Łąkie, jezioro, brzeg
Zdewastowana linia brzegowa
Według Krzysztofa Noska, linia brzegowa nad jeziorem została zniszczona przez prywatnego właściciela terenu. Podobnie uważa radny powiatowy Dariusz Chudziński i część radnych miejskich. Burmistrz Matczak czeka na opinię powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, do którego o interwencję zwróciła się gmina.
Z reporterem naszej gazety skontaktował się mieszkaniec Strzelna Krzysztof Nosek, organizator na plaży głównej jeziora w Łąkiem wędkarskich zawodów spławikowych dla dzieci. Pan Krzysztof jest też jednym z inicjatorów utworzenia w miejscu dzikiej plaży nad jeziorem w Łąkiem kąpieliska z prawdziwego zdarzenia i przywrócenie tego miejsca, które kiedyś wykorzystywane było przez mieszkańców Strzelna i okolic jako miejsce letniej rekreacji, do świetności.
Tym razem chodziło o zdewastowaną - jego zdaniem - linię brzegową.
- Jest to działka nad jeziorem od strony wsi Łąkie, pod lasem. Mogę zrozumieć, że ktoś szykuje sobie działkę, ale niszczenie zarośli i to w okresie lęgowym, jest skandaliczne. Zgłosiłem już sprawę w Urzędzie Miejskim i w Straży Miejskiej w Strzelnie. Bardzo bym prosił byście zajęli się tym wandalizmem - mówił Krzysztof Nosek. Przesłał także kilka zdjęć, które wykonał w Łąkiem. Pokazują one zdewastowaną linię brzegową, zniszczone trzciny. - Ktoś, kto kupił tę działkę, zniszczył całą linię brzegową, całe życie w niej. A nie wolno tego robić. Nie dość, że - jak wieść niesie - zakupiono tę działkę bez przetargu, to jeszcze właściciel bezkarnie niszczy nietykalną linię brzegową. Natura dała nam tak cudne jezioro, ale jak zwykle człowiek myśli tylko o sobie i tylko o dniu dzisiejszym. Jednak 6 metrów od linii wody to jest święta, nietykalna linia brzegowa. Również zwierzęta, w tym ten biedny martwy kret, są ofiarami tej działalności. Gdzieś tam, w trzcinie żyją żaby, nurki, kaczki, a nawet kurki wodne. Gdzieś tam są zaczątki ryb. Wszystko to ginie pod zwałami śmieci, gruzu i ziemi. Nawet jeśli człowiek kupił ten kawałek świata, to i tak 6 metrów od linii brzegowej należy do natury. Wolno tam tylko posprzątać, ale nie dewastować - dodał Krzysztof Nosek.
Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak potwierdził, że działka nad jeziorem w Łąkiem została sprzedana, jednak Urząd Miejski nie miał z tym nic wspólnego, ponieważ działka ta należała do prywatnego właściciela. - To nie była nasza działka. Jeżeli coś gmina sprzedaje, to musi to odbyć się za zgodą Rady Miejskiej i musi być sprzedaż przeprowadzona w drodze przetargu, nie ma innej możliwości. Trzeba zobaczyć, kto był poprzednim właścicielem działki, ale na pewno nie byliśmy to my. My mamy w Łąkiem swoje grunty, ale tylko tam, gdzie umiejscowiony jest plac zabaw w wiosce - poinformował burmistrz.
Jak ustaliliśmy, właścicielem działki o pow. 0,57 ha został mieszkaniec Barcina, który posiada decyzję o zabudowie tej działki. W chwili obecnej działka jest uzbrojona i przygotowana pod budowę domu mieszkalnego.
Komendant Straży Miejskiej Paweł Namieśnik przyznał, że 26 maja do Straży Miejskiej wpłynęło zgłoszenie od mieszkańca Strzelna Krzysztofa Noska, że nad jeziorem w Łąkiem doszło do zniszczenia pasa przybrzeżnego jeziora i jego zanieczyszczenia. Na miejscu strażnicy dokonali wizji lokalnej i przeprowadzili niezbędne czynności wyjaśniające ustalając, że teren stanowi działka prywatna przeznaczona do zabudowy. - Dalsze ustalenia wykluczyły naruszenie jakichkolwiek przepisów, w związku z czym Straż Miejska w Strzelnie czynności zakończyła bez żadnych skutków prawnych - powiedział Paweł Namieśnik.
Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że planowana przez nowego właściciela ziemia na terenie działki pochodzi z budowanej drogi w Łąkiem i mieszkaniec Barcina wykorzystał ją za zgodą Urzędu Miejskiego. Jednak burmistrz Matczak temu zaprzecza: - My takiej zgody nie wydawaliśmy, ten pan mógł to sobie sam załatwić prywatnie od wykonawcy budowy tej drogi. My żadnej zgody na ten cel nie wydawaliśmy i takich rzeczy nie wydajemy.
Sprawa poruszona została przez radnego powiatowego ze Strzelna Dariusza Chudzińskiego podczas sesji Rady Miejskiej, 23 czerwca. Z mównicy radny stwierdził, że na terenie miejscowości Łąkie doszło do bezprecedensowego złamania prawa. Zachowań, które wykraczają, zdaniem radnego, poza wszelkie kwestie przyzwoitości.
- Właściciel nieruchomości zepchnął do jeziora, już dzisiaj wiemy, że w strefę jeziora, naturalnego porostu tam traw i szuwarów, ziemię, która pochodzi z budowy drogi - mówił radny Chudziński. Przypomniał burmistrzowi, że gmina Strzelno wydała na ten teren decyzję o warunkach zabudowy. Z niej wynika, że działka ta leży w pełni w strefie nadzoru konserwatorskiego, że nie wolno tam wykonywać żadnych prac, które miałyby wpływ na ukształtowanie tego terenu. - Nie wiem, czy Urząd Miejski w jakikolwiek sposób monitoruje, co się dzieje z odpadami z budowy dróg, ale wysypywanie tej ziemi w tym miejscu i spychanie jej do jeziora jest skandaliczne. Wiemy, że na dzień dzisiejszy kontrole przeprowadziła tam Państwowa Straż Rybacka, która stwierdziła jednoznacznie, że nastąpiło tam naruszenie interesu Skarbu Państwa i sprawa znajdzie swój finał w prokuraturze. Natomiast spotykamy się z takim dziwnym zjawiskiem totalnego lekceważenia wszystkiego i wszystkich. Panie burmistrzu my się tam wychowaliśmy. To jezioro i tzw. dzika plaża to jest nasza spuścizna. My z naszymi dziadkami jeździliśmy tam rowerami. Ja rozumiem, że pan burmistrz nie kupił tej działki, która stała do sprzedania przez iks lat i została w efekcie sprzedana za kwotę niższą niż 40.000 zł, bo sam byłem obejrzeć przetarg. To była własność Skarbu Państwa. Wystarczyło wyjść z propozycją i ją przejąć. Nie trzeba było tego kupować, gdyż gmina mogła spokojnie ten teren przejąć - dodał Dariusz Chudziński.
Jego zdaniem gmina powinna być zainteresowana przejęciem tej działki, gdyż znajduje się tam droga gminna, która notabene ma nieuregulowany kierunek.
- Za chwilę facet zaorze nam drogę i nie będziemy mieli dojazdu do pól i lasów. Ja wiem, że pewne kroki są już nie do odwrócenia, ale jakie kroki podjął pan panie burmistrzu, by powstrzymać tego człowieka od postępowania niezgodnego z prawem. Wiem, że Straż Miejska podejmowała tam jakieś czynności, ale prosiłbym pana, żeby pan ze swoim autorytetem i swoim stanowiskiem pomógł nam mieszkańcom, bo mieszkańcy są wstrząśnięci, bo filmik krąży na facebooku i widać tam martwe zwierzęta i ziemia wchodzi prosto w trzciny i je zasypuje - mówił radny Chudziński.
O sprawę uregulowania własności drogi prosił też burmistrza radny, a zarazem sołtys Łąkiego Kazimierz Łojewski. Prosił, by gmina zgłosiła sprawę drogi do geodezji, by prawnie wytyczyć prawidłowo drogę gminną.
Radna Irena Mohylowska mówiła, że wraz z innymi radnymi była zobaczyć, jak sprawa działki w Łąkiem wygląda w rzeczywistości. - Ta działka naprawdę wygląda źle. Oglądaliśmy ją, oglądaliśmy wcześniej też zdjęcia wykonane przez pana Noska. Były to zepchnięte, martwe krety europejskie, one są pod ochroną gatunkową. Te zwierzęta tak były poukładane, że widać, że jest to zwierzę, które zostało zasypane, zaduszone i wysypane w szuwary. Teren został powiększony o tę zepchnięta ziemię - mówiła radna Mohylowska.
Burmistrz Ewaryst Matczak stwierdził, że decyzja o warunkach zabudowy, jaka została przez Urząd Miejski w Strzelnie wydana określała wyraźnie, że teren musi zostać w dotychczasowym kształcie. - Ponieważ zostało to złamane skierowaliśmy sprawę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Czekamy na zajęcie stanowiska przez inspektora nadzoru w Mogilnie - powiedział burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1219 (25/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze