszkańców akcji zbierania podpisów w jego obronie. Słyszał o tej inicjatywie.
     - Mnie sprawia satysfakcję to, że ludzie widzą i doceniają moje zadanie. Lecz jednocześnie musi pan sobie zdać sprawę z tego, że pan dyrektor może powiedzieć, że przecież ja doktora wam właśnie daję. Ale trzeba wyjaśnić jedną rzecz, że człowiek chce robić jedną rzecz, a nie można robić wszystkiego jak gęś, bo dość śpiewa, dość lata, tylko że wszystko robi średnio - powiedział na koniec Roman Bardoń.
     TELEFONY MILCZAŁY
     Próbowaliśmy wczoraj jeszcze porozmawiać ze starostą Tomaszem Barczakiem oraz z dyrektorem Michałem Ogrodowiczem, ale do godziny 15:00 w środę nie odbierali od nas telefonów.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1169 (28/2014)

 

 

 

Więcej na ten temat:

Sołectwa bronią Romana Bardonia

Dyrektor zdegradował Romana Bardonia

Atakują morfiną, całują po rączkach

Widmo taczek dla Ogrodowicza

Doktor Bardoń oczyszczony

Miał być zniszczony, jest koordynatorem

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości