Mogilno, burmistrz, Duszyński, sesja, pytania, radny, Molenda
30.000 zł na premie budzi emocje
Radny Molenda ma wątpliwości: czy nie powinno być tak, że najpierw piłkarze pokazują w III lidze co potrafią, jakie mają wyniki, a dopiero potem są nagradzani premiami z publicznej kasy?
Od połowy czerwca radny PSL Paweł Molenda nie uzyskał od burmistrza Mogilna odpowiedzi na wątpliwości, jakie zgłosił na sesji Rady Miejskiej.
Sprawa dotyczy 30.000 zł, o jakie burmistrz Leszek Duszyński postarał się w czerwcu w gminnej spółce komunalnej, a prezes MPGK Artur Lorczak przekazał je Pogoni Mogilno. Pieniądze zostały przeznaczone na premie dla piłkarzy za sezon 2011/2011 zakończony awansem z IV do III ligi. Impreza, podczas której piłkarze świętowali awans, odbyła się 8 czerwca w ośrodku Conrado w Żabnie. Około 20:00 po meczu Mistrzostw Europy Polska - Grecja do piłkarzy i działaczy dojechał burmistrz Duszyński. Tam także wręczane były premie. Z tego, co ustaliliśmy, premie dla piłkarzy nie były dzielone równo. Zależało to m.in. od wkładu zawodnika w awans do III ligi, od udziału w meczach, od ilości zdobytych goli itp. Miała o tym decydować tzw. starszyzna zespołu. Kto to był, nie wiemy. Nie wiemy także, który z piłkarzy jaką kwotę otrzymał. Wiemy tylko, że kwoty były zróżnicowane. Co ciekawe, poza artykułem w Pałukach ta informacja nie została podana do publicznej wiadomości; nie ukazała się ani na stronie internetowej gminnej spółki MPGK, ani na stronie internetowej związanej z klubem, ani też na stronie internetowej gminy Mogilno.
O całej sprawie 14 czerwca napisaliśmy w gazecie. O spotkaniu reporter Pałuk dowiedział się już po fakcie, nie zostaliśmy zaproszeni na to klubowe spotkanie.
W czerwcu interpelację w sprawie 30.000 zł publicznych środków zgłosił radny Molenda. - Ja myślę osobiście - nie to, że się nie należą - tylko zawodnicy najpierw w tej lidze troszeczkę powinni pograć, pokazać co prezentują, a nie jeszcze dobrze nie weszli, a już wydawać tak duże pieniądze publiczne na ten cel - mówił radny.
Na powakacyjnej sesji 29 sierpnia radny Molenda powrócił do kwestii 30.000 zł i pytał, dlaczego przez ponad 2 miesiące nie dostał odpowiedzi na swoje pytanie. Burmistrz Duszyński był innego zdania. Twierdził, że radny nie zadał żadnego pytania, tylko wyraził swoją opinię.
Radny Molenda nie ustępował. Uznał, że dawanie 30.000 zł z publicznych środków zaraz po awansie jest takim wrzucaniem pieniędzy awansem, gdyż najpierw piłkarze powinni pokazać wyniki w III lidze, a dopiero potem powinni być nagradzani. Jako że burmistrz cały czas domagał się sformułowania pytania, brzmiało ono: - Czy nie za wcześnie się nagradza piłkarzy?
Burmistrz ociąga się z wyjaśnieniem tej sytuacji od ponad 2 miesięcy, a historia sama dopisuje scenariusz. W pierwszych czterech meczach w III lidze pogoniści zdobyli 2 gole i stracili 7. Dwa mecze zremisowali i dwa przegrali. Szczególnie dotkliwie kibice odczuli porażkę na własnym boisku w minioną sobotę 1:3 z drużyną z Lubonia. O szczegółach tego meczu piszemy na str. 21 w Pałuckim Kurierze Sportowym.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1073 (36/2012)
Komentarz
Praca nad wydawaniem pieniędzy
Czy mogileńscy samorządowcy wykonują jakąkolwiek pracę umysłową wydając nasze pieniądze? Czy dbają o nasze wspólne pieniądze? Czy myślą w ogóle o tym, co robią? To pytanie prześladuje mnie od ostatniej sesji. Męczy mnie to, że burmistrz zaproponował przekazanie do klubu Pogoń Mogilno kolejnego zastrzyku środków w tym roku - konkretnie 172.200 zł.
Burmistrz zaproponował - radni wydali. Wątpliwości padły, ale jakie?
Lewica broniła prawa hipotetycznego mieszkańca bez nóg do posiadania własnego mieszkania. Tak jakby te środki miały zagwarantować wybudowanie jakiegoś bloku komunalnego. Prawica zaś odwoływała się do patriotyzmu i budowania przez mecze wielkości Mogilna i szczęścia mieszkańców.
Tak, że wszystko było w jak najlepszym ustalonym wcześniej porządku. Żadna ze stron nie uznawała racji przeciwnika. Wydawanie pieniędzy publicznych było okazją do zwarcia szyków i sponiewierania przeciwnika politycznego.
A potem wszyscy na sesji i tak podnieśli ręce, by przekazać te środki na Pogoń. Radni wiedzą, że kibicom sportowym (czytaj mieszkańcom) nie wolno się narażać. Bo nie zagłosują w wyborach.
Na komisje rady chodzę od 1990 r. Nigdy jeszcze nie widziałem pracy merytorycznej radnych przy wydawaniu naszych pieniędzy.
Moim zdaniem praca komisji jest postawiona na głowie. Sprowadza się właściwie do odpowiedzi na pytanie: dać komuś pieniądze, czy nie dać? Najczęściej decyduje o tym polityczna wola, a nie merytoryczne uzasadnienie.
Wiem, że burmistrz zawsze takie uzasadnienie przygotowuje. Radni jednak nie wykonują żadnej swojej pracy, by to sprawdzić.
Co stoi na przeszkodzie, by w tym konkretnym przypadku Pogoni Mogilno zebrała się komisja finansowa oraz oświaty i sportu. To w tak małym gronie radni powinni zaprosić na obrady prezesa klubu albo osobę oddelegowaną przez zarząd Pogoni. Skoro klub chce pieniędzy publicznych, powinien przedstawić radnym stan klubowych finansów. Przede wszystkim powinien powiedzieć, na co chce te pieniądze, na co zostaną wydane. Zasadność wydawania tak dużej kwoty pieniędzy powinna być sprawdzona pod każdym względem przez przygotowane do tego komisje merytoryczne.
I dopiero wtedy ta komisja przedkłada radnym wniosek albo o przekazanie tych środków, albo o odrzucenie propozycji burmistrza.
W Mogilnie tak się nie pracuje. Komisje zbierają się w dwóch grupach, są łączone. Chodzi o to, by jak najszybciej odfajkować program komisji i pójść do domu.
Skutek jest taki, że już raz w tym roku przekazano z miejskiej kasy 200.000 zł na klub. Teraz przekazano kolejne 172.20 zł. I nic nie wiemy. Nie wiemy co się stało z tamtymi 200.000 zł, bo nikt się tym nie zainteresował. Nie wiemy w końcu, na co klub chce nowe środki, bo tym także nikt się nie zainteresował.
Tak się musi dziać, gdy radni udają, że pracują w komisjach. A jak dyskutują, to tylko politycznie. Na takim podejściu do pracy radnych zyskuje tylko burmistrz. W klubie zdają sobie sprawę, że pomoc finansową gminy zawdzięczają tylko jemu. Dla niego te pieniądze mają wartość bezcenną - wyborczych złotówek.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1073 (36/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze