Afera w kasie ratusza
19 zarzutów i dozór dla kasjerki
Skarbnik Emilia G. kontratakuje. Wycofała złożoną dwa miesiące wcześniej rezygnację z funkcji. Przesłała również do radnych pismo, w którym przedstawia siebie jako poszkodowaną w całej sprawie.
Prokuratura Rejonowa w Mogilnie postawiła pierwsze zarzuty w aferze finansowej w mogileńskim ratuszu. Przypomnijmy, że kasjerka Anna G. z Mogilna przywłaszczyła z kasy ratusza kwotę 162.120,91 zł zł. Usłyszała na dzień dzisiejszy 19 zarzutów, otrzymała dozór policyjny oraz zakaz opuszczania granic kraju. Wczoraj chcieliśmy porozmawiać z szefową prokuratury Ritą Kubiak, ale była nieobecna. Powiedziano nam w prokuraturze, że nikt inny nie udzieli nam informacji.
Mamy dzwonić w inny dzień. W komendzie policji także nikt nie chciał na ten temat rozmawiać, ze względu na to, że jest to śledztwo prokuratorskie.
Jak ustaliliśmy z naszych źródeł, materiały dotyczące śledztwa przeciwko Annie G. oraz skarbnik gminy Emilii G. trafiły z powrotem do Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie. Prokuratura przesłała wiele pytań uzupełniających w sprawie zarówno Anny G., jak Emilii G.
Tymczasem w ubiegłą środę 14 września skarbnik Emilia G. przesłała do burmistrza pismo, w którym wycofała swą rezygnację złożoną 2 miesiące wcześniej, 14 lipca. Przypomnijmy, że wtedy jako powód rezygnacji z pracy w ratuszu na stanowisku skarbnika podała przyczyny osobiste. Teraz napisała, że jej sytuacja osobista uległa zmianie i cytujemy: mam możliwość kontynuowania pracy na stanowisku skarbnika gminy.
Spytaliśmy się radnej, jakie to były przyczyny osobiste, które teraz zniknęły. - Nie chcę mówić, jakie to były przyczyny. Miałam prawo takie pismo złożyć. Nie wiem, jak do tego pan burmistrz podejdzie - mówi. Spytaliśmy także, czy może wie już od kogoś z prokuratury bądź z policji, że wobec niej nie będzie postawionych zarzutów, stąd wycofanie rezygnacji. - Nic na ten temat nie wiem - usłyszeliśmy. Burmistrz Leszek Duszyński powiedział nam, że cały czas analizuje dokumenty i na razie nie podjął decyzji w sprawie pani skarbnik. Jesteśmy także w posiadaniu pisma, jakie skarbnik gminy skierowała do radnych. Przedstawia w nich siebie jako osobę poszkodowaną w całej sprawie. Za wszystko obwinia program komputerowy, który używany był w kasie. Do tego listu wrócimy za tydzień.
Marek Holak
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1023 (38/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze